Jump to content

Pozegnanie


jan koval
 Share

Recommended Posts

Nie wiem co napisac, bo cokolwiek bym napisal zabrzmi albo glupio albo patetycznie: syn mojego serdecznego Przyjaciela zginal w lawinie

 

Czesc Jego pamieci.................

Wyrazy współczucia.

Millcreek Canyon?

Link to comment
Share on other sites

nie chce o tym pisac, zwlaszcza, ze mam mieszane uczucia - zobacz na priv

Szkoda, że ten co przeżył nie wypowiada się publicznie - dla przestrogi (kolejnej) dla innych. Domyślam się dlaczego.

Już całkiem sporo można było wyczytać z wypowiedzi przewodnika/instruktora, który ich szkolił dzień przed tragedią.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 weeks later...

takie zupelnie niewinne pytanie: od czego Ty zaczal bys szkolenie lawinowe?

od zapobiegania czy  technik ratowania?

 

dla mnie jest to oczywiste: dzialajac w rejonie lawinowym, 99% przeciez to zapobieganie!!!!!!

 

 

znacznie latwiej i bardziej "sexy" jest powloczenie sie w terenie niz  posiadanie i umiejetne przekazywanie wiedzy nt bezpieczenstwa, zeby nie dopuscic do zabrania przez lawine....to jest tak oczywiscte,ze nie rozumiem, dlaczego to do ludzi nie trafia....

 

PS: czy ktos ma linki do tej lawiny w Karkonoszach? - to takie skrzywienie zawodowe, bo analizy lawin sledza od kilkunadstu lat... 

raz jeszcze

https://www.skiforum...sniezka/page-24

lawina zeszła ze stoków Studicni hory do obriego dula

zginal syn, ocalał ojciec

Link to comment
Share on other sites

wlasnie taka postawa jest  najbardziej idiotyczna: jezeli juz ktos zginal, to powinnismy wyciagnac wszystko, z tego tragicznego zdrzenia, zeby inni nie popelniali takiego samego bledu,

To już teraz na szkoleniach trzeba uczyć by nie wychodzić w góry jak są zamiecie, spora mgła i tak dalej? Wydaje mi się, że jak ktoś tego nie wie, nie zdaje sobie sprawy jak banalnie można pobłądzić w otaczającej nas bieli to niech pochodzi sobie bo Beskidach. Ale tu też jest taka góra gdzie non stop ktoś błądzi i znajdują go Słowacy. W takich warunkach kłopoty mogli mieć bardzo doświadczeni ludzie a co dopiero ktoś kto korzysta z rad instruktorów. Zła ocena sytuacji wyjściowej i tyle bo to nie byli amatorzy ale też daleko im było do pełnego profesjonalizmu. Osobiście przeraża mnie, że dowala się do instruktora z tezą, że gdyby szkolenie było prawidłowe to by nie poszli. Mnie obeszła i to bardzo ubiegłoroczna śmierć Dominika Sochy na Kieżmarskim z kompanem i śmierć znajomego z przed 5 lat w Tatrach Zachodnich gdzie poszedł pobiegać a szło katastrofalne załamanie pogody. Cała trójka to doświadczeni, szalenie odporni psychicznie i wydolnościowo ludzie ale zapłacili najwyższą cenę za złą ocenę poniekąd warunków pogodowych ale przede wszystkim hasła "ja nie dam rady?". Nie umiesz ocenić warunków w górach to zostań na dole i idz jak jest ładna czy niezła pogoda. Wybicia z głowy nonszalancji bo ja jestem nieśmiertelny niestety nie dokona żaden instruktor.

Link to comment
Share on other sites

To już teraz na szkoleniach trzeba uczyć by nie wychodzić w góry jak są zamiecie, spora mgła i tak dalej? Wydaje mi się, że jak ktoś tego nie wie, nie zdaje sobie sprawy jak banalnie można pobłądzić w otaczającej nas bieli to niech pochodzi sobie bo Beskidach. Ale tu też jest taka góra gdzie non stop ktoś błądzi i znajdują go Słowacy. W takich warunkach kłopoty mogli mieć bardzo doświadczeni ludzie a co dopiero ktoś kto korzysta z rad instruktorów. Zła ocena sytuacji wyjściowej i tyle bo to nie byli amatorzy ale też daleko im było do pełnego profesjonalizmu. Osobiście przeraża mnie, że dowala się do instruktora z tezą, że gdyby szkolenie było prawidłowe to by nie poszli. Mnie obeszła i to bardzo ubiegłoroczna śmierć Dominika Sochy na Kieżmarskim z kompanem i śmierć znajomego z przed 5 lat w Tatrach Zachodnich gdzie poszedł pobiegać a szło katastrofalne załamanie pogody. Cała trójka to doświadczeni, szalenie odporni psychicznie i wydolnościowo ludzie ale zapłacili najwyższą cenę za złą ocenę poniekąd warunków pogodowych ale przede wszystkim hasła "ja nie dam rady?". Nie umiesz ocenić warunków w górach to zostań na dole i idz jak jest ładna czy niezła pogoda. Wybicia z głowy nonszalancji bo ja jestem nieśmiertelny niestety nie dokona żaden instruktor.

jasne, ze masz racje - ale co sie robi, zeby to uswiadomic?

wlasniie przewidywanie pogody, czytanie raportow o zagrozeniu lawinowym (chyba takie cos w Pl jest?)  a pozniej projektowanie trasy dojscia i zjazdu, oraz BADANIE STABILNOSCI  juz na miejscu - to sie powinno robic niejako mechanicznie...

 

nie chce wieszac Jakuba, choc nie podoba mi sie jego postawa i pozowanie na facebukowego supermana, ale zakladam, ze jezeli ktos placi za szkolenie lawinowe , to wie, ze musi sie jeszcze duzo nauczyc, wlasnie na takich szkoleniach - czy nie jest to logiczne?

 

PS: nigdy nie jest tak, ze o tragedii czy wypadku doprowadza jeden czynnik: to zawsze jest  caly lancuch, ktory w ostatecznosci  doprowadza np do lawiny...... przerwanie chocby jednego ogniwa z tego lancucha jest czasami wystarczajace, zeby do tragedii nie doszlo.... szkolenie i wpajana wiedza jest jednym z takich ogniw

Link to comment
Share on other sites

jasne, ze masz racje - ale co sie robi, zeby to uswiadomic?

 

Ja się wiele nauczyłem z wypadów solo kiedy jesteś sam z myślami, nie masz kogo zapytać co robić dalej a jak będzie wpadka to akurat nie będzie zasięgu na telefonie. Miałem z dwa lata temu bardzo poważny wypadek na rowerze w górach gdzie do zmroku była godzina a to nie był lipiec tylko połowa listopada. Jestem sam i aby nawet wezwać GOPR potrzeba wydostać się z trudnego terenu. Jakoś dałem rady bo adrenalina robi swoje ale nauczyło mnie odpuszczać kozakowanie przynajmniej na 3 godz do zmroku lub jak w pobliżu jest jakaś większa cywilizacja. Lepiej odpuścić i spróbować zrobić to samo w inny dzień i o innych godzinach.

 

Czy do wypadku doprowadza łańcuch czynników? Zasadniczo tak ale jest mały procent, że nie. Ja się nabiłem na świerka na bardzo łatwym odcinku przy nie dużej prędkości. Ale był w takim a nie innym miejscu, pod takim a nie innym kątem. Gdyby było lato i cienka bluza to wbił by się głębiej a tak sporo zatrzymało cieplejsze ubranie, które miałem na sobie. Analizowałem przypadek i za nic nie wyszło mi bym coś zrobił żle.

Link to comment
Share on other sites

nie chce wieszac Jakuba, choc nie podoba mi sie jego postawa i pozowanie na facebukowego supermana, ale zakladam, ze jezeli ktos placi za szkolenie lawinowe , to wie, ze musi sie jeszcze duzo nauczyc, wlasnie na takich szkoleniach - czy nie jest to logiczne?

 

 

Powtarzam, że nie wiem jaka jest/nie jest wina Jakuba, bo nie mam pełnej wiedzy.

Ty jednak najwyraźniej znalazłeś kozła ofiarnego, choć nie znasz wszystkich szczegółów i bardzo mi się to nie podoba.

 

Jako szkoleniowiec możesz być idealistą i powiedzieć, że nie robię krótkich przeszkoleń, tylko pełen kurs.

Poddaję też taką możliwość, że możesz stwierdzić, że skoro ktoś nie ma czasu, chce zaoszczędzić, to zrobię mu to krótkie przeszkolenie, może jak sobie uświadomi zagrożenie i zakres wiedzy do opanowanie, to:

1. Przystopuje z ambitnymi planami.

2. Zdecyduje się na kompletny kurs.

Link to comment
Share on other sites

BADANIE STABILNOSCI  juz na miejscu - to sie powinno robic niejako mechanicznie...

Zgodnie z najnowszą wiedzą i praktykami - od tego się już odchodzi, bo to jest nieskuteczne. Oczywiście w wielu publikacjach to nadal występuje.

Robi się to też poglądowo na kursach, ale powinien być do tego odpowiedni komentarz.

Link to comment
Share on other sites

takie zupelnie niewinne pytanie: od czego Ty zaczal bys szkolenie lawinowe?

od zapobiegania czy  technik ratowania?

 

dla mnie jest to oczywiste: dzialajac w rejonie lawinowym, 99% przeciez to zapobieganie!!!!!!

 

 

znacznie latwiej i bardziej "sexy" jest powloczenie sie w terenie niz  posiadanie i umiejetne przekazywanie wiedzy nt bezpieczenstwa, zeby nie dopuscic do zabrania przez lawine....to jest tak oczywiscte,ze nie rozumiem, dlaczego to do ludzi nie trafia....

 

PS: czy ktos ma linki do tej lawiny w Karkonoszach? - to takie skrzywienie zawodowe, bo analizy lawin sledza od kilkunadstu lat... 

 

 

jak miałbym brać przewodnika w Tatry to od razu postawiłbym mu taki cel: nauka oceny zagrożenia w terenie lawinowym,

ja się całkowicie zgadzam że zapobieganie jest najważniejsze, natomiast takich rzeczy nie uczy się w jeden dzień,

takie doświadczenie zdobywa się latami

 

przypominam Ci że w pół dnia nie robi się szkolenia lawinowego, na wycieczce 1-dniowej nie robi się szkolenia lawinowego,

ofiary wcześnie przeszły pełne szkolenie lawinowe, tak wynika z zeznań i obserwacji,

w jeden dzień można zrobić ćwiczenia powtórzeniowe, korektę błędów w małym zakresie

 

mnie na szkoleniu lawinowym uczono metody Muntera, która przy stopniu >= 2 zwykle nie pozwala wejść w stromsze stoki,

gdyby członkowie wycieczki ją zastosowali, to powinni zostać na dole, albo wybrać łagodne zbocza do 30st. przy tak słabej pogodzie

 

myślę teraz na ten temat sporo i czytam to co piszecie tutaj i ludzie na innych forach - to wszystko skłania mnie do refleksji,

że po standardowym szkoleniu lawinowym (2 dni po 10-12h różnych zajęć) ludzie dostają bardzo dużo wiedzy lawinowej, ale ona jest bardzo złożona,

przepraktykowanie tego wszystkiego trwa klika lat,

na szkoleniu w Polsce ja bardzo dużo uczyłem się o prewencji, ale na slajdach, tej wiedzy dostaję się ogrom i nie sposób tego dobrze przyswoić w dwa dni

 

po szkoleniu człowiek dostaje z prostych rzeczy jedynie dwa narzędzia: obsługę ABC i metodę Muntera,

ABC to wiadomo, a Munter pozwala się bezpiecznie poruszać ale w fajnych warunkach zwykle nie puszcza w góry (np. świeży opad),

generalnie po szkoleniu człowiek się dowiaduje czego jeszcze nie umie i nie powinien się samodzielnie lub jako lider grupy poruszać w terenie lawinowym,

czy to nie jest właśnie przypadek z Kopy ?

 

po szkoleniu lawinowym jesteś gotowy, aby zacząć utrwalać i przetrawiać wiedzę w terenie oraz praktykować prewencje pod okiem bardziej doświadczonych

Link to comment
Share on other sites

jak miałbym brać przewodnika w Tatry to od razu postawiłbym mu taki cel: nauka oceny zagrożenia w terenie lawinowym,

ja się całkowicie zgadzam że zapobieganie jest najważniejsze, natomiast takich rzeczy nie uczy się w jeden dzień,

takie doświadczenie zdobywa się latami

 

przypominam Ci że w pół dnia nie robi się szkolenia lawinowego, na wycieczce 1-dniowej nie robi się szkolenia lawinowego,

ofiary wcześnie przeszły pełne szkolenie lawinowe, tak wynika z zeznań i obserwacji,

w jeden dzień można zrobić ćwiczenia powtórzeniowe, korektę błędów w małym zakresie

 

mnie na szkoleniu lawinowym uczono metody Muntera, która przy stopniu >= 2 zwykle nie pozwala wejść w stromsze stoki,

gdyby członkowie wycieczki ją zastosowali, to powinni zostać na dole, albo wybrać łagodne zbocza do 30st. przy tak słabej pogodzie

 

myślę teraz na ten temat sporo i czytam to co piszecie tutaj i ludzie na innych forach - to wszystko skłania mnie do refleksji,

że po standardowym szkoleniu lawinowym (2 dni po 10-12h różnych zajęć) ludzie dostają bardzo dużo wiedzy lawinowej, ale ona jest bardzo złożona,

przepraktykowanie tego wszystkiego trwa klika lat,

na szkoleniu w Polsce ja bardzo dużo uczyłem się o prewencji, ale na slajdach, tej wiedzy dostaję się ogrom i nie sposób tego dobrze przyswoić w dwa dni

 

po szkoleniu człowiek dostaje z prostych rzeczy jedynie dwa narzędzia: obsługę ABC i metodę Muntera,

ABC to wiadomo, a Munter pozwala się bezpiecznie poruszać ale w fajnych warunkach zwykle nie puszcza w góry (np. świeży opad),

generalnie po szkoleniu człowiek się dowiaduje czego jeszcze nie umie i nie powinien się samodzielnie lub jako lider grupy poruszać w terenie lawinowym,

czy to nie jest właśnie przypadek z Kopy ?

 

po szkoleniu lawinowym jesteś gotowy, aby zacząć utrwalać i przetrawiać wiedzę w terenie oraz praktykować prewencje pod okiem bardziej doświadczonych

Dwójka tak opisana przez topr

Pokrywa śnieżna jest na ogół związana dobrze, ale na niektórych stromych stokach* jest związana umiarkowanie.

Wyzwolenie lawiny jest możliwe przeważnie przy dużym obciążeniu dodatkowym**, szczególnie na stromych stokach* wskazanych w komunikacie lawinowym. Samoistne zejście bardzo dużych lawin*** jest mało prawdopodobne. Częściowo niekorzystne warunki.
Poruszanie się wymaga umiejętności oceny lokalnego zagrożenia lawinowego, odpowiedniego wyboru trasy oraz zachowania elementarnych środków bezpieczeństwa na wszystkich stromych stokach*, a szczególnie na wskazanych w komunikacie lawinowym, jako niekorzystnych pod względem wystawy lub wysokości.
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...