Cała aktywność
Kanał aktualizowany automatycznie
- Z ostatniej godziny
-
racja, nie widać. tylko że tutaj przychodzi z pomocą technologia, a więc wszelkiego rodzaju czujniki parkowania, aktywne tempomaty, kamery na podczerwień, kamery 360 stopni. trzeba naprawdę się postarać, żeby potrącić pieszego jadąc w miarę nowym autem.
-
Ze wszystkim powyżej się zgadzam. Mój post w reakcji na zdanie Mitka był próbą (mam nadzieję, że skuteczną) zwrócenia uwagi, że bez względu na to, po której stronie leży wina, ostatcznie ginie biorący udział w zdarzeniu pieszy. I w zasadzie zgadzam się, że te 166 ofiar wśód pieszych to śmierć na własne życzenie (czyli prawie połowa z całkowitej liczby ofiar), z jednym zastrzeżeniem, na które wpadłem ostatnio i mnie zaciekawiło - gdzieś czytałem, że w przypadakch gdy pieszy przeżył i był w stanie przedstawić swoją wersję zdarzenia, wina przypisywana jest kierowcy znacznie częściej niż gdy pieszy zmarł? Interesujące, nieprawdaż? Postaram się później znaleźć stosowne dane - muszę to zwryfikować, bo słabo to wygląda, jeżeli to prawda. Podsumowując - wszystkim przydałoby się więcej empatii na drodze. Nie zakładajmy, że jeżeli ktoś popełnia błąd to robi to celowo. I patrzmy przede wszystkim na to, co możemy poprawić u siebie (będą kierowcą, rowerzystą bądź pieszym) zamiast szukać błedów u innych. Karol
- Dzisiaj
-
Cze Z tej tabeli wynika, że piesi "przetrwali" 3 wypadki z pojazdami mechanicznymi bez szwanku (oczywiście nie ma wskazania kto jest winny w tej tabeli - tylko suche dane). Ale z danych wynika, że 166 ofiar pieszych z całości - to wyłącznie ich wina. Czyli prawie połowa z 354 wypadków śmiertelnych. Zgadzam się z @mikar, że Mitek nieco teoretyzuje, co oczywiście nie znaczy, że nie może się wydarzyć. Ale zaostrzanie przepisów i zrzucanie odpowiedzialności całościowej na tylko 1 grupę działa tylko do pewnego momentu. W przyrodzie mniejszy uważa na większego, czy tez słabszy na silniejszego. Ale my jesteśmy trochę bardziej rozwiniętym gatunkiem zwierząt, a przynajmniej tak się nam wydaje, więc jest jak jest. Wszyscy jesteśmy pieszymi, rowerzystami i kierowcami, więc powinniśmy mieć doskonały ogląd i wszystkie punkty widzenia z każdej możliwej strony. Ja osobiście sam dbam o swoje bezpieczeństwo, a przepisy traktuję jako zbiór wskazówek. Nie wjadę na przejazd rowerowy nie mając pewności, ze samochód w prawoskręcie ustąpi mi pierwszeństwa. Nic mi nie da manifestowanie swojego prawa, bo jestem z góry na przegranej pozycji. Mogę stwierdzić, że żaden (no chyba ze idioci) z kierowców z premedytacja nie przejeżdża pieszego czy rowerzysty, jednak równocześnie zauważam, że niektórzy piesi, a rowerzyści w szczególności z premedytacją manifestują swoje prawa próbując coś udowodnić, dla mnie to idiotyzm. Jak pisał Mario, siedząc w puszce, która ma sporo martwych stref, nie zawsze wszystko widać. Ja zawsze stosuję zasadę ograniczonego zaufania, jeśli stwierdzę, że istnieje pewne ryzyko kolizji, czy też wypadku. Będąc pieszym, nie pcham się na pasach pod samochód, bo to bez sensu, taksami na przejściu ze ścieżką rowerową. I tu zauważam zdecydowana poprawę wśród kierowców, którzy znacznie chętniej przepuszczają pieszych na pasach (nawet nie chodzi o przepisy, ale kultura jazdy się nieco poprawiła), natomiast rowerzyści to dramat. Tu niewielki odsetek chyba zna jakiekolwiek przepisy, rzadko kto się zatrzymuje i przepuszcza pieszego. A najgorsi to napierdalacze na szosach, sorry, ale tak jest. Większość manifestuje swoje prawo do poruszania się po jezdni, a będąc na ścieżce już wszystkich mają w dupie. W sumie to raz zachowałem się jak "policjant" nad morzem, gdzie na 1 kierunkowej mało ruchliwej drodze jedno jezdniowej wynikła awantura między rowerzystą a kierowcą. Otóż kierowca wyjeżdżał z bocznej drogi i zajechał mimo starań rowerzyście drogę. Mógł go nie widzieć, bo było mnóstwo zaparkowanych samochodów wzdłuż chodnika. Gość zapierdalał, ale wyhamował, co zjebał babę, mało jej nie pobił. Kobieta się zatrzymała przed włączeniem się do ruchu, jednak go prawdopodobnie nie widziała przez zaparkowane samochody. My akurat kupowaliśmy lody więc widzieliśmy cała sytuację. Kobieta go przepraszała, a ten buc jechał jako po burej suce. No ale my chcieliśmy przejść na drugą stronę - przez przejście oznakowane. Wyobraźcie sobie, stoimy i jedzie ten buc, nie wiem czy wkurwiony - chuj mnie to obchodzi, nawet nie zwolnił. To się wjebałem na przejście, pacan z piskiem hamował i mało co się nie wyjebał. Oczywiście zaczął się rzucać. To mu pokazałem znak i spytałem czy choć trochę zna zasady ruchu drogowego, przywołując przed chwila zaistniałą sytuację, zamknął gębę i więcej się nie odezwał. To chyba najgorszy sort ludzi. pozdro
-
pewnie z pińć.
-
Z ciekawości - czy znasz jakikolwiek przypadek w ostatnich latach, że z winy pieszego zginęli podróżujący samochodem? I jeszcze ciekawa tabelka - w wypadkach z udziałem pieszego w roku 2025 w Polsce zginęły 3 osoby inne niż piesi. Przy czym w dalszym ciągu nie wiemy czy w tych 3 przypadkach to pieszy był sprawcą, bo raport podaje tylko relacje kto z kim uczestniczył w wypadku. Piszę to dlatego, że wg mnie powinniśmy zajmować się w pierwszej kolejności obszarami zaznaczonymi poniżej kolorem czerwonym, potem pomarańczowym, żółtym i dopiero jak się to wszystko ogarnie zobaczyć co nam zostało. Dla mnie twierdzenie, że pieszy może spowodować wypadek, w którym zginie 50 osób to takie bardziej teoretyzowanie - pytanie po co takie koncepcje podaje się jako argument? ps. podkreślam - jestem za tym aby piesi uważali, mają się rozglądać, obecnie coraz więcej jest pieszych nieogarnietych, ale nie wymyślajmy teorii nie popartych faktami.
-
Cześć Mitek, z pieszymi największy problem pojawił się kiedy w przestrzeni publicznej zaczęto mówić o bezwzględnym pierwszeństwie na przejściu dla pieszych. Obserwując zachowanie pieszych widzę same minusy takiego przekazu. Co ciekawe w innych państwach EU piesi zanim wejdą na pasy to rozglądają się. pozdro
-
Cześć Fajny spokojny post - dzięki. Ale... pieszy - pomimo, że nie ma specjalnych uprawnień - wkraczając w przestrzeń drogi publicznej musi stosować się do przepisów, może być ukarany mandatem, może spowodować śmiertelny wypadek itd. Uprawnienia dla kierowców wiążą się z weryfikacją umiejętności jazdy i znajomości przepisów ruchu, budowy samochodu itd. Stopniowanie uprawnień wiąże się ze stopniem skomplikowania pojazdów i odpowiedzialnością za to co na pokładzie - przepisy, do których muszą się stosować kierowcy, piesi czy rowerzyści są takie same. Pieszy niefrasobliwie wkracza na jezdnię, kierowca autobusu - ratując mu żucie próbuje go ominąć ale autobus pomimo niewielkiej prędkości wpada w lekki poślizg zahacza o krawężnik i leci w przystanek po czym zapala się - ginie powiedzmy 50 osób. Myślę, że aby nic się nie stało powinno zależeć każdemu uczestnikowi ruchu. Natomiast podejście przerzucające gro odpowiedzialności na kierowców powoduje u części rowerzystów czy też nawet pieszych poczucie bezkarności i bezmyślności bazujące na tej "świętej krowie" o której napisałeś. Pozdro
- Wczoraj
-
ile miał promili ?
-
Via FB, facet wypadł z krzesła na Szrenicę:
-
W zasadzie oczywistość, ale napiszę - logika stojąca za stopniowaniem wymagań dla różnych grup uczestniczących w ruchu drogowym jest taka, że pieszy łamiąc przepisy ryzykuje głównie swoje zdrowie/życie (bo w zderzeniu z samochodem nie ma szans), natomiast kierowca samochodu również (a w przypadku relacji samochód - pieszy głównie) czyjeś. Pieszy może być ślepy, głuchy, mieć niskie IQ, niepełnosprawny umysłowo, chory itd. Stąd od pieszych wymaga się mniej niż od kierowców. Dlatego też każdy może uczestniczyć w ruchu jako pieszy, ale kierować samochodem tylko ten, który uzyskał do tego prawo. Jeszcze większe wymagania stoją przed osobą, która chciałaby zawodowo prowadzić pojazd ciężarowy lub autobus. Dlatego nie rozumiem argumentu, że wszyscy w takim samym stopniu są odpowiedzialni za bezpieczeństwo na drogach - tzn. rozumiem, ale się nie zgadzam. Od razu zaznaczę, że nie zgadzam się z podejściem, aby z pieszych robić święte krowy - w końcu to pieszemu powinno zależeć aby nic mu/jej się nie stało w ruchu drogowym... Karol
-
Cześć Jasne ale z drugiej strony przechodzisz na czerwonym, łamiąc przepisy tej samej ustawy. Wiesz, piszę to w perspektywie, chociażby, tytułu wątku. Dlaczego akurat kierowca (w domyśle auta) ma być zabójcą skoro wszyscy łamią przepisy. Innym wolno? Pozdro
-
95 km/h to jest jazda w ramach tolerancji błędu prędkościomierza. prędkościomierz zwykle zawyża prędkość, więc faktycznie jechałem 90-92 😁 to jest akceptowalna tolerancja 🙂
-
He, he no właśnie. Nie możesz mieć pretensji do nich, że jadą szybciej skoro sam nie przestrzegasz przepisów. Dochodzimy do porozumienia. Ja często jadę szybciej niż prędkość dozwolona a wynika to z faktu, że większość kierowców jedzie szybciej i dostosowanie się do tej prędkości jest bezpieczniejsze niż zwalnianie ruchu na siłę. Czy tak powinno być - raczej nie. Zdecydowanie wolę model niemiecki gdzie jak jest 70km/h to wszyscy jadą 70km/h ruszają i poruszają się autami szybko i sprawnie w ramach przepisów. Pozdrowienia PS. A (ale nie poczytuj tego jako tłumaczenie się tylko wyjaśnienie) co do prędkości: Rybelek często się ze mnie śmieje, że jeżdżę bezsensownie tzn. jak jest tłok to jadę szybko i dość dynamicznie starając się wyprzedzić inne auta a jak za chwilę jest wolna droga to zwalniam i jadę spokojnie i zazwyczaj przepisowo. Otóż ja nie czuje się bezpiecznie wśród innych samochodów - to jest jedyny element, który jest niewyliczalny na drodze i przez to bardzo niebezpieczny więc trzeba jeździć tak aby mieć a nim jak najmniej kontaktu. POzdro
-
A dlaczego nie należy przestrzegać ograniczenia prędkości, co wynika z prawa? Jak jadę 95 km/h drogą nr 401 w kierunku Nysy, to 90% kierowców mnie wyprzedza. To jest droga prosta, z poboczami. Dlaczego tam można nie przestrzegać prawa? A dlaczego pieszy nie może chodzić na czerwonym jak dookoła jest pusto?
-
Nie, to nie jest to samo. Potrafisz to sam zrozumieć, tylko manipulujesz. Natomiast jeśli kogoś atakujesz za chodzenie po czerwonym, to dlaczego sam nie przestrzegasz wszystkich przepisów. Przyznałeś że jeździsz szybciej niż 90 km/h (po drodze jednojezdniowej) bo tak jest bezpiecznie w pewnych warunkach. Dlaczego tutaj sobie interpretujesz przepisy dla swojej wygody szybszego podróżowania i te przepisy łamiesz?
-
Co za roznica, debil pedalarz spowodowal powazne zagrozenie. Niech bedzie, wiec wypier...
-
Dokładnie. Można przestrzegać przepisów z zasady lub też jeździć na zdrowy rozsądek. Ale to działa tak samo czy poruszamy się autem, z buta, rowerem czy hulajnogą. Taryfa ulgowa dla wybranej grupy to bzdura. Do tego fizyka jest po stronie wiekszych i szybciej jadacych pojazdow. Pieszemu latwiej przepuscic ciezarowke niz odwrotnie. Ale my koniecznie musimy papugowac kazda zachodnia bzdure.
-
Cześć A dlaczego samochodem nie? Przecież to to samo. Podjeżdżasz, oceniasz sytuację nic nie jedzie, to w czym problem? Przytaczanie przykładów innych krajów, tym bardziej takiej np. Norwegii to trochę dziwny argument, powiedziałbym nieprzemyślany. Pozdro
-
Nie tylko tam. Oto co mówi AI w Google: "W takich krajach jak Francja, Wielka Brytania, Włochy, Hiszpania czy Szwecja pieszy, który nie stwarza zagrożenia, może przejść przez pustą jezdnię na czerwonym świetle. W Norwegii natomiast przechodzenie przez przejście dla pieszych na czerwonym świetle jest dozwolone, niezależnie od sytuacji w ruchu." Osobiście przechodzę na czerwonym, gdy nie stwarzam zagrożenia, choć nie w wariancie norweskim. 🙂. Na rowerze też zdarza mi sie przejechać na czerwonym w podobnych warunkach jak w przypadku pieszego. Samochodem oczywiście nie. Generalnie stosuję zasadę zdrowego rozsądku. Na nartach również. 🙂
-
Cześć To gdzie ani po jakiej drodze nie ma znaczenia. Należy jechać z prędkością bezpieczną.
- Ostatni tydzień
-
Napisz pod przysięgą że na drogach jednojezdniowych nigdy nie przekraczasz ograniczenia prędkości 90 km/h w terenie niezabudowanym. Napisz pod przysięgą że na drogach dwujezdniowych nigdy nie przekraczasz ograniczenia prędkości 50 km/h w terenie zabudowanym.
-
Ja na 90% uderzę na Acidow do Wawy, w ramach Męskiego Grania w sierpniu.
-
Robimy powtórkę. Acid Drinkers w listopadzie wracają do Katowic. Mamy juz bilety🤘 Jest jeszcze Judas Priest w Ostrawie. Zostały resztki biletów, mam dylemat, bo koncert wypada w trakcie mojego urlopu.
-
Cześć Czyli jako pieszego obowiązuje Cię inny stosunek do przepisów niż jako kierowcę a jako rowerzystę? Jeszcze inny? Dla mnie taki relatywizm jest niedopuszczalny, nie żyjemy w Norwegii. Coś mi się wydaje, że należysz do ludzi, którzy są ponad innymi i wiedzą lepiej, a przynajmniej tak to brzmi co piszesz. Nie popieram takiego podejścia. Pozdro
-
Omijanie rowerzysty w tym samym kierunku to jest całkiem coś innego niż krzyżowanie się dróg. Jesteś zbyt chamski i zbyt płytki.
