Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Trudna lekcja - lekcja "życia"


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Adam P10

Adam P10

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1554 postów
  • Na forum od: 01.2015
991
  • Umiejętności: 2
  • Rajcza

Napisano 12 luty 2019 - 19:53

Taki trochę temat dla instruktorów ale wydaje mi się że nie tylko. Każdy z nas "uczących" ma w swoim "życiorysie instruktorskim" trudne lekcje. Osobiście jako "młody" instruktor "godzinowy" zdążyłem już "przerobić" kilka "niepełnosprawności" - dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym, autystyczne, nadpobudliwe, totalnie asymetryczne,  z dorosłych  - "niedźwiedzi" pow 150 kg, trenerów personalnych palących udach w 10 min itp. Kilka dni temu nasz "senior" Jurek zapodał temat  - słuchajcie szkoliłem trzy dziewczyny ale trzeba je rozdzielić, ja biorę jeżdżącą, zostają dwie jedna jest młoda ale "pofyrlana" a druga jest starsza ale niesłysząca. Tak się we mnie odezwał instynkt zdobywcy i mówię dobra Jurek szkolę tą niesłyszącą. Jurek mówi Adam dziewczyna jest max przestraszona ale pług na wprost ogarnia. Przed szkółką stoi kobieta w średnim wieku kurczowo trzymająca się swoich nart i na dzień dobry mówi do mnie mam na imię Agnieszka i ja się strasznie boję, mam problem bo nie słyszę ale czytam z ruchu ust. Uśmiech nr 15 - Aga nie ma problemu a w gaciach już pełno - Najtrudniejsza a jednocześnie najwspanialsza lekcja jaką do tej pory odbyłem - tu wielkie dzięki dla Marka O za materiał z oddechem. Pełne skupienie 150 proc koncentracji - jazda przodem do kursantki i uśmiech ba całkowita radość z każdego wykonanego ćwiczenia. Kiedy wieczorem siedziałem z Karolkiem (córka Karolina także instruktorka) zwyczajowo robiliśmy analizę dnia doszliśmy do wniosku że bardziej niż Agnieszka uczyłem się ja - pokory, zrozumienia, spokoju, metodyki i tego że w uczeniu jazdy na nartach nie ma szablonu - do każdego kursanta nawet tego "godzinowego" należy podejść indywidualnie z należytym zrozumieniem. 


https://www.youtube....h?v=NhUgCZ7a5TY. - Ta chwila kiedy twoje dziecko jest lepsze od ciebie - bezcenna :D   :D 

https://www.youtube....h?v=Z3k-foYDtUY.

www.eskider.pl - tyczki slalomowe


#2 sstar

sstar

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1798 postów
  • Na forum od: 01.2017
626
  • Umiejętności: 5
  • Łódź/Wrocław

Napisano 12 luty 2019 - 20:07

Taki trochę temat dla instruktorów ale wydaje mi się że nie tylko. Każdy z nas "uczących" ma w swoim "życiorysie instruktorskim" trudne lekcje. Osobiście jako "młody" instruktor "godzinowy" zdążyłem już "przerobić" kilka "niepełnosprawności" - dzieci z obniżonym napięciem mięśniowym, autystyczne, nadpobudliwe, totalnie asymetryczne,  z dorosłych  - "niedźwiedzi" pow 150 kg, trenerów personalnych palących udach w 10 min itp. Kilka dni temu nasz "senior" Jurek zapodał temat  - słuchajcie szkoliłem trzy dziewczyny ale trzeba je rozdzielić, ja biorę jeżdżącą, zostają dwie jedna jest młoda ale "pofyrlana" a druga jest starsza ale niesłysząca. Tak się we mnie odezwał instynkt zdobywcy i mówię dobra Jurek szkolę tą niesłyszącą. Jurek mówi Adam dziewczyna jest max przestraszona ale pług na wprost ogarnia. Przed szkółką stoi kobieta w średnim wieku kurczowo trzymająca się swoich nart i na dzień dobry mówi do mnie mam na imię Agnieszka i ja się strasznie boję, mam problem bo nie słyszę ale czytam z ruchu ust. Uśmiech nr 15 - Aga nie ma problemu a w gaciach już pełno - Najtrudniejsza a jednocześnie najwspanialsza lekcja jaką do tej pory odbyłem - tu wielkie dzięki dla Marka O za materiał z oddechem. Pełne skupienie 150 proc koncentracji - jazda przodem do kursantki i uśmiech ba całkowita radość z każdego wykonanego ćwiczenia. Kiedy wieczorem siedziałem z Karolkiem (córka Karolina także instruktorka) zwyczajowo robiliśmy analizę dnia doszliśmy do wniosku że bardziej niż Agnieszka uczyłem się ja - pokory, zrozumienia, spokoju, metodyki i tego że w uczeniu jazdy na nartach nie ma szablonu - do każdego kursanta nawet tego "godzinowego" należy podejść indywidualnie z należytym zrozumieniem.


Najlepszy post na forum.
Od dłuższego czasu. Szacun!

#3 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPipPip
  • 1180 postów
  • Na forum od: 01.2015
1302
  • Umiejętności: 1

Napisano 12 luty 2019 - 20:55

Witam

 

Może tytułem ogólnej informacji, jeśli chodzi o uczenie głuchych jazdy na nartach.

 

Kilkadziesiąt lat temu na AWF w Krakowie był prowadzony eksperyment naukowy, polegający na tym, czy i jak można nauczyć  jeździć na nartach dzieci głuche. Dzieci  głuche ze specjalnej  szkoły zawodowej w Krakowie wyjechały na dwutygodniowy obóz do Zakopanego. Kierownikiem naukowym  eksperymentu był znany pracownik naukowy AWF narciarz i tenisista(nazwisko zapomniałem). Uczyć dzieci miała znana polska zawodniczka Woyna-Orlewicz wespół z ww. Do pomocy dostali(głównie jeśli chodzi o język migowy)  moją zmarłą żonę. Nauczycielkę w tej  szkole.  Żona nieźle jeździła jako amator na nartach i stąd  jej wyjazd. Przemieszkała dwa tygodnie w jednym pokoju  z  Woyną-Orlewicz hotelu, gdzie były zakwaterowane dzieci. Dalszej kontynuacji  jazdy i nauczania nie było. Szkoły nie było stać na taką działalność. 

 

Pozdrawiam



#4 Adam P10

Adam P10

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1554 postów
  • Na forum od: 01.2015
991
  • Umiejętności: 2
  • Rajcza

Napisano 12 luty 2019 - 21:12

Witam

 

Może tytułem ogólnej informacji, jeśli chodzi o uczenie głuchych jazdy na nartach.

 

Kilkadziesiąt lat temu na AWF w Krakowie był prowadzony eksperyment naukowy, polegający na tym, czy i jak można nauczyć  jeździć na nartach dzieci głuche. Dzieci  głuche ze specjalnej  szkoły zawodowej w Krakowie wyjechały na dwutygodniowy obóz do Zakopanego. Kierownikiem naukowym  eksperymentu był znany pracownik naukowy AWF narciarz i tenisista(nazwisko zapomniałem). Uczyć dzieci miała znana polska zawodniczka Woyna-Orlewicz wespół z ww. Do pomocy dostali(głównie jeśli chodzi o język migowy)  moją zmarłą żonę. Nauczycielkę w tej  szkole.  Żona nieźle jeździła jako amator na nartach i stąd  jej wyjazd. Przemieszkała dwa tygodnie w jednym pokoju  z  Woyną-Orlewicz hotelu, gdzie były zakwaterowane dzieci. Dalszej kontynuacji  jazdy i nauczania nie było. Szkoły nie było stać na taką działalność. 

 

Pozdrawiam

Ja tak sobie myślę że bariera słuchowa/językowa w narciarstwie na poziomie podstawowym ma średnie znaczenie. "Nasz" instruktor PI Janek (będziecie w Zwardoniu pytajcie o niego - lepszego łuku płużnego w życiu nie widziałem - sam takiego nie potrafię) dzisiaj szkolił 6 letniego maluszka z Francji i od "zera" postawił go do jazdy..Wszystko zależy od instruktora...


https://www.youtube....h?v=NhUgCZ7a5TY. - Ta chwila kiedy twoje dziecko jest lepsze od ciebie - bezcenna :D   :D 

https://www.youtube....h?v=Z3k-foYDtUY.

www.eskider.pl - tyczki slalomowe


#5 Marxx74

Marxx74

    Nowy użytkownik

  • PipPip
  • 120 postów
  • Na forum od: 01.2012
115

Napisano 13 luty 2019 - 12:46

Opiszę sytuację pozornie "odwrotną".

W ubiegłym tygodniu miałem ogromną przyjemność obserwowania pracy z Młodą instruktora będącego osobą niedosłyszącą. Niedosłuch naturalnie skutkował specyficzną komunikacją werbalną, teoretycznie utrudnioną. Poziom zajęć raczej nie "początkowy" choć zgodnie z metodyką, mając do dyspozycji dwie godziny program zrealizowali solidnie od A w górę, na ile czas i warunki pozwoliły.

Przyglądając się ich pracy z pewnego oddalenia - sam umiarkowanie lubię rodziców manifestujących obecność podczas zajęć - byłem oczarowany komunikacją na linii instruktor<->ucząca się. Częściowo obca metodyka - nie chodziło o alpejskie - była dla mnie, obserwatora, klarowna i czytelna. Co najważniejsze - doskonała informacja zwrotna, nie tylko werbalna. Młoda bardziej niż zadowolona, zauważalny progres i ułożenie pod pracę własną.

Morał - po raz kolejny sprawdziło się, że komunikacja instruktor<->uczeń zależy nie tyle od formy lecz w pierwszej kolejności od chęci obu stron i umiejętności współpracy.

 

Pozdrawiam,

M.





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych