Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
Dawno nie degustowałem 😤 ostatnim czasie Grimbergen Dubbel-Double 🤷♂️
-
Dzięki 🙏 jestem debilem 🥳🤝 cóż da się z tym żyć 😜 🥴 Od lat stosuje komunikowanie się ze wszystkimi w sytuacjach do tego adekwatnych poprzez „mruganie” czyli jak rozumie -światła długie 🤷♂️ cóż uważam nieskromnie, że powinni tego uczyć właśnie dla własnego czy innych bezpieczeństwa . Przyklady : Podchodzi ktoś do przejścia dla pieszych i nie wie czy się zatrzymam więc mu mrugam 😏 Stoje do lewoskrętu nikt mnie nie che wpuścić dostaje mrugnięcie od kierowcy wiem, że mogę i jestem bezpieczny 😏 Podjeżdżam do świateł które zmieniają się na czerwone , kierowca stoi na skrzyżowaniu i nie widzi zmiany świateł więc mi mrugam 😏 opuszcza bezpiecznie skrzyżowanie 😉 i takich sytuacji są dziesiątki po których przynajmniej w miejscach których to stosuje a jest to cała Europa zawsze jest podziękowanie czy to kierowcy , pieszego czy rowerzysty ! Zamiast jebanego placu manewrowego który jest banalny i nic nie wnosi do całości powinni uczyć kultury komunikowania poprzez myślenie ! Myślę że każdy ogarnięty z kat. B nie będzie miał problemu . Osobiscie kiedyś choć już dawno temu miałem na egzaminie w Ostrołęce na kat.C taki właśnie sprawdzian po którym myślałem że oblałem bo co tu dużo mówić wymusiłem pierwszeństwo 🤷♂️ a jednak egzaminator zaliczył kręcąc nosem za wymuszenie ale gratulując całego zachowania . Sytuacja miała miejsce ( później się dowiedziałem że wielu tam oblewa ) na wzniesieniu z podporządkowanej i dodatkowo dostałem skręt w lewo do całkiem ruchliwej drogi . Kiedy prawa pusta to lewa pełna i na odwrót można stać w nieskończoność pocąc się bo jednak to egzamin 🥳. Więc po chwili a przypominam to egzamin się lekko wku… i co będzie to będzie - miałem ze 100m a może mniej tak na oko do nadjeżdżającego z prawej strony najgorsze to, że ciasno plus dodatkowo chodnik po drugiej stronie i stoję na lekkim wzniesieniu a stara ciężarówka , nie ma możliwości złamać się na raz chyba że wjeżdżając kołem na chodnik czyli krawężnik co adekwatne jest oblaniem egzaminu. Robię manewr na dwa tak szybko, że auto nadjeżdżające nie zatrzymało się ostatecznie co chyba mnie uratowało . Więc da się 😜 nawet naginając przepisy-ale gdyby jechał zjeb który by przyspieszył zamiast sądzę zwolnić to moja wina bezdyskusyjna 🤷♂️ Wielu o tym zapomniało a wystarczy wysłać na bezludną, wojnę czy obozu bez jedzenia to wszystkie oznaki barbarzyństwa szybko powrócą 😏
- Dzisiaj
-
Cześć Agresywne zachowania, mruganie, trąbienie itd. to patologia zarezerwowana dla jakichś debili. Wiesz mnie chodzi o to, że niedouczenie i nieświadomość w tym wypadku jest dla mnie jednak objawem intencji, czyli odczytuje takie postępowanie jako. To oczywiście znowu pewien idealizm z wielu powodów ale uważam, że egzaminy na prawo jazdy powinny być znacznie bardziej rygorystyczne, znacznie znacznie bardziej. Powinny zawierać testy psychologiczne, uwzględniać sytuacje niecodzienne jak ratowanie się z poślizgu czy hamowanie awaryjne w praktyce. Powinny zawierać elementy badające wyczucie odległości oraz wyczucie gabarytów samochodu itd. Pozdro Pozdro
-
Ok, to już jest spór semantyczny - dla mnie brak myślenia i umiejętności to jednak nie celowość. Pisząc to, byłem chyba zainspirowany audycją w Polskim Radio Kierowców, gdzie pani psycholog opowiadała o badaniach dotyczących agresji na drodze. Wynikało z nich, że często do zachowań agresywnych dochodzi właśnie gdy jedna ze stron zakłada celowe zachowania innych uczestników, mimo że tamci wcale nie mieli takich intencji. Potem jest eskalacja i coraz większe nerwy niejednokrotnie prowadzące do sytuacji bardzo niebezpiecznych (jak zajeżdżanie drogi, hamowanie, wychodzenie z samochodu celem pouczenia sprawcy itd.). Ostatecznie jednak wygląda na to, że zgadzamy się co do meritum. pozdrawiam, Karol
-
Cześć A ja się zgadzam, że Ty się zgadzasz. 🙂 Oczywiście przytoczona przeze mnie wyssana z palca historia była oczywistą prowokacją ale... do przemyślenia. Dla mnie kluczowe i zasadnicze jest Twoje ostatnie zdanie - pozwól, że powtórzę: "Podsumowując - wszystkim przydałoby się więcej empatii na drodze. ................................I patrzmy przede wszystkim na to, co możemy poprawić u siebie (będą kierowcą, rowerzystą bądź pieszym) zamiast szukać błedów u innych." Środek pozwoliłem sobie wyciąć i chwilę się nad nim zatrzymać z małym komentarzem. Napisałeś: "Nie zakładajmy, że jeżeli ktoś popełnia błąd to robi to celowo." Niestety mam wrażenie, że - nawet przy najlepszych chęciach - celowość jest dość częsta, a wynika z dwóch prostych przyczyn. - braku myślenia - i to charakteryzuje wszystkich użytkowników dróg niestety. - braku podstawowych umiejętności i nawyków - i to dotyczy niestety tych najbardziej groźnych czyli kierowców. Pisanie o środkach technicznych i ułatwieniach to typowy przykład niewiedzy. Wystarczy spróbować zawrócić czy skręcić na ruchliwym skrzyżowaniu ciężarówką czy zestawem, baaa nawet nieprzeszklonym busem. POzdro
-
jak ktoś nie ma natury zabójcy, to wszystkie wspomagania w samochodach mają ułatwiać kierowcom życie, i poprawiać bezpieczeństwo oraz komfort jazdy. niezależnie od prędkości. dlatego napisałem, że trzeba się naprawdę postarać, żeby potrącić pieszego.
-
Jako pieszy zawsze zatrzymuję się na przejściu i sprawdzam obie strony czy mogę wejść na przejście, jako kierowca edukuję ciemną masę oczywiście zatrzymuję się otwieram okno i pytam ty głupia cipo lub ty głupi ciulu nie nauczyli cię w przedszkolu stań popatrz w lewo prawo lewo i wchodzi dopiero na przejście. Dla bardziej rozmownych mam jeszcze jedno że puknę go na pasach sąd rozstrzygnie czy moja wina😕 ale na trumnie powinien mieć dupny napis To ja miałem pierwszeństwo😁 ja dostanę mały wyrok za dwa lata wyjdę a on nawet nie zgnije w tym czasie.
-
Jasne, a czujniki parkowania i kamery 360 stopni to są non-stop włączone w pojeździe niezależnie od prędkości? Z tego wymienionego zestawu, najbardziej działa awaryjne hamowanie, ale to praktycznie w przypadkach gdy auto wychwytuje przeszkodę "na wprost" kamery (nierzadko błędnie).
-
racja, nie widać. tylko że tutaj przychodzi z pomocą technologia, a więc wszelkiego rodzaju czujniki parkowania, aktywne tempomaty, kamery na podczerwień, kamery 360 stopni. trzeba naprawdę się postarać, żeby potrącić pieszego jadąc w miarę nowym autem.
-
Ze wszystkim powyżej się zgadzam. Mój post w reakcji na zdanie Mitka był próbą (mam nadzieję, że skuteczną) zwrócenia uwagi, że bez względu na to, po której stronie leży wina, ostatcznie ginie biorący udział w zdarzeniu pieszy. I w zasadzie zgadzam się, że te 166 ofiar wśód pieszych to śmierć na własne życzenie (czyli prawie połowa z całkowitej liczby ofiar), z jednym zastrzeżeniem, na które wpadłem ostatnio i mnie zaciekawiło - gdzieś czytałem, że w przypadakch gdy pieszy przeżył i był w stanie przedstawić swoją wersję zdarzenia, wina przypisywana jest kierowcy znacznie częściej niż gdy pieszy zmarł? Interesujące, nieprawdaż? Postaram się później znaleźć stosowne dane - muszę to zwryfikować, bo słabo to wygląda, jeżeli to prawda. Podsumowując - wszystkim przydałoby się więcej empatii na drodze. Nie zakładajmy, że jeżeli ktoś popełnia błąd to robi to celowo. I patrzmy przede wszystkim na to, co możemy poprawić u siebie (będą kierowcą, rowerzystą bądź pieszym) zamiast szukać błedów u innych. Karol
-
Cze Z tej tabeli wynika, że piesi "przetrwali" 3 wypadki z pojazdami mechanicznymi bez szwanku (oczywiście nie ma wskazania kto jest winny w tej tabeli - tylko suche dane). Ale z danych wynika, że 166 ofiar pieszych z całości - to wyłącznie ich wina. Czyli prawie połowa z 354 wypadków śmiertelnych. Zgadzam się z @mikar, że Mitek nieco teoretyzuje, co oczywiście nie znaczy, że nie może się wydarzyć. Ale zaostrzanie przepisów i zrzucanie odpowiedzialności całościowej na tylko 1 grupę działa tylko do pewnego momentu. W przyrodzie mniejszy uważa na większego, czy tez słabszy na silniejszego. Ale my jesteśmy trochę bardziej rozwiniętym gatunkiem zwierząt, a przynajmniej tak się nam wydaje, więc jest jak jest. Wszyscy jesteśmy pieszymi, rowerzystami i kierowcami, więc powinniśmy mieć doskonały ogląd i wszystkie punkty widzenia z każdej możliwej strony. Ja osobiście sam dbam o swoje bezpieczeństwo, a przepisy traktuję jako zbiór wskazówek. Nie wjadę na przejazd rowerowy nie mając pewności, ze samochód w prawoskręcie ustąpi mi pierwszeństwa. Nic mi nie da manifestowanie swojego prawa, bo jestem z góry na przegranej pozycji. Mogę stwierdzić, że żaden (no chyba ze idioci) z kierowców z premedytacja nie przejeżdża pieszego czy rowerzysty, jednak równocześnie zauważam, że niektórzy piesi, a rowerzyści w szczególności z premedytacją manifestują swoje prawa próbując coś udowodnić, dla mnie to idiotyzm. Jak pisał Mario, siedząc w puszce, która ma sporo martwych stref, nie zawsze wszystko widać. Ja zawsze stosuję zasadę ograniczonego zaufania, jeśli stwierdzę, że istnieje pewne ryzyko kolizji, czy też wypadku. Będąc pieszym, nie pcham się na pasach pod samochód, bo to bez sensu, taksami na przejściu ze ścieżką rowerową. I tu zauważam zdecydowana poprawę wśród kierowców, którzy znacznie chętniej przepuszczają pieszych na pasach (nawet nie chodzi o przepisy, ale kultura jazdy się nieco poprawiła), natomiast rowerzyści to dramat. Tu niewielki odsetek chyba zna jakiekolwiek przepisy, rzadko kto się zatrzymuje i przepuszcza pieszego. A najgorsi to napierdalacze na szosach, sorry, ale tak jest. Większość manifestuje swoje prawo do poruszania się po jezdni, a będąc na ścieżce już wszystkich mają w dupie. W sumie to raz zachowałem się jak "policjant" nad morzem, gdzie na 1 kierunkowej mało ruchliwej drodze jedno jezdniowej wynikła awantura między rowerzystą a kierowcą. Otóż kierowca wyjeżdżał z bocznej drogi i zajechał mimo starań rowerzyście drogę. Mógł go nie widzieć, bo było mnóstwo zaparkowanych samochodów wzdłuż chodnika. Gość zapierdalał, ale wyhamował, co zjebał babę, mało jej nie pobił. Kobieta się zatrzymała przed włączeniem się do ruchu, jednak go prawdopodobnie nie widziała przez zaparkowane samochody. My akurat kupowaliśmy lody więc widzieliśmy cała sytuację. Kobieta go przepraszała, a ten buc jechał jako po burej suce. No ale my chcieliśmy przejść na drugą stronę - przez przejście oznakowane. Wyobraźcie sobie, stoimy i jedzie ten buc, nie wiem czy wkurwiony - chuj mnie to obchodzi, nawet nie zwolnił. To się wjebałem na przejście, pacan z piskiem hamował i mało co się nie wyjebał. Oczywiście zaczął się rzucać. To mu pokazałem znak i spytałem czy choć trochę zna zasady ruchu drogowego, przywołując przed chwila zaistniałą sytuację, zamknął gębę i więcej się nie odezwał. To chyba najgorszy sort ludzi. pozdro
-
pewnie z pińć.
-
Z ciekawości - czy znasz jakikolwiek przypadek w ostatnich latach, że z winy pieszego zginęli podróżujący samochodem? I jeszcze ciekawa tabelka - w wypadkach z udziałem pieszego w roku 2025 w Polsce zginęły 3 osoby inne niż piesi. Przy czym w dalszym ciągu nie wiemy czy w tych 3 przypadkach to pieszy był sprawcą, bo raport podaje tylko relacje kto z kim uczestniczył w wypadku. Piszę to dlatego, że wg mnie powinniśmy zajmować się w pierwszej kolejności obszarami zaznaczonymi poniżej kolorem czerwonym, potem pomarańczowym, żółtym i dopiero jak się to wszystko ogarnie zobaczyć co nam zostało. Dla mnie twierdzenie, że pieszy może spowodować wypadek, w którym zginie 50 osób to takie bardziej teoretyzowanie - pytanie po co takie koncepcje podaje się jako argument? ps. podkreślam - jestem za tym aby piesi uważali, mają się rozglądać, obecnie coraz więcej jest pieszych nieogarnietych, ale nie wymyślajmy teorii nie popartych faktami.
-
Cześć Mitek, z pieszymi największy problem pojawił się kiedy w przestrzeni publicznej zaczęto mówić o bezwzględnym pierwszeństwie na przejściu dla pieszych. Obserwując zachowanie pieszych widzę same minusy takiego przekazu. Co ciekawe w innych państwach EU piesi zanim wejdą na pasy to rozglądają się. pozdro
-
Cześć Fajny spokojny post - dzięki. Ale... pieszy - pomimo, że nie ma specjalnych uprawnień - wkraczając w przestrzeń drogi publicznej musi stosować się do przepisów, może być ukarany mandatem, może spowodować śmiertelny wypadek itd. Uprawnienia dla kierowców wiążą się z weryfikacją umiejętności jazdy i znajomości przepisów ruchu, budowy samochodu itd. Stopniowanie uprawnień wiąże się ze stopniem skomplikowania pojazdów i odpowiedzialnością za to co na pokładzie - przepisy, do których muszą się stosować kierowcy, piesi czy rowerzyści są takie same. Pieszy niefrasobliwie wkracza na jezdnię, kierowca autobusu - ratując mu żucie próbuje go ominąć ale autobus pomimo niewielkiej prędkości wpada w lekki poślizg zahacza o krawężnik i leci w przystanek po czym zapala się - ginie powiedzmy 50 osób. Myślę, że aby nic się nie stało powinno zależeć każdemu uczestnikowi ruchu. Natomiast podejście przerzucające gro odpowiedzialności na kierowców powoduje u części rowerzystów czy też nawet pieszych poczucie bezkarności i bezmyślności bazujące na tej "świętej krowie" o której napisałeś. Pozdro
- Wczoraj
-
ile miał promili ?
-
Via FB, facet wypadł z krzesła na Szrenicę:
-
W zasadzie oczywistość, ale napiszę - logika stojąca za stopniowaniem wymagań dla różnych grup uczestniczących w ruchu drogowym jest taka, że pieszy łamiąc przepisy ryzykuje głównie swoje zdrowie/życie (bo w zderzeniu z samochodem nie ma szans), natomiast kierowca samochodu również (a w przypadku relacji samochód - pieszy głównie) czyjeś. Pieszy może być ślepy, głuchy, mieć niskie IQ, niepełnosprawny umysłowo, chory itd. Stąd od pieszych wymaga się mniej niż od kierowców. Dlatego też każdy może uczestniczyć w ruchu jako pieszy, ale kierować samochodem tylko ten, który uzyskał do tego prawo. Jeszcze większe wymagania stoją przed osobą, która chciałaby zawodowo prowadzić pojazd ciężarowy lub autobus. Dlatego nie rozumiem argumentu, że wszyscy w takim samym stopniu są odpowiedzialni za bezpieczeństwo na drogach - tzn. rozumiem, ale się nie zgadzam. Od razu zaznaczę, że nie zgadzam się z podejściem, aby z pieszych robić święte krowy - w końcu to pieszemu powinno zależeć aby nic mu/jej się nie stało w ruchu drogowym... Karol
-
Cześć Jasne ale z drugiej strony przechodzisz na czerwonym, łamiąc przepisy tej samej ustawy. Wiesz, piszę to w perspektywie, chociażby, tytułu wątku. Dlaczego akurat kierowca (w domyśle auta) ma być zabójcą skoro wszyscy łamią przepisy. Innym wolno? Pozdro
-
95 km/h to jest jazda w ramach tolerancji błędu prędkościomierza. prędkościomierz zwykle zawyża prędkość, więc faktycznie jechałem 90-92 😁 to jest akceptowalna tolerancja 🙂
-
He, he no właśnie. Nie możesz mieć pretensji do nich, że jadą szybciej skoro sam nie przestrzegasz przepisów. Dochodzimy do porozumienia. Ja często jadę szybciej niż prędkość dozwolona a wynika to z faktu, że większość kierowców jedzie szybciej i dostosowanie się do tej prędkości jest bezpieczniejsze niż zwalnianie ruchu na siłę. Czy tak powinno być - raczej nie. Zdecydowanie wolę model niemiecki gdzie jak jest 70km/h to wszyscy jadą 70km/h ruszają i poruszają się autami szybko i sprawnie w ramach przepisów. Pozdrowienia PS. A (ale nie poczytuj tego jako tłumaczenie się tylko wyjaśnienie) co do prędkości: Rybelek często się ze mnie śmieje, że jeżdżę bezsensownie tzn. jak jest tłok to jadę szybko i dość dynamicznie starając się wyprzedzić inne auta a jak za chwilę jest wolna droga to zwalniam i jadę spokojnie i zazwyczaj przepisowo. Otóż ja nie czuje się bezpiecznie wśród innych samochodów - to jest jedyny element, który jest niewyliczalny na drodze i przez to bardzo niebezpieczny więc trzeba jeździć tak aby mieć a nim jak najmniej kontaktu. POzdro
-
A dlaczego nie należy przestrzegać ograniczenia prędkości, co wynika z prawa? Jak jadę 95 km/h drogą nr 401 w kierunku Nysy, to 90% kierowców mnie wyprzedza. To jest droga prosta, z poboczami. Dlaczego tam można nie przestrzegać prawa? A dlaczego pieszy nie może chodzić na czerwonym jak dookoła jest pusto?
-
Nie, to nie jest to samo. Potrafisz to sam zrozumieć, tylko manipulujesz. Natomiast jeśli kogoś atakujesz za chodzenie po czerwonym, to dlaczego sam nie przestrzegasz wszystkich przepisów. Przyznałeś że jeździsz szybciej niż 90 km/h (po drodze jednojezdniowej) bo tak jest bezpiecznie w pewnych warunkach. Dlaczego tutaj sobie interpretujesz przepisy dla swojej wygody szybszego podróżowania i te przepisy łamiesz?
-
Co za roznica, debil pedalarz spowodowal powazne zagrozenie. Niech bedzie, wiec wypier...
-
Dokładnie. Można przestrzegać przepisów z zasady lub też jeździć na zdrowy rozsądek. Ale to działa tak samo czy poruszamy się autem, z buta, rowerem czy hulajnogą. Taryfa ulgowa dla wybranej grupy to bzdura. Do tego fizyka jest po stronie wiekszych i szybciej jadacych pojazdow. Pieszemu latwiej przepuscic ciezarowke niz odwrotnie. Ale my koniecznie musimy papugowac kazda zachodnia bzdure.
