Jump to content

a_senior

Members
  • Posts

    3,182
  • Joined

  • Last visited

  • Days Won

    51

Posts posted by a_senior

  1. 38 minut temu, AdrianW napisał:

    Bardziej jak pisuar Andrzeju😉

    Obserwuję, że Ty cały czas w ruchu. Tak trzymać!💪

    I pewnie dlatego ten kubek wyglądający na pisuar zmylił AI. 🙂

    Fakt, trochę roweruję. Oczywiście emerycko. Na ulubionym crossie. Tak sobie myślę, że to mój najlepszy w życiu rower jakim jaździłem. Najlepszy w sensie najbardziej pasujący do sposobu i miejsc mojego rowerowania. A w życiu trochę tych rowerów przejeździłem. M.in. na słynnym Jaguarze (kultowa szosówka w PRL, choć wtedy mówiło się kolarka) przez dobrych kilka lat i Wigry 3 w dojeździe do pracy i szwendania się po mieście. No i ten cross (Giant Roam z jakimś numerkiem z dołożoną sztycą amortyzowaną) idealnie mi podchodzi na podkrakowską mieszankę asfaltu, szutru i wertepów.

    Trzymaj się. 🙂

    • Like 1
  2. W dniu 2.09.2026 o 17:50, a_senior napisał:

    Co wg was oznacza poniższy znak przy Źródle Miłości?

    Sam sobie odpowiem. Najprawdopodobniej znaczy woda niezdatna do picia bez przegotowania. Kran i kubek, który bardziej wygląda na kosz na śmieci. Trochę dziwne w takich okolicznościach przyrody, ale badania wykazały obecność w źródle "złych" bakterii. Ale dlaczego zadałem pytanie? Bo zapytałem google co znaczy ten znak. No i AI raz zobaczyła zakaz załatwiania potrzeb fizjologicznych, raz dodała do tego zakaz picia wody a raz nie wiedziala co odpowiedzieć proponując podanie dodatkowych informacji.

    • Like 1
  3. Świat się zmienia. I to jak. Kiedyś, jakieś 10-15 lat temu regularnie jeździłem rowerem z Krakowa do Ojcowa terenową trasą tzw. Pękowicką. Tuż za rogatkami Krakowa zaczynała się ścieżka miejscami przechodząca w gruntową, a nawet asfaltową drogą, aż do początku Doliny Prądnika i dalej do Ojcowa. Jeszcze kilka lat było to możliwe. A dziś? Dalej możliwe, ale z urozmaiceniami cywilizacyjnymi. Np. przekroczeniem północnej obwodnicy Krakowa, którą zaczęto budować kilka lat temu. Dziś wygląda to tak, jak na zdjeciach. Na planie pokazałem niebieską linią jak kiedyś jechałem. Przekraczało się wąska lokalną drogą. Dziś trzeba skorzystać z  kładki rowerowej, z której można podziwiać prace budowlanych. 🙂

    pekowice.jpg

    20260830_174549.jpg

    20260830_174554.jpg

    • Like 2
  4. 12 godzin temu, grimson napisał:

    ja jestem kierowca wzorowy.

    ostatni mandat w 05.2012 roku, przejechane osobówkami ponad 1mln km z jedną kolizją, nie z mojej winy.

    W sumie jazda bezwypadkowa lub wypadki bez własnej winy (bo mandaty się muszą trafić od czasu do czasu :)) to niezłe kryterium umiejętności i właściwego jeżdżenia samochodem. Podobnie zresztą na nartach. Do tego dołożyłbym element przypadkowości albo jak kto woli szczęścia. Co np. miał zrobić mój kolega taksówkarz, gdy przed laty nagle spadł z chodnika pod koła jadącej poprawnie taksówki kolegi pijany w trupa facet. Albo i ja, któremu nagle wybiegła dziewczynka. Ten pijany zginął, tej dziewczynce nic poważnego sie nie stało. A mogło się stać najgorsze. Miała i ja miałem duuużo szczęścia.

    Ja nie czuję się kierowcą i narciarzem wzorowym. Zdarzyło mi się kilka lekko zawinionych, nazwijmy to, przypadków. 🙂 Nie mówiąc o sytuacjach, w których o mało co. Np. ostatnio na autostradzie grzebałem przy telefonie, bo mi się google przestawiło. Pewnie myszkowałem, bo mi jakiś kierowca lekko zatrąbił. Moja głupota. Ale jak to w ewangelii napisano: kto jest bez grzechu niech pierwszy rzuci kamieniem. 🙂 

  5. 8 godzin temu, AdrianW napisał:

    Chciałem tylko dodać z własnych obserwacji i przykładu, że nagminne jest wiszenie na telefonie podczas jazdy.

    Albo nawet drobne dotyki przy google maps. Np. potwierdzasz lub nie komunikat google, że na drodze jest obiekt. Albo chcesz sobie zmniejszyć skalę mapy. Jak piszesz, patrzysz przez moment na telefon a nie na drogę.  W tym ułamku sekundy może się coś poważnego wydarzyć.

    • Like 1
  6. 2 godziny temu, Maciej S napisał:

    Oglądaliśmy zaćmienie razem: ja z Gąsek, Wy Czołpino???

    Tak w Czołpinie. Niestety z głupoty zapomniałem okularów przeciwsłonecznych a tylko przez jedne okulary żony efektu zaćmienia nie było widać. Ale pomógł nam facet podrzucając kilka przyciemnionych szkiełek nałożonych na siebie. Dobrze było widać przechodzącego przez słońce księżyca. Najważniejsze, że wnuki zobaczyły. 🙂 A na koniec ktoś pożyczył maskę spawacza i tu efekt był świetnie widoczny.

  7. 7 minut temu, Mitek napisał:

    Jeżeli ktoś nie umie porządnie parkować samochodem to po prostu nie umie jeździć i tyle

    Ciekaw jestem ilu ludzi, zwłaszcza kobiet, potrafi porządnie zaparkować na kopertę. 🙂 Moja żona np. nie potrafi albo robi to kiepsko choć od wielu lat jeździ pewnie i bezpiecznie. 

  8. 4 godziny temu, Mitek napisał:

    Andrzej no to w końcu jeżdżą gorzej czy lepiej? To, że ktoś jedzie wolno i zatrzymuje się co chwilkę to nie znaczy, że jedzie bezpiecznie tylko, że jest przerażony i nie kontroluje co sie dzieje zazwyczaj. Miałem taki przykład dosłownie kilka minut temu.

    Średnio biorąc lepiej. Jeżdżą więcej i częściej niż kiedyś a to podnosi ich obycie i umiejętności. Takich jeżdżących wolno trafia się co jakiś czas. Gdy wyprzedzam takiego zawsze pytam żony kto siedzi za kierownicą. Przeważnie młoda dziewczyna lub stary (np. taki jak ja :)) facet. Ale oni tylko denerwują innych i w sumie nie stwarzają zagrożenia poza tym, że moga zdenerwować innych i ci popełnią błąd. 🙂

    3 godziny temu, MarioJ napisał:

    Wśród kierowców musi się wbić przeświadczenie, że błąd kierowcy lub celowe łamanie zasad bezpieczeństwa może spowodować śmierć innego człowieka albo śmierć samego siebie i współpasażerów. 

    Tego nigdy nikomu nie wbijesz. Takie som ludzie. No chyba, że sami przeżyją nieszczęście. Bardziej skuteczną metodą są kary i ich nieuchronność. To leży w naszej naturze, gdy grozi nam kara staramy się jej uniknąć. Nie wiem jakie są najczęstsze powody poważnych wypadków. Stawiałbym na brawurę, w tym znaczne przekroczenie dozwolonej prędkości i jazdę pod wpływem.

  9. Godzinę temu, PaVic napisał:

    Wydaje się że to nie wina ludzi tylko czasów wszechobecnej technologii która robi za dużo a przez to ludzie mniej myślą

    To prawda. Ta technologia, na czele z Google Maps, choć bardzo ułatwia życie, to pociąga też oczywiste skutki negatywne. Ale ja nie o tym. Nie bardzo zgadzam sie z opinią Mitka. Generalnie ludzie jeżdżą lepiej i bezpieczniej niż dawniej. Coś o tym mogę powiedzieć, bo jeżdżę regularnie samochodem od ho, ho lat, dokładnie od 1980 r. Jeżdżą bezpieczniej,  ale też, że tak powiem a właściwie napiszę 🙂, kulturalniej. W wielu sytuacjach wpuszczą cię, gdy wyjeżdżasz z podporządkowanej czy poczekają aż skończysz problematyczny manewr. Oczywiście nie zawsze. Jako regularny rowerzysta miejski mogę stwierdzić też, że kierowcy są dla mnie o wiele bardziej "uprzejmi" i bezpieczni. Oczywiście znów są wyjątki. Trzeba pamiętać, że samochodów i ludzi nimi jeżdżących jest o wiele, wiele więcej niż drzewiej. AI podaje, że w 1980 wskaźnik zmotoryzowania w Polsce wynosił 65 samochodów na 1000 mieszkańców a w 2026 r. już 565 samochodów! Dodajmy regularnie użytkownych. 

    Z Mitkiem zgodzę się, że umiejętności dziesiejszych kierowców, zwłaszcza w zakresie parkowania, są kiepskie, choć na szczęście, poza groźby dla stanu lakieru i blachy, nie grozi to nikomu. Ludziom brakuje w tym zakresie umiejętności, ale też wyobraźni jak przemieści się samochód. Dawałem przykład młodej kobiety wyjeżdżajacej tyłem z parkingu. Tak się męczyła, że musiałem podejść i zaproponować pomoc. Oczywiście, są znów dobre wspomagacze typu kamera cofania z liniami cofania samochody, ale to na brak wyobraźni nie pomoże.

    Wypadki były, są i będą. Wynikają z różnych powodów, brawury, głupoty, zacietrzewienia i... przypadku czy złego splotu różnych okoliczności. O jednym z nich, gdy "zaparkowałem" na skarpie pisałem. O mało nie przeszedłem na tamtą stronę. Poza moją głupotą były cztery powody, które zbiegły się w jednym czasie. Gdyby wyjąć choć jeden z nich, np. piwko, które wcześniej wypiłem, do "parkowania" by nie doszło.

    • Like 5
  10. 5 godzin temu, Jan napisał:

    Czyli najpierw do psychiatry a potem na stok ? Trochę dni w sezonie spędzam na nartach i jeszcze dorośli na jednej narcie jakoś w oczy się nie rzucają 

    Ale czasem instruktorzy polecają jezdę na jednej narcie. Np. tu. 🙂 Z polskimi napisami.

     

     

    • Like 2
    • Haha 2
  11. Rower to fajna sprawa. 🙂 Dwa widoczki z Krakowa, z nadwiślanej drogi rowerowej do Nowej Huty i jeden z gór. Wypycham tam rower, bo o jeździe raczej nie mowy, idę pozbierać jeżyny 🙂 i zjeżdżam do chaty niezłą leśną miejscami stromą ścieżką.

    20260818_173518.jpg

    20260818_174930.jpg

    20260822_163306.jpg

    • Like 7
    • Thanks 1
  12. 2 godziny temu, Mitek napisał:

    W Chorwacji sobie na plaży w gałę nie zagra a to zawsze nasza ulubiona zabawa na plaży

    Nie wiem co tam będą robić. Chyba popływają, poleżą a przede wszystkim popilnują dzieci. Zapytam. Gdy ja byłem przed laty w Chorwacji to głównie pływałem.

    Natomiast na plaży tam gdzie byłem ostatnio ludzie głównie pilnują dzieci bo jest ich mnóstwo. Trochę grają w siatkówkę, trochę rzucają piłką lub czymś tam a czasem grają w tenisa czy pingponga plażowego. Wielu leży i opala się, wielu czyta lub smartfonuje choć zasięg słaby. Dzieci budują zamki na piasku, kopią fosy i studnie a czasem kreują niezłe piaskowe stfory jak na zdjęciu. A ja? Biorę rower i jeżdżę po okolicy. 🙂 Żona pozwala. 🙂

    krokodyl.jpg

    • Like 2
  13. 8 minut temu, Mikoski napisał:

    Nie wiem co ciągnie cię nad Bałtyk bo to najgorsze morze nad którym byłem i szybko tam się nie pojawię. Jak jadę nad morze to po pierwsze ono musi żyć a Bałtyk to pustynia,rafy podwodne kaniony i zwierzęta które tam żyją robią różnicę. Piasek mnie wqrwia wolę skały bo tam jest życie. No i ceny wyjebane w kosmos.

    Gdybym miał jechać do takich Międzyzdrojów, Jastrzębiej Góry czy innego bałtyckiego kurortu to bym reagował jak Ty a nawet gorzej. Nie mówiąc o hotelach typu Pobierowo. Ale ja bywałem w małych, niezbyt oblężonych przez ludzi miejscowościach, gdzie natura wciąż jest w miarę nienaruszona, miejscowych niewiele, gdzie spotkasz sarnę, bażanta czy żurawia, nie mówiąc o licznych bocianach. Plaże są dość puste, a jeśli odjedziesz kilkaset metrów w bok od wejścia to wręcz puste. Fakt, skał nie ma, raf nie ma. Ale jest coś takiego co mnie pociąga. Nawet trudno to określić. Do tego jako rowerowy świr uwialbiam nadmorskie szlaki i bezdroża. Lubię się włóczyć tamtejszymi, pustymi łąkami.

    Ceny w miejscach gdzie jeżdżę są umiarkowane. W takim "Swojskie Jadło" w Smołdzińskim Lesie obiad dnia, zupa + drugie, kosztuje 30 zł. Solidny schabowy z ziemniakami i surówką - 40 zł. A w pobliskim Dino kupisz niedrogo co potrzeba, np. piwo. Za 15 dni pobytu z żoną i z 2 wnuków (byli z nami przez tydzień) za wygodny pokój z kuchnią i łazienką zapłaciłem 3600 zł. Oczywiście pobyt z wnukami podraża koszty, bo to lody, gofry, napoje. Przy plaży mała butelka Tymbarku kosztuje 12 zł. Ale to są koszty posiadania wnuków. 🙂

    • Like 6
  14. 4 minuty temu, .Beata. napisał:

    Mnie tam ciągnie wszędzie, uwielbiam podróże

    Ja nie za bardzo. Mam kilka swoich ulubionych miejsc na świecie, które mógłbym odwiedzać na okrągło. A przekorny los sprawił, że dużo, chciał nie chciał, podróżowałem nie mówiąc o kilku latach spędzonych we Francji. Na nartach mógłbym jeździć w kółko 2-3 trasami. Oczywiście tak nie robię, bo rozum podpowiada, że trzeba zobaczyć cos nowego. Ale to rozum, nie serce. A moja połówka przeciwnie. Wciąż chciałaby zobaczyc i odwiedzić coś nowego. Swoją drogą dzięki niej sporo w życiu zobaczyłem. Nawet w tym roku jadąc nad morze, zamiast grzać prosto do celu "musiałem" odwiedzić Szydłowiec i zjeść słynne pierogi w tatejszym barze (w rzeczywistości takie sobie), odwiedzić Gietrzwałd (ledwo da się to wymówić) z miejscem objawień, przejść się po ładnym Elblągu i zjeść niezły obiad w barze w Pasłęku. Wszystko to dzięki żonie. Widać baby tak mają. 🙂

    • Like 2
    • Thanks 1
    • Haha 1
  15. W dniu 13.08.2026 o 14:43, Marcos73 napisał:

    Total zaćmienie. No tego nic nie przebije. Z półgodziny przed się rozpogodziło, nastały egipskie ciemności, zrobiło się chłodniej i nastała martwa cisza. Jakby wszystko zamarło.

    Dobrze pamiętam to zaćmienie z 1999 r. Byłem wtedy w górach. Niestety chmury częściowo zasłoniły słońce i wiele nie widziałem. Ale efekt o którym piszesz już tak. Zrobiło sie ciemniej, ptaki przestały śpiewać, zrobiła się złowroga cisza. I przypomniał mi się "Faraon" Sienkiewicza i jego filmowa wersja.

    A tegoroczne, pomimo rzekomych 80% w zasadzie nie odczuliśmy. Gdybym nie oglądał przez maskę spawacza, którą pożyczył nam facet, tobym nie uwierzył. Zresztą sami popatrzcie. Max zaciemnienia nad morzem. Kpina. 🙂

     

     

    zaciemnienie.jpg

    • Like 2
    • Thanks 2
  16. 21 godzin temu, .Beata. napisał:

    bo dane mi zostało bycie w chorwackiej Puli w następnym tygodniu i oblecieć tamtejszy „komin”

    I bardzo dobrze. Mój syn też w Chorwacji. A mnie tam nie ciągnie. Z różnych względów. Co roku lecimy do Grecji od wielu lat na 7-10 dni. Też mnie nie ciągnie, ale w małżeństwie jest nas dwoje. 🙂 Za to naprawdę ciągnie 🙂 mnie nad Bałtyk. 🙂 Gdybym nie miał chałupy w górach to bym pewnie kupił czy wybudował jakąś nad Bałtykiem.

    • Like 4
  17. Pożegnanie z morzem i nadmorskim rowerowaniem. Zdjęcie z plaży z najcieplejszego dnia w tym roku. Dwa zdjęcia z moich ulubionych łąk i jedno z okolic Gdańska (Straszyn) z Radunią. Żal wracać.

    20260815_134618.jpg

    20260816_101843.jpg

    20260816_102609.jpg

    20260816_174000.jpg

    • Like 6
    • Thanks 3
  18. 3 godziny temu, Mikoski napisał:

    Prawie każda nowa mała pompka ma dwa otwory na oba standardy, po co wymyślać świat na nowo

    To nie kwestia pompki, ale dętki.

  19. 11 godzin temu, Wujot2 napisał:

    Wiertło leczy takie problemy. Ale fakt trzeba to zrobić odpowiednio wcześniej.

    Trochę szkoda poszerzać. 2 mm szerzej. Chyba, że przechodzimy na dętki z wentylem samochodowym. BTW zawracanie głowy z tymi różnymi wentylkami. Rozumiem presta (ten wąski) w szosówkach, może gravelach i crossach, ale w MTB z szerokimi oponami? Na swoje usprawiedliwienie dodam, że z żoną przeważnie jeździłem crossem, gdzie w podsiodłówce trzymam zapasową dętkę z wentylem presta, bo w crossie też takie mam.

    11 godzin temu, Mitek napisał:

    No świetnie sobie poradziłeś - szacun.

    Z zamianą kół. I b. dobrze, bo bylibyśmy w kłopocie. Żona od kilku dni cierpi na lumbago i chodzenie dla niej jest męką. A na rowerze całkiem, całkiem.

  20. 1 godzinę temu, Wujot2 napisał:

    Brawa dla Ciebie!!!

    Dzięki, ale dziś było gorzej. Pojechaliśmy na plażę rowerami, ja, żona i dwójka wnuków. Chcemy wracać a tu przednie koło w rowerze żony bez powietrza. Nic to, przecież wożę zapasową detkę. Tyle że moja dętka ma zawory samochodowe, a żony presta, takie wąskie. I d... zbita. Udało się przełożyc całe  koło z mojego roweru do roweru żony. Oba 26'. Ale ja musiałem na piechotę (na nogach jak to mówi moja warszawska wnuczka). Na  szczęście blisko. Skaranie boskie z tymi różnymi wentylkami.

    • Like 1
×
×
  • Create New...