Skocz do zawartości



Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
34 odpowiedzi w tym temacie

#1 tommy101

tommy101

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 11.2016
22

Napisano 13 marzec 2019 - 12:45

Ostrzegam – wywód długi i nudny, napisany po śledzeniu z wypiekami na twarzy  ;)  kilku ostatnich "kłótni" forumowych wymiataczy (lubię te wasze kłótnie, panowie, ale jako amator nie czuję się na siłach żeby w nich uczestniczyć).

 

Mam wrażenie, że jestem najbardziej na tym forum stereotypowym „pytaczem” o dobór nart. I podobnie jak większość pytających interesują mnie narty tzw. wszechstronne, jedne w boxie, i  jedne niezależnie od warunków.

 

Jestem za słabym narciarzem żeby bez testów wiedzieć dokładnie czego potrzebuję, ale na tyle dobrym, żeby odczuwać różnice między jazdą na nartach różnych typów (sl, gs, am itp.).

 

Mój poziom to 7. (7. Bez problemów łączysz serie skrętów prowadząc narty równolegle i większość czarnych tras nie sprawia Ci żadnego problemu. Bardziej strome i pokryte lodem stoki sprawiają, że tracisz trochę ze swojego stylu, ale potrafisz dotrzeć na dół w jednym kawałku). To "w jednym kawałku" dobitnie sugeruje, że to poziom czysto amatorski.

 

Oceniam się jako 7-mka bo „Opanowałeś stromizmy, muldy i zlodowaciałe odcinki” ( – to z  poziomu 8), ale na pewno nie 8-mka bo „nie tracąc nic ze swojego stylu” - nie mogę tego o sobie powiedzieć, a wręcz przeciwnie – przy nachyleniu ok. 65-70% nie mam w ogóle stylu, a raczej walczę o przetrwanie,  ale i się nie przewracam, .

 

Jeżdżę blisko 25 lat, hobbystycznie i amatorsko, po ok. 6-18 dni w sezonie. Mój styl narciarki to mieszany, a mówiąc bez ogródek – tak jak większość narciarzy na wszelakich stokach, nie potrafię jeździć idealnie w żadnym stylu, czyli za każdym razem  jest to namiastka śmigu, namiastka jazdy na krawędziach, namiastka ciętego czy długiego skrętu. Wszystkiego po trochu, i raczej brzydko wizualnie, ale daję radę. Na stoku widzę że połowa albo większość jeździ gorzej ode mnie, ale za każdym razem zauważam też kogoś znacznie lepszego ode mnie, komu szczerze zazdroszczę techniki i panowania nad ciałem i sprzętem.

 

Post ten kieruję do poziomu średnio-zaawansowany, czyli od 5 do 7, do osób w słusznym już wieku, które wk...rwiają już rady typu – bierz instruktora bo nic nie potrafisz, wykup szkolenie bo nie wiesz nic o nartach, zapisz się na obóz szkoleniowy bo nie wiesz jak powinna się zachowywać narta i  musisz się jeszcze wiele nauczyć.

 

 

Ale do rzeczy:

Bardzo polecam przed zakupem  nart jednodniowe "testowanie" nart. Obojętnie czy z wypożyczalni czy darmowe testy producenckie (nie wiem czy można na cały dzień)  czy wymieniane z kolegami.

Ale nie testowanie na zasadzie, że co zjazd to inne narty, ale wzięcie jednych nart na cały dzień. Czyli startujemy z rana w bardzo dobrych warunkach i katujemy do ostatniego krzesła/gondolki. Oczywiście z przerwami na obiad, pogadanki, leżaczki czy piwo, bo to też przecież nieodzowny element narciarstwa hobbystycznego i szkoda z tego rezygnować jak urlop krótki. Jeździmy do końca dnia, czyli także po muldach, po brei, itp. Cały dzień na tych samych nartach.

Następnego dnia bierzemy narty z całkiem z innej beczki, ale też na cały dzień. Po trzech, czterech dniach sami wiemy już czego chcemy. No może nie do końca, ale wiemy przynajmniej jaka narta najbardziej podchodzi pod nasze umiejętności.

 

Ja do niedawna też myślałem o sobie, że np. lubię w ciasnym lub szerokim  skręcie, że lubię wolno/szybko, sportowo/rekreacyjnie, itd.. Ale w jeździe hobbystycznej tak nigdy nie jest.   Np. rano na szczycie startujemy szybko (wolno) śmigiem ;) , slalomem  :lol:  lub gigantem  :o   (oczywiście  bardziej parodią tych stylów, ale na miarę własnych możliwości),  żeby po 100 metrach jechać już całkowicie inaczej, za chwilę jeszcze zjechać na moment z trasy albo wjechać w zamuldzony teren, a na dole ślizgać się w roztopionej brei lub mocno zmrożonych rozsypach. Tak jest w Polsce jak i w Alpach.

 

Przy ostatnim moim zakupie popełniłem błąd (później to wyszło), i po przeczytaniu całego Internetu i stwierdzeniu, że potrzebuję narty AM kupiłem bez testów narty szerokie pod butem i sporym promieniem skrętu. I… jeździło mi się na nich dobrze. Szybko się do nich zaadaptowałem i myślałem - super narta, skrętna, zwinna, szybka,  choć przy prędkości >70km (pomiar z gps więc pewno przekłamanie) mocno klepały przody (ktoś powie że to przez braki w technice, i pewno ma rację).

 

Ostatnio, trzeciego dnia podczas sześciodniowego wyjazdu dnia wpadłem na pomysł, żeby wypożyczyć  narty z promieniem 12 m i…. jeździło mi się cudownie.  Potem pożyczyłem od kolegi narty 74cm  z promieniem 13,5  i też było zaje.ście, także w muldach.  Kolejne to  r18 i tu słabiutko już. Narta mi nie jechała tak jak chciałem, a dokładniej to ja nie miałem na niej takiej przyjemności jak dzień wcześniej.  Następnie wróciłem do swoich AM i był dramat.  Kołki to mało powiedziane, a jeszcze przed chwilą uważałem przecież je za bardzo dobre. I nadal mógłbym na nich jeździć tylko po co, skoro jest tyle nart na świecie, bardziej dostosowanych do moich warunków. Nie chcę się już do nich adaptować, skoro to narty mogą zaadaptować się pode mnie (uproszczenie).

 

Okazało się, że  to co o sobie przed chwilą myślałem nijak się ma do rzeczywistości i że dopiero po jeździe na kilku całkowicie odmiennych od siebie nartach dowiedziałem się, że do mojej techniki jazdy  ;)  i preferencji  najlepsza jest ta konkretna grupa  nart (swoją drogą to ciekawe, że są to akurat  slalomki lub z promieniem skrętu bliskiemu slalomek  :)  ).

 

A więc przed zakupem polecam  testowanie. Oczywiście to nie jest testowanie nart, a jedynie testowanie własnych umiejętności w połączeniu z nartą.

 

Na moim poziomie umiejętności, stażu, wieku i i podejścia do tej formy spędzania czasu (tak, to bardziej sposób na urlop niż sport) wcale nie trzeba brać jakiejś konkretnej narty i się do niej dostosowywać. Lepsze jest kupno narty jak najbardziej dostosowanej do naszego charakteru, umiejętności, odwagi i rozwagi i czerpanie z tego przyjemności.  Wcale nie trzeba wiecznie się szkolić i całe życie poprawiać technikę, żeby miło i przyjemnie spędzić te kilkanaście dni w roku na nartach.

 

Polecam iść tą drogą zanim wyda się te 2 tysie na nowy sprzęt. Nie popełniajcie mojego błędu i nie kupujcie sprzętu bo internet je wam doradził.

 

Ja, całe szczęście, swoje nieszczęsne olmołtajny już sprzedałem (w plecy kilka stówek i "zmarnowane" na nich kilkanaście dni na stoku), ale po testach wiem przynajmniej czego chcę, a przynajmniej jestem trochę bliżej tej wiedzy.  Pewno też będą to AM/AR ale twardsze, krótsze i bliższe jednak promieniowi slalomowemu. A może komórka? ;) .

 

Pozdrawiam i czekam na pożarcie przez bardziej doświadczoną brać narciarską. :D



#2 Harpia

Harpia

    Coś tam jeżdzę.

  • PipPipPipPipPipPip
  • 5072 postów
  • Na forum od: 02.2009
4204
  • Umiejętności: 1
  • KRK

Napisano 13 marzec 2019 - 13:08

Rozlał nam się temat testowania po forum jak żółć :)

 

Uważam, że testowanie dla poziomu 1-7 jest szkodliwe  ;)  :)

Wiadomo, że na tym poziomie mamy jakieś błędy w technice.

Jeśli dobierzemy narty które nam odpowiadają to znaczy, że tolerują nasze błędy.

Nigdy nas z nich nie wyciągną.

Powinno wybrać się nartę która nam szczególnie nie odpowiada :D

Ona nas wyprostuje i spowoduje , że będziemy bardziej uniwersalni.

 

Gdzieś w ferworze argumentów zaginą post Miga1234.

Pisał o tym, że próbowanie różnych nart wzbogaciło jego technikę !!!

O to chodzi.

Jeździć da się na prawie wszystkim.

Beznadziejnych nart już nie ma.

 

Rozumiem także walkę sprzętową na poziomie Pucharu świata.

Ale tam są inni fachowcy o zupełnie innych wymaganiach walczących o inne cele.

 

p.s. znamienne jest zdanie kolegi @tommy101

"Oczywiście to nie jest testowanie nart, a jedynie testowanie własnych umiejętności w połączeniu z nartą."


  • zając podziękował za tę wiadomość

#3 wkg

wkg

    Nowy użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1058 postów
  • Na forum od: 02.2009
621
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 13:39

p.s. znamienne jest zdanie kolegi @tommy101

"Oczywiście to nie jest testowanie nart, a jedynie testowanie własnych umiejętności w połączeniu z nartą."

 

I dobrze, o to chodzi !

O to dopasowanie narciarz - narta. A czy to testy czy sprawdzenie, nart, siebie czy wzajemnego dopasowania ... 

Przecież nie łapiemy się za słówka bo dojdziemy do absurdów typu porównanie brzmienia z dźwiękiem, elastyczność czy sprężystość...

 

Myślę, że ten budzący wiele emocji temat bierze się z różnicy podejść. 

Jedno - bardziej sportowe, profesjonalne zakłada dobór narty pierwszej z brzegu z określonej półki i dostosowanie się do niej. Tyle, że tu potrzeba nie instruktora na kilka godzin (skąd wziąć porządnego ??) ale trenera na kilka tygodniowych obozów.

Drugie - bardziej rekreacyjne - zakłada dobór narty która daje najwięcej fun fun fun - bo przecież o to chodzi ! Kąty, podniesienia i inne takie oczywiście nie mają nic do rzeczy bo żaden amator nawet nie wie co to jest i ma takie jak mu zrobią przy "dużym serwisie" :D



#4 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 13:50

Cześć

Kolega w poście inicjalnym myli dwie rzeczy. To o czym napisał to próbowanie jak zachowują się narty z różnych grup czy w ogóle narty. To polecam wszystkim aby rozwinąć właśnie umiejętności, technikę i szybkość adaptacji do narty - która jest jednym z podstawowych elementów charakteryzujących dobrego narciarza i poleca takie próby jako testy doboru przed kupnem nart.

We wspomnianej dyskusji mowa zaś była o testowaniu narta z jednej grupy pod kątem wyboru narty najlepszej do kupna. Czyli np. próbowaniu sześciu SL i wybór najlepszej - co jest z założenia bzdurne.

Mowa więc o dwu różnych rzeczach.


Pozdrowienia



#5 wkg

wkg

    Nowy użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1058 postów
  • Na forum od: 02.2009
621
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:02

To dlaczego - tak na forum jak i na priv generalnie ludzie widzą różnice między (np) Fisherami SC a Volklami SL i wszyscy mają podobne opinie o tych SL ?

W skrócie: fajna narta ale taka bez zęba, stabilna spokojna, trzymająca krawędź, stabilna ale mały fun factor ? Dla mnie to taka super - AM. 

 

I na koniec pytanie fundamentalne: Skoro te wszystkie SL-ki są takie same (z czym się zresztą nie zgadzam) to czemu pozbawiać ludzi przyjemności ich wyboru (żeby nie nazwać testowaniem bo ten proces dogmatycznie i książkowo testowaniem nie jest) ? :D

Nawet jeżeli to placebo ?

 

Mnie tam takie "testowania" uratowały przed zakupem nieszczęścia pod tytułem Lumberjack i doprowadziły do wyboru Dirty Bears. Pewnie bym latami usiłował się dogadać z tymi Lumberjackami a brak takiego testowania doprowadził mnie do męczarni z pewnymi slalomkami.

 

A w ogóle to pozwólmy ludziom się bawić ; )


  • sstar podziękował za tę wiadomość

#6 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:22

To dlaczego - tak na forum jak i na priv generalnie ludzie widzą różnice między (np) Fisherami SC a Volklami SL i wszyscy mają podobne opinie o tych SL ?

W skrócie: fajna narta ale taka bez zęba, stabilna spokojna, trzymająca krawędź, stabilna ale mały fun factor ? Dla mnie to taka super - AM. 

 

I na koniec pytanie fundamentalne: Skoro te wszystkie SL-ki są takie same (z czym się zresztą nie zgadzam) to czemu pozbawiać ludzi przyjemności ich wyboru (żeby nie nazwać testowaniem bo ten proces dogmatycznie i książkowo testowaniem nie jest) ? :D

Nawet jeżeli to placebo ?

 

Mnie tam takie "testowania" uratowały przed zakupem nieszczęścia pod tytułem Lumberjack i doprowadziły do wyboru Dirty Bears. Pewnie bym latami usiłował się dogadać z tymi Lumberjackami a brak takiego testowania doprowadził mnie do męczarni z pewnymi slalomkami.

 

A w ogóle to pozwólmy ludziom się bawić ; )

Cześć

Nie są takie same ale różnice są na tyle małe, że adaptacją, odpowiednim przygotowaniem narty, zmianą geometrii, nie mówiąc o czynnikach pogodowo ludzkich jesteś w stanie je zniwelować lub zgoła odwrócić. Miałem parę razy obowiązek brać udział w realnych testach.

 

Niech sobie ludzie "testują" co chcą ale skoro ktoś pyta to nie będę kłamał. Widziałem tu już wielostronicowe elaboraty na temat kurtek czy sofsheli czy szybek do gogli - nic mnie nie zdziwi.

Pozdrowienia



#7 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4437 postów
  • Na forum od: 03.2006
2375
  • Umiejętności: 1

Napisano 13 marzec 2019 - 14:29

To dlaczego - tak na forum jak i na priv generalnie ludzie widzą różnice między (np) Fisherami SC a Volklami SL i wszyscy mają podobne opinie o tych SL ?

W skrócie: fajna narta ale taka bez zęba, stabilna spokojna, trzymająca krawędź, stabilna ale mały fun factor ? Dla mnie to taka super - AM. 

 

 

Pierwszy z brzegu wpis.

Nic takiego nie widze, nie znam takich opinii a ze ktos sobie cos napisal to moze ktos to cos przeczytal.

Nie pokrywa sie to z moja wiedza to nie mam zamiaru z tym polemizowac.

Doswiadczony narciarz nie napisze "fajna narta, bez zeba, spokojna, itd." wiec nie mam sie do kogo/czego odniesc.

Niech sie bawia.


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#8 sstar

sstar

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2388 postów
  • Na forum od: 01.2017
882
  • Umiejętności: 5
  • Łódź/Wrocław

Napisano 13 marzec 2019 - 14:30

To dlaczego - tak na forum jak i na priv generalnie ludzie widzą różnice między (np) Fisherami SC a Volklami SL i wszyscy mają podobne opinie o tych SL ?
W skrócie: fajna narta ale taka bez zęba, stabilna spokojna, trzymająca krawędź, stabilna ale mały fun factor ? Dla mnie to taka super - AM.

I na koniec pytanie fundamentalne: Skoro te wszystkie SL-ki są takie same (z czym się zresztą nie zgadzam) to czemu pozbawiać ludzi przyjemności ich wyboru (żeby nie nazwać testowaniem bo ten proces dogmatycznie i książkowo testowaniem nie jest) ? :D
Nawet jeżeli to placebo ?

Mnie tam takie "testowania" uratowały przed zakupem nieszczęścia pod tytułem Lumberjack i doprowadziły do wyboru Dirty Bears. Pewnie bym latami usiłował się dogadać z tymi Lumberjackami a brak takiego testowania doprowadził mnie do męczarni z pewnymi slalomkami.

A w ogóle to pozwólmy ludziom się bawić ; )

Dirty Bears miałeś ocenzurowane?
PS. Jakie am autor wątku uzytkowal?

Załączone miniatury

  • DSC_4802.JPG


#9 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:33

Dirty Bears miałeś ocenzurowane?

Cześć

I Ty nie jesteś miłośnikiem sprzętu. :) Ja nawet nie wiem o czym mowa. To narty? Jest taka firma? I co to znaczy ocenzurowane? Powaga bo nie wiem.

Pozdro



#10 wkg

wkg

    Nowy użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1058 postów
  • Na forum od: 02.2009
621
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:33

.Niech sie bawia.

 

I tej wersji się trzymaj ; )

 

 

Dirty Bears miałeś ocenzurowane?

 

Nie, to wersja sprzed podziału na cenzurowane i nie. A szkoda, bo chcę mieć niecenzurowane ; )

 

@Mitek, to nie o sprzęt chodzi ale o dupencje:

https://snowsport.pl...2016-p8610.html


  • Mitek podziękował za tę wiadomość

#11 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:37

I tej wersji się trzymaj ; )

 

 

 

Nie, to wersja sprzed podziału na cenzurowane i nie. A szkoda, bo chcę mieć niecenzurowane ; )

 

@Mitek, to nie o sprzęt chodzi ale o dupencje:

https://snowsport.pl...2016-p8610.html

Cześć

Hehe niezłe. Do jazdy się za bardzo po normalnym stoku nie nadaje ale pewnie poza trasą super. Tylko, że wtedy nie widać szaty...

Pozdro



#12 sstar

sstar

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2388 postów
  • Na forum od: 01.2017
882
  • Umiejętności: 5
  • Łódź/Wrocław

Napisano 13 marzec 2019 - 14:54

Cześć
I Ty nie jesteś miłośnikiem sprzętu. :) Ja nawet nie wiem o czym mowa. To narty? Jest taka firma? I co to znaczy ocenzurowane? Powaga bo nie wiem.
Pozdro

Spotkałem pozatrasowca w okolicy Szrenicy jeżdżącego na nich i chwilę pogadaliśmy. Towarzyski jestem.

Załączone miniatury

  • DSC_4801.JPG


#13 wkg

wkg

    Nowy użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1058 postów
  • Na forum od: 02.2009
621
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 14:56

Cześć

Hehe niezłe. Do jazdy się za bardzo po normalnym stoku nie nadaje ale pewnie poza trasą super. Tylko, że wtedy nie widać szaty...

Pozdro

 

 

Właśnie one są bardzo fajne bo nawet na sztruksie można ładnie karwingowo na nich jeździć i trzymają nieźle na lodzie. Bo maja porządny camber i są zrobione z porządnego drewna. Był taki okres gdy wciskano narty bez cambera i to był imho ślepy zaułek, pomyłka totalna, na twardym równie dobrze można było na samych butach jeździć. Narty na puch. A co jak się puch skończy ? Na szczęście przetestowałem i nie dałem się nabrać ; )))))))

 

Ale oczywiście pełnię swoich możliwości pokazują na ciężkim, zrytym i mokrym śniegu, muldach, odsypach, szreniach i podobnej grzybicy a na firnie są boskie. 

 

Wracając do testowania. Wątek o porównywaniu nart tego samego typu to w sumie wątek poboczny. Rozwinął się z doradzania pytającym. A tu rady są rozstrzelone:

- Kup Mastera (zmiękczona gigantka) bo to bardzo uniwersalna narta,

- Kup slalomkę - wymusi krawędź i w ogóle jest fajna bo to slalomka a na gigantce się zabijesz na krawędzi,

- Kup AM - przy twoich umiejętnościach to szkoda kasy bo i tak nic nie umiesz, tym co zostanie wzbogać instruktora,

- Kup "zmiekczoną slalomkę" - Supershape, Volkl SC, inną bo łatwa, skrętna i fajna,

- Kup coś szerokiego koło 80mm pod butem bo w Polsce i tak warunki są fatalne.

I tu moim zdaniem warto sobie na takiej narcie pojeździć przed kupnem. 

A jak ktoś chce sobie wybierać slalomki ? Jego prawo. 



#14 tommy101

tommy101

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 11.2016
22

Napisano 13 marzec 2019 - 14:58

z tym testowaniem przed zakupowym chodzi mi też i to, że my średniacy często nie wiemy czego potrzebujemy, a wiemy jedynie że chcemy kupić nowe, dobre dla nas narty. Najlepiej jak najlepsze i jak najtańsze :) .

 

Ankieta przed zakupowa wymaga od nas dość szczegółowego określenia się odnośnie np. preferencji skrętów (lubię wszystkie, na tyle ile pozwala kondycja i umiejętności), jazdy szybkiej/wolnej (kiedy to szybko? - lubię i tak i tak), jazdy trasowej/poza,  itp,  a takie samookreślenie się  przeważnie nie jest łatwe w narciarstwie hobbystyczno/rekreacyjno/urlopowym.

 

Myślałem że lubię średnie i dłuższe skręty i że lubię poza trasę wyskoczyć - no to kupiłem długie AM i szeroko pod butem.

A na "testach" okazało się, że lepiej (łatwiej, przyjemniej, mniej męcząco) jeździ mi się na krótszej, węższej i zwinniejszej narcie, i nawet głębokie muldy pokonuję z większą przyjemnością (lub z mniejszą nieprzyjemnością) mimo mniejszej szerokości pod butem.

 

Bez testów i tylko na podstawie ankiet i rozmów internetowych nigdy sam by to tego nie doszedł. To jakby wyszło w praniu co ja tak naprawdę lubię i czego potrzebują moje nogi i głowa.



#15 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4437 postów
  • Na forum od: 03.2006
2375
  • Umiejętności: 1

Napisano 13 marzec 2019 - 15:20

Do forumowych testerow.

Wy to chcecie robic/testowac . Bawicie sie a przy okazji realizujecie sie jako cierpietnicy 

ofiary, meczennicy nieznanych nart, specyfikacji, belkotu marketingowego i nieudacznikow forumowych.

Kazdy ma w kregu blizszych znajomych, dobrego narciarza a gdyby, w co watpie nie mial to wybiera sie na wyjazd  grupowy.

Tam zapoznaje dobrego narciarza i w pare dni dowiaduje sie jakie narty powinien zakupic.

Co jakis czas (raz w roku) sugeruje to "testerom" co wlasnie uczynilem.


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#16 labas

labas

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 411 postów
  • Na forum od: 03.2009
253
  • Umiejętności: 1
  • Krościenko

Napisano 13 marzec 2019 - 17:56

Fredo wyżej dobrze prawi.

Doradzanie przez internet w sprawie kupna nart dla mnie jest bezcelowe, to tak jakby doradzać z którą panną ma się ożenić, praktycznie nic nie wiedząc o danych osobach.


  • Mitek podziękował za tę wiadomość

#17 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 18:33

z tym testowaniem przed zakupowym chodzi mi też i to, że my średniacy często nie wiemy czego potrzebujemy, a wiemy jedynie że chcemy kupić nowe, dobre dla nas narty. Najlepiej jak najlepsze i jak najtańsze :) .

 

Ankieta przed zakupowa wymaga od nas dość szczegółowego określenia się odnośnie np. preferencji skrętów (lubię wszystkie, na tyle ile pozwala kondycja i umiejętności), jazdy szybkiej/wolnej (kiedy to szybko? - lubię i tak i tak), jazdy trasowej/poza,  itp,  a takie samookreślenie się  przeważnie nie jest łatwe w narciarstwie hobbystyczno/rekreacyjno/urlopowym.

 

Myślałem że lubię średnie i dłuższe skręty i że lubię poza trasę wyskoczyć - no to kupiłem długie AM i szeroko pod butem.

A na "testach" okazało się, że lepiej (łatwiej, przyjemniej, mniej męcząco) jeździ mi się na krótszej, węższej i zwinniejszej narcie, i nawet głębokie muldy pokonuję z większą przyjemnością (lub z mniejszą nieprzyjemnością) mimo mniejszej szerokości pod butem.

 

Bez testów i tylko na podstawie ankiet i rozmów internetowych nigdy sam by to tego nie doszedł. To jakby wyszło w praniu co ja tak naprawdę lubię i czego potrzebują moje nogi i głowa.

Cześć

Po pierwsze dzięki za cytat ze mnie bo to w kwestii doboru praktycznie jedyna sensowna prawda dla kogoś kto się nie zna.

Ankieta przedzakupowa ...w niektórych punktach jest po prostu bzdurna, na co słusznie zwróciłeś uwagę:

- preferencja skrętów??? głupota. Promieniem skrętu reguluje się prędkość i UCZY się jako zasady na płaski większy promień na stromym mniejszy. Jaki tu może być ulubiony???

- jazda szybka wolna... no tutaj już coś sensowniej tylko, że z kolei każdy wie, że im szybciej się jedzie tym łatwiej wykonać pewne elementy techniczne itd...

Szczerze mówiąc raczej nie zwracam przy doradzaniu na te kwestie uwagi tylko na wiek, wagę, staż, ilość dni w sezonie a zazwyczaj zadaje pytania testujące z których od razu wynika co i jak.

 

Czegoś takiego jak narciarstwo hobbystyczno/rekreacyjno/urlopowe nie ma. Narciarstwo to skomplikowany sport przestrzeni, którego uczymy się całe życie tak jak wspinania na przykład. Na nartach nie jeździ się na chwilę ani w długi weekend tak samo jak kogoś kto wynajął sobie raz kajak na Krutyni nie nazywa się kajakarzem.

To sport w czasie uprawiania, którego bardzo łatwo sobie zrobić krzywdę, zrobić krzywdę komuś lub po prostu zapakować się w dębową jesionkę.

Więc albo ktoś uprawia narciarstwo z całym bagażem niezbędnych do tego elementów edukacyjnych albo jest na stoku zbędny jako osoba potencjalnie niebezpieczna. Do samochodu nikogo bez prawka się nie wsadza.

Normalnym też jest, ze w trakcie nauki robi się błędy, kupuje nie takie lub zbędne rzeczy, brnie w ślepe uliczki itd. i jak ktoś chce mieć wszystko podane na tacy, co teraz niezwykle modne a często dla niektórych oczywiste, to niech znajdzie sobie inne hobby.

 

Pozdrowienia



#18 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1569 postów
  • Na forum od: 10.2006
1024
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 13 marzec 2019 - 18:34

Bez testów i tylko na podstawie ankiet i rozmów internetowych nigdy sam by to tego nie doszedł. To jakby wyszło w praniu co ja tak naprawdę lubię i czego potrzebują moje nogi i głowa.

Bardzo się to pokrywa z moim doświadczeniem. Poziom pewnie podobny do Twojego. Z wiekiem i zużyciem organizmu, w tym kręgosłupa, coraz niższy niestety. :) Do 2003 jeździłem na ołówkach. Różnych, w tym pod koniec na świetnych slalomkach Volkla P30. 2 m długości. To naprawdę były dobre narty. Do dziś stoją w piwnicy. Potem, po konsultacji grupy newsowej, kupiłem "półkarwingi", czyli dość długie narty 184 cm, promień 21 m. Choć niektórzy radzili mi pójść od razu w slalomki, konkretnie jakieś Elany sprzedawane wtedy w Makro. Jeździłem na tych "półkarwingach" kilka lat, w Polsce i w Alpach. Było nieźle. I pewnego dnia, którejś niedzieli, na Polczakówce (okolice Rabki) miałem okazję testować różne wersje Blizzardów, jakieś AM, jakieś gigantki i topowe slalomki. I właśnie te ostatnie okazały się dla mnie strzałem w 10. To było to czego potrzebowałem. Bez testów różnych nart, w tych samych, dość typowych warunkach, nigdy bym na to nie wpadł. I od tej pory były już tylko sklepowe slalomki.



#19 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12959 postów
  • Na forum od: 11.2007
7878
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 marzec 2019 - 18:44

Bardzo się to pokrywa z moim doświadczeniem. Poziom pewnie podobny do Twojego. Z wiekiem i zużyciem organizmu, w tym kręgosłupa, coraz niższy niestety. :) Do 2003 jeździłem na ołówkach. Różnych, w tym pod koniec na świetnych slalomkach Volkla P30. 2 m długości. To naprawdę były dobre narty. Do dziś stoją w piwnicy. Potem, po konsultacji grupy newsowej, kupiłem "półkarwingi", czyli dość długie narty 184 cm, promień 21 m. Choć niektórzy radzili mi pójść od razu w slalomki, konkretnie jakieś Elany sprzedawane wtedy w Makro. Jeździłem na tych "półkarwingach" kilka lat, w Polsce i w Alpach. Było nieźle. I pewnego dnia, którejś niedzieli, na Polczakówce (okolice Rabki) miałem okazję testować różne wersje Blizzardów, jakieś AM, jakieś gigantki i topowe slalomki. I właśnie te ostatnie okazały się dla mnie strzałem w 10. To było to czego potrzebowałem. Bez testów różnych nart, w tych samych, dość typowych warunkach, nigdy bym na to nie wpadł. I od tej pory były już tylko sklepowe slalomki.

I znowu błąd zasadniczy. Ty szukałeś grupy nart a nie konkretnej narty w grupie. To dwie różne rzeczy! Nie mąćmy ludziom w głowach.

Pozdrowienia



#20 Diakon

Diakon

    Użytkownik

  • PipPip
  • 118 postów
  • Na forum od: 02.2019
11
  • Umiejętności: 6
  • mazowieckie

Napisano 13 marzec 2019 - 18:51

Bardzo się to pokrywa z moim doświadczeniem. Poziom pewnie podobny do Twojego. Z wiekiem i zużyciem organizmu, w tym kręgosłupa, coraz niższy niestety. :) Do 2003 jeździłem na ołówkach. Różnych, w tym pod koniec na świetnych slalomkach Volkla P30. 2 m długości. To naprawdę były dobre narty. Do dziś stoją w piwnicy. Potem, po konsultacji grupy newsowej, kupiłem "półkarwingi", czyli dość długie narty 184 cm, promień 21 m. Choć niektórzy radzili mi pójść od razu w slalomki, konkretnie jakieś Elany sprzedawane wtedy w Makro. Jeździłem na tych "półkarwingach" kilka lat, w Polsce i w Alpach. Było nieźle. I pewnego dnia, którejś niedzieli, na Polczakówce (okolice Rabki) miałem okazję testować różne wersje Blizzardów, jakieś AM, jakieś gigantki i topowe slalomki. I właśnie te ostatnie okazały się dla mnie strzałem w 10. To było to czego potrzebowałem. Bez testów różnych nart, w tych samych, dość typowych warunkach, nigdy bym na to nie wpadł. I od tej pory były już tylko sklepowe slalomki.

Ja tam chętnie bym testował... non stop, witaj przygodo, nowe miejsca, nowe nartki, ciekawsze życie.
Wlasnie, w garazu po tesciu sa narty 2 pary, olówki, na oko 2 metry, z czasow jak na lodowce w Alpy jezdził. Musze je wyprobować😁



Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych