Skocz do zawartości

SF zabawa na całego - zebranie twardzielek/twardzieli - edycja letnia.


Adam ..DUCH

Rekomendowane odpowiedzi

50 minut temu, Spiochu napisał:

Tak, prawdziwe wyrypy sie pamieta ale nocowanie na dziko i noszenie tygodniowej walowki w Beskidach to dla mnie taka udawana wyprawa.

No jasne że udawana .. jak byłeś dzieciakiem czy nastolatkiem też nie bawiłeś sie w nic..... zawsze byłeś tak śmiertelnie poważny?

Przecież wszelkie nasze aktywności to udawane wyścigi kolarskie...czy jazda  na tyczkach....wszędzie wzorujemy sie na wyczynowcach - kupujemy sprzęt podobny do ich sprzętu..naśladujemy technikę.. udajemy całe życie

  • Like 3
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

40 minut temu, Lexi napisał:

No jasne że udawana .. jak byłeś dzieciakiem czy nastolatkiem też nie bawiłeś sie w nic..... zawsze byłeś tak śmiertelnie poważny?

Przecież wszelkie nasze aktywności to udawane wyścigi kolarskie...czy jazda  na tyczkach....wszędzie wzorujemy sie na wyczynowcach - kupujemy sprzęt podobny do ich sprzętu..naśladujemy technikę.. udajemy całe życie

W dzieciństwie najwięcej grałem w piłkę. Nikt nie udawał, tylko każdy grał na miarę swoich możliwości. Tak, gralem w gry symulujące coś nierealnego, ale tak jak nie zostaniesz rzymskim generałem, czy nie poprowadzisz statku kosmicznego to na wyprawę możesz pojechać.  Nie musi to od razu być K2 w zimie. Wystarczy trekking w Kaukazie czy na Islandii. To jest dostępne dla prawie każdego, kto chce przeżyć przygodę.  Spróbować, jak żyje się poza cywilizacją i jak postrzega się zagrożenia, gdy mierzymy się z nimi sami, a szanse na pomoc są minimalne.

Jeśli jeździmy na maksa, to nasze wyścigi nie są udawane. Chyba, że ktoś startuje tylko towarzysko. Choć poziom jest inny, mamy bardzo podobne odczucia do wyczynowców. No może nie licząc sławy i pieniędzy, ale mnie w sporcie nie o to chodzi.

"Wyprawa" w Beskidach, jest jak podchodzenie na skiturach pod wyciągiem. Może być formą treningu, przygotowania, ale sens wypraw i skiturów jest gdzie indziej.

 

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

3 godziny temu, Spiochu napisał:

W dzieciństwie najwięcej grałem w piłkę. Nikt nie udawał, tylko każdy grał na miarę swoich możliwości. Tak, gralem w gry symulujące coś nierealnego, ale tak jak nie zostaniesz rzymskim generałem, czy nie poprowadzisz statku kosmicznego to na wyprawę możesz pojechać.  Nie musi to od razu być K2 w zimie. Wystarczy trekking w Kaukazie czy na Islandii. To jest dostępne dla prawie każdego, kto chce przeżyć przygodę.  Spróbować, jak żyje się poza cywilizacją i jak postrzega się zagrożenia, gdy mierzymy się z nimi sami, a szanse na pomoc są minimalne.

Jeśli jeździmy na maksa, to nasze wyścigi nie są udawane. Chyba, że ktoś startuje tylko towarzysko. Choć poziom jest inny, mamy bardzo podobne odczucia do wyczynowców. No może nie licząc sławy i pieniędzy, ale mnie w sporcie nie o to chodzi.

"Wyprawa" w Beskidach, jest jak podchodzenie na skiturach pod wyciągiem. Może być formą treningu, przygotowania, ale sens wypraw i skiturów jest gdzie indziej.

 

Pozwolę się nie zgodzić. Wyprawa ale zorganizowana w wysokie góry może okazać się mniej ekstremalna niż przedzieranie się przez jakieś nasze górki. Podobnie ze skiturami, czasem pogoda i zamknięty stok powodują, że masz wrażenie jakbyś po trasie zjazdowej nie jechał, choć wiesz, zwykle jak z grubsza ona prowadzi. Trening jest mi obcy. Wyprawy nie. Czasem wypadały one odwrotnie od planowanych obiektywnych trudności. Można rzec złe przygotowanie, ale ciagle łażę gdzieś na rympał, daje mi to sporo satysfakcji, choć czasem prowadzi do realizacji innego, zamiennego celu, niekoniecznie łatwiejszego.

  • Like 2
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, star napisał:

Pozwolę się nie zgodzić. Wyprawa ale zorganizowana w wysokie góry może okazać się mniej ekstremalna niż przedzieranie się przez jakieś nasze górki. Podobnie ze skiturami, czasem pogoda i zamknięty stok powodują, że masz wrażenie jakbyś po trasie zjazdowej nie jechał, choć wiesz, zwykle jak z grubsza ona prowadzi. Trening jest mi obcy. Wyprawy nie. Czasem wypadały one odwrotnie od planowanych obiektywnych trudności. Można rzec złe przygotowanie, ale ciagle łażę gdzieś na rympał, daje mi to sporo satysfakcji, choć czasem prowadzi do realizacji innego, zamiennego celu, niekoniecznie łatwiejszego.

Przedzieranie się przez krzaczory nieraz jest wyzwaniem, a na trasie można walczyć z lodem czy muldami. Teraz wyobraź sobie to samo tylko kilka dni drogi od cywilizacji. Na lokalnych trasach nie ma tej wyprawowej logistyki, a jak wymiękniesz, czy sprzęt zawiedzie, to szybko możesz się wycofać. Na wyprawach często właśnie unika się niepotrzebnego ryzyka. Nie lecisz na pałę, tylko uważnie planujesz trasę, czy czas wyjścia. Jesteś ostrożniejszy, bo każdy błąd będzie drogo kosztował.

  • Like 1
  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Spiochu napisał:

Przedzieranie się przez krzaczory nieraz jest wyzwaniem, a na trasie można walczyć z lodem czy muldami. Teraz wyobraź sobie to samo tylko kilka dni drogi od cywilizacji. Na lokalnych trasach nie ma tej wyprawowej logistyki, a jak wymiękniesz, czy sprzęt zawiedzie, to szybko możesz się wycofać. Na wyprawach często właśnie unika się niepotrzebnego ryzyka. Nie lecisz na pałę, tylko uważnie planujesz trasę, czy czas wyjścia. Jesteś ostrożniejszy, bo każdy błąd będzie drogo kosztował.

Proste.

Niech sobie pojedzie w teren na 30 km, gdzie masz 1-2 km do wioski i pojedź w ten sam teren gdzie masz 30 km do wioski, nawet nie mówię o 300...

Pełna racja Piotrek.

Pozdro

Edytowane przez Mitek
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

12 godzin temu, Mitek napisał:

Proste.

Niech sobie pojedzie w teren na 30 km, gdzie masz 1-2 km do wioski i pojedź w ten sam teren gdzie masz 30 km do wioski, nawet nie mówię o 300...

Pełna racja Piotrek.

Pozdro

Byłeś na takich wyprawach, tak z ciekawości zapytam? PS pamietam rowerowe i kajakowe.

Edytowane przez star
  • Like 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

10 godzin temu, Spiochu napisał:

Przedzieranie się przez krzaczory nieraz jest wyzwaniem, a na trasie można walczyć z lodem czy muldami. Teraz wyobraź sobie to samo tylko kilka dni drogi od cywilizacji. Na lokalnych trasach nie ma tej wyprawowej logistyki, a jak wymiękniesz, czy sprzęt zawiedzie, to szybko możesz się wycofać. Na wyprawach często właśnie unika się niepotrzebnego ryzyka. Nie lecisz na pałę, tylko uważnie planujesz trasę, czy czas wyjścia. Jesteś ostrożniejszy, bo każdy błąd będzie drogo kosztował.

Ja byłem jedynie na jakichs tam wyjazdach, bo nie wyprawach, ale wielodniowych bez schodzenia na dół w Tatrach, Alpach i Dolomitach czasami w oparciu o schroniska, czasami bivacco, czyli schron, czasem namiot wiec powrót do cywilizacji był jakaś opcja w prawie każdym momencie. Natomiast nawet wówczas człowiek ograniczał ryzyko, nawet po przyjściu około 12 do miejsca docelowego nie zdobywało się dodatkowych ew. pohasalo się po pobliskich skałkach, aby na kolejny dzień mieć siły i nie mieć jakiejś przypadkowej kontuzji, a oprocz tego często po południu padało... No ale to stare czasy. Na myśli miałem raczej tylko to, ze gdy sam jesteś i przedzierasz się przez jakieś zaspy czy krzaczory, to trudności możesz mieć większe niż na zorganizowanej wyprawie, bo oczywiste jest, ze jak mnożysz trudności to są większe, to jasne i pełna zgoda.

 

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Panowie, tu wcale nie chodzi o licytacje.

Można jeździć DH w Szczyrku, jak i rekreacyjnie po polach w Mongolii. Tylko to DH w Szczyrku mimo, że dużo trudniejsze i bardziej ekstremalne, nigdy nie będzie wyprawą. Wyprawa  to wyjazd do miejsc odległych od cywilizacji, gdzie namiot i wałówka to konieczność a nie wybór. Gdzie zwykle nie ma bardzo dokładnych map, zasięgu telefonów, nie spotkamy tłumów na szlaku, a logistyka sprzętowo-żywieniowa jest kluczowa dla naszego bezpieczeństwa.

Nie można stwierdzić co jest lepsze, to po porstu inne dyscypliny.

 

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

 

1 godzinę temu, star napisał:

To nie tylko zawodowcy, ale tuzy. A my tu prości amatorzy.

Mów za siebie Tadek 😉................btw...trzeba mieć zajebiste kompleksy żeby na każdy polu próbować udowadniać swoją "lepszość" i "wszechwiedzę" .....

  • Like 2
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

53 minuty temu, Mitek napisał:

Cześć

Nie pierdolcie koledzy bo doskonale wiecie o co chodzi. Honnold czy Messner to zawodowcy a mnie chodzi o leszczy, którzy chcą ich naśladować w Beskidach bo się naczytali książek i maja ego... 

Pozdro

No co ty gadasz po Beskidach i Karkonoszach często zasuwają lokalesi, co książek w życiu nie widzieli, nie wiedza kto to Messner ani Honnold, a ego to im nawet przez myśl nie przeszło, tym bardziej gardło, gdzie co innego leją. Nie patrz na wszystko z perspektywy stolicy... Mazowsza.

Szedł facet przez bagna i w pewnym momencie zaczął się topić. Facet powoli idzie na dno, patrzy, a przed nim na liściu siedzi żaba i wpatruje się w niego.
– Spierdalaj! – powiedział i dalej się topi.
Facet jest już po pas w bagnie, a żaba siedzi i się patrzy.
– No już, spierdalaj!
Żaba nic, po pewnym czasie facetowi wystaje już tylko głowa, a żaba siedzi i patrzy mu w oczy.
– Spierdalaj, ty kurwo! – krzyknął i utopił się.
Po chwili zastanowienia żaba zdziwiona:
– Ty kurwo? Spierdalaj??? Jak to?, przecież ja tu mieszkam!!!

 

Dziadek Honnolda (zmarły w styczniu 2002[15]) pochodził z Polski, jego matka (Dierdre Wolownick Honnold) jest z domu Wolownick[16] i jak mówi sam Alex, „jest w 100% Polką”. Starsza o rok siostra ma na imię Stasia[13][15][17] i zajmuje się długimi rajdami rowerowymi.

Edytowane przez star
  • Haha 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

45 minut temu, Mitek napisał:

Cześć

Nie pierdolcie koledzy bo doskonale wiecie o co chodzi. Honnold czy Messner to zawodowcy a mnie chodzi o leszczy, którzy chcą ich naśladować w Beskidach bo się naczytali książek i maja ego... 

Pozdro

Mitek.. napisałem o bawieniu sie w ekspedycje gdy mieliśmy po kilkanascie lat a Śpiochu kazał mi spadać na Kilimandżaro bo Beskidy to gówno  (podejrzewam że kompletnie nie złapał o czym pisałem) ... a ja chce chodzić w Beskidy bo lubie i mam blisko .... ja nie mam potrzeby nic nikomu udowadniać, nic zdobywać..... i nikogo nie mam zamiaru naśladować, ....  ja chce sie tylko dobrze bawić - co też robie i robie to na własnych zasadach.

  • Like 6
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

24 minuty temu, Lexi napisał:

Mitek.. napisałem o bawieniu sie w ekspedycje gdy mieliśmy po kilkanascie lat a Śpiochu kazał mi spadać na Kilimandżaro bo Beskidy to gówno  (podejrzewam że kompletnie nie złapał o czym pisałem) ...

Jak tak to interpretujesz to poleciłbym raczej terapię.

Cytat

a ja chce chodzić w Beskidy bo lubie i mam blisko .... ja nie mam potrzeby nic nikomu udowadniać, nic zdobywać..... i nikogo nie mam zamiaru naśladować, ....  ja chce sie tylko dobrze bawić - co też robie i robie to na własnych zasadach.

Nie wiem, czy się zorientowałeś, ale ja nie jeżdżę obecnie na wyprawy tylko po tych "gównianych" Beskidach/Sudetach.

I bardzo mi się podoba. Nie widzę jednak sensu udawać, że to to samo.

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

1 godzinę temu, Mitek napisał:

Cześć

Nie pierdolcie koledzy bo doskonale wiecie o co chodzi. Honnold czy Messner to zawodowcy a mnie chodzi o leszczy, którzy chcą ich naśladować w Beskidach bo się naczytali książek i maja ego... 

Pozdro

Mitku,

Nie pisałeś ani o tuzach ani o leszczach tylko o chodzeniu w góry solo. Niemal każdy doświadczony wspinacz, czy narciarz ma takie doświadczenia. A leszczy prędzej spotkasz w grupach. Tutaj łatwiej o popisy i złudne poczucie bezpieczeństwa.

  • Thanks 1
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

11 minut temu, Spiochu napisał:

To chyba powiniśmy zmienić nazwę forum na skikompleks.pl

Ale ze co, ze kompleksowo o narciarstwie? Mi się podoba taka wizja.

a tak w ogóle to czy las vegas czy laskowice to ganz egal

 

Edytowane przez star
Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Godzinę temu, Spiochu napisał:

Jak tak to interpretujesz to poleciłbym raczej terapię.

Nie wiem, czy się zorientowałeś, ale ja nie jeżdżę obecnie na wyprawy tylko po tych "gównianych" Beskidach/Sudetach.

I bardzo mi się podoba. Nie widzę jednak sensu udawać, że to to samo.

 

W dniu 3.06.2023 o 13:34, Lexi napisał:

No jasne że udawana .. jak byłeś dzieciakiem czy nastolatkiem też nie bawiłeś sie w nic..... zawsze byłeś tak śmiertelnie poważny?

Które słowo w moim pytaniu jest dla Ciebie zbyt trudne ??

Odnośnik do komentarza
Udostępnij na innych stronach

Dołącz do dyskusji

Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.

Gość
Dodaj odpowiedź do tematu...

×   Wklejono zawartość z formatowaniem.   Usuń formatowanie

  Dozwolonych jest tylko 75 emoji.

×   Odnośnik został automatycznie osadzony.   Przywróć wyświetlanie jako odnośnik

×   Przywrócono poprzednią zawartość.   Wyczyść edytor

×   Nie możesz bezpośrednio wkleić grafiki. Dodaj lub załącz grafiki z adresu URL.

×
×
  • Dodaj nową pozycję...