Skocz do zawartości


Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
1 odpowiedź w tym temacie

#1 .13.

.13.

    Nowy użytkownik

  • 2 postów
  • Na forum od: 03.2012
3
  • Umiejętności: 4
  • Wrocław

Napisano 27 marzec 2016 - 21:44

Witam wszystkich, chciałem podzielić się relacją ze swojego wyjazdu do Włoch. 
Wyjazd odbył się w dniach 12-19.3.2016. 
Miejsce noclegu: mały hotel w miejscowości Dimaro. Łącznie 6 osób, 2 samochody. 

Miejsce jazdy: region dookoła, czyli okolice Madonna di Campiglio, Folgarida, Marileva, Pinzolo

 

Wyjazd z Polski w sobotę po północy, przyjazd na miejsce koło południa. Generalnie droga do Włoch jest dobra, gorzej droga powrotna. W dzień z powodu kontroli na granicy Austriacko-Niemieckiej tworzą się gigantyczne korki, dlatego celowaliśmy tak, żeby być tam w godzinach nocnych. Wariant ten jest bardzo dobry, wieczorem ruch jest dużo mniejszy, jest zwężenie do 1 pasa, ale idzie to płynnie. Warto dodać że ta kontrola jest tam ustawiona raczej na dłużej - zwężenie na 1 pas zbudowane jest z betonowych bloków, jest rozłożony namiot i (zapewne) miły pan policjant patrzący kto przejeżdża zaprasza niektóre samochody na boczek w celu kontroli. Jadąc do Włoch z powodu tego zwężenia korek miał kilkanaście ładnych km.

 

Na stok dojeżdżaliśmy własnymi samochodami. Generalnie pierwotnie chciałem znaleźć hotel przy wyciągu, ale jako iż mi się nie udało, dojeżdżaliśmy codziennie samochodem. Okazało się to o tyle dobrym rozwiązaniem, że mogliśmy się zdecydować codziennie na start w innym miejscu - każdym z wymienionych powyżej. Zawsze to większa różnorodność tras już od samego początku jazdy. 

 

Warunki pogodowe - tydzień przed naszym przyjazdem napadało trochę nowego śniegu. Dzięki temu śniegu nie brakowało, a do tego był dość nowy. Drugiej nocy spadł nawet nowy śnieg, przez co jazda trzeciego dnia odbywała się początkowo po świeżym, nie wyratrakowanym śniegu. Trasy przygotowane są bardzo dobrze, jedyny problem ze śniegiem występuje popołudniami na niższych wysokościach (przy dolnych stacjach). A tak nie ma co narzekać. Z uwagi na lekki przymrozek nie było ciapy, nie było wielkich muld. Nic tylko jeździć. Tłoku można było doświadczyć jedynie w niedzielę. Poza tym spokojnie i luźno, no z wyjątkiem łącznika pomiędzy Madonną i Folgaridą w godzinach popołudniowych - mogliby tam wybudować wydajniejszy wyciąg, skoro codziennie tworzą się "korki" ;)

 

Miłym zaskoczeniem była wizyta w Pinzolo - niby trochę na uboczu, ale świetna trasa no i piękny widok ze szczytu. Na pewno warto tam skoczyć na 1 dzień. 

 

Poza tym otoczenie szczytu passo groste we mgle - cudowne. Również warto tam pozjeżdżać :)

 

Pierwszy raz na nartach byłem 5 lat temu w Folgaridzie. Tym razem pojechałem tam i byłem w stanie przejechać praktycznie cały kompleks - i mogę polecić tą okolicę każdemu. Być może osoby lubiące bardzo strome trasy nie znajdą ich tam bardzo bardzo wielu - ale warto przynajmniej dla widoków i dla dużego zróżnicowania tras. Uważam też że termin marcowy nie jest zły - karnety są już trochę tańsze, ludzi znacznie mniej niż w sezonie, a warunki wyśmienite. 

 

W drodze powrotnej żeby zgubić trochę czasu zahaczamy o Bolzano, gdzie decydujemy sie poszukać jakiejś lokalnej knajpki (a więc nie nastawionej na turystów) i zjeść lokalną pizzę. I d e a l n a. Mógłbym tam siedzieć i jeść ją codziennie przez tydzień. I zachwytu nad pizzą i całym wyjazdem nie popsuł nawet fakt, że jeden z samochodów postanowił nie odpalić. 5 prób pchań bez rezultatu (nie polecam pchać samochodu wyładowanego rzeczami dla 3 osób + bagażnik dachowy z nartami... - siłownia gratis). Znalezienie sklepu z kablami do akumulatora zajęło nam ledwie... ponad godzinę, bo stacje to tam nie pracują w sobotnie popołudnia. Na ostatnią chwilę udało nam się wpaść do OBI, tuż przed zamknięciem. Zadowoleni wracamy z kablami do drugiego samochodu żeby go odpalić, a on... tym razem normalnie odpalił. Mały złośliwiec ;)

 

Nocny przejazd przez granicę - bez problemu.  

Jeżeli ktoś ma taki zasięg, tankować polecam w Austrii. Straszne są te różnice w cenach. W Niemczech przy autostradzie 1.4E, w Austrii 1.3E, a we Włoszech 1.7E. Opłaca się też zjechać z autostrady - pierwsza lepsza miejscowość i już paliwko po 1.01E. Także warto. 

 

Jeżeli ktoś by miał jakieś pytania odnośnie wyjazdu w te okolice - chętnie podpowiem, jeżeli będę coś wiedział :)

 

 

Jeżeli ktoś miałby ochotę - załączam filmik z naszego wyjazdu. Montażysta ze mnie amator (drugi filmik jaki zmontowałem, więc szału nie ma):

 

Filmik ogólny:

https://youtu.be/zUB5YnQq0rU

Oczywiście polecam w wersji HD.

 

Filmik z Pinzolo, pokazujący tamtejsze trasy:

https://youtu.be/M8FBves2ucE

 

Dorzucam też kilka zdjęć, jeżeli ktoś jest ciekawy widoków. 

 

 

DSC06949.JPG

DSC06974.JPG

DSC06993.JPG

DSC07001.JPG

DSC07007.JPG

DSC07181.JPG

IMG_20160316_104245_HDR.jpg

IMG_20160316_102231.jpg


  • gajowy01 podziękował za tę wiadomość

#2 .13.

.13.

    Nowy użytkownik

  • 2 postów
  • Na forum od: 03.2012
3
  • Umiejętności: 4
  • Wrocław

Napisano 12 styczeń 2019 - 21:23

Dorzucam  opóźnioną relację z kolejnego wyjazdu w 2018 roku, dwa lata po poprzednim. Nie tworzę kolejnego tematu tylko dopiszę się w swoim smile.png
Wyjazd w podobnym okresie co ostantio, połowa marca. Tym razem cel był taki: zwiedzić wszystkie stoki w okolicy. Plan ambitny, bo stoków dużo, ale udało się. 
Wyjazd z Polski był dość trudny. Autostrada A4 - prędkość od 10 do 80km/h max, a to z powodu lodu i śniegu. Masa wypadków, masa zatrzymanych samochodów. Podróż przz A4 dwa razy dłużej, niż zakładaliśmy. Na szczęście po wjeździe do Niemiec trasa normalna i żadnych problemów aż do hotelu. A tym razem zatrzymaliśmy się w miejscowości Cogolo - blisko do stoków w Pejo, o których później. 
Pierwsze dwa dni jazdy to totalnie zła pogoda - śnieg, śnieg z deszczem, dolne partie stoków to walka o życie. Gdzie są moje piękne, słoneczne Włochy? Te dwa dni spędziliśmy na ponownym jeżdzeniu po znanych już nam stokach, czyli Marileva, Folgarida, Madonna di Campiglio. Na szczęście kolejne dni to już dobra, raczej słoneczna pogoda. I tu zaczyna się ciekawiej. Miejsca jakie odwiedziliśmy i ich krótki opis, może kogoś przekona (bądź nie), że warto tam zajrzeć:
Pinzolo - tym razem wiedzieliśmy co i jak i zamiast samochodem, pojechaliśmy do Pinzolo kolejką z Madonny. Całkiem dobre połączenie, nie ma chyba sensu jechać samochodem. Czas podobny, a przynajmniej można sobie jeszcze trocję pojeździć na nartach. Znaleźliśmy pustą trasę i śmigaliśmy na niej cały dzień - od góry do dołu. Trasy puste, szerokie, nic tylko jeździć. Z ciekawostek (trochę smutnych) na trasie lądował helikopter, zabierał jakiegoś nieszczęśnika, który niestety zrobił sobie tego dnia krzywdę na nartach. Start helikopteru na stoku jest całkiem ciekawym (choć przykrym) zjawiskiem. Jest też to na załączonym niżej filmiku.
 
Passo del Tonale - miejsce nazwane przez nas włoskim Zieleńcem. Oczywiście dużo większym i ładniejszym. Jakoś tak widok ośrodka nam przypominał ten polski ośrodek. Jednak infrastruktura i ilość stoków, a przede wszystkim widoki - nieporównywalne. Miejsce zdecydowanie godne polecenia. Kilka krótszych stoków w dolnej części, dobre do nauki, kilka wyciągów jadąćych dalej, zapewniających więcej dłuższych stoków i ponownie - widoki.  Dodatek to Presena - długi wyciąg na 3000m na przeciwko powyżej opisywanego - zdecydowanie warto wjechać. "Czuć" inny klimat. Na samej górze super widoczek - warto, warto, warto smile.png Zjad popooludniu może być trudny, z góry jest tam właściwie 1 zjazd, robią się muldy - górna partia to walka o życie. Środek ok, a dół znów muldziasto. Ale i tak - warto.  
 
 
Adamello - Stok z boku dwóch powyższych, połączony z nimi długą kolejką i długim dojazdem. Widać trochę starszą infrasktrukurę. Pojechaliśmy tam w drugiej części dnia, dojazd był trudny ze względu na muldy i właściwie już rynny zrobione przez ludzi na dojeździe. Jeżeli ktoś ma czas to warto i tam zajrzeć, żeby zaliczyć wszystkie ośrodki. Jednak zdecydowanie bardziej warto odwiedzić poprzednie miejsca. 
 
 
 
Pejo - nie spodziewałem się tego, co tam zobaczymy. Wjazd na sam szczyt - też 3000m - już to jest świetnym przeżyciem, widok z kolejki jest niesamowity. Warunki tu są bardzo zmienne. Raz wjeżdżamy i jest słonce, za chwile już mgła, bo przyszła chmura. Tak czy inaczej chyba najlepsze stoki w okolicy. Stoki są szerokie i bardzo zróżnicowane. Zjazd z samej góry na dół - zjazd bez postoju to wyzwanie. Zajęło mi to około 10 minut. Męczące, ale jakże przyjemne. Od połowy śnieg już słabszy, ale i tak warto zjechać na dół przynajmniej kilka razy. Pozostałe zjazdy - raczej sugeruję do połowy, jeżeli jest ciepło. I bardzo, ale to bardzo warto być tam od samego rana. Zjazd po tak fantastycznym stoku na świeżej trasie - nie ma nic lepszego. W Pejo tak się nam spodobało, że spędziliśmy tam 2 dni. I nie żałujemy. Do tego jest tam niezły ski-park. Kilka wyskoków, grające pianino po którym się przejeżdża. I dla tych, którzy dobrze jeżdżą, i dla słabiej jeżdżących (tak jak dla mnie) coś się znajdzie.  Zdecydowanie Pejo było odkryciem wyjazdu. W Pejo też zaliczyłem swój spektakularny upadek, po którym pierwszy raz w życiu pomyślałem, że chyba połamałem się na nartach. Na dość stromym stoku przy skręcie narta wbiła mi się w ziemię, wypięła, no i poleciałem, najpierw jadąc kilkanaście sekund na brzuchu, a potem na plecach, bo jadąc na brzuchu postanowiłem wstać - co spowodowało wystrzelenie mnie w powietrze i obrót i kolejny zjazd, tym razem na plecach - komentarz kolegi: grunt że sie nagrało na kamerce wink.png . Skończyło się na przeciętej nodze i podartych spodniach w kilku miejscach. Do dziś nie wiem, jak to się stało, że wstałem w jednym kawałku i mogłem jechać dalej. Taki upadek to dobra nauczka na przyszłość smile.png
 
 
Podsumowując - polecam całą okolicę, a w szczególności ruszyć się do Pejo, jeżeli ktoś ma taką możliwość. Miejsce mniej popularne od Madonny i okolic, ludzi mniej, a stoki i widoki chyba nawet ciekawsze!
 
W tym roku kolejny, ostatni już raczej wyjazd w to miejsce. Później czas ruszyć odkryć nowe miejsca do jazdy smile.png
 
Dorzucam kilka zdjęć na zachętę i mój filmik smile.png
 
 
 
Zdjęcia w załączniku:
 
 

Załączone miniatury

  • DSC03058.thumb.JPG.69a8f3359ecb98d9f5f84c3592c53341.JPG
  • DSC03081.thumb.JPG.12f02c1afcb0c3e9e6efaee1b93c8547.JPG
  • DSC03170.thumb.JPG.1af9cf91649101ebcb382d532d0c8cdb.JPG
  • DSC03191.thumb.JPG.fae892c8a28b3170d6b13edf2cec88b9.JPG
  • DSC03195.thumb.JPG.97e47298d5435d06cf64c76245aeb023.JPG
  • DSC03219.thumb.JPG.fe02a8250dc2b67df3d65878779e8686.JPG
  • DSC03230.thumb.JPG.c4911f6f4f8757ffe26235632ffeca05.JPG
  • DSC03240.thumb.JPG.3a5a74fa4e5e42c81b2ffef4dd471f11.JPG
  • DSC03255.thumb.JPG.e97f00c4999144c31a6f32964d38cd4d.JPG
  • DSC03261.thumb.JPG.d69ae0a876f8075bee466768d4fb9f88.JPG
  • DSC03285.thumb.JPG.5e369022366c97cdd3d1e2e017eb1979.JPG
  • DSC03287.thumb.JPG.2225c3b14ee4cfff6035a5815340f22a.JPG
  • G0041819.thumb.JPG.858218f1821dcae3383cb8e0f0b348b2.JPG
  • IMG_20180323_104647.thumb.jpg.a11d7ae6b17e2027cb9d2018c95653c5.jpg




Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych