Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Volkl SL 2019 vs Volkl SC 2011


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
137 odpowiedzi w tym temacie

#41 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 21 wrzesień 2018 - 11:17

Niestety, mnie to częściowo dopadło i kilku moich znajomych rowerzystów też. Właśnie przeciążenia na podjazdach. Chondromalacja I stopnia. A żaden ze mnie zawodnik, choć kiedyś wykręcałem po kilka tys. km rocznie. Zalecenie: rower. :) Ale bez dużych obciążeń.

Cześć

(Sorry, bo to nie ma nic wspólnego z SL i SC ale temat ciekawy).

Dla mnie niezrozumiałe są te zalecenia a raczej ciężko mi zrozumieć to co widzę na drodze. Przecież wystarczy wsłuchać się chociaż trochę w swoje odczucia i już wiadomo kiedy jest za twardo a kiedy z miękko. Często widzę na podjazdach osoby walące takim młynkiem przy których Froom to koleś pedałujący bardzo wolną kadencją. Z kolei są też tacy - i chyba do nich te uwagi o szkodliwości - którzy walą bokami na płaskim. Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli kadencja pozwala mi zachować na podjeździe normalną sylwetkę, bez stawania na pedałach i walenia bokami to kadencja jest dobra choćbym ociekał potem. Jak tylko zaczynam czuć, że przepycham to zmieniam bieg i silnik chodzi na takich obrotach jak należy. Chyba o to chodzi Andrzej, prawda?

 

I tu - kontynuując myśl Frediego - gdybym nie utwardzał przełożeń, nie próbował, tylko walił młynkiem cały czas to nie robiłbym żadnych postępów. Widzę to chociażby po kolegach za którymi kiedyś musiałem ciągnąc na zabicie a teraz czekam aż się w ogóle zabiorą do podjeżdżania czy jako tako rozpędzą.

 

A co do chondromalacji to... pierwszym stopniem nie ma się nawet co przejmować. ;)

Jeżeli po tylu latach intensywnej jazdy na nartach i rowerze masz 1 stopień to powinieneś być szczęśliwy bardzo. Nie żartuję!

Pozdrowienia



#42 Dany de Vino

Dany de Vino

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1269 postów
  • Na forum od: 09.2014
986
  • Umiejętności: 6
  • Kraków / Białystok

Napisano 21 wrzesień 2018 - 12:12

Właśnie jestem po 15km rowerku (dojazd na korty) i 2h tenisa. Jeszcze nie wziąłem prysznica, bo pot cieknie. I tak przynajmniej 5 dni w tyg. 

Mitek, po twoim ostatnim wpisie to naprawdę nie wiem o co ci chodzi w tej dyskusji? Właśnie tak trzeba jeździć jak  piszesz i tyle.

                                                               Pozdr.


  • Mitek podziękował za tę wiadomość

#43 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 21 wrzesień 2018 - 13:30

Właśnie jestem po 15km rowerku (dojazd na korty) i 2h tenisa. Jeszcze nie wziąłem prysznica, bo pot cieknie. I tak przynajmniej 5 dni w tyg. 

Mitek, po twoim ostatnim wpisie to naprawdę nie wiem o co ci chodzi w tej dyskusji? Właśnie tak trzeba jeździć jak  piszesz i tyle.

                                                               Pozdr.

Cześć

 

Tak mi się właśnie wydaje. Ja więcej na rowerze jeżdżę od niedawna a że dużo ludzi czasami wyglądających bardzo profesjonalnie jeździ inaczej to się dziwię. Właśnie przyjechałem z pracy do domu. Mam 20 km i jeżdżę pomiędzy 45 a 50 minut. Też zawsze jestem mokry (i zadowolony ;) ) jak zsiadam z roweru. Gdy nie mogę jechać do pracy na rowerze to wyjeżdżam wieczorem - mam parę tras w zależności od tego czy mam ochotę na teren czy na twarde. Mam jednak wrażenie, że 95% ludzi się po prostu wiezie młynkiem co wygląda nieco śmiesznie i jest straszliwie nieekonomiczne.

Pozdrowienia



#44 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 21 wrzesień 2018 - 15:31

Dla mnie niezrozumiałe są te zalecenia a raczej ciężko mi zrozumieć to co widzę na drodze. Przecież wystarczy wsłuchać się chociaż trochę w swoje odczucia i już wiadomo kiedy jest za twardo a kiedy z miękko. Często widzę na podjazdach osoby walące takim młynkiem przy których Froom to koleś pedałujący bardzo wolną kadencją. Z kolei są też tacy - i chyba do nich te uwagi o szkodliwości - którzy walą bokami na płaskim. Dla mnie sprawa jest prosta: jeżeli kadencja pozwala mi zachować na podjeździe normalną sylwetkę, bez stawania na pedałach i walenia bokami to kadencja jest dobra choćbym ociekał potem. Jak tylko zaczynam czuć, że przepycham to zmieniam bieg i silnik chodzi na takich obrotach jak należy. Chyba o to chodzi Andrzej, prawda?

W sumie tak. Przynajmniej z mojego widzenia. Na pewno moja uwaga o szkodliwości jazdy na zbyt twardych przełożeniach odnosi się tylko do niektórych. Jadą szybko, widać, że z mocnym naciskiem na pedały i niską kadencją. Pół biedy gdy na krótkim odcinku. Ale oni tak potrafią kilometrami. I przeważnie tylko tak jeżdżą. Drugą skrajnością są młynkarze. Dowiedzieli się, że trzeba kręcić w okolicach 100 na minutę i tak robią cały czas. A nie są to zawodowi kolarze, którzy wiedzą co robią. Ci krzywdy kolanom sobie nie robią, ale niepotrzebnie i bezproduktywnie się umachają.

 

Optymalna kadencja wynosi w okolicach 90. Z punktu widzenia mechaniki ruchu to optymalna wartość. Podobnie jak optymalny moment obrotowy w silniku samochodowym. I podobnie  w silniku bardziej szkodliwa dla niego jest jazda pod obciążeniem ze zbyt małymi obrotami niż zbyt dużymi. Ale nie jest to żadna sztywna wartość. Wiele zależy od długości nóg, okoliczności, warunków. Ci z długimi nogami kręcą wolniej. Gdy jedziemy spokojnie po płaskim, z niewielkim obciążeniem można kręcić bardzo wolno. Inaczej pojedziemy na trudnym terenowym podjeździe, inaczej jadąc w dół.

 

Osobiście, jako osobnik wysoki (186) kręcę ok. 80 na minutę a nawet ciut mniej. Na podjazdach staram się utrzymać tę kadencję, choć różnie z tym bywa. W każdym razie unikam długotrwałych mocnych obciążeń.

 

Natomiast ogóle zalecenie dotyczące jazdy z wysoka kadencją o tyle jest ważne i uzasadnione, że wcale taka jazda nie jest intuicyjna. Początkujący rowerzysta odruchowo jeździ z niska kadencją. Trzeba świadomie nauczyć się jeździć inaczej. Potem to już wchodzi w krew. A wszystko to bez przesadyzmu w każdą stronę. :)

 

I warto pamiętać, że liczy się też sposób jazdy (kolana nie powinny być wypychane do zewnątrz i wewnątrz), ustawienie siodełka i wiele innych czynników. Mocno to wszystko NTG, ale wielu narciarzy to także rowerzyści. Zwłaszcza w jeździe terenowej odczuwamy te same wrażenia i sensacje. I radości. :)

 

Aha, a chodromalacje stwierdzili u mnie w latach 90-tych. Od tej pory nie badałem. :)



#45 sstar

sstar

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2299 postów
  • Na forum od: 01.2017
856
  • Umiejętności: 5
  • Łódź/Wrocław

Napisano 21 wrzesień 2018 - 18:07

Nie jestem specjalistą. Trzeba by popytać lekarza sportowego od kolarstwa. Bardzo dobrą książką od tych spraw jest "Complete Medical Guide for
Cyclist" Andy Pruitta. Niestety nie posiadam. Ale nie trzeba wielkich potwierdzeń medycznych. Wystarczy pomyśleć. Zalecana powszechnie wysoka kadencja, zawodowcy dochodzą nawet do 110 obrotów na minutę, jest bardziej korzystna z punktu widzenia mechaniki i mniej obciąża staw. A niska? Zobacz np. to: http://www.mtbnews.p...gdy-bola-kolana

Innym, często popełnianym błędem jest przechładzanie kolan czyli jazda w zimnie bez osłony termicznej, choćby spodni.

Tu zgoda. Tak załatwiłem się w górach podczas lazenia. Na nartach ok może dzięki dogrzaniu. Aha. Kiedyś latalem po górach w przykrotkich spodenkach. Nawet jesienią.

#46 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 21 wrzesień 2018 - 19:22

W sumie tak. Przynajmniej z mojego widzenia. Na pewno moja uwaga o szkodliwości jazdy na zbyt twardych przełożeniach odnosi się tylko do niektórych. Jadą szybko, widać, że z mocnym naciskiem na pedały i niską kadencją. Pół biedy gdy na krótkim odcinku. Ale oni tak potrafią kilometrami. I przeważnie tylko tak jeżdżą. Drugą skrajnością są młynkarze. Dowiedzieli się, że trzeba kręcić w okolicach 100 na minutę i tak robią cały czas. A nie są to zawodowi kolarze, którzy wiedzą co robią. Ci krzywdy kolanom sobie nie robią, ale niepotrzebnie i bezproduktywnie się umachają.

 

Optymalna kadencja wynosi w okolicach 90. Z punktu widzenia mechaniki ruchu to optymalna wartość. Podobnie jak optymalny moment obrotowy w silniku samochodowym. I podobnie  w silniku bardziej szkodliwa dla niego jest jazda pod obciążeniem ze zbyt małymi obrotami niż zbyt dużymi. Ale nie jest to żadna sztywna wartość. Wiele zależy od długości nóg, okoliczności, warunków. Ci z długimi nogami kręcą wolniej. Gdy jedziemy spokojnie po płaskim, z niewielkim obciążeniem można kręcić bardzo wolno. Inaczej pojedziemy na trudnym terenowym podjeździe, inaczej jadąc w dół.

 

Osobiście, jako osobnik wysoki (186) kręcę ok. 80 na minutę a nawet ciut mniej. Na podjazdach staram się utrzymać tę kadencję, choć różnie z tym bywa. W każdym razie unikam długotrwałych mocnych obciążeń.

 

Natomiast ogóle zalecenie dotyczące jazdy z wysoka kadencją o tyle jest ważne i uzasadnione, że wcale taka jazda nie jest intuicyjna. Początkujący rowerzysta odruchowo jeździ z niska kadencją. Trzeba świadomie nauczyć się jeździć inaczej. Potem to już wchodzi w krew. A wszystko to bez przesadyzmu w każdą stronę. :)

 

I warto pamiętać, że liczy się też sposób jazdy (kolana nie powinny być wypychane do zewnątrz i wewnątrz), ustawienie siodełka i wiele innych czynników. Mocno to wszystko NTG, ale wielu narciarzy to także rowerzyści. Zwłaszcza w jeździe terenowej odczuwamy te same wrażenia i sensacje. I radości. :)

 

Aha, a chodromalacje stwierdzili u mnie w latach 90-tych. Od tej pory nie badałem. :)

Cześć

Czekałem na Twój post Andrzej. Biorąc pod uwagę to co piszesz to jeżdżę z wyższą kadencją niż Ty (80). Czyli moja niewiedza jedynie. Już wiem - to jest tak samo jak na nartach.

Pozdrowienia serdeczne i dzięki



#47 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 27 grudzień 2018 - 13:07

Właśnie nabyłem te pierwsze, Volkl Racetiger SL 170 cm. A jeździłem dotychczas, i byłem z nich zadowolony, na SC 170 cm. Różnice są znaczne. Przede wszystkim w cenie. :) Te nowe SL są typu tip rocker czyli maja lekko podgięte go góry dzioby. Teoretycznie wiem czemu to służy, ale nie miałem okazji na czymś takim jeździć. SC to typowy camber. Po drugie, zaskakujące, te SL-ki wydaja się być bardziej miękkie podłużnie, choć to może być złudne, natomiast SL, co zrozumiałe, wyraźnie sztywniejsze poprzecznie (skręcając przody przy zafiksowanych tyłach). Po trzecie, inna geometria. W SL są szersze dzioby i w związku z tym mniejszy promień skrętu (13.4 m vs 14.8 m). BTW, pod butem to samo: 168 mm.

 

I teraz pytanie. Jeździł ktoś na obu? Czego mogę się spodziewać? Nie będą dla mnie zbyt mocne te SL-ki? Jestem w miarę wysportowanym, dobrze jeżdżącym narciarzem preferującym krótkie i średnie skręty, ale wiek słuszny - 68 lat. Nie zabije się? :) Nie zamęczę?

Właśnie jestem po pierwszych testach. Kilka dni w Witowie. Sympatyczny niebieski stoczek. Pierwsze wrażenia. Bardzo dobre narty te Racetiger SL. W każdym względzie. Ale najbardziej zaskakujące wrażenie: bardzo podobne do tych poprzednich SC. Trochę lepsze, tzn. bardziej stabilne, lepiej trzymają w skręcie ciętym, ale różnice nie są powalające. Żadnych trudności by wprowadzić je w ześlizg (kiedyś, gdy testowałem jakieś komórki Fischera miałem wrażenie, że ześlizgu nie lubią). W dużym uproszczeniu i wbrew pozorom (i cenie :)) - przyjazna i wszechstronna narta.  I bynajmniej nie męcząca. Dla każdego.



#48 mig12345

mig12345

    Stary maruda

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 6535 postów
  • Na forum od: 02.2008
4714
  • Umiejętności: 2
  • Rybnik, Ustroń

Napisano 27 grudzień 2018 - 13:21

Właśnie jestem po pierwszych testach. Kilka dni w Witowie. Sympatyczny niebieski stoczek. Pierwsze wrażenia. Bardzo dobre narty te Racetiger SL. W każdym względzie. Ale najbardziej zaskakujące wrażenie: bardzo podobne do tych poprzednich SC. Trochę lepsze, tzn. bardziej stabilne, lepiej trzymają w skręcie ciętym, ale różnice nie są powalające. Żadnych trudności by wprowadzić je w ześlizg (kiedyś, gdy testowałem jakieś komórki Fischera miałem wrażenie, że ześlizgu nie lubią). W dużym uproszczeniu i wbrew pozorom (i cenie :)) - przyjazna i wszechstronna narta. I bynajmniej nie męcząca. Dla każdego.

Powtarzasz dokładnie moje wrażenia z tych nart. A gdyby zmienić w Twoim tekscie SL na SLR voelkla ( fis) można by napisać również to samo. Nieco lepiej i pewniej w skręcie i bez różnicy w zeslizgu.
Przyjemnej jazdy!

#49 CaperSKI

CaperSKI

    Nowy użytkownik

  • PipPipPip
  • 441 postów
  • Na forum od: 02.2013
203
  • Umiejętności: 2
  • Wolne Miasto Gdańsk

Napisano 27 grudzień 2018 - 13:46

Fajna recenzja Seniorze. Szkoda, że nie masz slalomki bo to 170😁😁😁 i puryści byli by niezadowoleni.
Apropos, Twój wybór 170 jest związany z rockerem czy podobnie jak mnie brakuje Ci tych 5 cm. ot tak poprostu?
Mądre głowy mówią, że to 5 centów to żadna różnica i wpływ na cokolwiek.
Trzeba chyba do roboty wracać bo człek z nudów zaczyna bredzić o 5 cm.😁

#50 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 27 grudzień 2018 - 15:50

Apropos, Twój wybór 170 jest związany z rockerem czy podobnie jak mnie brakuje Ci tych 5 cm. ot tak poprostu?
Mądre głowy mówią, że to 5 centów to żadna różnica i wpływ na cokolwiek.

 

Kiedyś jeździłem na 165 cm, potem zmieniłem na 170 cm i stwierdziłem, że ciut lepiej do moich celów. Jakby bardziej stabilnie. W końcu duży ze mnie chłop. Ale różnica niewielka. A rockera jakoś specjalnie nie czułem (poprzednie SC nie miały). I tamte (SC) i obecne (SL) łatwo wchodzą w skręt. Prawdziwy test dopiero przede mną. W Saalbach na początku lutego. Na pewno nie wykorzystuję potencjału nart, bo skręty cięte nie są moją domeną. Zwłaszcza krótkie. Przydałoby się mocniej wyłożyć, ale kręgosłup nie pozwala, zwłaszcza w jedną stronę. Odnoszę wrażenie, że prócz naprawdę super jeżdżących, starsi panowie, do których pomimo pozorów się zaliczam, nie są w stanie pojechać "uczciwym" krótkim skrętem ciętym. Brakuje gibkości. Niestety. 


  • CaperSKI podziękował za tę wiadomość

#51 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 27 grudzień 2018 - 16:49

stopnie co do kadencji (sorry ze wracam) : jezeli ktos jezdzi po gorach, to w koncu musi wyrobic sobie "rownanie" pokazujace, ktore przelozenie bedzie dobre - nie mowie o plaskim, bo tego nie lubie.

 

pod gore licza sie nast czynniki: stromosc, jakosc podloza (twardo, piasek, luzny grunt, bloto) , "technicznosc" podjazdu:(ciasne/lagodne zakrety, przeszkody, kamienie), rower (26/27.5/29), opony  (np 27 plus vs zwykle) wreszcie warunki atmosferyczne oraz  waga I kondycja rowerzysty….osobiscie pod gore wole  przedobrzyc przelozenie na za miekkie niz za twarde - bo na za twardym w koncu stane I niepodjade...


pozdrawiam JK "...w słownictwie Kovala każda narta poniżej 180cm to łyżwa ..." ( Jabol)

Plecak z ABS Mammut ProProtection 35l na sprzedaz - contact priv

http://blistergearre...pas-airbag-pack


#52 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 05 styczeń 2019 - 10:34

I jeszcze wpadka o jakiej zapomniałem napisać przy pierwszej próbie nowych nart. Kupiłem je w Krakowie, w małym sklepikowym mieszkanku. Narty osobno, wiązania w pudełku. Od lat sam serwisuje wszystkie rodzinne narty, w tym instaluję (jeśli trzeba) i reguluje wiązania. Teraz to banał, ale kiedyś trzeba było wiercić otwory w nartach, ustawiać szablonem (albo i bez) odległości. No więc założyłem, a ściśle wsunąłem wiązania w szyny, ustawiłem siłę wypięcia i odłożyłem narty do kąta. Przy pierwszym ich założeniu, już na dole wyciągu, wpiąłem się jak zwykle, ruszyłem do wyciągu i... wyskoczyłem z nart. Okazuje się, że nie ustawiłem pozycji wiązań względem szyny i buty były za słabo trzymane. Dlaczego? Bo buty miałem schowane w pawlaczu, nie chciało mi się ich wyciągać, pomyślałem sobie, że ustawię to po ich wyciągnięciu - regulacja jest banalna. I - starość - zapomniałem. I tak miałem szczęście, bo wyskoczyłem z nart jeszcze przed jazdą, a nie w jej trakcie.

 

Pożyczyłem śrubokręt u faceta z wyciągu, pokręciłem odpowiednio i było git. Uważajcie!



#53 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 05 styczeń 2019 - 10:41

I jeszcze wpadka o jakiej zapomniałem napisać przy pierwszej próbie nowych nart. Kupiłem je w Krakowie, w małym sklepikowym mieszkanku. Narty osobno, wiązania w pudełku. Od lat sam serwisuje wszystkie rodzinne narty, w tym instaluję (jeśli trzeba) i reguluje wiązania. Teraz to banał, ale kiedyś trzeba było wiercić otwory w nartach, ustawiać szablonem (albo i bez) odległości. No więc założyłem, a ściśle wsunąłem wiązania w szyny, ustawiłem siłę wypięcia i odłożyłem narty do kąta. Przy pierwszym ich założeniu, już na dole wyciągu, wpiąłem się jak zwykle, ruszyłem do wyciągu i... wyskoczyłem z nart. Okazuje się, że nie ustawiłem pozycji wiązań względem szyny i buty były za słabo trzymane. Dlaczego? Bo buty miałem schowane w pawlaczu, nie chciało mi się ich wyciągać, pomyślałem sobie, że ustawię to po ich wyciągnięciu - regulacja jest banalna. I - starość - zapomniałem. I tak miałem szczęście, bo wyskoczyłem z nart jeszcze przed jazdą, a nie w jej trakcie.

 

Pożyczyłem śrubokręt u faceta z wyciągu, pokręciłem odpowiednio i było git. Uważajcie!

Cześć

Pierwszy raz słyszę aby wiązania w porządnej narcie były montowane na szynie???

Pozdrowienia



#54 yoss

yoss

    Nowy użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 03.2008
370
  • Umiejętności: 1
  • Kraków

Napisano 05 styczeń 2019 - 10:52

Cześć

Pierwszy raz słyszę aby wiązania w porządnej narcie były montowane na szynie???

Pozdrowienia

 

 Praktycznie wszystkie "sklepówki" mają teraz wiązania zwane dawniej "rentalowymi".

Ma to plusy, raz montujesz i wejdzie praktycznie każdy but.



#55 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 05 styczeń 2019 - 11:47

 Praktycznie wszystkie "sklepówki" mają teraz wiązania zwane dawniej "rentalowymi".

Ma to plusy, raz montujesz i wejdzie praktycznie każdy but.

Cześć

Nie rozkminiam szczegółowo spraw sprzętowych ale rzeczywiście sprawdziłem sobie i wygląda na to, że wyższe modele Volkli czy Fischerów montuje się na plastikowej szynie a nie na płytach. Szczerze - dla mnie to szok. Nawet dobrą nartę w ten sposób pozbawia się walorów. Bezsens.

Pozdrowienia



#56 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 05 styczeń 2019 - 12:01

Volkl sprzedaje też SL z płytą. Nazywa się toto Voelkl Racetiger SL Pro. Trochę inne nastawy krawędzi i reszta ta sama.



#57 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4437 postów
  • Na forum od: 03.2006
2375
  • Umiejętności: 1

Napisano 05 styczeń 2019 - 12:38

Pyty tez kosztuja, nawet drogie sa w porownaniu z dechami.

Kiedy prawie nie sa/beda uzywane, a nie oslepiaja, to po co? 


Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#58 sstar

sstar

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2299 postów
  • Na forum od: 01.2017
856
  • Umiejętności: 5
  • Łódź/Wrocław

Napisano 05 styczeń 2019 - 13:01

Pyty tez kosztuja, nawet drogie sa w porownaniu z dechami.
Kiedy prawie nie sa/beda uzywane, a nie oslepiaja, to po co?

Przy okazji podpytam jaka jest różnica?
Edit Google it
http://www.mechanics...t/bindings.html

#59 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 06 styczeń 2019 - 15:57

Volkl sprzedaje też SL z płytą. Nazywa się toto Voelkl Racetiger SL Pro. Trochę inne nastawy krawędzi i reszta ta sama.

Porządna sportowa  narta bez płyty jest bez sensu. Nawet nie wiedziałem, że taka opcja jest.

Pozdro



#60 a_senior

a_senior

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1567 postów
  • Na forum od: 10.2006
1022
  • Umiejętności: 8
  • Krakow

Napisano 08 luty 2019 - 19:08

Właśnie jestem po pierwszych testach. Kilka dni w Witowie. Sympatyczny niebieski stoczek. Pierwsze wrażenia. Bardzo dobre narty te Racetiger SL. W każdym względzie. Ale najbardziej zaskakujące wrażenie: bardzo podobne do tych poprzednich SC. Trochę lepsze, tzn. bardziej stabilne, lepiej trzymają w skręcie ciętym, ale różnice nie są powalające. Żadnych trudności by wprowadzić je w ześlizg (kiedyś, gdy testowałem jakieś komórki Fischera miałem wrażenie, że ześlizgu nie lubią). W dużym uproszczeniu i wbrew pozorom (i cenie :)) - przyjazna i wszechstronna narta.  I bynajmniej nie męcząca. Dla każdego.

Dopisuje kilka uwag po 6 dniach w Saalbach. Trasy głownie czerwone. Śnieg twardy, w dwóch dniach dosypało ok. 10 cm świeżego, ratraki nie przejechały i porobiły się małe muldy. W sumie potwierdzam to, co napisałem wcześniej. Bardzo dobre narty do wszystkiego. Trzeba uważać pod koniec skrętu, bo narty oddając energię nie pytają czy jesteś dobrze ustawiony i można zostać cokolwiek z tyłu. smile.png Ale to się szybko koryguje. Bardzo łatwo wchodzą w skręt, może to zasługa małego tip rockera? Świetnie trzymają na twardym. Stabilne. I nie męczą przez cały dzień jeżdżenia, czego się obawiałem. W każdym razie nie więcej męczą niż poprzednie SC.

 

Tylko jedno pytanie się nasuwa. Czy zamiast tych nart, gdybym kupił podobną slalomkę inne firmy, z tej samej półki, nie napisałbym to samo? smile.png





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych