Jump to content

Opony całoroczne?


robertw
 Share

Recommended Posts

kiedyś wiele  lat temu  jechałem jako pasażer z  gościem, który ruszał z 3-ki  i  jechał  nią i  jechał  nawet  po autostradzie  nic  nie zmieniając. Na  pytanie czemu  tak robi odpowiedział" 

 

po co mam zmieniać z 1 na 2  i z  2 na 3  jak  i tak  będę  jechał  na 3  bo na 4  mi się nie  opłaca, a cały  ten bełkot  o  biegach nakręcają tylko  producenci skrzyń i  poszczególnych  biegów jak na samej 3-ce  też się da  jechać :)

 

tak  mi się  to  tylko skojarzyło z oszczędnością na  oponach ale  ja  jestem dziwny  jak wiecie :)

 

He, niestety za to prawa jazdy mu nie odbiorą :)

 

Już gdzieś była dyskusja o oponach wielosezonowych. Jak napisałem wcześniej, ja wybrałem najlepsze dostępne na moje koła, a nie oszczędne. :)


Link to comment
Share on other sites

  • Replies 51
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Mam założone opony całoroczne Continental (z takimi kupiłem auto). Obecnie trzeci wyjazd (od grudnia) w Alpy szwajcarskie, a śniegu tej zimy tu nie brakuje. Bez problemów. Tylko raz musiałem założyć łańcuchy. W samych Alpach dojeżdżając pod wyciągi w 7 ośrodkach (wszystkie mamy w promieniu około 30km) zrobione 1000km po dróżkach o spadku do 20 kilku % (dwa wyjazdy po 10 dni na śniegu każdy, więc codziennie po około 50km po bardzo stromych "ścieżkach") Po drugim wyjeździe miałem pierwszy przegląd gwarancyjny (po 20tyś - faktycznie przejechałem 22tyś). Zużycie hamulców 15%. Z Krakowa mamy tu 1500km i przejeżdżamy je w 18 do 19 godzin (1 kierowca, więc potrzebne jakieś ze dwie 45minutowe przerwy).

                                                                      Pozdr4all. 


Link to comment
Share on other sites

Witam!

Jeździ ktoś na oponach całorocznych? Do tej pory zawsze mając dwie zmiany kół nie zastanawiałem się nad taką opcją, ale teraz czeka mnie zakup letnich opon, a i zimowe też pomału się kończą. Myślałem o takich, lub podobnych  oponach aha i nie jest to kryptoreklama. a jakie sa wasze doświadczenia w tym temacie?

Nowa częściej zmieniana opona całoroczna może być lepsza niż antyczna zimówka, kiedyś przedwcześnie zmieniłem na letnie, zdziwiłem się bardzo

bo nowe letnie lepiej trzymały na śniegu niż 3-letnie  Goodyear Ultra grip 7.


Link to comment
Share on other sites

 

Ciągle nie wiem, jaki jest sens stania na światłach, gdy nie ma potrzeby?

 

Problem w tym, że jest potrzeba, żebyś nie blokował kilkuset metrów drogi przed światłami. Ty widzisz w oddali czerwone i brak sensu szybkiego dojeżdżania pod światła a ktoś za Tobą widzi barana, który się toczy i blokuje go bo już by wjechał na posesję, skręcił na pas w lewo/prawo bo tam jest zielone itp. Poza tym, jak się już zatrzymasz to możesz sobie Np. wyjąć kanapkę czy napój albo sprawdzić co przyszło na telefonie. W czasie toczenia się niby tez możesz ale nie powinieneś tego robić z uwagi na bezpieczeństwo.

Inną kwestią jest, że częste i mocne hamowanie biegami zużywa elementy skrzyni a te są znacznie droższe niż klocki.

 

 

Mam założone opony całoroczne Continental (z takimi kupiłem auto). Obecnie trzeci wyjazd (od grudnia) w Alpy szwajcarskie, a śniegu tej zimy tu nie brakuje. Bez problemów. Tylko raz musiałem założyć łańcuchy. W samych Alpach dojeżdżając pod wyciągi w 7 ośrodkach (wszystkie mamy w promieniu około 30km) zrobione 1000km po dróżkach o spadku do 20 kilku % (dwa wyjazdy po 10 dni na śniegu każdy, więc codziennie po około 50km po bardzo stromych "ścieżkach") Po drugim wyjeździe miałem pierwszy przegląd gwarancyjny (po 20tyś - faktycznie przejechałem 22tyś). Zużycie hamulców 15%. Z Krakowa mamy tu 1500km i przejeżdżamy je w 18 do 19 godzin (1 kierowca, więc potrzebne jakieś ze dwie 45minutowe przerwy).

                                                                      Pozdr4all.

 

Tylko zapomniałeś dodać, że napęd na 2 osie. Ja mam FWD i nie mam łańcuchów.


Link to comment
Share on other sites

Napęd mam na oś przednią. Pisałem już tu o tym w innym wątku. Jednym z poprzednio posiadanych samochodów (Ford Eskort, pojemność 1900 przywieziony z US) przyjechałem prawie 300tyś. km. i nie miałem żadnych kłopotów ze skrzynią biegów. Tarcz fabrycznych też nie zmieniałem. Klocki fabrycznie wystarczają mi na około 100 tyś. km. Następne około 60tyś. Skodą, którą znasz przejechałem 125tyś, też żadnych kłopotów ze skrzynią, tarcza nie zmieniana, klocki raz. 


Link to comment
Share on other sites

Napęd mam na oś przednią.

No racja, zapomniałem że można mieć suva FWD.

 

 

Następne około 60tyś.

 

Mnie klocki (EBC yellow) starczyły na jakieś 30k ale byłoby więcej tylko zacisk się popsuł i starł jeden klocek gdy w drugim była jeszcze prawie połowa. Z tyłu (też EBC Yellow) wystarczyły na jakieś 70k.


Link to comment
Share on other sites

No racja, zapomniałem że można mieć suva FWD.


Mnie klocki (EBC yellow) starczyły na jakieś 30k ale byłoby więcej tylko zacisk się popsuł i starł jeden klocek gdy w drugim była jeszcze prawie połowa. Z tyłu (też EBC Yellow) wystarczyły na jakieś 70k.


A jakie tarcze?
Link to comment
Share on other sites

 

Mnie klocki (EBC yellow) starczyły na jakieś 30k ale byłoby więcej tylko zacisk się popsuł i starł jeden klocek gdy w drugim była jeszcze prawie połowa. Z tyłu (też EBC Yellow) wystarczyły na jakieś 70k.

Cześć .

Co to są za klocki ? nigdy o nich nie słyszałem , pomimo że z motoryzacją jestem związany zawodowo od 25 lat :)


Link to comment
Share on other sites

Problem w tym, że jest potrzeba, żebyś nie blokował kilkuset metrów drogi przed światłami. Ty widzisz w oddali czerwone i brak sensu szybkiego dojeżdżania pod światła a ktoś za Tobą widzi barana, który się toczy i blokuje go bo już by wjechał na posesję, skręcił na pas w lewo/prawo bo tam jest zielone itp. Poza tym, jak się już zatrzymasz to możesz sobie Np. wyjąć kanapkę czy napój albo sprawdzić co przyszło na telefonie. W czasie toczenia się niby tez możesz ale nie powinieneś tego robić z uwagi na bezpieczeństwo.
Inną kwestią jest, że częste i mocne hamowanie biegami zużywa elementy skrzyni a te są znacznie droższe niż klocki.


Bardziej bym się obawiał o zawory niż skrzynię, ale to przy innych prędkościach. Najmniej pewnie w tym chodzi o hamulce, chociaż widuję takich, co lubią sobie doświetlać tył bezustannie. Kanapki czy napój, serio? Na każdych światłach? Prędzej w nosie dłubać :D ;) Komórka? W UK za używanie nawet w korku czy przed światłami - 200funtów i 6 punktów (prawo zmienili rok temu, dzięki Polakowi, co ludzi pozabijał ciężarówką). Zresztą po co? A ten za mną jeżeli poczeka te dwi czy trzy sekundy to nic mu się nie stanie. Może nawet na zdrowie mu wyjdzie. A może ktoś ze swojego podjazdu/bocznej ulicy wyjedzie widząc, że robię mu miejsce. Zresztą, co kraj to obyczaj :)
Link to comment
Share on other sites

Cześć .

Co to są za klocki ? nigdy o nich nie słyszałem , pomimo że z motoryzacją jestem związany zawodowo od 25 lat :)

Angielska firma robi tarcze i klocki tuningowe. W internecie znajdziesz wszystko.

Żółte są ok. przy współpracy z dobrą tarczą.


Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Włączę się nieco w dyskusję. Też dbam o technikę jazdy, jak na nartach. Tu nawet bardziej, bo konsekwencje są tragiczne.  Auto stare, ale jego powinnością jest dowieść mnie pod stok.

 

Książkę Zasady traktowałem, jak biblię narciarską. Pierwsze doświadczenia praktyczne na Syrenie Lux, z lewarkiem w podłodze. Kilka poślizgów na małym parkingu, pod halą Wisły w Krakowie. Marzyłem o takim ogromnym placu, z idealną szklanką. Jak gdzieś na Wielkich jeziorach w Ameryce. Ustawić sobie takie pachołki kolorowe i  gazu. Skręt kierownicą, szybkie pociągnięcie za hamulec...I wirujemy!  I wychodzimy z wirowania. Tylko jak raz wirnęła na drodze. to się spostrzegłem, jak stałem w kierunku przeciwnym. Podobnie było z Maluchem. A miałem teorię z książki opanowaną doskonale. 

 

Chciałem się dowiedzieć, co to jest mocne hamowanie biegami? Częste to można się domyśleć. Często hamuję w Koninkah. Choćby wczoraj na jedynce, bo się wystraszyłem widząc wcześniej, jak pewien obywatel zsunął się do rowka. Z troski się zatrzymałem i spytałem, czy go ktoś wyciągnie. Grzebał łopatką do śniegu pod kołem i stwierdził, że sobie poradzą. A opony mam zimowe, nowe prawie Conti i się boję.

 

Mocne hamowanie, co to jest. Na jedynce mocno chyba mocno hamuje. Ale wrzucenie z  setki  na jedynkę, jeśli synchronizator pozwoli, to faktycznie hamowanie, jak cholera. Nawet przewiduję podobne zdarzenie. Jedziemy z góry, naciskamy hamulec a tu kicha. Pedał w podłodze. Pompujemy, jak książka podpowiada. Dalej nic!  Hamulec ręczny, zero działania!  Sprzęgło, jedynka, niech się dzieje Wola...Co tam skrzynia, sprzęgło. Życie wisi na włosku!

 

Pozdrawiam

 

 


Link to comment
Share on other sites

 

Chciałem się dowiedzieć, co to jest mocne hamowanie biegami?

Takie w którym, po wrzuceniu niższego biegu, będą wysokie obroty. Np. wrzucasz dwójkę przy 80km/h.

 

 

Cześć .

Co to są za klocki ? nigdy o nich nie słyszałem , pomimo że z motoryzacją jestem związany zawodowo od 25 lat :)

 

Bardzo popularne klocki tuningowe. Do mojego auta niestety dużego wyboru nie ma.

 

https://ebcbrakes.pl...yellow-stuff,36

 

 

Mam dokładnie takie:

 

https://ebcbrakes.pl...r,3,238665,3000

 

a tarcze takie (tak wiem, że nawiercane tarcze są bez sensu) :

 

https://ebcbrakes.pl...5,3,238665,8151

 

Jestem bardzo zadowolony z tego zestawu. Hamują bardzo skutecznie (również zimne), nie piszczą, przy mojej jeździe nie da się ich przegrzać. Jedyna wada to duże pylenie ale mnie to nie obchodzi.


Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Moja bardzo leciwa Honda Civic ma na dwójce ok. setki przy max obrotach. Wyżej nie pójdą, bo sterownik nie pozwala. Wrzucenie biegów, aby rozpędzić jak najszybciej do setki(np. 11,0 s) to dopiero obciążenie skrzyni. Takie ruszanie z pod świateł, z piskiem opon też nie służy skrzyni  i sprzęgłu. Więc się uspokoiłem. Moje hamowanie silnikiem, a często stosuję, nie wygląda groźnie, tym bardziej, że na moment zwiększam obroty(na b śliskim), by silnik pociągnął. A potem redukuję gaz na niższym biegu. Generalnie nie lubię hamować hamulcem. Niech się toczy za poprzednim. Zaraz doda się gazu. Podobnie jeżdżę po stoku, nie hamuję nartami. Same nie zechcą jechać do góry.

 

Najbardziej mnie ciekawią osobnicy, których moja jazda, w dużym odstępie od wielkiej ciężarówy, wyraźnie denerwuje. Jedzie dosyć szybko. Zakręty bez przerwy i ciągła podwójna. Jadę otępiały po zakrętach na stoku. Faceta z tyłu szlag trafia. Co wyraźnie widać w lusterku. Wreszcie po pięciu kilometrach wyprzedza mnie przejeżdżając linie. Pół biedy, ale zrobił to tuż przed zakrętem i prawie mnie zmusił do hamowania, bo coś jechało z naprzeciwka. Teraz on jedzie za ciężarówą.  Której masa z powodu grawitacji(to prawda) go przyciąga.  Rozcina mu powietrze, więc mu łatwiej jechać te parę metrów z tyłu. Kolarze to lubią, gdy się zmęczą. Jego światła hamowania błyskają bardzo często.  A ja sobie w moim odstępie, na luzie,otępiały od nadmiaru tlenu górskiego....obserwując z zaciekawieniem, kiedy mu się uda wyprzedzić. Upływają kolejne kilometry. Facet też w rauszu z rury wydechowej... Ale w  końcu wyprzedził.  Moje miasteczko   Wadowice - cztery domy, dwie ulice-jest już tuż, tuż.

 

Pozdrawiam


Link to comment
Share on other sites

Jak zwykle z całej dyskusji tylko parę sensownych zdań. Pytałem o opony całoroczne, a nie zimówki, letnie itd... styl waszej jazdy tez mnie g.... obchodzi, każdy jeździ jak mu pasuje i płaci mandaty za siebie (byle by innym krzywdy nie robił na drodze). Mam auto klasy B, które ma 90 kucy i jeżdżę bez szaleństwa, więc jeśli ktoś ma sensowną odpowiedź na moje pytanie to chętnie ją przeczytam.

  W "motor"-ze (gazecie)   z tego poniedziałku jest mini test i porównanie opony wielosezonowej z zimówką i letnią,możesz przeczytać :)  na ile to obiektywne... nie wiem. ogólnie prasa motoryzacyjna od dawna pisze dobrze o takich oponach.

  W podpisie masz 'góral' więc ;) ... ja jako góral beskidzki w zimie jeżdżę na zimówkach bo liczy się żeby pomogły w skrajnych warunkach,kiedy nie ma miejsca na kompromisy.


Link to comment
Share on other sites

  W "motor"-ze (gazecie)   z tego poniedziałku jest mini test i porównanie opony wielosezonowej z zimówką i letnią,możesz przeczytać :)  na ile to obiektywne... nie wiem. ogólnie prasa motoryzacyjna od dawna pisze dobrze o takich oponach.

  W podpisie masz 'góral' więc ;) ... ja jako góral beskidzki w zimie jeżdżę na zimówkach bo liczy się żeby pomogły w skrajnych warunkach,kiedy nie ma miejsca na kompromisy.

Witam

 

Też to przeczytałem. 'Motor" do takich spraw podchodzi dosyć solidnie. Mieszanka na opony zimowe jest taka, że opona mniej 'twardnie' w zimie. Ale jest za miękka w lecie i szybciej się zużywa. Nie wnikam tu w rzeźbę bieżnika. Na pewno to można jakoś pożenić. Tym bardziej, gdy zrezygnuje się z przebiegu opony. Zresztą nikt już dzisiaj nie dojeżdża do przepisowego min. 1,6 mm bieżnika w lecie. Opony są relatywnie tanie. Może z wyjątkiem, gdy się ma używaną, wypasioną furę z Reichu. A zresztą, co za problem wymienić. Letnie i zimowe będą dwa razy dłużej niż wielosezonowe. Najlepiej jest mieć dwa komplety felg.

 

Pozdrawiam

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam

Moja bardzo leciwa Honda Civic ma na dwójce ok. setki przy max obrotach. Wyżej nie pójdą, bo sterownik nie pozwala. Wrzucenie biegów, aby rozpędzić jak najszybciej do setki(np. 11,0 s) to dopiero obciążenie skrzyni. Takie ruszanie z pod świateł, z piskiem opon też nie służy skrzyni i sprzęgłu. Więc się uspokoiłem. Moje hamowanie silnikiem, a często stosuję, nie wygląda groźnie, tym bardziej, że na moment zwiększam obroty(na b śliskim), by silnik pociągnął. A potem redukuję gaz na niższym biegu. Generalnie nie lubię hamować hamulcem. Niech się toczy za poprzednim. Zaraz doda się gazu. Podobnie jeżdżę po stoku, nie hamuję nartami. Same nie zechcą jechać do góry.

Najbardziej mnie ciekawią osobnicy, których moja jazda, w dużym odstępie od wielkiej ciężarówy, wyraźnie denerwuje. Jedzie dosyć szybko. Zakręty bez przerwy i ciągła podwójna. Jadę otępiały po zakrętach na stoku. Faceta z tyłu szlag trafia. Co wyraźnie widać w lusterku. Wreszcie po pięciu kilometrach wyprzedza mnie przejeżdżając linie. Pół biedy, ale zrobił to tuż przed zakrętem i prawie mnie zmusił do hamowania, bo coś jechało z naprzeciwka. Teraz on jedzie za ciężarówą. Której masa z powodu grawitacji(to prawda) go przyciąga. Rozcina mu powietrze, więc mu łatwiej jechać te parę metrów z tyłu. Kolarze to lubią, gdy się zmęczą. Jego światła hamowania błyskają bardzo często. A ja sobie w moim odstępie, na luzie,otępiały od nadmiaru tlenu górskiego....obserwując z zaciekawieniem, kiedy mu się uda wyprzedzić. Upływają kolejne kilometry. Facet też w rauszu z rury wydechowej... Ale w końcu wyprzedził. Moje miasteczko Wadowice - cztery domy, dwie ulice-jest już tuż, tuż.

Pozdrawiam


No jak do setki raz zmieniasz bieg chyba. Że z dwójki to nie zmieniasz. Mam Jazza więc wiem choć to idsi nie vtec. 90 2, 130 3, 160 4, 190 5 w porywach. Odcinka 6700. To nie honda s2k gdzie przy 9k odcina. Teraz jeżdżę momentem bo td.
Link to comment
Share on other sites

No jak do setki raz zmieniasz bieg chyba. Że z dwójki to nie zmieniasz. Mam Jazza więc wiem choć to idsi nie vtec. 90 2, 130 3, 160 4, 190 5 w porywach. Odcinka 6700. To nie honda s2k gdzie przy 9k odcina. Teraz jeżdżę momentem bo td.

Witam

 

Kupiłem ją w Reichu w 2009. Wyczaiłem na portalu tylko dla Niemców. Miała 39,5 tys po sześciu latach. Nowy samochód. Miał ją emeryt, który chciał nową. Sprawdzone to zostało przez znajomego mieszkańca tego kraju. Małe miasteczko, gdzieś w górach w Bawarii. Mała firma i facet, który mówi szkoda, że wyjeżdża z Niemiec. Noc. Przywiózł mnie tu ten znajomy. Pojechał do Hamburga swoim BMW. A ja za nim dotarłem tam za dwie godziny. 

 

Ma ponad 140 tys km . Konserwuję co roku podwozie. Silnik bez zarzutu. Wymieniłem rozrząd  po 50 tys, ze względu na wiek. U Krężla. Pech mnie spotkał w Andrychowie. Wzrost temperatury, telefon do Krężla. I co się okazało. Rurka w układzie chłodzenia, tuż przy bloku silnika. Zupełnie niewidoczna skorodowała i pękła. Laweta zapłacona z assistance. Wymiana rurki, wymiana pompy wodnej, wymiana paska rozrządu. Nic więcej się nie działo. Pomijając incydent z linką gazu. Była naderwana i zabezpieczyłem dość prowizorycznie, zamiast wymienić. Pech wyjeżdżam z Krakowa do Wadowic wieczorem i nagle silnik przechodzi na wolne obroty. Jakoś się dotoczyłem do bliskiej stacji benzynowej. szukam jakiegoś drutu by coś skombinować. Kierowca ciężarówki pyta się coś się stało. Mówi - dobrze by zablokować gaz. To jest myśl.   Sznurkiem blokuję przepustnicę na 3000 obrotów. I ruszamy. Cholera ledwo jedzie do góry pod Mogilany na dwójce. Za to góry wali jak cholera. Trzeba hamować. I tak sobie jadę.  Do góry jak muł. Z góry pędzi. Wyczaili mnie przed Kalwarią policjanci. Co się dzieje. Widzieli, że z góry normalnie, a do nich pod górkę ledwo się toczy. Linka gazu. Niech pan jedzie. 

 

Mogłem poprosić assistance. Ale  mnie tak to zafascynowało, że zapomniałem. Teraz sprawdzam linkę, czy nie przeciera się przy pedale. fajne auto. Silnik 1,4 ale żwawy, gdy wejdzie na obroty. narty wożę w środku. Całkiem wygodnie.

 

Pozdrawiam

Link to comment
Share on other sites

Witam

 

Kupiłem ją w Reichu w 2009. Wyczaiłem na portalu tylko dla Niemców. Miała 39,5 tys po sześciu latach. Nowy samochód. Miał ją emeryt, który chciał nową. Sprawdzone to zostało przez znajomego mieszkańca tego kraju. Małe miasteczko, gdzieś w górach w Bawarii. Mała firma i facet, który mówi szkoda, że wyjeżdża z Niemiec. 

I jeszcze płakał jak sprzedawał, a potem gonił do granicy bo chciał ją odkupić ;)

Link to comment
Share on other sites

I jeszcze płakał jak sprzedawał, a potem gonił do granicy bo chciał ją odkupić ;)

Nadal dzwoni, by posłuchać silnika ;)

 

 

Kupiłem ją w Reichu w 2009. Wyczaiłem na portalu tylko dla Niemców. Miała 39,5 tys po sześciu latach. Nowy samochód. Miał ją emeryt, który chciał nową.

 

 

Ma ponad 140 tys km . Konserwuję co roku podwozie. Silnik bez zarzutu.

 

 

Pech mnie spotkał w Andrychowie. Wzrost temperatury, telefon do Krężla. I co się okazało. Rurka w układzie chłodzenia, tuż przy bloku silnika. Zupełnie niewidoczna skorodowała i pękła. Laweta zapłacona z assistance.

 

Pomijając incydent z linką gazu. Była naderwana i zabezpieczyłem dość prowizorycznie, zamiast wymienić. Pech wyjeżdżam z Krakowa do Wadowic wieczorem i nagle silnik przechodzi na wolne obroty. Jakoś się dotoczyłem do bliskiej stacji benzynowej.

 

 

Silnik 1,4 ale żwawy, gdy wejdzie na obroty.

 

 

blokuję przepustnicę na 3000 obrotów. I ruszamy. Cholera ledwo jedzie do góry pod Mogilany na dwójce.

 

To jest idealny przykład zachwytu nad kijowym egzemplarzem.

 

Kupiłem podobne auto (też segment B i Japończyk) z tym, że nie od Emeryta z Niemiec w "idealnym stanie" tylko zwykły szrot jakich wiele. Pochodziło z Włoch skąd zapewne ściągnięto rozbite, właściciel w Polsce (nie zamożny, lanser)  też miał solidną stłuczkę i naprawiał sam po taniości. Auto mocno z tuningowane w tym elementy wiejskie i różne dziwne kombinacje. turbina dmucha w piku 1.4 bara a to mało nie jest. (tzn. potencjalnie bardzo awaryjne)  Zamontowany blow-off, z którym silnik nie powinien dobrze działać ale bez niego nie działa ;) Ode lżone koło zamachowe, zawieszenie gwintowane. (obecnie zwykłe) Od 3 lat check engine świeci się cały czas, czasem wchodzi w tryb awaryjny.  Kupiłem z przebiegiem 113k (nie wiem czy realnym), obecnie ponad 200k.  Turbinę chłodzę tylko jak bardzo cisnę a normalnie od razu gaszę. Silnik i turbina nadal seryjne. Podwozia nigdy nie konserwowałem. Myję też rzadko. Zazwyczaj jeździ zasyfiony w soli przez całą zimę.

Nie mówię, że to dobre auto bo koszty utrzymania są wysokie wszystko się tłucze i skrzypi a w środku jest hałas. Na trasie jednak nigdy nie zostało unieruchomione. Odpalił od razu nawet przy -30 (akumulator zmieniałem). W zimie zawsze zostawiam go też na ręcznym i nigdy nie przymarzł. Wytrzymał też katowanie na torze przy temp.+38 w cieniu.  Były problemy z tym czy innym ale po lawetę dzwonię tylko jak gumę złapię, żeby zmienili.  Wspomniane 3000 obr na dwójce? To jest ogień. (przy 3200obr jest 270 Nm) Podejrzewam, że na 5-tce dałby radę podjechać.

Link to comment
Share on other sites

Nadal dzwoni, by posłuchać silnika ;)






To jest idealny przykład zachwytu nad kijowym egzemplarzem.

Kupiłem podobne auto (też segment B i Japończyk) z tym, że nie od Emeryta z Niemiec w "idealnym stanie" tylko zwykły szrot jakich wiele. Pochodziło z Włoch skąd zapewne ściągnięto rozbite, właściciel w Polsce (nie zamożny, lanser) też miał solidną stłuczkę i naprawiał sam po taniości. Auto mocno z tuningowane w tym elementy wiejskie i różne dziwne kombinacje. turbina dmucha w piku 1.4 bara a to mało nie jest. (tzn. potencjalnie bardzo awaryjne) Zamontowany blow-off, z którym silnik nie powinien dobrze działać ale bez niego nie działa ;) Ode lżone koło zamachowe, zawieszenie gwintowane. (obecnie zwykłe) Od 3 lat check engine świeci się cały czas, czasem wchodzi w tryb awaryjny. Kupiłem z przebiegiem 113k (nie wiem czy realnym), obecnie ponad 200k. Turbinę chłodzę tylko jak bardzo cisnę a normalnie od razu gaszę. Silnik i turbina nadal seryjne. Podwozia nigdy nie konserwowałem. Myję też rzadko. Zazwyczaj jeździ zasyfiony w soli przez całą zimę.
Nie mówię, że to dobre auto bo koszty utrzymania są wysokie wszystko się tłucze i skrzypi a w środku jest hałas. Na trasie jednak nigdy nie zostało unieruchomione. Odpalił od razu nawet przy -30 (akumulator zmieniałem). W zimie zawsze zostawiam go też na ręcznym i nigdy nie przymarzł. Wytrzymał też katowanie na torze przy temp.+38 w cieniu. Były problemy z tym czy innym ale po lawetę dzwonię tylko jak gumę złapię, żeby zmienili. Wspomniane 3000 obr na dwójce? To jest ogień. (przy 3200obr jest 270 Nm) Podejrzewam, że na 5-tce dałby radę podjechać.


A jaki kod błędu?
Ja też kupiłem perelke;-)
Jazza z 47k przebiegu.
Okazał się wypadkowy, rzecz jasna.
Dodzwonilem się do niemieckiej właścicielki, dziwila się, że jeździ.
Przejechalismy 130k km. Jest ok. Gdyby jednak dzwon się zdarzył, może się złożyć.
Link to comment
Share on other sites

Nie pamiętam numeru błędu. Chodzi o druga sondę (diagnostyczną). Po wymianie sondy pojawia się znowu, nie pomógł nawet emulator, więc zostawiłem jak jest. Nie ma to wpływu na nic.

Natomiast tryb awaryjny to osobny temat. Podaje błąd "za wysoki moment obrotowy". Jest to fabryczna blokada, która po tunningu powinna być zdjęta lub przesunięta wyżej. Załącza się tylko przy dłuższej jeździe >140km/h  na autostradzie. Jak się włączy, wystarczy zgasić silnik na 30s i można z powrotem jechać normalnie.

Link to comment
Share on other sites

  • 2 months later...

Czyżby znowu wystawienie naszej inteligencji na próbę?

 

Choć przyznam, że tym razem ta kryptoreklama? przynajmniej opakowana w treści związane z tematem....

 

W związku z tym gratuluję pomysłu - szanowny nowy userze skiforum ;)

 

PS - czy wiecie dlaczego licznik postów nie działa? to nie jest mój pierwszy post

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...