Skocz do zawartości



luśka

Rejestracja: 18 sty 2012
Poza forum Ostatnio: 21 mar 2019
-----

Moje tematy

Ubytek w ślizgu

15 styczeń 2017 - 22:02

Chciałabym się dowiedzieć, na ile to poważne uszkodzenie. Sama nic nie będę z tym robić, bo nie jestem techniczna. Tylko obawiam się, że serwis, który odwiedzam sobie nie poradzi, bo z dużą rysą przy krawędzi chyba sobie nie poradził- ja nie widzę różnicy.

Pytanie moje zasadnicze, na ile ta dziura poważna, jak będzie ewoluować i mniej więcej, ile takie coś powinno kosztować?

 

Dodaję zdjęcie jakiś dziwnych kilku kropek- nie wiem, skąd się wzięły ;) i tej starej rysy wzdłuż krawędzi, która niby była zalewana 2mies temu. 


Narty dla początkującego dziecka

29 styczeń 2016 - 20:37

Znalazłam ledwie 2 podobne tematy, a chciałabym dostać konkretne do mojego przypadku informacje.

 

Przymierzam się do zakupu nart dla syna, 7,5lat, 128cm wzrostu. Narty 115-120 sięgają mu do nosa (w butach). Waga koło 24kg, chudzielec.

Syn jeździł w ciągu kilku sezonów po 1 godzinie z instruktorem i był to zawsze zwis na jego rękach. Widząc to, odpuszczałam. A w tym roku wreszcie przełom, bez instruktora, z moją asystą wreszcie jeździł sam na taśmie pod górkę i zjeżdżał pługiem, potrafił na dole zahamować, jeździł slalomem między przeszkodami na oślej łączce. Później wjechał sam orczykiem pod stok z oznaczeniem niebieskim i zjechał nim pługiem na dół (na dole już była czerwona). Bez wywrotek, bez płaczu wreszcie.

W tym roku może wiele nie pojeździmy, zależnie od śniegu, który nie dopisuje. Koło 3-5razy uda nam się w tym roku pojeździć, ale zawsze lepiej mieć chociaż narty własne. Planuję wydać max do 140zł.

 

Z tego, co czytałam to i mojemu dziecku doradzicie dł. 120cm? Byłam dziś w 2 komisach w moim mieście i w obu uparcie wciskano mi setki... Aha, syn jeździł właśnie na 100cm ostatnio i narzekał, że wielkie(nie pamiętam na jakich jeździł w poprzednich latach).

Czy na coś szczególnego powinnam zwracać uwagę, poza długością i tym, żeby były taliowane?

 

 


Wyjazd w Alpy z yanosikiem

20 marzec 2014 - 22:34

Swieżo po powrocie z wyjazdu organizowanego przez yanosika, jeszcze pełna wrażeń śpieszę donieść o swoich narciarskich przeżyciach (bez dwuznaczności mi tu). 

 

Wyjazd 4dniowy, 7-osobowy, wraz z kierowcą i organizatorem w jednej osobie. Zwiedziliśmy sporą część austriackiego Tyrolu w okolicy Alpbach, a w tym Soll i Kitzbuchel. Nartowaliśmy więc na SkiJuwel, SkiWelt i Kitzbuchel. 

Warunki, jak na tę beznadziejną zimę bardzo dobre, idealnie jeździło się z samego rana (choć dośc ciężko było się na tę porę zebrać), od południa ze śniegu robiła się kasza, najgorsza w dolnych partiach gór. Jednak, nie odpuszczając jeździliśmy codziennie do 16stej. Zwiedziliśmy prawie wszystkie stoki, uprawialiśmy szeroko pojęta turystykę narciarską, nie odpuściliśmy żadnej gondoli, a z daleka machaliśmy wszystkim, nielicznym orczykom (mając dość realiów polskich stoków).

 

Prosto ze stoku yanosik transportował nas na kwaterę. Zajadaliśmy pyszne zupki i różne przekąski, zapijaliśmy czym kto chciał, a spanko między 21, a 23 ogarniało już wszystkich. Zostaliśmy kiedyś uraczeni przez gospodynię własnej roboty sznapsikiem, mogliśmy kupować mleko od alpejskich krówek, niestety i zapachy ich czuliśmy cała dobę... Kwatera przygotowana spokojnie na 10 osób, a wliczając miejsca na podłodze pomieściłoby się chyba z 40. Mieliśmy więc spory komfort. Wi-Fi, w pełni wyposażona kuchnia, łazienka z pralką i ręcznikami... Tylko suszarki do włosów brakło, ale nie mogło być idealnie (miałyśmy swoje) ;)

 

Nigdy nie byłam na takim wyjeździe i nie wiem, czy jest to normą, ale to, co mnie urzekło to jedność grupy i koleżeńskość. Mimo, że przecież raczej nikt nie znał się wcześniej osobiście (z małym wyjątkiem), to ekipa zgrała się wspaniale. Mimo róznic w poziomie jazdy, w użytkowanym sprzęcie (50 na 50 narciarzy i deskarzy), różnic wiekowych, cały czas jeździliśmy razem. Szybsi czekali na wolniejszych, pilnowali tyłów, pomagali podnieść się po upadkach, szukaliśmy się wytrwale, gdy ktoś się zagubił. W podróży, w chwilach odpoczynku w knajpce, czy na kwaterze, zawsze było gwarno i wesoło. 

 

Dzięki ludziki :)

 

 


Damskie Rozprawki, na temat narciarskiej wyprawki :)

18 luty 2014 - 15:37

Kurtkę już wymieniłam, więc czas na spodnie.

Dotąd nosiłam spodnie Wedze, na które generalnie  nie narzekam, jedynie na kolor. Sa białe, więc wymagają bardzo częstego prania, w życiu już białych nie kupię. Ale narty mi ich nie pocięły w ogóle, mają szelki, co dla mnie wielki plus, wiele spodni, które oglądam szelek w ogóle nie ma.

 

Mam ze 162cm wzrostu, zazwyczaj nosze rozm. M.

 

Jakie firmy polecacie, jakie parametry, czy po 5tysięczniki, czy 10ciotysięczne. Nie chcę, żeby spodnie przemakały, gdy się dłuzej na wyciągu krzesełkowym siedzi, lub w ogóle siada na uboczu stoku, na sniegu, żeby krajobraz podziwiać. 

 

Zależy mi też na kolorze. Na pewno nie białe, szare, czerwone, czy czarne. Najlepiej różowe, turkusowe lub niebieskie. Z szelkami koniecznie.

 

Cenowo, do 400zl. Na pewno nie więcej, a optymalnie z 250-300zl chcę na spodnie przeznaczyć. Rossignole, Salomony zaczynają się od prawie 500zl, więc za drogo.

 

Z góry dziękuję za porady :)


kurtka damska, niedroga, a oddychająca

16 styczeń 2014 - 20:12

Witam,

 

Czytam i szukam, a im więcej czytam, tym mniej wiem :(

 

Przymierzałam kurtkę Iguana IKDJ29 i mi odpowiada. Tylko parametry, jak podam, każdy napisze, że słabe. Bo jest po 5tys oddychalności i przepuszczalności (piszę po ludzku, a nie tymi fachowymi hieroglifami dla superznawców jedynie). 

 

Obecnie mam na pewno o wiele słabszą kurtkę, nie wiem, jakie ma parametry. Tz mi kiedyś kupił w Decathlonie, w 1szym roku narciarstwa, nie chciałam ponosic wysokich kosztów sprzętu, nie wiedząc, czy łykne tego bakcyla.

Kurtkę prałam normalnie w pralce i tym samym popełniłam kurtkowe morderstwo :D

Więc czas na zmianę i ulepszenie.

 

Jeżdżę rekreacyjnie, bez szaleństw, nie jeżdzę w deszczu, w kwietniu, więc jakaś extra nieprzemakalnośc jest mi zbędna. W tej kurtce chcę jeździć tylko na narty, a nie używać na co dzień. Dobrze by bylo, gdyby kilka ładnych lat wytrzymała. 

Ale ważna jest dla mnie oddychalność. W tym sporcie się pocę, a mam AZS, więc pot mocno mi szkodzi. Jednak widzę, że często kurtki są lepiej nieprzemakalne, a mniej oddychające. Nie ma w drugą stronę?

 

Pod kurtką noszę takze w Decathlonie kupowana koszulkę termo i taką jakby kamizelkę (jak puchowa, pikowana, z cienkimi rękawami). Nie marznę z reguły, tylko dłonie i stopy, więc to nie wina mojej zamordowanej szmatki, zwanej wciąż kurtką narciarską.

 

Powoli, systematycznie chcę wszystko wymieniać na lepsze.

Na kurtkę nie chcę wydać całej wypłaty naszej średniej krajowej, bo to gruba przesada (gdy dzieci w Afryce umierają z głodu). Max 450- 500zl, najlepiej koło 300- 350zl. Wiem, że daleko mi do Gore texa i głupoty tego zakupu nie popełnię, i wiem, że daleko mi do 2tys przepuszczalnośći, ale takeigo czegoś też nie potrzebuję, bo jezdzę w Karkonoszach, a nie Himalajach.

 

Teraz sezon przecen, to może coś uda się znaleźć atrakcyjnego?

Jakie macie dla mnie porady?