Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Slalom w Levi...


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
51 odpowiedzi w tym temacie

#1 lobo

lobo

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2028 postów
  • Na forum od: 11.2007
1161
  • Umiejętności: 1
  • Trójmiasto

Napisano 16 listopad 2009 - 18:09

Potwirdza się, zauważalna od 2/3 sezonów, tendencja jazdy węższym śladem, technika " lift and tilt " znowu jest en vogue i bardzo dobrze, to skuteczne i eleganckie, koniec tramwajarzy:) Herbst był klasą dla siebie, super. Bode znowu wyautował, trochę usprawiedliwia go cios tyczką w nos ale... jesli macie nagranie zauważcie że jest żle zbalansowany, kolana do wewnątrz:mad:klasyczny przypadek " A frame ", gdzie jest jego technik z HEADa ? Nikt z czołówki tak fatalnie nie prowadził nóg, żal patrzeć:(http://sports.yahoo.com/ski

Użytkownik Lobo edytował ten post 16 listopad 2009 - 22:26

Pozdrawiam

Początek sezonu 09.01.2019 20 dni na nartach. 

Nie ma to jak w Gardenie!  https://youtu.be/0rRTc2geWOI  


#2 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 16 listopad 2009 - 18:17

w slalomie nigdy nie było mega mody na szeroki ślad....
kilku innych Panów tez dało się wyprzedzić nartom i słabo się skończyło ....


a trasa świetnie ustawiona.....
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#3 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 16 listopad 2009 - 18:25

Cześć

Potwirdza się, zauważalna od 2/3 sezonów, tendencja jazdy węższym śladem, technika " lift and tilt " znowu jest en vogue i bardzo dobrze, to skuteczne i eleganckie, koniec tramwajarzy:) Herbst był klasą dla siebie, super. Bode znowu wyautował, trochę usprawiedliwia go cios tyczką w nos ale... jesli macie nagranie zauważcie że jest żle zbalansowany, kolana do wewnątrz:mad:klasyczny przypadek " A frame ", gdzie jest jego technik z HEADa ? Nikt z czołówki tak fatalnie nie prowadził nóg, żal patrzeć:(


Uderzenie tyczką było raczej efektem jego błędu nie mam nagrania ale myslę, że tak to wygląda. Tam był lekki uskok, którego nasz bohater jakby nie zauważył - czy o tym myslisz?
Mnie w oczy rzuciło się coś o czym stoczylismy już zażartą dyskusję na forumz Buzzem - nie pamietam tytułu wątku. Slalom wspólcześnie jeździ się praktycznie bez wbijania kijka. Na płaskim i średniostromym nie wystepuje wogóle. Trasa w Levi nie jest bardzo stroma więc dobrze to na niej widać. Kijek był wbijany incydentalnie w momentach zagrożenia, na najstromszych odcinkach aby zwiększyć impuls odciążeniowy, parę razy był wykorzystany jako klasyczna os obrotu. Myslę, zę jest tp spowodowane szybkością z jakązawodnicy pokonywali bramki. NIe ma czasu na wyrównanie pozycji - było to dobrz widac w paru przypadkach jak wbicie kijka prowadziło do odchylenia i kłopotów.
Co myslicie?
Pozdro

#4 jahu

jahu

    pierdziel na co dzień :)

  • PipPipPipPip
  • 1329 postów
  • Na forum od: 11.2006
552
  • Umiejętności: 1
  • Warszawa

Napisano 16 listopad 2009 - 18:33

hmm..,
płasko było, przez co wolno - nie było potrzeby szerszego prowadzenia dech.. :)

pozdro
jahu

Szkolenia w Austrii i nie tylko  :)  --> naDechy.pl
--> Facebook <--


#5 lobo

lobo

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2028 postów
  • Na forum od: 11.2007
1161
  • Umiejętności: 1
  • Trójmiasto

Napisano 16 listopad 2009 - 18:50

He, he kijki służą dzisiaj do odepchnięcia na starcie i do zbijania tyczek gardami:cool:, na spokojniejszych fragmentach od czasu do czasu pracują zgodnie z przeznaczeniem, szczególnie gdy jadą starsi. Obeirzałem Bodego jeszcze raz, żle sparował niebieską tyczkę, dostał w twarz i, zdezorientowany spóżnił następny skręt zostając na wewnetrznej narcie, ten uskok był juz poza trasą. A propos tyczek, marzę o wprowadzeniu kolanówek lub innego patentu ( czemu nie bojek ) który wyeliminuje te kretyńskie gardy, opancerzenie nóg, rak, twarzy i przedramion a pozwoli na naturalną pracę rąk i kijków, bez potrzeby zbijania tyk.

Pozdrawiam

Początek sezonu 09.01.2019 20 dni na nartach. 

Nie ma to jak w Gardenie!  https://youtu.be/0rRTc2geWOI  


#6 Dziadek Kuby

Dziadek Kuby

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1003 postów
  • Na forum od: 12.2007
850
  • Umiejętności: 9
  • Wadowice

Napisano 16 listopad 2009 - 18:55

Nie ma czasu na nic. Każde zaangażowanie ciężkiej góry ciała, wbijanie kijka, zabiera czas. Żadnych zbędnych ruchów u góry, spokój, tylko pracuje część ciała od pasa w dół. Miękka i płynna jazda, najkrótszym śladem tuż przy tyczkach. Takie mniej lub więcej uwagi słyszałem u niemieckich sprawozdawców. Wężowe skręty z ogromną częstością. Czyli dzisiejszy ideał śmigu na twardym stoku.

Pozdrawiam

#7 lobo

lobo

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2028 postów
  • Na forum od: 11.2007
1161
  • Umiejętności: 1
  • Trójmiasto

Napisano 16 listopad 2009 - 19:05

Nie ma czasu na nic. Każde zaangażowanie ciężkiej góry ciała, wbijanie kijka, zabiera czas. Żadnych zbędnych ruchów u góry, spokój, tylko pracuje część ciała od pasa w dół. Miękka i płynna jazda, najkrótszym śladem tuż przy tyczkach. Takie mniej lub więcej uwagi słyszałem u niemieckich sprawozdawców. Wężowe skręty z ogromną częstością. Czyli dzisiejszy ideał śmigu na twardym stoku.

Pozdrawiam


A nie uważasz że wyeliminowanie potrzeby zbijania tyk przywróciłoby naturalniejszą pozycję i pracę rąk ? Brak czasu wynika, wg mnie, głównie z powodu koniecznosci uniesienia ręki by zbić tyczkę, poza tym ten obronny ruch jednak zakłóca rytm.

Pozdrawiam

Początek sezonu 09.01.2019 20 dni na nartach. 

Nie ma to jak w Gardenie!  https://youtu.be/0rRTc2geWOI  


#8 wojtek pw

wojtek pw

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1025 postów
  • Na forum od: 03.2008
760
  • Umiejętności: 1

Napisano 16 listopad 2009 - 19:30

He, he kijki służą dzisiaj do odepchnięcia na starcie i do zbijania tyczek gardami:cool:, na spokojniejszych fragmentach od czasu do czasu pracują zgodnie z przeznaczeniem, szczególnie gdy jadą starsi. Obeirzałem Bodego jeszcze raz, żle sparował niebieską tyczkę, dostał w twarz i, zdezorientowany spóżnił następny skręt zostając na wewnetrznej narcie, ten uskok był juz poza trasą. A propos tyczek, marzę o wprowadzeniu kolanówek lub innego patentu ( czemu nie bojek ) który wyeliminuje te kretyńskie gardy, opancerzenie nóg, rak, twarzy i przedramion a pozwoli na naturalną pracę rąk i kijków, bez potrzeby zbijania tyk.


Niestety to jest prawda, ze kijki służą głównie do obrony przed tyczkami.
A co by było gdyby ich nie było tego nikt nie wie, może technika poszłaby w kierunku stylu prezentowanego w Carvingowym PŚ i wzorcem byłby Gianluca Grigoletto ale bez obawy dopóki Gunter Hujara i jemu podobni mają coś do powiedzenia w FIS nigdy to nie nastąpi, raczej długość minimalna slalomki podskoczy do 170 cm a promień skrętu do 15 m:eek:

Pozdrawiam
Wojtek

#9 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 16 listopad 2009 - 19:34

Niestety to jest prawda, ze kijki służą głównie do obrony przed tyczkami.


kije nie służa do obrony przed tyczkami, a rolą rąk nie jest atak tyczki.......
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#10 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 16 listopad 2009 - 21:05

Cześć

A nie uważasz że wyeliminowanie potrzeby zbijania tyk przywróciłoby naturalniejszą pozycję i pracę rąk ? Brak czasu wynika, wg mnie, głównie z powodu koniecznosci uniesienia ręki by zbić tyczkę, poza tym ten obronny ruch jednak zakłóca rytm.


Ja uważam, żę należałoby raczej pomysleć nad powrtem do tyczki sztywnej, np. w postaci metalowej rurki. To by była zabawa a i tehcnicznie trzebaby bardzo dużo zmienić. Upodobnienie slalomu do slalomu carvingowego to raczej błędna uliczka.
Pozdro

#11 wojtek pw

wojtek pw

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1025 postów
  • Na forum od: 03.2008
760
  • Umiejętności: 1

Napisano 16 listopad 2009 - 21:35

Cześć
Ja uważam, żę należałoby raczej pomysleć nad powrtem do tyczki sztywnej, np. w postaci metalowej rurki. To by była zabawa a i tehcnicznie trzebaby bardzo dużo zmienić. Upodobnienie slalomu do slalomu carvingowego to raczej błędna uliczka.
Pozdro


Metalowa rurka zamocowana na sztywno niewątpliwie była by bardzo widowiskowa w świecie telewizji. Krew lałaby się obficie, albo slalomiści przypominaliby średniowiecznych rycerzy.

Co jest błędną uliczka pokaże przyszłość. W jakim kierunku to wszystko pójdzie. Na dzień dzisiejszy oceniam, że w ślepą uliczkę brnie "oddział geriatryczny", że posłużę się terminologią Tomasza Kurdziela. Ograniczenia prawne dotyczące sprzętu w takim zakresie są niezbyt rozsądne. To jest takie zawracanie rzeki kijem. wierzę że ten sposób myślenia nie będzie wieczny i jeszcze za mojego życia coś się zmieni. W końcu Gunter Hujara jest starszy ode mnie;)

Pozdrawiam
Wojtek

#12 lobo

lobo

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2028 postów
  • Na forum od: 11.2007
1161
  • Umiejętności: 1
  • Trójmiasto

Napisano 16 listopad 2009 - 21:51

Cześć


Ja uważam, żę należałoby raczej pomysleć nad powrtem do tyczki sztywnej, np. w postaci metalowej rurki. To by była zabawa a i tehcnicznie trzebaby bardzo dużo zmienić. Upodobnienie slalomu do slalomu carvingowego to raczej błędna uliczka.
Pozdro


Nic sztywnego, i nic METALOWEGO, na pewno. Moja kość udowa nie wytrzymała spotkania ze sztywną tyczką drewnianą i pękła, moze mam uraz ale...strzeżonego Pan etc. Upodobnienie do carvingowego po zastosowaniu tyczek do wysokości kolana chyba nie grozi tym bardziej że tam mamy praktycznie same łokcie. Robiliśmy na obozach takie własne krótkie tyczki i muszę powiedzieć że prawie wszyscy to akceptowali doceniając głównie swobodę ruchu.

W końcu Gunter Hujara jest starszy ode mnie;)

Pozdrawiam
Wojtek


A Toni S. jeszcze starszy, i co on zrobił z Gigantem, nie da się tego oglądać, fuj!

Użytkownik qaz edytował ten post 17 listopad 2009 - 10:31
edytuj

Pozdrawiam

Początek sezonu 09.01.2019 20 dni na nartach. 

Nie ma to jak w Gardenie!  https://youtu.be/0rRTc2geWOI  


#13 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 17 listopad 2009 - 00:43

Cześć]

Nic sztywnego, i nic METALOWEGO, na pewno. Moja kość udowa nie wytrzymała spotkania ze sztywną tyczką drewnianą i pękła, moze mam uraz ale...strzeżonego Pan etc. Upodobnienie do carvingowego po zastosowaniu tyczek do wysokości kolana chyba nie grozi tym bardziej że tam mamy praktycznie same łokcie. Robiliśmy na obozach takie własne krótkie tyczki i muszę powiedzieć że prawie wszyscy to akceptowali doceniając głównie swobodę ruchu.

Metal był tylko przykładem do ominięcia. W dalszej perspektywie te dwie dyscypliny muszą się połączyć, biorąć pod uwage Twoje podejście - myśle, że tak być może.
BYć może to dobra droga. Choć moje zdanie jest że powinno się utrudniac a nie ułatwiać.
Zobaczymy
A możę zastosować bramki typu kajakowego?

Pozdrawiam

#14 Dziadek Kuby

Dziadek Kuby

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1003 postów
  • Na forum od: 12.2007
850
  • Umiejętności: 9
  • Wadowice

Napisano 17 listopad 2009 - 08:21

Mógłbym się wdać w dywagacje, skąd się wzięły tyczki. Jak była ich geneza? Może pierwsze "wyścigi" to była jazda między rzadkimi krzakami(świerki). Naturalną rzeczą należało to uporządkować, i drzewka pozbawić gałęzi, i ustawić na pustym stoku.

Jakoś trzeba wyznaczyć dokładnie wężową trasę, na której się kolejni konkurenci ścigają, kto szybszy. I to jest istota wyznaczania trasy. Czy to są tyczki, malutkie czy większe, uchylne, czy nie. Mogą to być jakieś kule- to wszystko jest drugorzędne. Jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa dla jadącego, widoczności, szczególnie przy większej szybkości, mgle-tej kolejnej "przeszkody". Jest w końcu tradycja. Ale w slalomie mogli by sobie podarować to głupie zbijanie, co z jazdą nie ma nic wspólnego. Natomiast sztywne tyczki nie, bo byłoby sporo kontuzji.

Pozdrawiam

#15 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 17 listopad 2009 - 10:54

Cześć

Metalowa rurka zamocowana na sztywno niewątpliwie była by bardzo widowiskowa w świecie telewizji. Krew lałaby się obficie, albo slalomiści przypominaliby średniowiecznych rycerzy.

Co jest błędną uliczka pokaże przyszłość. W jakim kierunku to wszystko pójdzie. Na dzień dzisiejszy oceniam, że w ślepą uliczkę brnie "oddział geriatryczny", że posłużę się terminologią Tomasza Kurdziela. Ograniczenia prawne dotyczące sprzętu w takim zakresie są niezbyt rozsądne. To jest takie zawracanie rzeki kijem. wierzę że ten sposób myślenia nie będzie wieczny i jeszcze za mojego życia coś się zmieni. W końcu Gunter Hujara jest starszy ode mnie;)

Pozdrawiam
Wojtek


Metalowa rurka to była taka troche prowokacja. Czy krótkie tyczki maja szanse - może to jest jakies rozwiązanie ale marzy mi sie jakas rewolucja w slalomie.
Ograniczenia sprzetowe są praktycznie w kazej dsdyscyplinie gdzie ze sprzetem mamy do czynienia, więc nie wiem dlaczego nie miałoby ich byc w narciarstwie. Przeciez łatwiej byłoby skać na nartach 3,50 a slalom pewnie jechac na nartach 150 - tylko po co?
Przecież powinna liczyć się przede wszystkim technika jazdy a technikę można pokazac wtedy gdy jest trudno.
Umówmy się, że gdyby zastosować dowolnośc wyboru nart to każdy trener anlizowałby trasę i dobierał narty o promieniu najbradziej odpowiadającym jej charakterowi a zawodnik miłaby praktyczjie tylko nie przeszkadzac narcie jechać.
Cały patent dla mnie polega własnie na tym aby utrudnic przejazd, zmusic zawodnika to wychamowania, odbicia, wrzucenia nart w ześlizg w odpowiednim momencie i w odpowiednim momencie wyjść z niego. Urozmaicenie techniki. Jechać prawo lewo na promieniu narty to potrafi każdy.
Pozdro

#16 Picia55

Picia55

    Użytkownik

  • PipPip
  • 279 postów
  • Na forum od: 09.2008
47
  • Umiejętności: 8
  • Mikołów

Napisano 17 listopad 2009 - 16:14

Cześć


Metalowa rurka to była taka troche prowokacja. Czy krótkie tyczki maja szanse - może to jest jakies rozwiązanie ale marzy mi sie jakas rewolucja w slalomie.
Ograniczenia sprzetowe są praktycznie w kazej dsdyscyplinie gdzie ze sprzetem mamy do czynienia, więc nie wiem dlaczego nie miałoby ich byc w narciarstwie. Przeciez łatwiej byłoby skać na nartach 3,50 a slalom pewnie jechac na nartach 150 - tylko po co?
Przecież powinna liczyć się przede wszystkim technika jazdy a technikę można pokazac wtedy gdy jest trudno.
Umówmy się, że gdyby zastosować dowolnośc wyboru nart to każdy trener anlizowałby trasę i dobierał narty o promieniu najbradziej odpowiadającym jej charakterowi a zawodnik miłaby praktyczjie tylko nie przeszkadzac narcie jechać.
Cały patent dla mnie polega własnie na tym aby utrudnic przejazd, zmusic zawodnika to wychamowania, odbicia, wrzucenia nart w ześlizg w odpowiednim momencie i w odpowiednim momencie wyjść z niego. Urozmaicenie techniki. Jechać prawo lewo na promieniu narty to potrafi każdy.
Pozdro


tak potrafi każdy oczywiście. Tylko kto to zrobi najlepiej i najszybciej? Popatrz na to tak: gdyby jeździli wszyscy na np 150 (przypuścmy że taką narte wybrali trenerzy jako najlepszą dla tego stoku) to myśle że slalom by był jeszcze bardziej widowiskowy i ciekawy bo zawodnicy by jechali szybciej i płynnej. A główny cel by pozostał czyli rywalizacja. Wg mnie to czy ograniczenia są czy nie to nie ma znaczenia bo tak czy siak najlepszy zawsze wygra. Nie ważne czy wszyscy jadą na 2m narcie czy 165cm... Próg z kórego startują zawodnicy jest ten sam.

Pozdrawiam

EDIT:
inna rzecz że za dużo zalezałoby od trenera (czy dokonał właściwego wyboru).

Użytkownik Picia55 edytował ten post 17 listopad 2009 - 16:15


#17 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 17 listopad 2009 - 17:00

Cześć

EDIT:
inna rzecz że za dużo zalezałoby od trenera (czy dokonał właściwego wyboru).


No właśnie.
POzdro

#18 jozio86

jozio86

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 564 postów
  • Na forum od: 08.2006
129
  • Umiejętności: 1
  • chorzów city...

Napisano 17 listopad 2009 - 17:12

hmm moze sie myle, ale jedna z przyczyn wprowadzenia dluzszej narty na sl bylo to aby byla ona bardziej bezpieczna/mniej upadkow w postaci wyjazdu narty spod siebie jak zawodnik zostaje z tylu...przy dluzszej narcie jest latwiej sie utrzymac.
czasami lepiej milczeć i wydać się głupcem niż się odezwać i rozwiać wszelkie wątpliwości... ;)

#19 wojtek pw

wojtek pw

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1025 postów
  • Na forum od: 03.2008
760
  • Umiejętności: 1

Napisano 17 listopad 2009 - 17:20

Ograniczenia sprzetowe są praktycznie w kazej dsdyscyplinie gdzie ze sprzetem mamy do czynienia, więc nie wiem dlaczego nie miałoby ich byc w narciarstwie. Przeciez łatwiej byłoby skać na nartach 3,50 a slalom pewnie jechac na nartach 150 - tylko po co?
Przecież powinna liczyć się przede wszystkim technika jazdy a technikę można pokazac wtedy gdy jest trudno.
Umówmy się, że gdyby zastosować dowolnośc wyboru nart to każdy trener anlizowałby trasę i dobierał narty o promieniu najbradziej odpowiadającym jej charakterowi a zawodnik miłaby praktyczjie tylko nie przeszkadzac narcie jechać.
Cały patent dla mnie polega własnie na tym aby utrudnic przejazd, zmusic zawodnika to wychamowania, odbicia, wrzucenia nart w ześlizg w odpowiednim momencie i w odpowiednim momencie wyjść z niego. Urozmaicenie techniki. Jechać prawo lewo na promieniu narty to potrafi każdy.
Pozdro


Witam
Mitek - mam duży szacunek do tego co piszesz, w dużej części podzielam te poglądy. To zapewne kwestia tej samej generacji i zapewne zbliżonych doświadczeń.
Jednak jest między nami duża różnica w podejściu do zmian które zaszły w ostatnich powiedzmy 10-12 latach. Chodzi o zmiany zarówno w technice jazdy jak i nowościach technologicznych dotyczących sprzętu.

Odnoszę wrażenie, że nie masz szacunku do carvingu dla Ciebie prawdziwe mistrzostwo to polega "na tym aby utrudnic przejazd, zmusic zawodnika to wychamowania, odbicia, wrzucenia nart w ześlizg w odpowiednim momencie i w odpowiednim momencie wyjść z niego".
Dla mnie mistrzostwem jest to czego nie potrafię tak dobrze jaki inni czyli pokonywanie trasy pięknymi łukami bez ześlizgu. Płynna jazda na krawędziach to prawdziwa sztuka osiągalna dla niewielu i nie lekceważyłbym tej techniki a odnoszę wrażenie, że ty tak robisz na zasadzie "nie potrafię, nie lubię, nie uznaję". Wydaje mi się, że decydenci z FIS tak myślą i stąd te zmiany w przepisach.

Dyskusji na ten temat było sporo, przypominam sobie, że uczestniczyliśmy w podobnej przy okazji ostatnich mistrzostw świata we Francji. Moje poglądy nie zmieniły się prze 9 miesięcy - nic nowego nie urodziło się w mojej głowie. Może zapisałbym to trochę inaczej, ale nie chce mi się i tak istota problemu pozostanie. Zatem na koniec przekopiuję dwie swoje wypowiedzi z 6 i 8 lutego:

"To prawda że dawno nie było takich mistrzostw, poprzez zmiany sprzętowe, historia narciarstwa zatoczyła koło i cofnęliśmy się ładnych parę latek.
Oglądałem supergiganta i jestem totalnie zniesmaczony. Ja wyobrażam sobie zawody zupełnie inaczej. Nie ma już pięknej i płynnej jazdy na krawędziach. Brutalna walka żeby nie wypaść z trasy. Wydawało mi się, że przeżywam deja vu, powrót do lat osiemdziesiątych i początku dziewięćdziesiątych.
Powinna liczyć się przede wszystkim technika a tutaj liczy się głównie siła, siła i jeszcze raz siła.
Rzeczywiście nie ma mowy o fuksie. Po zmianie przepisów dotyczących nart w tym sezonie. Zwyciężają najsilniejsi, napakowani jak brojlery.
To takie moje subiektywne odczucia."

"Czy wygrywają najlepsi ? Co do tego mam poważne wątpliwości. Wystarczy popatrzeć na wyniki PŚ. Gdzie jest Kucera, Janka ? Z tego co tutaj przeczytałem Twoi faworyci także nie wygrali.
Wygrywają jak na razie dość przypadkowe "brojlery" (Cuche - wyjątek), nawet Maier jest za słaby fizycznie i za lekki aby coś zdziałać.
Dla każdego sedno narciarstwa leży gdzie indziej. Dla mnie najpiękniejsze w narciarstwie (także w konkurencjach szybkościowych) jest pokonywanie trasy płynnymi łukami, a nie ześlizgiwanie się na krawędziach przy dużej prędkości i z otwartą sylwetką. To walka o to aby nie wypaść z trasy a nie piękno i technika.
Nie upieram się przy swoim to kwestia w dużej mierze gustu i estetyki, a o tym podobno dyskutować nie wypada.
I na koniec, żeby powiedzieć, ze wygrywają najlepsi medalistami powinni być bez wyjątku zawodnicy z czołówki PŚ i nie może być tak, że zawodnicy z czołówki wypadają poza trasę lub jadą zachowawczo aby dojechać."

Pozdrawiam
Wojtek

#20 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14222 postów
  • Na forum od: 11.2007
9069
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 17 listopad 2009 - 17:36

Cześć

Odnoszę wrażenie, że nie masz szacunku do carvingu dla Ciebie prawdziwe mistrzostwo to polega "na tym aby utrudnic przejazd, zmusic zawodnika to wychamowania, odbicia, wrzucenia nart w ześlizg w odpowiednim momencie i w odpowiednim momencie wyjść z niego".
Dla mnie mistrzostwem jest to czego nie potrafię tak dobrze jaki inni czyli pokonywanie trasy pięknymi łukami bez ześlizgu. Płynna jazda na krawędziach to prawdziwa sztuka osiągalna dla niewielu i nie lekceważyłbym tej techniki a odnoszę wrażenie, że ty tak robisz na zasadzie "nie potrafię, nie lubię, nie uznaję". Wydaje mi się, że decydenci z FIS tak myślą i stąd te zmiany w przepisach..


Dla mnie prawdziwe mistrzostwo polega na zjechaniu jak najszybciej, styl nie ma tu znaczenia. Taka jest idea zawodów.
Płynna jazda na krawędziach jest łatwa i jest tylko jednym z elementów narciarskiej techniki wymyslonym dawno temu a dzięki wprowadzeniu narty taliowanej doprowadzonym do perfekcji.
Płynnymi łukami jeźzi się w slalomie carvingowym a slalom to inna dyscyplina, która wymaga całej gamy technik narciarskich. Dlatego właśnie narciarz wygrywający slalomy carvingowe nie wygra slalomu a slalomiści są zazwyczaj mistrzami w slalomach carvingowch.
Do carvingu jako okreslenia rzeczywiście szacunku specjalnego nie mam ponieważ uważąm je za twór marketingowców i różnych ideologów narciarstwa sprytnie wykorzystujących upowszechnienie skretu ciętego dzieki narcie taliowanej w celu zbicia kasy.
Nie wiem skąd wnioskujesz że nie umiem i nie lubię jeździć skrętem ciętym. Skret ciety to podstawowy sposób poruszania się po trasach dostepny dla narciarza na narcie taliowanej po paru dniach nauki więc nie wiem w czym upatrujesz problem.

Jasne, że zawody mogą się jednemu podobać a drugiemu nie ale przecież nie można ustawiać łatwych przejazdów tylko dlatego żę to ładnie wygląda a przejazdy jachane pełnym cietym skretem cłay czas byłyby po prostu łatwe. Do tego byłyby bardziej niebezpieczne bo zdecydowanie zwiększyłaby się szybkości jazdy, nie byłoby elementów wyhamowania jazda byłaby płynna - tylko, ze taką konkurencję już mamy - supergigant przecież.
Jazda na nartach na poziomie wyczynowym to właśnie walka o ułamki sekund i o to żeby nie wypaść z trasy a w wypadku konkurencji szybkościowych to cżęsto walka o przeżycie.
Dla mnie właśnie ta walka to piękno.
Z ostatnim zdaniem sie nie zgadzam zupełnie. Puchary to inny rodzaj zawodów. Ktos kto jest znakomity w cyklu zawodów nie musi byc wcale zawodnikiem wygrywającym zawody mistrzowskie. Dochodzi kwestia psychiki jednego startu z którą niektórzy nie potrafią sobie poradzić - radzą sobie tylko Ci najlepsi.

Ciekaw jestem jak będą ewoluowały konkurencje narciarskie ale łatwiejsze się chyba nie staną.
Pozdrawiam Cie serdecznie

Użytkownik Mitek edytował ten post 17 listopad 2009 - 18:02




Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych