Skocz do zawartości



Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
46 odpowiedzi w tym temacie

#1 hermes

hermes

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2009
0

Napisano 09 styczeń 2009 - 21:07

Jak w temacie. Skomplikowane układy wyciągów (połączeń między dolinami), powodują strach przed zgubieniem pociechy z oczu. A wiadomo dzieci prą do przodu:eek:, ciężko nadążyć:(. Co robić jak nie znajdziemy dzieciaka przy wyciągu. Zaznaczam od razu ,że nie znamy języków obcych:o
Jakieś rady, albo podzielcie się doświadczeniem ;)

#2 malin_f1

malin_f1

    Użytkownik

  • PipPip
  • 297 postów
  • Na forum od: 10.2007
20
  • Umiejętności: 2
  • Wawa

Napisano 09 styczeń 2009 - 21:41

telefon do kieszeni dziecka :)

#3 kolumna

kolumna

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 537 postów
  • Na forum od: 01.2008
86
  • Umiejętności: 7
  • Kiedyś Rzeszów, teraz Wawa :)

Napisano 09 styczeń 2009 - 21:44

Albo walkie-talkie :)
Friendship is like peeing your pants, everybody can see it, but only you can feel the true warmth. :rolleyes:

#4 olecki

olecki

    Użytkownik

  • PipPip
  • 203 postów
  • Na forum od: 01.2008
29
  • Umiejętności: 6
  • Komorów koło Warszawy

Napisano 09 styczeń 2009 - 22:02

Dokładnie, a oprócz tego dobrze się umówić z dzieckiem na zasadzie " jak się zgubimy to o 14 w barze na dole" czy "w razie co o 15 pod wyciągiem krzesełkowym na trasie 8", i inne w tym stylu, wiesz o co mi chodzi ;) I tak co jakiś czas przesuwać w czasie takie "punkty kontrolne" czy spotkania "w razie co". Ja tak zawsze się ze znajomymi czy tatą umawiałem i zawsze skutkowało. Pozdrawiam
[COLOR="YellowGreen"]Chętny do pomocy, otwarty na rozmowy. Olecki[/COLOR]
24-31 Bukowina Tatrzańska - Było super ;)

#5 hermes

hermes

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2009
0

Napisano 10 styczeń 2009 - 13:48

Dokładnie, a oprócz tego dobrze się umówić z dzieckiem na zasadzie " jak się zgubimy to o 14 w barze na dole" czy "w razie co o 15 pod wyciągiem krzesełkowym na trasie 8", i inne w tym stylu, wiesz o co mi chodzi ;) I tak co jakiś czas przesuwać w czasie takie "punkty kontrolne" czy spotkania "w razie co". Ja tak zawsze się ze znajomymi czy tatą umawiałem i zawsze skutkowało. Pozdrawiam


Wiesz jak te mapki wyglądają:eek:. Plątanina tras. Przyjeżdżasz na umówione miejsce ,a dziecka nie ma:confused:. Co robić ? Do kogo powinna należeć inicjatywa ? Bo może się zdarzyć ,że zjedzie ze stoku w innym kierunku , do innego ośrodka. A żeby się dostać w to same miejsce ,to czasami trwa już nie w minutach, ale godzinach :( . I tak czekać w nieskończoność, i się martwić ?

#6 kolumna

kolumna

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 537 postów
  • Na forum od: 01.2008
86
  • Umiejętności: 7
  • Kiedyś Rzeszów, teraz Wawa :)

Napisano 10 styczeń 2009 - 14:09

Do Ciebie powinna należeć inicjatywa, żeby nie zgubić dziecka.:)
Nie spuszczaj go z oczu i tyle, a jak się nie da, to każ mu się zatrzymać na każdym skrzyżowaniu tras lub przy wyciągu i poczekać na Ciebie. Wbrew pozorom tych rozwidleń zazwyczaj nie jest dużo, a odpoczynek się każdemu przyda.;)
Friendship is like peeing your pants, everybody can see it, but only you can feel the true warmth. :rolleyes:

#7 hermes

hermes

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2009
0

Napisano 10 styczeń 2009 - 14:20

Każdy zna swoje dzieci. Ja wiem ,że moje mi i tak zwieją. Telefon odpada, bo przegadamy pół godziny ,a i tak niczego konkretnego się nie dowiem:( Coś w stylu
- Tato przyjedź po mnie !!!
- gdzie ?
- tu !!!
- ???
I tak dalej:mad:
Już trochę nad tym myślałem i dam każdemu kartkę z nr telefonu i adresem pensjonatu.
Już jestem chory na samą myśl ,że to na mus wystąpi :mad:

#8 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14219 postów
  • Na forum od: 11.2007
9030
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 10 styczeń 2009 - 14:33

Witam
Myslę, że problem nie w dzieciach a w Tobie. Mapki są naprwadę bardzo przejrzyste i trzeba umieć je dobrze czytać i przekazać to dzieciom. To podstawa. Nie wiem w jakim wieku są dzieci ale zawsze mozna jednoznacznie okręslic miejsce spotkania z którego ruszyć się nie można i już. Jeżeli "nie nadązasz za dziećmi" to albo śa dobrymi narciarzami a takim do samodzielności brakuje nieiwiele i być może przy odpowiednim przekazie byłyby bardziej samodzielne niż Ty. Rozważ to i przede wszystkim staraj sie okazać swoim dzieciom zaufanie i pokaż im że pewnośc w górach, znajomośc ich topografii to podstawowy element narciarskiej edukacji.
Pozzdrawiam i zyczę sukcesów.
Zgubienie sie traktuj jako ostateczność.
  • hermes podziękował za tę wiadomość

#9 samba-77

samba-77

    Hochkar Gruppen

  • PipPipPip
  • 368 postów
  • Na forum od: 10.2007
24
  • Umiejętności: 5
  • Jastrzebie Zdroj

Napisano 10 styczeń 2009 - 14:51

Myslę, że problem nie w dzieciach a w Tobie.

Bardzo ciekawa uwaga.Wiecej dyscypliny,ot to:mad:

Nie wiem w jakim wieku są dzieci

I od tego trzeba bylo zaczac:rolleyes: Moze maja po 24 lata:confused:

Jesli telefon juz nie pomoze
to smycz moze:confused: :D

Użytkownik samba-77 edytował ten post 10 styczeń 2009 - 14:54

[FONT="Times New Roman"]Pozdrawiam Hochkar Gruppen i wszystkich narciarzy;)[/FONT]

#10 hermes

hermes

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2009
0

Napisano 10 styczeń 2009 - 15:22

Święta racja , problem jest we mnie:p.

Macie jeszcze jakieś rady, albo doświadczenia w tym względzie ?:)

#11 olecki

olecki

    Użytkownik

  • PipPip
  • 203 postów
  • Na forum od: 01.2008
29
  • Umiejętności: 6
  • Komorów koło Warszawy

Napisano 10 styczeń 2009 - 15:24

Wiesz jak te mapki wyglądają:eek:. Plątanina tras. Przyjeżdżasz na umówione miejsce ,a dziecka nie ma:confused:. Co robić ? Do kogo powinna należeć inicjatywa ? Bo może się zdarzyć ,że zjedzie ze stoku w innym kierunku , do innego ośrodka. A żeby się dostać w to same miejsce ,to czasami trwa już nie w minutach, ale godzinach :( . I tak czekać w nieskończoność, i się martwić ?


Mapki są bardzo wyraźne. Wystarczy tylko w domu przed pierwszym dniem jazd przestudiować trochę i już wszystko jasne. Ja mam 15 lat, zawsze z tatą się tak umawiałem i zawsze działało(jako że ja jeździłem innymi trasami a tata innymi często ten sposób wykorzystywaliśmy). Więc nie widzę problemu, chyba że Twoje dzieci mają kilka lat ;)


Edit

Plus dla Ciebie za odpowiedzialność ;) Pokombinuj albo skorzystaj ze wcześniejszych rad, wydaję mi się że są dobre.

Użytkownik olecki edytował ten post 10 styczeń 2009 - 15:44

[COLOR="YellowGreen"]Chętny do pomocy, otwarty na rozmowy. Olecki[/COLOR]
24-31 Bukowina Tatrzańska - Było super ;)

#12 hermes

hermes

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2009
0

Napisano 10 styczeń 2009 - 15:34

Dzieci mają 12 i 13 lat. A jazda różnymi trasami i wyciągami , szczególnie gondolami , które przy wiatrach nie zawsze są puszczane , aż prosi się o rozminięcie.
Ja zrobię wszystko ,aby do tego nie dopuścić, ale jak już do tego dojdzie , to chcę mieć gotowy plan działania, i przygotować nas wszystkich na taką ewentualność, a nie w porze próby targać się z myślami.;)

#13 SpeedBuster

SpeedBuster

    Użytkownik

  • PipPip
  • 250 postów
  • Na forum od: 07.2008
33
  • Umiejętności: 8
  • Rabka

Napisano 10 styczeń 2009 - 15:57

Witam
Myslę, że problem nie w dzieciach a w Tobie. Mapki są naprwadę bardzo przejrzyste i trzeba umieć je dobrze czytać i przekazać to dzieciom. To podstawa. Nie wiem w jakim wieku są dzieci ale zawsze mozna jednoznacznie okręslic miejsce spotkania z którego ruszyć się nie można i już. Jeżeli "nie nadązasz za dziećmi" to albo śa dobrymi narciarzami a takim do samodzielności brakuje nieiwiele i być może przy odpowiednim przekazie byłyby bardziej samodzielne niż Ty. Rozważ to i przede wszystkim staraj sie okazać swoim dzieciom zaufanie i pokaż im że pewnośc w górach, znajomośc ich topografii to podstawowy element narciarskiej edukacji.
Pozzdrawiam i zyczę sukcesów.
Zgubienie sie traktuj jako ostateczność.


popieram.
Dzieci naprawdę bardzo szybko się uczą, potrafią czasami zaskakiwac orientacją w terenie, często skupiają się na szczegółach, które później wykorzystują żeby się odnaleźc..
pamiętam mojego siostrzeńca (6-7lat) ledwo co nauczył się czytac, i kiedy zgubił się na parkingu w carrefou'rze zapamiętał numerek rządu w kórym był samochód i sam do niego wrócił :)

a co do sytuacji na stoku, to ustawic w telefonie szybkie wybieranie numeru, i dla cyferki "1" (lub jakiejkolwiek innej) przyporządkowac numer do mamy/taty. Telefon do kieszeni i wytłumaczyc ze jak przytrzyma 1 to zadzwoni do mamusi :)
szybko załapie :)

pzdr

Użytkownik SpeedBuster edytował ten post 10 styczeń 2009 - 15:58

[FONT="Tahoma"]twin tip steeze...[/FONT]

#14 scatman_wawa

scatman_wawa

    Hochkar Gruppen

  • PipPipPipPip
  • 1066 postów
  • Na forum od: 11.2005
268
  • Umiejętności: 1
  • Warszawa

Napisano 10 styczeń 2009 - 19:53

Sorrki dzieci 12 letnie raczej zaginą specjalnie niż przypadkiem. Rozumiem że jest to 5 letnie dziecko, to można mu napisać kartkę w 3 językach z nr. telefonu do rodziców i nakazać dziecku w razie nzgubienia sie zaczepić kogoś w mundurze (chyba że wcześniej straszuyło się dziecko "uważaj bo policja cię zabierze, wtedu dziecko nie podejdzi nigdy do mundurowego), lub do np. wyciagowego lub do kasy z tą kartką. Jednak w wieku 12 lat dziecko powinno samo znaleźć rodziców a nie odwrotnie. Telefon w tym wieku to wszystkop co powinno mieć.
[COLOR="Blue"]Nie próbuj udoskonalać czegoś, co dobrze funkcjonuje, bo na pewno to zepsujesz...[/COLOR]
[COLOR="Cyan"]Sumienie można mieć czyste, jeśli się go nie używa[/COLOR]

#15 volta2

volta2

    Użytkownik

  • PipPip
  • 152 postów
  • Na forum od: 10.2007
16
  • Umiejętności: 6
  • warszawa a dawniej baku

Napisano 10 styczeń 2009 - 23:58

no tak, na temat mapek wypowiadają się w tym wątku głównie panowie.

to ja - stara baba po 30-tce z mapek nie rozumiem prawie nic:(
jak tras jest dużo - i są słabo oznaczone na trasie niebieskim czy czerwonym znakiem i numerem to nawet jak mam 2 mapy - to często jest to za mało.
do pilnowania mnie na nartach zwykle potrzebny jest mąż - o, ten to ma dobrą orientację w terenie...

ja zwykle muszę poznać ośrodek, 1,2 pierwsze dni poznaję teren przy pomocy tych świetnych map a potem i tak jeżdżę na pamięć. tak było w gastein, saalbach, czy kronplatzu - nigdy nie kojarzyłam z której strony nadjechałam i gdzie mnie wyciągnęło.

aż rok temu olśnienia doznałam - z koniecznośći, ze względu na dzieci pojechaliśmy do bardzo kameralnego ośrodka. 30 km świetnie przygotowanych tras, jedna gondola i potem 2 krzesła. i to mi się tak spodobało - bo tu faktycznie nie sposób się było zgubić. to że codziennie trzeba było zjeżdżać tymi samymi trasami nie miało większego znaczenia.

i tak sobie pomyślałam, że jak moje dzieci będą starsze to właśnie będę je zabierać do takich miejsc. jeździć można do bólu a i tak wszyscy zjadą na dół w to samo miejsce. o zgubieniu mowy nie będzie.
i reklamy ośrodków narciarskich mówiące o niezliczonej ilości km tras już na mnie nie działają.
rada - wybrać sobie coś fajnego i nie przeżywać stresu. a dzieci skoro już są nastolatkami to douczyć ich konkretnej rozmówki w jęz. ang czy niemieckim tego, co w tej sytuacji należy powiedzieć i już. no i nr komórki koniecznie.

drugi wariant gdy się rozdzielamy - wybieramy sobie fajny wyciąg, z którego rozchodzą się przykładowo 2, 3 trasy, pozwalamy tam dziecku samodzielnie jeździć i pilnować się tego wyciągu. gdy potrzebujemy się znaleźć, to konkretnie tam.



rok temu w niedużym ośrodku zgubiłam się mężowi - w tym sensie, że byliśmy umówieni o 15-tej w knajpie, przyjeżdżam, męża nie ma - no to może jednak w drugiej knajpie się umówiliśmy? jadę tam - tam też go nie ma. no to jeszcze raz do tej pierwszej - nie ma!!!
domyśliłam się, że zjechał z synkiem na dół - i zanim tam zjechałam to już dostałam telefon, że czekają na nas na dole(synek odmówił współpracy i nic się z niego nie dało wykrzesać i mąż zwyczajnie do umówionej knajpy dojechać nie mógł). obsługa pozwoliła mu zadzwonić na komórkę z ich telefonu, ale zadowoleni nie byli. myślę, że gdyby to chciało zadzwonić dziecko - nie robiliby problemu.

#16 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14219 postów
  • Na forum od: 11.2007
9030
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 11 styczeń 2009 - 00:00

Witam

Dzieci mają 12 i 13 lat. A jazda różnymi trasami i wyciągami , szczególnie gondolami , które przy wiatrach nie zawsze są puszczane , aż prosi się o rozminięcie.
Ja zrobię wszystko ,aby do tego nie dopuścić, ale jak już do tego dojdzie , to chcę mieć gotowy plan działania, i przygotować nas wszystkich na taką ewentualność, a nie w porze próby targać się z myślami.;)


Ja mam synka który w marcu konczy 7 lat. Jest samodzielnym i świadomym narciarzem a chłopców w wieku lat 12/13 prowadzi w grupie - waź się zsatnów!!!
Pozdrawiam
Mitek

Volta: Narciarstwo to nie tenis - jestesmy w górach i muśimy umieć się znimi zaprzyjaźnic.!
Pozdrawiam

Użytkownik Mitek edytował ten post 11 styczeń 2009 - 00:02


#17 volta2

volta2

    Użytkownik

  • PipPip
  • 152 postów
  • Na forum od: 10.2007
16
  • Umiejętności: 6
  • warszawa a dawniej baku

Napisano 11 styczeń 2009 - 10:24

Witam



Volta: Narciarstwo to nie tenis - jestesmy w górach i muśimy umieć się znimi zaprzyjaźnic.!
Pozdrawiam



ja wiem, że to góry - choć generalnie rozróżniam na własny użytek:) dwa typy wyjazdów w góry, pierwszy - narciarski, gdzie oczekuję dobrych tras, czytelnie oznaczonych, kompetentnej obsługi. i liczę, że skoro cywilizacja osięgnęła tam taki poziom, to ja już nie powinnam się bać.
(oczywiście dziecko pod opieką na stoku to już inna bajka)
ciekawa jestem co oznacza nazwanie siedmiolatka świadomym narciarzem - mógłbyś to rozwinąć? czyli na ile samodzielny jest twój mały, co robi, że przewodzi 13-latkom?(proszę czytać bez ironii, mam w domu 6- latka i ciekawa jestem porównania - a ten temat mnie zainteresował)

typ drugi - wyjazdy letnie, wakacyjne, z plecakiem, w tym roku zaliczyłam rumuńskie rodniany i maramuresz - z naprawdę złym oznakowaniem, rok temu zgubiliśmy szlak w alpach julijskich i nawet gps nie pomógł. w takie góry chodzę tylko z mężem, pójdę ewentualnie z przewodnikiem, bo takiej wyprawy samodzielnie mogłabym nie przeżyć:)

#18 scatman_wawa

scatman_wawa

    Hochkar Gruppen

  • PipPipPipPip
  • 1066 postów
  • Na forum od: 11.2005
268
  • Umiejętności: 1
  • Warszawa

Napisano 11 styczeń 2009 - 11:05

Akurat miałem okazję poznać Mitusia Dziedziców i naprawde są ot bardzo świadome dzieciaki. Nie byłęm z nimi co prawda na nartach, ale jeśli są takie na nartach jak w domu to chyba nie ma problemów z nimi na nartach.
A 12 czy 13 latkowie powinni już być naprawdę na tyle samodzielne że mając telefon jest sopbie w stanie poradzić. Mój 12 latek portusza sie dosć swobodnie zarówno w Warszawskiej dżungli, w lesie na wsi czy w górach. Jak coś ma przy sobie telefon i wie że ktoś dorosły, najlepiej w mundurze, zawsze mu pomorze.
[COLOR="Blue"]Nie próbuj udoskonalać czegoś, co dobrze funkcjonuje, bo na pewno to zepsujesz...[/COLOR]
[COLOR="Cyan"]Sumienie można mieć czyste, jeśli się go nie używa[/COLOR]

#19 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 14219 postów
  • Na forum od: 11.2007
9030
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 11 styczeń 2009 - 21:09

Witam

i tak sobie pomyślałam, że jak moje dzieci będą starsze to właśnie będę je zabierać do takich miejsc. jeździć można do bólu a i tak wszyscy zjadą na dół w to samo miejsce. o zgubieniu mowy nie będzie..


Czyli chcesz przekazać dzieciom swoją ułomność - dziwne podejście. Ja na przykład odczuwałem irracjonalny lek przed pająkami (powaga) odkąd Moje dzieci wogóle cokolwiek rozumieją starm sie robic wszystko żeby im tego durnego obciążęnia nie przekazać - przyznaję nie było łatwo jak człowiek odczuwa do czegos totalny wstręt ale jak narazie udaje się. Dzieci się pająków nie boją a Ja dzieki ich pomocy też sie wyleczyłem na tyle że małego do reki wezmę.
Myslę, że wychowanie polega na tym abyśmy przekazywali pozytywy a chronili przed negatywami prawda?.

Podstwaw przy gubieniu się to nie siac paniki i tu brawo za podejście dla załozyciela tematu. Jak jesteś na coś przygotowany to postepujesz rutynowo.
Ze swej strony uważam, że mapka i orientacja to podstawa (brawo olecki - choc młody ale wie o co chodzi). Zawsze pierwszy dzień to oprócz jazdy rozruchowej poznanie terenu - zobacz temat: http://www.skiforum....ead.php?t=14840
Zasada druga to jak dojeżdżamy do punktu orientacyjnego - stacja wyciągu, rozwidlenie tras, kanjpa na stoku to stajemy i stoimy do memmentu aż cała grupa się nie zbierze i dopiero wtedy ruszamy dalej po jednoznacznym określeniu gdzie jedziemy.
Telefon a numerem do rodziców (pamietac o kierunkowym) oraz karteczka z adresem hotelu czy apartamentu i chyba więcej juz nic nie potzreba.
Pozdrawiam

Witam

Ja wiem, że to góry - choć generalnie rozróżniam na własny użytek:) dwa typy wyjazdów w góry, pierwszy - narciarski, gdzie oczekuję dobrych tras, czytelnie oznaczonych, kompetentnej obsługi. i liczę, że skoro cywilizacja osięgnęła tam taki poziom, to ja już nie powinnam się bać.:)

Góry to góry i trzeba o tym pamietać. Jak się pogoda nagle zmieni i zejdzie mgła, że nie bedziesz widziala końca własnego kijka albo jak przyjdzie totalny opad to bedziesz miała pretensje do obsługi czy włąściecieli satcji narciarskiej. Zastanów się.



ciekawa jestem co oznacza nazwanie siedmiolatka świadomym narciarzem - mógłbyś to rozwinąć? czyli na ile samodzielny jest twój mały, co robi, że przewodzi 13-latkom?(proszę czytać bez ironii, mam w domu 6- latka i ciekawa jestem porównania - a ten temat mnie zainteresował).:)

Samodzielny narciarz to samodzielny narciarz. Technicznie poradzi sobie na każdym stoku, na muldy czy w poza trasę też pojedzie. Wie jak wybierać trasę, jak dostosować technikę do trasy, wie gdzie się zatrzymać a gdzie nie wolno, wie keidy jechać wolniej a kiedy można pójść przysłowiowe wszystko, czeka na słabszych i pomaga im w potrzebie, sam się wywraca i sam wstaje, umie się posługiwać sprzętem. Jest po prostu samodzielny. Wiem, że jak strace go z oczu w kolejce do 6 osobowego krzesła to bedzie czekał na mnie na górze i nie ma takiej mozliwości żeby zjechał gdziekolwiek bo zna zasady jazdy w grupie i wie żę na nartach zwłaszcza w dużych górach nigdy nie poruszamy się samemu.
Generalnie temat przytoczony powyżej jest mu znany nie tylko teoretycznie. Gdy musialem dzielić grupę bo dzieczynki słabiej sobie radziły to mówiłem. Poprowadź chłopaków średnim skretem i czekajcie na dole w dobrym miejscu to wiedziałem, że tak będzie i że jak tylko jest taka mozliwość to stanie na słońcu :).

typ drugi - wyjazdy letnie, wakacyjne, z plecakiem, w tym roku zaliczyłam rumuńskie rodniany i maramuresz - z naprawdę złym oznakowaniem, rok temu zgubiliśmy szlak w alpach julijskich i nawet gps nie pomógł. w takie góry chodzę tylko z mężem, pójdę ewentualnie z przewodnikiem, bo takiej wyprawy samodzielnie mogłabym nie przeżyć:)

Jakbys sobie powiedziała, że sama dasz radę to bys dała bez problemu. Wystarczy chcieć.
Pozdrawiam serdecznie

Użytkownik Mitek edytował ten post 11 styczeń 2009 - 21:26


#20 tomformat

tomformat

    Stały bywalec forum

  • PipPipPip
  • 733 postów
  • Na forum od: 10.2006
164
  • Umiejętności: 7
  • Zgierz

Napisano 11 styczeń 2009 - 22:54

Bardzo ciekawy temat, ale w odniesieniu raczej do 5-8latków, takich najlepiej chyba na wszelki wypadek w widocznym miejscu "podpisac", telefon do rodziców może w tym wypadku nie zadziałac. Co do starszaków to miałem takie małe zdarzenie dzisiaj, które poszło by w zapomnienie gdyby nie ten temat. Mianowicie mamy w Zgierzu taki mały stok, 400m wszystkiego, praktycznie wszyscy wszystkich widzą, stoimy pod wyciągiem i nagle wrzask (taki nagły krótki wybuch wrzasku!). Jezu, odwracamy się a tu stoi na oko ze 14lat chłopak, łzy mu już lecą - tata mi zginął! Tata też usłyszał, stał parę metrów dalej. "Dzieciaki" to jednak dzieciaki (i kobiety:)), jednak w jakims stopniu nieprzewidywalne.



Podobne tematy Collapse


Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: dziecko, kłopot, rozłąka, szukanie, zguba

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych