Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

dyskopatia i narciarstwo

dyskopatia

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
144 odpowiedzi w tym temacie

#81 Magda M

Magda M

    Nowy użytkownik

  • 6 postów
  • Na forum od: 01.2011
0

Napisano 11 styczeń 2011 - 14:36

Nie wiem kto Ciebie ćwiczył z mojego doświadcenia wiem że żle prowadzona rehabilitacja daje od razu nieporządane efekty. Mozna to stwierdzić bez rezonansu. Ale rezonans w takim stanie, czapki z głów przed panem doktorem.


Te nieporządane efekty w moim przypadku polegały na tym że naderwany pierścień włoknisty uszkadzał sie jeszcze bardziej, czego rzecz jasna nie mozna stwierdzic bez rezonansu gdyz (mam nadzieje) oboje wiemy , ze pierscien wloknisty nie jest unerwiony i gdy ulega degradacji to tego sie po prostu nie czuje.

[Cóż jak trzeba to trzeba, dobrze że na tym się skończyło, ale wiesz już gdzie nie chodzić.


Raczej wiem że przed jakąkolwiek rehabilitacją niezbędny jest rezonans :)


Chciałbm abyś wypowiadała sie bardziej profesjonalnie, nie traktuj tego jako atak na siebie, ale jako coś co warto zapamiętać. Wiem że dla pacjenta to nie różnica.



Ja naprawde nie musze wypowiadac sie profesjonalnie, bo to nie ja jestem terapeutą. Swoją drogą to pouczanie mnie laika,że nie wypowiadam sie profesjonalnie przez osobe ktora uzywa takich okreslen jak "kto ciebie ćwiczył" czy "nastawianie ludzi" zalatuje lekką hipokryzją.


Pisałaś cos tam w jakim czasie można wzmocnić gorset mięśniowy, czas zależny jest od tego co i zjaką intensywnością bedziesz robiła. Generalnie patrzac na fizjologie, progresja wydolności organizmu jest wtedy ( jest to minimum) jak wysiłek jest prowadzony nie mniej jak 3 razy w tygodniu. Patrząc na rodzaj pracy wykonywanej przez kręgosłup skup sie raczej na ćwiczeniach które Ci go ustabilizuja i nauczą odpowiedniego działania, a nie rozbudują jakąś wielką siłę. Uwierz mi że ciężarowcy maja wielkie dolegliwośi bólowe w L-S, a nie mozna u nich mówic o słabej sile mięśniowej. Na pracę kręgosłupa ma wpływ równierz odpowiednia praca miednicy, odpowiednie jej ustawienie. Na szczęście jestes młoda jak trafisz w dobre ręce to powinno skończyć się na niczym. Twój organizm potrafi się w pełni zregenerować i odbudować zniszczone tkanki. Życzę powodzenia w rehabilitacji i szybkiego powrotu do zdrowia.


Cały czas skupiam sie na ćwiczeniach stabilizacyjnych, nie chodziło mi o siłę mięśniową. Moje pytanie dotyczylo tego po jakim czasie te wlasnie cwiczenie stabilizacyjne przyniosa efekt. Wiem , że miesnie wzmacniaja sie cos ok 3 mc regularnych cwiczen , ale u mnie ten okres juz minął. Nie wiem jakie znaczenie ma fakt ze "na szczescie jestem mloda" skoro moj dysk juz sie nigdy nie zregeneruje i jedyne co moge zrobic to utrzymywac dobra kondycje i prowadzic w miare oszczedny dla mego kregoslupa tryb zycia.


Mam nadzieję, zę o tylko przejęzyczenie, bo prawda jest taka, że zdegenerowane krążki międzykręgowe NIGDY się nie zregeneruja w pełni i NIGDY nie odzyskają pierwotnego, eleastycznego i zdrowego stanu.
Mozna zrepozycjonowac jądro, można doprowadzić do zabliźnienia porozrywanych struktur i szczatkowo uelastycznić ale nie uzyska sie pełnej regeneracji.
Krążki takie zawsze beda dużo słabsze i podatne na kolejne urazy, niż zdrowe.


smutne, ale prawdziwe :(

Użytkownik Magda M edytował ten post 11 styczeń 2011 - 14:41


#82 kaligr

kaligr

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 419 postów
  • Na forum od: 01.2010
153
  • Opole

Napisano 11 styczeń 2011 - 15:05

Oj, tutaj kolega pojechał.
Mam nadzieję, zę o tylko przejęzyczenie, bo prawda jest taka, że zdegenerowane krążki międzykręgowe NIGDY się nie zregeneruja w pełni i NIGDY nie odzyskają pierwotnego, eleastycznego i zdrowego stanu.
Mozna zrepozycjonowac jądro, można doprowadzić do zabliźnienia porozrywanych struktur i szczatkowo uelastycznić ale nie uzyska sie pełnej regeneracji.
Krążki takie zawsze beda dużo słabsze i podatne na kolejne urazy, niż zdrowe.

U kogoś, kto tak dba o profesjonalizm w nazewnictwie i precyzję w okresleniach, takie coś....????

;)

p.s.
ale generalnie sie zgadzam z tym co kolega kaligr pisze.
k

pzdr
k


Nie to nie przejęzyczenie zależy to od wieku pacjenta po 35 roku zycia jest tak jak piszesz, wczesniej nie zawsze. Poczytaj troche o tkankach tworzących pierscienie włókniste w jakim czasie następuje wymiana tych tkanek bez względu na uszkodzenia. A w jakim wieku takie zmiany juz nie zachodzą. Nie bede tu się rozpisywał chcesz to szukaj.

#83 kurm28

kurm28

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 877 postów
  • Na forum od: 11.2006
243
  • Umiejętności: 5
  • Oława (to obok Wrocławia)

Napisano 11 styczeń 2011 - 16:28

Nie to nie przejęzyczenie zależy to od wieku pacjenta po 35 roku zycia jest tak jak piszesz, wczesniej nie zawsze. Poczytaj troche o tkankach tworzących pierscienie włókniste w jakim czasie następuje wymiana tych tkanek bez względu na uszkodzenia. A w jakim wieku takie zmiany juz nie zachodzą. Nie bede tu się rozpisywał chcesz to szukaj.

@kaligr a to mnie zaskoczyłeś.
jezeli to prawda, to zwracam honor, chociaz przyznaję, ze zgłębię ten temat, bo z moich dotychczasowych doswiadczeń wynika, ze jednak sie nie regeneruje.

@MagdaM
Z tym, że rezonans przed każda rehabilitacja jest potrzebny to bym sie nie zgodził.
Układ jaki w sobie nosimy jest dynamiczny.
To co dzisiaj widac na rezonansie, za miesiąc moze byc nieprawdziwe.
Z kolei oczekiwanie na rezonans - nawet prywatnie - to kilka tyg to lekka przesada.
Fachowcy potrafia zdiagnozowac uraz poprzez odpowiednie badania i z tego co wiem, dosyć dobrze na tej podstawie pomóc.
Oczywiście tak jak piszę, musi byc to osoba, która wie co robi, a nie fizjoterapeuta po 2tyg szkolenia korespondencyjnego.

pzdr
k

Użytkownik kurm28 edytował ten post 11 styczeń 2011 - 16:30


#84 zeberkaa

zeberkaa

    Ja Użytkownik

  • PipPipPipPipPip
  • 2172 postów
  • Na forum od: 01.2011
1045
  • Umiejętności: 5
  • ZDolny Śląsk

Napisano 04 luty 2011 - 10:42

Opowiem jak ja wychodziłam z dyskopatii, może komuś to pomoże.

Najpierw była diagnoza że dyskopatia że wypukliny i kręgozmyki i wszystkie nieszczęścia. I propozycja żebym najlepiej to życie przeleżała na boku i faktycznie miałam już problemy z poruszaniem się.

Potem były rehabilitacje metodami wszelakimi i u różnych bardzo poważanych fachowców, kręgarzy, doktorów rehabilitacji i neurologów i ich bezradność po wobec mojego opornego ciała. Wzmożone napięcie mięśniowe unicestwiało wszystko.

Potem 4 lata jogi. Sumiennie. 2-3 razy w tygodniu.
Przez pierwsze 3 lata był spory postęp ale wracały napady lumbaga.
Potem zmiana nauczyciela i żegnajcie problemy.
Dziś jestem jedną ze sprawniejszych fizycznie kobiet z mojego rocznika i właśnie zaczynam przygodę z nartami bo czuję że mogę prawie wszystko :D /tylko psia krew prędkości się boję :(/

Dodam jeszcze ze wszystko to osiągnęłam mimo ciągłego wzmożonego napięcia mięśni szkieletowych w jednej połowie ciała.

Systematyczna joga to ciężka praca ale warto było. Potrafię wykorzystywać właściwie swoje silne już mięśnie, mam właściwą postawę, wiem jakiej postawy przyjmować nie mogę a narciarze z mojej grupy jogicznej w większości nie mają zakwasów i urazów.
Myślę ze gdybym od razu trafiła dobrego nauczyciela starczyłyby 2 lat by mnie "wyprowadzić". Ale podkreślam że byłam bardzo "zaawansowanym" dyskopatą.

Co do basenu to dziś wiem że może pomóc ale pod jednym warunkiem. Jeśli pływamy super poprawnie technicznie. Wtedy ciało mocno wyciąga się i robi rotacje wzdłuż osi kręgosłupa, jeśli na plecach to i barki dobrze się odkręca przy okazji co też poprawia postawę.

Natomiast jeśli to jest takie pływanie żeby się nie utopić i posuwać się do przodu to równie dobrze można na materacyku.

Żabka nie jest polecana przy dyskopatii. Niezależnie czy kryta czy dyrektorska.

Użytkownik zeberkaa edytował ten post 04 luty 2011 - 10:47


#85 kurm28

kurm28

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 877 postów
  • Na forum od: 11.2006
243
  • Umiejętności: 5
  • Oława (to obok Wrocławia)

Napisano 04 luty 2011 - 12:33

Też słyszałem, ze joga jest skuteczna, ale raczej już po okresie ostrym, a nie jak piszesz jako rehabilitacja.
Okazuje się, ze źle słyszałem.

Mam natomiast pytanie odnośnie żabki - DLACZEGO NIE?
Też słyszałem to z kilku źródeł, ale jakos bez wyjasnień.
Jeden reh, którego uważam za dobrego - mnie pomógł - powiedział wręcz: "Spróbuj - jak bedzie OK, to pływaj."
Wg mnie ruch do żabki raczej przeprostowuje kręgosłup, a co za tym idzie powoduje repozycję jądra.
Nie zgodzę sie też, że trzeba pływać "super technicznie".
Juz prawidłowy ruch np crowla, powoduje wyciągnecie ciała i odciążenie kręgosłupa. (Oczywiście nie mówimy o miotaniu się w wodzie.)
Sam nie pływam jakoś specjalnie technicznie, ale po godzince basenu, zawsze czułem poprawę stanu.

pzdr
k

P.S.
Zaraz się zrobi forum pływackie i zejdziemy na narty wodne. hihihihihi

#86 zeberkaa

zeberkaa

    Ja Użytkownik

  • PipPipPipPipPip
  • 2172 postów
  • Na forum od: 01.2011
1045
  • Umiejętności: 5
  • ZDolny Śląsk

Napisano 04 luty 2011 - 16:14

Na mnie żadna rehabilitacja nie działała niestety, wręcz pogłębiała problem, stąd załamka samych rehabilitantów.
Może to nie było mądre z mojej strony ale przeżyłam. Czopek z diclacu w żyć, patyk w zęby i ćwiczenia czasem ze łzami w oczach.
A trafiłam do najgorszego nauczyciela na jakiego mogłam trafić - nastawionego na efekty swoich uczniów. Było parcie na postępy mimo wiedzy o ułomności adepta.
Teraz wiem że można inaczej.
Obserwuję jak to jest u mojego nowego nauczyciela. Osoby np. z dyskopatią zaczynają od zredukowanych ćwiczeń a kiedy czują ból są po prostu układane w pozycjach tak że leżąc na konstrukcjach z koców, wałków, drewnianych kostek, odciążają kręgosłup wypoczywając ale jednocześnie wypracowując jego prawidłowe ułożenie. Te pozycje można później wykorzystywać w domu.

Tylko trzeba trafić na dobrego nauczyciela a nie na instruktora fitness.

Co do jogi to dodam jeszcze tylko że to jedyna dyscyplina która uczy stać. Tak po prostu stanąć i tak ułożyć mięśnie że człowiek czuje się lekki i stabilny. Choćby i na jednej nodze :) Żaden basen nie nauczy tego a po wyjściu z wody jesteś ciężki.

I tu jest właśnie wg mnie różnica. Basen relaksuje to prawda, wiec odciąża nas i fizycznie i psychicznie i to jest bardzo cenne w rehabilitacji a joga daje mi technikę korzystania z mojego aparatu ruchu na ziemi i dzięki niej już nie zawieszam mojego ciała na kręgosłupie jak torby na wieszaku.
Natomiast pływanie techniczne powiększa zakres ruchów i to jest wg mnie cenne.

Co nie znaczy że przy lekkim strzykaniu w plecach sam relaks w wodzie nie wystarcza.

Czemu nie żabka? Spróbowałam :D
Ale to już chyba znowu kwestia zaawansowania dyskopatii.
Przy dyskopatii szyjnej odchylanie głowy do tyłu powoduje bóle głowy, w części lędźwiowej zwykle problemem jest pogłębienie lordozy a wygięcie w żabce na moje oko może ją pogłębiać. W każdym razie nie jest to kierunek w którym powinno się pracować nad nią.


Żeby nie było że nie piszę na temat narciarstwa to spójrzcie na pozycję jogiczną w której się staje i trwa i trwa i trwa.....
http://galeria.tipy....ja-krzesla.html /to nie moje zdjęcia/

#87 kurm28

kurm28

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 877 postów
  • Na forum od: 11.2006
243
  • Umiejętności: 5
  • Oława (to obok Wrocławia)

Napisano 04 luty 2011 - 21:16

Nie zrozum mnie źle - nie neguje skuteczności jogi, a wręcz przeciwnie (chociaż sam tego nie próbowałem).

W kwestii zaś "żabki".
Też miałem dosyć zaawansowany stan (doszło do porażenia mięśni w łydce prawej nogi tak, ze nie mogłem wspiąć się na palce, że o bólu i mrowieniu, utracie czucia powierzchniowego nie wspomnę), ale nawet w takim stanie, żabka mi nie przeszkadzała, chociaż była faktycznie delikatna.
Piszesz, że pogłębienie lordozy jest niewskazane.
Ponownie nie mogę się zgodzić.
Osobiście przerobiłem ćwiczenia, polegające na mocnych odchyleniach, jako sposób rehabilitacji (Metoda McKenzie), więc to chyba jest bardzo indywidualne z tą lordozą i jej pogłębianiem.

Zaczynam odnosić wrażenie, ze to trochę taki slogan "nie pływać żabką" - może powtarzany na wyrost, bo jak na razie nikt nie potrafi mi wyjaśnić jakie niebezpieczeństwo to za sobą niesie.
(Chodzi o dyskopatie lędźwiową - na wyższych partiach nie doświadczyłem, więc nie wiem.)

pzdr
k

#88 robertw

robertw

    Góral świętokrzyski

  • PipPipPip
  • 835 postów
  • Na forum od: 09.2010
274
  • Umiejętności: 3
  • Kielce

Napisano 04 luty 2011 - 22:44

Zaczynam odnosić wrażenie, ze to trochę taki slogan "nie pływać żabką" - może powtarzany na wyrost, bo jak na razie nikt nie potrafi mi wyjaśnić jakie niebezpieczeństwo to za sobą niesie.
(Chodzi o dyskopatie lędźwiową - na wyższych partiach nie doświadczyłem, więc nie wiem.)

pzdr
k


Tak pokrótce, pływanie żabką samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Problem występuje w przypadku zespołu bólowego spowodowanego uszkodzeniem krążka międzykręgowego. Podczas pływania stylem klasycznym miednica wykonuje ruchy w płaszczyźnie strzałkowej i to może być powodem nasilenia bólu. Wbrew pozorom odcinek lędżwiowy nie lordotyzuje się, a kifotyzuje czyli wykonuje skłon w przód i dlatego korzeń nerwowy jest mocniej uciskany. Jedno małe ale, nie każde uszkodzenie krążka reaguje negatywnie na zgięcie w przód. Tych przypadków jest procentowo niewiele, ale występują. Abstrahując, w tym temacie wielokrotnie jest poruszane leczenie metodą MacKenzie. Jak każda metoda ma wady i zalety, jedno co mogę powiedzieć z doświadczenia to tyle, że diagnozowanie w tej metodzie to dokładna i żmudna praca. Niejednokrotnie spędziłem nawet 1,5 godziny na opracowaniu ćwiczenia dla jednego pacjenta.

#89 kurm28

kurm28

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 877 postów
  • Na forum od: 11.2006
243
  • Umiejętności: 5
  • Oława (to obok Wrocławia)

Napisano 04 luty 2011 - 23:05

Tak pokrótce, pływanie żabką samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Problem występuje w przypadku zespołu bólowego spowodowanego uszkodzeniem krążka międzykręgowego. Podczas pływania stylem klasycznym miednica wykonuje ruchy w płaszczyźnie strzałkowej i to może być powodem nasilenia bólu. Wbrew pozorom odcinek lędżwiowy nie lordotyzuje się, a kifotyzuje czyli wykonuje skłon w przód i dlatego korzeń nerwowy jest mocniej uciskany. Jedno małe ale, nie każde uszkodzenie krążka reaguje negatywnie na zgięcie w przód. Tych przypadków jest procentowo niewiele, ale występują. Abstrahując, w tym temacie wielokrotnie jest poruszane leczenie metodą MacKenzie. Jak każda metoda ma wady i zalety, jedno co mogę powiedzieć z doświadczenia to tyle, że diagnozowanie w tej metodzie to dokładna i żmudna praca. Niejednokrotnie spędziłem nawet 1,5 godziny na opracowaniu ćwiczenia dla jednego pacjenta.


Dziękuję za konkretną odpowiedź.
Okazuje się, że po trosze miałem racje z tym, że zalecenie dawane każdemu (pływać, ale nie żabką), jest trochę na wyrost.
W kwestii Mckenzie - zdaję sobie sprawę, ze sam często się do tej metody odwołuje, ale daleki jestem od stwierdzenia, że to najlepsze dla wszystkich.
Odnoszę się jedynie do tego, co pomogło mnie i w takim znaczeniu tę metodę przywołuje.

pzdr
k

#90 robertw

robertw

    Góral świętokrzyski

  • PipPipPip
  • 835 postów
  • Na forum od: 09.2010
274
  • Umiejętności: 3
  • Kielce

Napisano 04 luty 2011 - 23:12

Odnośnie powoływania się na w/w metodę. Nie pisałem tego z myślą o Tobie. Przeglądając wątek zdrowie, wielokrotnie natknąłem się na wzmianki o metodzie Robina MacKenzie.
Pozdrawiam R.

#91 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9412 postów
  • Na forum od: 09.2006
3665
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 05 luty 2011 - 03:58

Tak pokrótce, pływanie żabką samo w sobie nie stanowi zagrożenia. Problem występuje w przypadku zespołu bólowego spowodowanego uszkodzeniem krążka międzykręgowego. Podczas pływania stylem klasycznym miednica wykonuje ruchy w płaszczyźnie strzałkowej i to może być powodem nasilenia bólu. Wbrew pozorom odcinek lędżwiowy nie lordotyzuje się, a kifotyzuje czyli wykonuje skłon w przód i dlatego korzeń nerwowy jest mocniej uciskany. Jedno małe ale, nie każde uszkodzenie krążka reaguje negatywnie na zgięcie w przód. Tych przypadków jest procentowo niewiele, ale występują. Abstrahując, w tym temacie wielokrotnie jest poruszane leczenie metodą MacKenzie. Jak każda metoda ma wady i zalety, jedno co mogę powiedzieć z doświadczenia to tyle, że diagnozowanie w tej metodzie to dokładna i żmudna praca. Niejednokrotnie spędziłem nawet 1,5 godziny na opracowaniu ćwiczenia dla jednego pacjenta.


hej robert
akurat jest odwrotnie tzn w centralnym dysku masz racje……….. natomiast w bocznym (foraminal stenosi) kazde "zgiecie do przodu" czyli kyfotyzacja ze tak nazwe, "otwiera" foramens, a lordoza zmniejsza swiatlo tzw foramen…..

pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack


#92 robertw

robertw

    Góral świętokrzyski

  • PipPipPip
  • 835 postów
  • Na forum od: 09.2010
274
  • Umiejętności: 3
  • Kielce

Napisano 05 luty 2011 - 15:09

Jan, ależ ja nie wnikałem w dokładną biomechanikę urazu krążka :) Nie róbmy tu forum rehabilitacyjnego. Jeśli masz wiedzę na temat leczenia zespołu uszkodzenia krążka międzykręgowego (a z tego co piszesz to chyba tak), to doskonale wiesz, że zastosowałem w moim wyjaśnieniu duże uproszczenie. Zdiagnozowanie poziomu i rodzaju uszkodzenia, lub innej dysfunkcji w przypadku kręgosłupa zajmuje niekiedy i 1,5 godz. Kolega pytał ja w miarę możliwości starałem się prosto wyjaśnić. Jeśli chcielibyśmy opisać bardziej szczegółowo biomechanikę urazu to .... parę stron byłoby za mało. Chyba się z tym zgodzisz?

#93 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9412 postów
  • Na forum od: 09.2006
3665
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 05 luty 2011 - 15:32

Jan, ależ ja nie wnikałem w dokładną biomechanikę urazu krążka :) Nie róbmy tu forum rehabilitacyjnego. Jeśli masz wiedzę na temat leczenia zespołu uszkodzenia krążka międzykręgowego (a z tego co piszesz to chyba tak), to doskonale wiesz, że zastosowałem w moim wyjaśnieniu duże uproszczenie. Zdiagnozowanie poziomu i rodzaju uszkodzenia, lub innej dysfunkcji w przypadku kręgosłupa zajmuje niekiedy i 1,5 godz. Kolega pytał ja w miarę możliwości starałem się prosto wyjaśnić. Jeśli chcielibyśmy opisać bardziej szczegółowo biomechanikę urazu to .... parę stron byłoby za mało. Chyba się z tym zgodzisz?


zgadzam,z tym ze podejscie do tego i tego jest rozne

pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack


#94 sese

sese

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1444 postów
  • Na forum od: 02.2007
1149
  • Umiejętności: 7
  • Wrocław

Napisano 27 grudzień 2015 - 10:53

Napisze w ogólnym wątku o dyskopatii bo nie chcę zaśmiecać działu zdrowie nowym wątkiem.

Trzy i pół roku temu w dość brutalny sposób dowiedziałem się o mojej dyskopatii - przy wyjmowaniu prania z pralki coś przeskoczyło i dosłownie ścieło mnie z nóg. Rozpoznanie MRI: "Krążki międzykręgowe L4-L5 i L5-S1 wykazują cechy dyskopatii pod postacią obniżenia wysokości i skrócenia sygnału w obrazach T2 zależnych oraz tworzą wypukliny  typu bulging. Wypuklina na poziomie L4-L5 w umiarkowanym stopniu uciska worek oponowy bez wyraźnej przewagi po którejś ze stron, wypuklina na poziomie L5-S1 zwęża przednią przestrzeń nadtwardówkową ale nie uciska worka oponowego".

Przez trzy lata był względny spokój, oczywiście okazjonalnie pojawiały się jakieś dolegliwości, ale dzięki ćwiczeniom, TENSowi i rozgrzewce przed każdą aktywnością jakoś tam funkcjonowałem.

Niestety w wigilię rano podczas codziennych ćwiczeń, a konkretnie przysiadów (poprzedzonych mckenzim i rozciąganiem mięśni miednicowych i przykręgosłupowych) coś strzeliło. Niby nie było źle, ale po 3 godzinach nastąpiły napadowe ataki bólu połączone ze skurczem mięśni lędźwiowych, które skutkowały tym, że wigilię jadłem na klęcząco a okazjonalnie leżałem w mniej lub bardziej powykręcanych bólem pozycjach.

Dzisiaj dzięki natychmiastowej fizjoterapii i tapingowi jest znacznie lepiej, właściwie odczuwam dolegliwości tylko przy zmienianiu pozycji (wstawanie) lub przy długotrwałym siedzeniu.

Mam 2 pytania do zatwardziałych w bojach dyskopatów:

1) czy u Was przebieg ostrego ataku wygląda podobnie jak u mnie, czyli stały ból o umiarkowanej sile (do zniesienia bez leków), połączony z okresowymi napadami niesamowicie mocnego skurczu mięśni lędźwiowych, który skutkuje  natychmiastowym i w sumie niekontrolowanym  rzuceniem się na ziemie w celu  przyjęcia jedynej pozycji dającej ulgę czyli klęku podpartego. Skurcz mija po jakiś 15 sekundach i wszystko wraca do stanu znośnego. Takich ataków miałem przez ostatnie 3 dni jakieś 20 - 30 i czasami bywało nawet "śmiesznie" bo klęczenie i wypinanie się na chodniku budziło spore zainteresowanie.

2) jak szybko regeneruje się otoczenie kręgosłupa po tego rodzaju ostrym incydencie (przy założeniu że krążek wrócił już na pierwotne miejsce) i czy w okresie bezpośrednio następującym po wypadnięciu krążka istnieje wzmożone prawdopodobieństwo powtórzenia takiego samego urazu.

Samobójcą nie jestem, ale myślę że klepnięty przeze mnie wyjazd w okresie 5-10 stycznia mógłby w sumie dojść do skutku. Oczywiście byłoby to lightowe jeżdżenie a nie katowanie się...   Największe obawy u mnie budzi na dzisiaj  sama 10 godzinna podróż samochodem niż możliwość stanięcia na nartach.



#95 kaligr

kaligr

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 419 postów
  • Na forum od: 01.2010
153
  • Opole

Napisano 27 grudzień 2015 - 14:38

Napisze w ogólnym wątku o dyskopatii bo nie chcę zaśmiecać działu zdrowie nowym wątkiem.

Trzy i pół roku temu w dość brutalny sposób dowiedziałem się o mojej dyskopatii - przy wyjmowaniu prania z pralki coś przeskoczyło i dosłownie ścieło mnie z nóg. Rozpoznanie MRI: "Krążki międzykręgowe L4-L5 i L5-S1 wykazują cechy dyskopatii pod postacią obniżenia wysokości i skrócenia sygnału w obrazach T2 zależnych oraz tworzą wypukliny  typu bulging. Wypuklina na poziomie L4-L5 w umiarkowanym stopniu uciska worek oponowy bez wyraźnej przewagi po którejś ze stron, wypuklina na poziomie L5-S1 zwęża przednią przestrzeń nadtwardówkową ale nie uciska worka oponowego".

Przez trzy lata był względny spokój, oczywiście okazjonalnie pojawiały się jakieś dolegliwości, ale dzięki ćwiczeniom, TENSowi i rozgrzewce przed każdą aktywnością jakoś tam funkcjonowałem.

Niestety w wigilię rano podczas codziennych ćwiczeń, a konkretnie przysiadów (poprzedzonych mckenzim i rozciąganiem mięśni miednicowych i przykręgosłupowych) coś strzeliło. Niby nie było źle, ale po 3 godzinach nastąpiły napadowe ataki bólu połączone ze skurczem mięśni lędźwiowych, które skutkowały tym, że wigilię jadłem na klęcząco a okazjonalnie leżałem w mniej lub bardziej powykręcanych bólem pozycjach.

Dzisiaj dzięki natychmiastowej fizjoterapii i tapingowi jest znacznie lepiej, właściwie odczuwam dolegliwości tylko przy zmienianiu pozycji (wstawanie) lub przy długotrwałym siedzeniu.

Mam 2 pytania do zatwardziałych w bojach dyskopatów:

1) czy u Was przebieg ostrego ataku wygląda podobnie jak u mnie, czyli stały ból o umiarkowanej sile (do zniesienia bez leków), połączony z okresowymi napadami niesamowicie mocnego skurczu mięśni lędźwiowych, który skutkuje  natychmiastowym i w sumie niekontrolowanym  rzuceniem się na ziemie w celu  przyjęcia jedynej pozycji dającej ulgę czyli klęku podpartego. Skurcz mija po jakiś 15 sekundach i wszystko wraca do stanu znośnego. Takich ataków miałem przez ostatnie 3 dni jakieś 20 - 30 i czasami bywało nawet "śmiesznie" bo klęczenie i wypinanie się na chodniku budziło spore zainteresowanie.

2) jak szybko regeneruje się otoczenie kręgosłupa po tego rodzaju ostrym incydencie (przy założeniu że krążek wrócił już na pierwotne miejsce) i czy w okresie bezpośrednio następującym po wypadnięciu krążka istnieje wzmożone prawdopodobieństwo powtórzenia takiego samego urazu.

Samobójcą nie jestem, ale myślę że klepnięty przeze mnie wyjazd w okresie 5-10 stycznia mógłby w sumie dojść do skutku. Oczywiście byłoby to lightowe jeżdżenie a nie katowanie się...   Największe obawy u mnie budzi na dzisiaj  sama 10 godzinna podróż samochodem niż możliwość stanięcia na nartach

Z regeneracja (krążka międzykręgowego) to zależy od wieku, ile masz latek >35, czy >35? Teraz idę pobiegać, później jak będę miał czas to napisze coś więcej.



#96 Tadeusz T

Tadeusz T

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2505 postów
  • Na forum od: 01.2008
2035
  • Umiejętności: 7
  • Łódź

Napisano 27 grudzień 2015 - 15:24

...

 (przy założeniu że krążek wrócił już na pierwotne miejsce)...

Sesa, ja się nie znam, ale chyba przede wszystkim musisz mieć pewność, że on wrócił na miejsce...

Czyli moim zdaniem konieczna diagnostyka i wizyta u ortopedy możliwie jak najszybciej. Twój stan wygląda na zbyt ciężki, aby zdawać się na domysły i domowe sposoby.

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i nart!!!

Tadek



#97 [email protected]

[email protected]

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 338 postów
  • Na forum od: 03.2014
216
  • Umiejętności: 1
  • Gorlice-okolice Krynicy

Napisano 27 grudzień 2015 - 15:49

Sesa, ja się nie znam, ale chyba przede wszystkim musisz mieć pewność, że on wrócił na miejsce...

Czyli moim zdaniem konieczna diagnostyka i wizyta u ortopedy możliwie jak najszybciej. Twój stan wygląda na zbyt ciężki, aby zdawać się na domysły i domowe sposoby.

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i nart!!!

Tadek

Sporo lat temu miałem wypadek,skacząc na nartach-uderzyłem głową , silne kompresyjne złamanie Th 8, w opisie jeszcze wiele grozy...Trzy miesiące w gorsecie gipsowym,potem 6 w tytanowym.Oczywiście całkowity zakaz jazdy na nartach,noszenia wiecej niż 5 kg i chodzenia dużo po schodach do końca życia.

Podjąłem ryzyko,dzis startuję w najdłuższych gigantach na świecie i nic mnie nie boli-ale ryzyko jest moje...



#98 sese

sese

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1444 postów
  • Na forum od: 02.2007
1149
  • Umiejętności: 7
  • Wrocław

Napisano 27 grudzień 2015 - 18:51

Sesa, ja się nie znam, ale chyba przede wszystkim musisz mieć pewność, że on wrócił na miejsce...

Czyli moim zdaniem konieczna diagnostyka i wizyta u ortopedy możliwie jak najszybciej. Twój stan wygląda na zbyt ciężki, aby zdawać się na domysły i domowe sposoby.

Życzę szybkiego powrotu do zdrowia i nart!!!

Tadek

 

Miałem to szczęście że fizjoterapeutka pojawiła się u mnie już 5 godzin po wysunięciu się krążka. Była początkowo przerażona bo trafiła na moment kiedy ból był tak wielki, że nie byłem się w stanie przewrócić z pleców na brzuch i vice versa. Popracowała trochę nade mną, potem drugi raz w pierwszy dzień świąt i trzeci raz wczoraj. O ile w wigilie leżąc na plecach byłem w stanie podnieść wyprostowaną nogę jedynie na max 10 cm to dzisiaj wykonuje już pełen zakres tego podniesienia - tak jak wcześniej. Dodatkowo wczoraj odbyliśmy serie ćwiczeń rozciągających wszystko co znajduje się w okolicy kręgosłupa i obyło się bez bólu (nawet przy siłowym odciąganiu przez fizjoterapeutę miednicy od łopatki). O ile w wigilie w najgorszym okresie  nie byłem w stanie się nawet obrócić z boku na bok to dzisiaj chodzę, siadam, wstaję, kładę się bez bólu. Zrobiłem też bez żadnego bólu pełen zakres mckenziego - wg schematów na dole strony http://exerciseresea...zie-method.html

 Jedyny dyskomfort i delikatny ból pojawiają się w momencie gdy siedzę ponad godzinę i wstaję. Wtedy przez około 30 sekund jestem mocno przykurczony, wykrzywiony w jedną stronę i obolały. Potem to znika. Mam wielką nadzieję że wszystko zmierza w dobrym kierunku i że styczniowe nartowanie jeszcze nie stracone.



#99 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9412 postów
  • Na forum od: 09.2006
3665
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 27 grudzień 2015 - 19:27

Miałem to szczęście że fizjoterapeutka pojawiła się u mnie już 5 godzin po wysunięciu się krążka. Była początkowo przerażona bo trafiła na moment kiedy ból był tak wielki, że nie byłem się w stanie przewrócić z pleców na brzuch i vice versa. Popracowała trochę nade mną, potem drugi raz w pierwszy dzień świąt i trzeci raz wczoraj. O ile w wigilie leżąc na plecach byłem w stanie podnieść wyprostowaną nogę jedynie na max 10 cm to dzisiaj wykonuje już pełen zakres tego podniesienia - tak jak wcześniej. Dodatkowo wczoraj odbyliśmy serie ćwiczeń rozciągających wszystko co znajduje się w okolicy kręgosłupa i obyło się bez bólu (nawet przy siłowym odciąganiu przez fizjoterapeutę miednicy od łopatki). O ile w wigilie w najgorszym okresie  nie byłem w stanie się nawet obrócić z boku na bok to dzisiaj chodzę, siadam, wstaję, kładę się bez bólu. Zrobiłem też bez żadnego bólu pełen zakres mckenziego - wg schematów na dole strony http://exerciseresea...zie-method.html

 Jedyny dyskomfort i delikatny ból pojawiają się w momencie gdy siedzę ponad godzinę i wstaję. Wtedy przez około 30 sekund jestem mocno przykurczony, wykrzywiony w jedną stronę i obolały. Potem to znika. Mam wielką nadzieję że wszystko zmierza w dobrym kierunku i że styczniowe nartowanie jeszcze nie stracone.

zanim zaczniecie dywagowac, i nic w tym zlego, pamietajcie, ze objawy pochodzace z "wypadniecia dysku" to nie bole "krzyza" - to sa bole/paresthesias  nogi w dystrybucji L1-5, S1-2 , w zaleznosci od [poziomu uszkodzenia, bole/paresthesia ramienia/przedramienia/barkow w umiejscowieniu szyjno-piersiowym, oraz klopoty z pojsciem do ubikacji z potrzeba nr1 albo nr2.


pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack


#100 paw1

paw1

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 601 postów
  • Na forum od: 12.2007
172
  • Umiejętności: 1
  • śląsk

Napisano 27 grudzień 2015 - 19:35

Niestety ,,wypadnięty dysk" nie wraca na swoje miejsce . Jądro miażdżyste ulega odwodnieniu i krążek nieco wraca na swoje miejsce ale sam krążek  jest już trwale mniej lub bardziej uszkodzony. Moja rehabilitatntka twierdzi że narty nie nasilają tej choroby niestety moje doświadczenia są odmienne. Mocne pochylenie i włożone biodro podczas jazdy nie służ plecom.





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych