Skocz do zawartości



Zdjęcie
  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
243 odpowiedzi w tym temacie

#21 bocian74

bocian74

    Kiepski narciarz

  • PipPipPipPipPipPip
  • 5068 postów
  • Na forum od: 12.2008
1911
  • Umiejętności: 2
  • Rybnik

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:01


Ostatnio nieco zaniedbuję sie w treningu obu, stąd pytanie czy w międzyczasie nie wymyślono czegos o czym nie wiem w działce 'upadki'.....

 

 

Nie, chyba nic się nie zmieniło.

"Upadek kontrolowany" to taka sytuacja, gdzie jadący nie ma pojęcia co dalej robić, więc się wywraca. W ten sposób wielu próbuje (bez skutku) udowodnić że tyłkiem są w stanie skuteczniej wytracić prędkość niż przy pomocy krawędzi nart.

 

Osobiście widzę tylko jedno zastosowanie "upadku kontrolowanego"- przejazd pod nisko zawieszoną żerdzią :)

 

Pozdr

Marcin



#22 tatmak

tatmak

    Użytkownik

  • PipPip
  • 280 postów
  • Na forum od: 02.2009
177
  • Umiejętności: 6
  • Trójmiasto

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:24

Jak się robi upadek "kontrolowany" to nie wiem, ale moja córka robiła upadki "ratunkowe" jak uczyła się jeździć i traciła panowanie nad nartami, czasami w bardzo prostych sytuacjach. Tłumaczyła, że woli się sama wywalić zanim zrobią to narty. Teraz upadek to dla niej "hańba" i strasznie przeżywa jak się przydarzy (dalej uczy się jeździć ale już na poziomie 3-4).

A ja upadam najczęściej przez głupotę własną i czasami przez głupotę cudzą.

Przy głupocie cudzej najczęściej wnioski kierują do głupoty własnej bo większości tych upadków mogłem uniknąć.

Prywatne upadki z głupoty własnej to najczęściej wynik chwilowej euforii.

Np. jak załapałem co to jazda na krawędzi i na pustym stoku poleciałem szybko szerokim skrętem to byłem w 7 niebie, i byłem pewien, że przejadę 0,5 m obok siatki ograniczającej. Ostatecznie przejechałem po stycznej i prawie się udało, ale jedno oczko siatki trochę odstawało od reszty i złapało czub narty. Lot był piękny, siatka zdjęła mi obie narty i jeden kijek razem z rękawiczką. Lądowanie w puchu za siatką, też piękne, miękkie i przytulne. Jak się wygrzebałem byłem szczęśliwym idiotą :blink: . Innym razem zachwycony, że moja rodzina już jeździ na nartach filmowałem ich jadąc pługiem tyłem. Pilnowałem kadru w kamerze i toru jazdy. Po czym jadę już nie pilnowałem i jeden wredny, większy odsyp znienacka zatrzymał mi narty a ja, za sprawą fizyki, pojechałem dalej. Wyglebiłem niezbyt efektownie, ale efektywnie, pęknięte żebro i to od własnego łokcia, bo tak mi się upadło (łokieć k...a cały).  Czysta głupota, wręcz "hańba"  :(  .

Ale generalnie staram się nie upadać i da się to zrobić. U mnie jest to kosztem szybkości postępów w nauce. Zazwyczaj, w momencie gdy wyczuwam granicę możliwości (ale taką jeszcze do przełamania), zapala się we łbie lampka ostrzegawcza: "uważaj chłopie, jak się połamiesz nie odwieziesz rodziny do domu". I co gorsza: "żona przestanie się bać długich tras i stracisz pozycję długodystansowego kierowcy" ;)

Są też gleby przy wykonywaniu różnych idiotycznych ćwiczeń, najczęściej na jednej narcie, typu: "noga tu, ręka tu, jedziesz tam" :) . Niestety, te ćwiczenia pomagają, ale dopiero jak się je już wyćwiczy. I upadków tego typu nie liczę, są poza tematem.

 

Podsumowując, jak już się trochę umie jeździć, upadki można zminimalizować. Doświadczenie i "objeżdżenie" w tym pomaga, ale najbardziej pomoże zdrowy rozsądek zwalczający chwilową euforię. W końcu to nie pierwsze i nie ostatnie nartowanie w życiu.

Na narty jadę dopiero w lutym , stąd te "mądrości", a kto wie co się wydarzy. Jak już dojadę to będę musiał dobrze pilnować "zdrowego rozsądku" :P

No, ja tak widzę amatorskie upadki przez pryzmat własnej osoby.

Pzdr

tatmak



#23 moris

moris

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1103 postów
  • Na forum od: 05.2007
950
  • Umiejętności: 1

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:34

......

 

Osobiście widzę tylko jedno zastosowanie "upadku kontrolowanego"- przejazd pod nisko zawieszoną żerdzią :)

 

Pozdr

Marcin

Eeeeeeee, a gdzie stategia i taktyka jazdy :D :D


.

#24 BigMonster

BigMonster

    Użytkownik

  • PipPip
  • 167 postów
  • Na forum od: 02.2010
122
  • Umiejętności: 4
  • Zagłębie szparagowe

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:46

Ze mną jest inaczej. Tylko upadki niekontrolowane.

Jak się zagapię w przejeżdżającą obok narciareczkę, to jeśli nie zaliczę przyziemienia od razu to i tak dostanę w łeb od mojej przybocznej żandarmerii i wtedy już gleba murowana...

:huh:


  • Pciemko podziękował za tę wiadomość

#25 BigMonster

BigMonster

    Użytkownik

  • PipPip
  • 167 postów
  • Na forum od: 02.2010
122
  • Umiejętności: 4
  • Zagłębie szparagowe

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:47

... i jak tutaj nie jeździć w kasku?


  • Candy podziękował za tę wiadomość

#26 mlodzio

mlodzio

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 546 postów
  • Na forum od: 11.2011
403
  • Umiejętności: 6
  • Siedlce (Mazowieckie)

Napisano 02 grudzień 2014 - 12:58

... Jak się zagapię w przejeżdżającą obok narciareczkę, to jeśli nie zaliczę przyziemienia od razu to i tak dostanę w łeb od mojej przybocznej żandarmerii i wtedy już gleba murowana...

:huh:

 

... i jak tutaj nie jeździć w kasku?

:)  ;)


Pozdrawiam -Włodek


#27 jarod

jarod

    Użytkownik

  • PipPip
  • 190 postów
  • Na forum od: 12.2010
56
  • Umiejętności: 6
  • Jelenia Góra

Napisano 02 grudzień 2014 - 15:24

Rzadko, bywały sezony że wcale. Ale jak już się ********** to zawsze kończy się czymś niedobrym. Raz stłuczony bark (bolało do lipca) sezon temu uszkodzona łąkotka. :(  Oczywiście wszystko z winy ... przyrody. :P Teraz intensywny trening i może się uda w tym sezonie pojeździć na jakiejś "oślej". Wniosek - lepiej sie nie wywracać.


Użytkownik jark edytował ten post 02 grudzień 2014 - 18:26
wulgarne słownictwo


#28 osijana

osijana

    Nowy użytkownik

  • 6 postów
  • Na forum od: 12.2014
0

Napisano 02 grudzień 2014 - 19:31

Oj pamiętam moje początki... Upadek za upadkiem - myślałam, że nigdy się nie uda. Ale metodą prób i błędów... jakoś poszło. Może nie jestem perfekcyjna, ale napewno poczyniłam znaczące postępy.



#29 sebeq

sebeq

    Użytkownik

  • PipPip
  • 188 postów
  • Na forum od: 02.2012
28
  • Umiejętności: 5

Napisano 02 grudzień 2014 - 19:59

 

"Upadek kontrolowany" to taka sytuacja, gdzie jadący nie ma pojęcia co dalej robić, więc się wywraca. W ten sposób wielu próbuje (bez skutku) udowodnić że tyłkiem są w stanie skuteczniej wytracić prędkość niż przy pomocy krawędzi nart.

 

Każdy sądzi wg siebie.

Ja kontrolowany upadek rozumiem, jako sytuację, gdy np. ktoś nam zajedzie drogę, wpadniemy na muldę i inne wszelkie sposoby, które wytrącają nas z równowagi i gdzie ryzyko jej utrzymania jest większe niż w przypadku wywrócenia się w taki sposób, żeby kontrolować ułożenie nóg i nart w celu uniknięcia kontuzji.

W każdym sporcie to jest stosowane.

Oczywiście wiadomo, ze im lepsze umiejętności, tym mniej powodów do upadku.



#30 jark

jark

    Instruktor SkiForum.pl

  • 7891 postów
  • Na forum od: 04.2006
2778
  • Umiejętności: 1
  • Ojczyzna

Napisano 02 grudzień 2014 - 20:23

jednego dnia zaliczyłem jakieś 25-30 upadków ...

 

lat temu wstecz 3 może 4  ... Vigo di Fassa

jest tam taki mały ośrodek , w zasadzie dla rodzinny i dla dzieci

ale jest tam również ekstra czarna trasa , nazwana na cześć jednego z najwiekszych

alpejczyków świata ... Alberto Tomba

lubił ta trasę i często na niej trenował ... w zasadzie to ściana

z długim padakiem

 

...wówczas byłem po liftingu kolana ... w łepetynie zagościł strach przed stromizną ... ot blokada i lęk przed przepaścią - nie wiem skąd to mi się wzięło

chłopaki wynudzili się tam strasznie a ja, cały dzień katowałem się na tej trasie ... góra dół  bez przerwy

pierwsze 'zjazdy' to w zasadzie jazda na tyłku po pierwszych skrętach ... leciało się na sam dół, bo o zatrzymaniu się nie było mowy

zaciśnie te zęby (najlepszy środek przeciwbólowy - lepszy niż apap) i znów na górę ...

... po 20 -tym zaczęło być lepiej .... około 30-tego było cacy

po 40-tym 'środek przeciwbólowy' zamienił się w uśmiech ...

w sumie zjechałem ok 50 razy ...

 

:)

jarek

 


Użytkownik jark edytował ten post 02 grudzień 2014 - 20:58

cisza potrafi krzyczeć .... posłuchaj


#31 bocian74

bocian74

    Kiepski narciarz

  • PipPipPipPipPipPip
  • 5068 postów
  • Na forum od: 12.2008
1911
  • Umiejętności: 2
  • Rybnik

Napisano 02 grudzień 2014 - 20:56

Każdy sądzi wg siebie.
Ja kontrolowany upadek rozumiem, jako sytuację, gdy np. ktoś nam zajedzie drogę, wpadniemy na muldę i inne wszelkie sposoby, które wytrącają nas z równowagi i gdzie ryzyko jej utrzymania jest większe niż w przypadku wywrócenia się w taki sposób, żeby
kontrolować ułożenie nóg i nart w celu uniknięcia kontuzji.


Niestety, ale jakoś nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji. Rezygnacja z możliwości skutecznego hamowania i sterowania torem swojej jazdy nie wydaje mi się sensowna podczas normalnej, rekreacyjnej jazdy. Co innego sytuacja gdy siądziemy na śniegu już po wyhamowaniu.
No chyba że mówimy o tym, jak się zachować jak już kontrolę straciliśmy, lecimy i staramy się zminimalizować skutki niechybnego lądowania, ale chyba nie tego dotyczyło pytanie Michała.
Pozdr
Marcin

#32 Waldi_l

Waldi_l

    Użytkownik

  • PipPip
  • 251 postów
  • Na forum od: 10.2010
85
  • Umiejętności: 6
  • Lublin

Napisano 02 grudzień 2014 - 21:09

Tak czytam ten temat i sobie myślę gdzieś już o tym dzwonili . . .

Był przecież już temat: dlaczego się przewracamy, czy jakoś tak (nie pamiętam dokładnie)już jest i było wałkowane (chyba też finalnie skończyło się na technice jazdy itp. )

Pyt. nr 1:  Czy założyciel tematu nie czyta forum, nie używa opcji "szukaj". . . i powstało "takie coś"

Pyt. nr 2: Czy jest to spowodowane jakąś posuchą na forum

Pyt. nr 3: A może założyciel liczy na wiodący temat, który to finalnie zostanie podwieszony przez moderatorów strony . .  . :ph34r:

 

Tak czy siak, pozdrawiam ;)


Ruch może zastąpić każdy lek, ale żaden lek nie zastąpi ruch . . .

#33 Spiochu

Spiochu

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPip
  • 2657 postów
  • Na forum od: 05.2006
1789
  • Umiejętności: 7
  • Śląsk

Napisano 02 grudzień 2014 - 22:21

Temat może był podobny ale ten się bardzo dobrze rozwija.

 

 

Jak często upadam? To zależy. Jak jest dobry sezon i jeżdżę intensywnie i na tykach to nawet kilka razy na dzień. Jak jest taka padaka jak w zeszłym roku to chyba wyszło z 3-4 razy w czasie sezonu.

 

Dlaczego upadam? Też wskazałbym różnorodne przyczyny.

 

1. Najczęściej z uwagi na jazdę na granicy możliwości i próby jej przekraczania. To często kończy się glebą, nierzadko dość efektowną.

 

2. Nieuwaga i nonszalancja. Jadąc wolno nie skupiam się specjalnie na utrzymaniu równowagi i nieraz wychylę się za bardzo w bok i klapnę. Zdarzało się już przewrócić stojąc w miejscu Np. w kolejce do wyciągu. Nieraz spadałem też z orczyków i leżałem nawet na taśmie rozpędowej do krzesła.  Choć i tak nie przebiję kolegi, spotkanego na kursie instruktorskim, który wypadł z wyciągu krzesełkowego. Na szczęście nie z wysoka i w zaspę ;)

 

3. Czynniki sprzętowe. Wypieło się wiązanie lub puściła krawędź, choć ten drugi ma też związek z techniką.

 

4. Warunki do przewidzenia lub nie. Jakaś skała lub gałąź pod puchem. Niewidoczny fragment sztucznego śniegu prosto z armatki itp. i można polecieć jak z katapulty.

 

5. Nieznajomość trasy i brak zachowania odpowiedniej do tego ostrożności. W ten sposób spadłem z lodospadu w Pamirze i z dachu jakieś szopy w Livigno. Pewnie było też więcej przypadków.

 

6. Ludzie/ zbyt duży tłok. Zdarzały się zderzenia. Ktoś we mnie wjechał lub zmusił mnie do gleby w celu uniknięcia zderzenia. Mnie też się zdarzyło na kogoś wjechać ale ostatnio juz bardzo dawno. Większość sytuacji pewnie do przewidzenia ale ogólnie najlepiej w tłoku nie jeździć wcale.

 

Jeśli chodzi o kontrolowany upadek to w pewnym stopniu on istnieje ale na pewno nie zwiększa siły hamowania.

- Gdy puści mi krawędź na lodzie przy 70 km/h nie staram się szarpać i wstawać na siłę tylko ślizgam się na biodrze i plecach, strarając się nie zahaczyć nartami o śnieg.

- Gdy wylece z wiązań jak z katapulty stosuję taktykę "pijanego mistrza" czyli nie spinam się tylko koziołkuję czy turlam się tak jak mnie skierował moment bezwładności. Dopiero jak ten moment wyraźnie zmaleje, staram się sterować torem zjazdu tak by omijać przeszkody  lub obrucić się  nartami w dół i zacząć hamować.

- Poza trasą czy w innych niebezpiecznych warunkach gdy w przypadku gleby, konieczne jest hamowanie za wszelką cenę. Jeśli mam jeszcze narty próbuje zrobić przewrót prze bark, obrócić się nartami w dół i zacząć hamować. W przypadku braku nart, wykorzystuje buty, ręce, kolana, moze być nawet głowa. Cokolwiek by zwiększyć siłę hamowania i wryć się w śnieg. Sposób z przewrotem juz raz uratował mnie od śmierci, rycie w śniegu podobnie, z tym że upadek byl w czasie podejścia, z nartami przy plecaku (bez czekana).

- Kontrolowany upadek zdarzył się również kiedyś podczas wygłupów. Na wyjeździe z uczelni (większość początkujacych), chciałem się popisać bączkiem ale zaryłem o jakiś odsyp i glebnąlem na plecy. Wtedy szybko zrobilem przewrót w tył z nartami do jazdy pługiem tyłem. Udało się na tyle sprawnie, że koledzy uznali to za zaplanowaną akcję ;)

 

 

Bez wątpienia :) Tak samo jak stłuczka dla kierowcy.

 

Bezpieczni kierowcy nie mają stłuczek i wypadków. Kierowcy wyczynowi, mają ich za sobą dziesiątki. Niestety ale uzyskanie pewnych umiejętności wiąże się z ryzykiem. Chęć podejmowania ryzyka, zawsze będzie też subiektywna. Tak samo na nartach jak i w samochodzie. Jako idiota oceniany jest ten, który ma tę chęć większą niż dana społeczność a jako frajer ten co mniejszą. Jeżdząc na nartach zawsze jednak, w jakimś stopniu ryzykujemy, podobnie w aucie, niezależnie od tego czy jeździmy 50 czy 150. A jaki to będzie stopień ryzyka to już jest wybór nasz i społeczności, do której chcemy(lub musimy) sie dostosować.


Zawody Skiforum: 2012 GS - 2 miejsce, 2013 SL - 1 miejsce :D

Moja jazda:

http://www.dailymoti...m/video/x3nh7il


#34 b4rt3q

b4rt3q

    Nowy użytkownik

  • PipPipPip
  • 480 postów
  • Na forum od: 11.2008
199
  • Umiejętności: 7
  • okolice Myślenic

Napisano 03 grudzień 2014 - 08:01

... Jeżdząc na nartach zawsze jednak, w jakimś stopniu ryzykujemy, podobnie w aucie, niezależnie od tego czy jeździmy 50 czy 150. ...

i jak to mawiał Forest Gump "shit happens" :) byle z tego g@$#a wyciągnąć wnioski.

Ocenianie umiejętności na podstawie upadków/stłuczek jest mało miarodajne. To że ktoś się nie przewraca na nartach nie znaczy że jeździ dobrze i bezpiecznie, to że się przewrócił też nie świadczy o tym że jeździ źle i niebezpiecznie.



#35 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 03 grudzień 2014 - 10:08

i jak to mawiał Forest Gump "shit happens" :) byle z tego g@$#a wyciągnąć wnioski.

Ocenianie umiejętności na podstawie upadków/stłuczek jest mało miarodajne. To że ktoś się nie przewraca na nartach nie znaczy że jeździ dobrze i bezpiecznie, to że się przewrócił też nie świadczy o tym że jeździ źle i niebezpiecznie.

Cześć

Ważne jest jednak gdzie i kiedy się przewrócił.

Pozdrowienia



#36 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2853 postów
  • Na forum od: 11.2008
3601
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 03 grudzień 2014 - 13:46

Wage tych slow mozna docenic szczegolnie w glebokim sniegu, gdy po upadku pierwszym problemem jest okreslenie polozenia naszych nog i dostanie sie kijkami do wiazan w celu wypiecia, ewentualnie proby wykopania sie bez wypinania nart, co bez stabilnych punktow podparcia jest naprawde meczace. Czasem jeszcze dochodzi do tego poszukiwanie wypietej narty.

 

A jeszcze dodam do tego późniejsze ogólne odśnieżenie a w szczególności doprowadzenie gogli do użytku (dlatego wożę drugie do szybkiej wymiany). Czasem wyjście z głębokiego śniegu jest tak męczące, że pot zalewa oczy. A jeszcze jak trafimy z tą glebą w jakąś mieliznę to już kaplica.

Pamiętam jak kumplowi rozjechały się narty w zaspie i musiał je wypiąć. Wpadł w śnieg powyżej głowy (ja stałem na nartach i  śnieg miałem powyżej pasa). Szedł pod powierzchnią jak taran po podłożu ciągnąc narty za sobą i przepychając się w dwumetrowej ścianie śniegu - widziałem tylko czubek kasku. Szedł dusząc się w puchu i puszczając wiązanki k... (pod moim adresem bo go tam wyciągnąłem). Po paru minutach, które trwały jak wieczność po wyjściu poza mieliznę wyglądał jak po 15 rundowym pojedynku bokserskim. Ale jeździ dalej...

Poza trasą szybkie zredukowanie upadków do rozsądnej ilości (czyli zera) to kwestia przeżycia bo zamiast, co by nie powiedzieć przyjaznego, puchu można trafić twarzą w skałę albo sterczącą gałąź.

 

Ale jak się nauczyć jeździć w terenie bez tych pierwszych kilkudziesięciu gleb to naprawdę nie wiem...

 

pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#37 fredowski

fredowski

    Umiejetnosci 11

  • PipPipPipPipPipPip
  • 4437 postów
  • Na forum od: 03.2006
2375
  • Umiejętności: 1

Napisano 03 grudzień 2014 - 16:29

W piaskownicy gdzie do brzegu blisko mozna narty odpiac. W glebokim nart odpinac nie radze. Wszelkimi sposobami nalezy sie tak obrocic aby znalazly sie pod spodem. Nawet jedna przypieta narta potrafi byc bardzo przydatna w wygramoleniu sie na "plytszy" snieg.

Jak ciezko jest lekko zyc :)  Nie ma gazu nie ma skretu


#38 trzg13

trzg13

    Nowy użytkownik

  • Pip
  • 91 postów
  • Na forum od: 02.2012
48
  • Umiejętności: 8
  • ZIELONA GÓRA

Napisano 03 grudzień 2014 - 17:56

A mi się najczęściej zdażało leżeć na koniec dnia,jak już nogi słabe,a jeszcze by się chciało kilka razy zjechać.Mała górka jakaś mulda na zmęczonej nodze szybko się przekonywałem że to było o ten jeden raz za dużo.


  • Pciemko podziękował za tę wiadomość

#39 tatmak

tatmak

    Użytkownik

  • PipPip
  • 280 postów
  • Na forum od: 02.2009
177
  • Umiejętności: 6
  • Trójmiasto

Napisano 04 grudzień 2014 - 14:30

trzg13, to są te upadki, których można najłatwiej uniknąć, wprowadź taktykę jazdy, bo obserwacje już masz. I takich upadków już nie będzie.



#40 bakkz

bakkz

    Jadziu

  • PipPipPipPip
  • 1108 postów
  • Na forum od: 11.2014
842
  • Umiejętności: 7
  • Bielsko-Biała/ Nowy Sącz

Napisano 04 grudzień 2014 - 15:36

Upadki to stosunkowo ciekawa kwestia. Zasadniczo zdarza mi się wywrócić (choć częściej stracić równowagę i wyratować) w trzech przypadkach:

1. Podczas nauki.

Gdy próbuję czegoś nowego, staram się modyfikować pozycję w skręcie, położyć się bardziej i podkręcić skręt bardziej niż pozwala na to prędkość jazdy i twardość śniegu. Można powiedzieć, że to upadki stosunkowo przewidywalne, bo mam świadomość, że przeginam.

2. Jak się zagapię.

Tutaj jest różnie, choć wywrotki zazwyczaj mają miejsce przy zerowej prędkości, po zahamowaniu, gdy bardziej skupiam się na tym, co dzieje się wokół i zapominam o tym co robię. To tak w wielkim uproszczeniu. Upadek w takich warunkach zdarza się u mnie bardzo rzadko, mniej niż raz na sezon, ale utrata równowagi i ratowanie całkiem często. :P

3. Gdy nic nie widać.

Jak jest mgła, gdy nie mam żadnego punktu referencyjnego i o tym, że jest podłoże wiem tylko dlatego, że na czymś stoję, mam poważne problemy z zachowaniem równowagi po zatrzymaniu. Szczególnie na wypłaszczeniu. Choć tutaj najczęściej taka wywrotka polega na przycupnięciu na śniegu. Choć w marcu, przejeżdżając z Risoul do Vars, zdarzyło mi się na dojazdówce we mgle zjechać z trasy i fiknąć kozła. Byłem święcie przekonany, że jadę przy lewej krawędzi trasy dojazdowej. Błąd. :)

 

Oprócz tego kusi mnie dodanie czwartej kategorii. Upadku przypadkowego, gdzie wszystko powinno być w porządku, ale np. wypięło się wiązanie, narta nieoczekiwanie zapadła się w śniegu, ogólnie stało się coś nieprzewidywalnego.





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych