Skocz do zawartości



Zdjęcie
* * * * * 1 głosy

8 dni w grupie Ortler - Cevedale


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
33 odpowiedzi w tym temacie

#1 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 10 maj 2014 - 18:23

"Ukoronowaniem" (choć to jeszcze niekoniecznie) naszego sezonu narciarskiego miał być trawers masywu Ortler - Cevedale - rozległej grupy położonej w południowym Tyrolu i znanej "normalnym" narciarzom z takich stacji jak Sulda, passo dello Stelvia, Santa Caterina Valfurva, blisko leży też Bormio. Po dokładniejszym przyjrzeniu się obszarowi trawers zamienił się w trochę "gwiaździstą" eksploatację terenu. Zaplanowaliśmy 7 noclegów w czterech schroniskach. Ponieważ w pierwszym schronisku były dwa noclegi a w drugim trzy można było zabrać więcej żarcia z myślą, że je zutylizujemy przed końcem tury i nie będziemy codzienne musieli targać. W kwestii plecaków już kiedyś pisałem więc krótko; mieliśmy sprzęt narciarski (narty, foki, buty, harszle, kije, gogle, rękawice), ratunkowy (ABC), wspinaczkowy (2 liny na pięciu, szpej, raki, czekan), ciuchy (razem po trzy warstwy) okulary IV kategorii no i kapcie, wkład do śpiwora, apteczka, zestaw naprawczy. Na zespól była też jedna zapasowa foka. Oprócz tego zabrałem czapkę z wielkim daszkiem i ochroną karku a także kominiarkę, która lepiej sprawdza się od buffa i lekkie rękawiczki. Wspomnianego na początku szturm żarcia zabrałem około kilograma - minimalnie za dużo. Nie wziąłem termosu tylko butelkę PET (i tabletki musujące z magnezem). Razem dało to normalny plecak bez nart i butów pewnie z 12-13 kg.
 
Dojazd z Wro zajął 12 godzin - około 18.30 dotarliśmy do końca drogi w dolinie Martell. Przed 20.00 zameldowaliśmy się w schronisku Zufallhutte pytamy:
- sprechen sie deutsch?
- ja naturlich, i po włosku i po polsku też!
Szczęka nam opada - ekipa w schronisku jest głównie polska, trzy dziewczyny (no wstydu to one nam nie przynoszą) z Anetą na czele, kucharz też Polak, Włoch właściciel i Rosjanka to chyba cała reszta ekipy. Wybiegają na chwilę aby nas obejrzeć - okazuje sie, że jesteśmy pierwszą polską grupą od 3 lat! Chyba brakuje miejsc noclegowych bo dostajemy 2,5 dwójki (a zamawialiśmy zbiorówki). Ja z Kamilem mamy nawet pojedyncze łóżka, umywalkę w pokoju i jest - szok - pościel. w kranach ciepła woda. 
 
Dzień 1
 
Śniadanie o 6.30 trochę po 7.15 wychodzimy, jak zawsze, raczej jako jedni z ostatnich - aby iść po śladach tubylców. Wysokość schroniska to 2265 m.n.p.m.
 
gallery_168102_596_97739.jpg
 
Naszym celem jest kollkuppe (3330). Rano jest mglisto, wietrznie i w takich warunkach lądujemy na przełęczy pod szczytem (3306). Razem z nami jest pewnie kilkunastu narciarzy. Do szczytu brakuje tylko 30 m ale uznajemy, że w tym wygwizdowie i mgle nie ma sensu tam włazić, podobnie myśli większość. 
 
gallery_168102_596_82057.jpg
 
 
gallery_168102_596_55217.jpg
 
Zakładamy narty i jazda. Widoczność jest mocno ograniczona ale stopniowo rozwiewa się i przy schronisku jest już tak. 
 
gallery_168102_596_120936.jpg
 
Pora jest mocno wczesna koło 13.00 jesteśmy obok schroniska (2265 m) więc co zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem? Proponuję aby spróbować wleźć na Madritsch spitz (3255). Dobra widoczność się stopniowo kiepści i gdzieś pod przełęczą na wysokości pod 3000 ściągamy foki i jazda w dół. 
 
gallery_168102_596_139177.jpg
 
Stopniowo coraz więcej widać, początkowe strome ścianki kończą się rozległymi dolinami i jedziemy sobie jak Pany. 
   
gallery_168102_596_92459.jpg
 
gallery_168102_596_79300.jpg
 
Budynek po lewej to hotel przed którym parkujemy a ten po prawej schronisko. 
 
gallery_168102_596_249812.jpg
 
Bilans dnia to 1700 m w pionie, w sumie 20 km podejścia i zjazdy. W schronisku przeparkowują nas do 6-ki (dodając nam Austriaka do kompletu). Warto wspomnieć, że kuchnia tutaj jest naprawdę dobra i w wielkiej obfitości.
 
Dzień 2
 
Następnego dnia czeka nas zmiana miejscówki ale zanim to nastąpi to jest kawałek drogi. Plan jest następujący. Wpierw na Monte Cevedale (3769 m) 
 
gallery_168102_596_74025.jpg
 
później krótki zjazd w dolinę Vedretta di Cadec a nastepnie przez przełęcz pod Pasquale (3431 m) i na końcu zjazd do schroniska Branca. Dyskutujemy drogę podejścia i ustalamy dość długą linię łagodnie okrążająca ZufallSpitze (szczyt leżący tuż obok naszego celu) i wchodząca na Monte Cevedale od północy. 
 
gallery_168102_596_18366.jpg
 
Wydaje się, że to zdecydowanie dłuższa droga niż wejście od wschodu ale zagęszczenie poziomic pokazuje, ze byłoby tam dużo trawersowania a tak wygląda, że będzie można rozpędzić jak pociąg i może to być szybsza a co ważniejsze przyjemniejsza droga. Ta kalkulacja okazuje się trafna. Za to cały czas wzmaga się wiatr i po bardzo wrednym końcowym podejściu lądując na szczycie dosłownie telepiemy się z zimna. 
 
gallery_168102_596_134068.jpg
 
Za granią na szczęście nie wieje i udaje się powoli dojść do siebie. 
 
gallery_168102_596_151658.jpg
 
Zjazd wzdłuż seraków jest bardzo urokliwy a później po przezbrojeniu nart wchodzimy na przełęcz pod Pasqualle. Ściagamy foki, na początku jest stromo i w dodatku jedziemy po starym lawinisku ale z czasem się wypłaszcza i robi się pięknie. Wypatrujemy jakiegoś przytulniejszego miejsca aby zrobić sobie przerwę bo czasu do obiadokolacji jeszcze sporo. 
 
gallery_168102_596_115773.jpg
 
 
gallery_168102_596_166691.jpg
 
 
gallery_168102_596_67417.jpg
 
No wygląda, że wiatr wieje wszędzie i z różnych kierunków W Brance (2487) dostajemy sympatyczną 6-kę więc mamy dodatkowe łóżko na bety.
 
gallery_168102_596_134018.jpg
 
Karmią tutaj też świetnie. Bilans dnia to 1700 m w pionie 
 
Dzień 3
 
 
Położenie Brancy jest genialne, w okolicy roi się od szczytów 3500-3700. 
 
gallery_168102_596_16885.jpg
 
Za pierwszy cel obieramy Matteo (3678), dzień wita nas sporym zachmurzeniem, zjeżdżamy kawałek i ubieramy foki. Miła niespodzianka - szybko przejaśnia się - "nasz szczyt" tkwi gdzieś w chmurach na końcu doliny. 
 
gallery_168102_596_12445.jpg
 
Początkowo idziemy za niewielką grupką ale później decydujemy się na "własną" drogę podejścia - wykorzystując długi, wysoki i wygodny grzbiet moreny bocznej, która komfortowo przeprowadza nas przez pofałdowany teren lodowca. 
 
gallery_168102_596_26030.jpg
 
Za nami podążają inne grupy. Szybko zdobywamy wysokość i robi się coraz piękniej. 
 
gallery_168102_596_134914.jpg
 
Podziwiamy olbrzymie seraki. Na grani jest już bardzo twardo a miejscami dla odmiany drobniutki sypki i nietrzymający śnieg. Trzeba uważać. 
 
gallery_168102_596_8583.jpg
 
gallery_168102_596_131365.jpg
 
Na szczycie jest nas kilkunastu, wiatr przywiał chmury i zjazd nie jest już taki oczywisty. 
 
gallery_168102_596_69265.jpg
 
 
gallery_168102_596_9012.jpg
 
Na szczęście obok szykuje sie grupa z przewodnikem wiec postanawiamy zasępić się. Miejscowy dobrze zna teren prowadząc przez interesujace, często przyjazne narciarzom ścianki. I już wiem bedzie to jeden z najsympatyczniejszych zjazdów w życiu. Słońce też sympatycznie wylazło zza chmur. Delektujemy sie widokami, zjazdami - teren cudownie pokręcony. 
 
gallery_168102_596_110005.jpg
 
 
gallery_168102_596_117195.jpg
 
Znów jesteśmy na morenie bocznej i zaglądamy w oczy lodowca. Obok szczelin prowadzi zjazd z Tresero - widać, że 20 m odchyłki od szlaku może skończyć się w lodowym grobie. A to chyba maksymalna dokładność z jaką da się w praktyce nawigować w terenie przy pomocy GPS-ów... 
 
gallery_168102_596_31332.jpg
 
 
gallery_168102_596_60067.jpg
 
 
gallery_168102_596_115553.jpg
 
 
gallery_168102_596_27596.jpg
 
Podziwiamy jak w amfiteatrze szczyty dookoła dyskutując gdzie by tu jeszcze jutro wleźć a przede wszystkim zjechać.
 
gallery_168102_596_19276.jpg
 
W schronisku, do którego trzeba trochę podejść, jesteśmy dużo przed czasem obiadu więc myjemy się i piwkujemy. Obiad jest nagrodą za nasz znój i trzeba powiedzieć, że kuchnia włoska w schroniskach bije na głowę austriacką (jakkolwiek i tam kalorii nie brakowało).
 
dzień 4 - cdn
 
Pozdro
Wiesiek

Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#2 Tadeusz T

Tadeusz T

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2505 postów
  • Na forum od: 01.2008
2034
  • Umiejętności: 7
  • Łódź

Napisano 11 maj 2014 - 22:08

Opisując zawartość plecaka pominąłeś sprzęt fotograficzny... :)

Mógłbyś zdradzić czym fotografowałeś?

I dlaczego to było tak cholernie ciężkie????? :D

Tadek



#3 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 12 maj 2014 - 07:35

Opisując zawartość plecaka pominąłeś sprzęt fotograficzny... :)

Mógłbyś zdradzić czym fotografowałeś?

I dlaczego to było tak cholernie ciężkie????? :D

Tadek

 

Nex -3 z naleśnikiem 16 mm i dodatkowym aku, Waga akceptowalna -  około 400 g, rozmiar też - choć trochę duży. Zdecydowanie lepszy byłby Nex-6/7 z zoom-em 14-42 (miałbym zbliżenia z jazdy i fragmenty krajobrazu) przy prawie tej samej wadze i o wiele wygodniejsze pracy (wizjer). Ale to co najważniejsze - matryca o rozpiętości tonalnej ponad 13 EV - w nex-3 jest i jak widać doskonale dała radę. Pliki oczywiście z RAW bardzo mocno interpretowane - jpg nie nadawałyby się do pokazania.

 

Pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#4 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 12 maj 2014 - 10:29

Cześć

No właśnie to jest to co mnie bardzo zainteresowało. Zdjęcia mają taka specyficzna troszkę nienaturalną kolorystykę co nadaje im takiej specyficznej ekspresji (może to debilnie brzmi ale tak to odbieram) i czyni troszkę tajemniczymi. Bardzo fajny efekt osiągnąłeś - super.

Pozdro



#5 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 12 maj 2014 - 10:36

Cześć

No właśnie to jest to co mnie bardzo zainteresowało. Zdjęcia mają taka specyficzna troszkę nienaturalną kolorystykę co nadaje im takiej specyficznej ekspresji (może to debilnie brzmi ale tak to odbieram) i czyni troszkę tajemniczymi. Bardzo fajny efekt osiągnąłeś - super.

Pozdro

 

Cieszę się, że Wam się podoba, chciałem aby góry miały swoją drapieżność...

 

Pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#6 marioo

marioo

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 931 postów
  • Na forum od: 02.2009
560
  • Umiejętności: 3
  • Warszawa

Napisano 12 maj 2014 - 10:37

Nie będę silił się na oryginalność: JAK ZWYKLE BAAAAARDZO ZAZDROSZCZĘ!

 

Pozdrawiam

marioo


  • jaro323 podziękował za tę wiadomość

#7 mm2

mm2

    MAKO

  • PipPipPip
  • 828 postów
  • Na forum od: 01.2009
164
  • Umiejętności: 5
  • Puck/Tu się do Rysi strzela ;)

Napisano 12 maj 2014 - 11:06

HDR chyba trochę pomógł, zdjęcia bardzo ładne

#8 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 12 maj 2014 - 11:41

HDR chyba trochę pomógł, zdjęcia bardzo ładne

 

To nie są HDR (ani tym bardziej DRI). W zasadzie standardowe wywołanie - tylko suwaki. Wszystkie wołane wg tych samych ustawień (z dwoma wyjątkami - wschód słońca).

 

Pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#9 kobyr

kobyr

    Użytkownik

  • Pip
  • 78 postów
  • Na forum od: 01.2014
33
  • Umiejętności: 6
  • Pyskowice Śląsk

Napisano 13 maj 2014 - 15:07

Cudowne zdjęcia :)

Pozdrawiam



#10 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 12954 postów
  • Na forum od: 11.2007
7877
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 maj 2014 - 22:38

Cześć

Wieśku, ja mam jeszcze takie pytanie - Naszego czyli czyjego - w pierwszym zdaniu piszesz więc rozumiem, że to sezon rodzinny, grupowy itd. Napisz o ekipie...

Pozdro



#11 jark

jark

    Instruktor SkiForum.pl

  • 7891 postów
  • Na forum od: 04.2006
2778
  • Umiejętności: 1
  • Ojczyzna

Napisano 14 maj 2014 - 12:25

:)

... kurcze , kiedyś Twym namowom się nie oprę :)

 

pytanie jedno co do zdjęć ... dlaczego 'jpg nie nadawałyby się do pokazania'

wrzuć gdzieś któreś zdjęcie w jpg coby zobaczyć różnice

 

j.


cisza potrafi krzyczeć .... posłuchaj


#12 Predator

Predator

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 395 postów
  • Na forum od: 12.2010
111
  • Umiejętności: 5
  • Torun

Napisano 14 maj 2014 - 13:14

dzieki Wiesiu za artykul:) zazdraszczam I pozdrawiam serdecznie!



#13 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 14 maj 2014 - 16:15

Jak Mitek słusznie zauważył nie przedstawiłem bohaterów relacji. Ekipa jest w zasadzie wrocławska choć Robert jedną nogą (tę większą) żyje w Jeleniej Górze. Chodzimy razem na tury od paru lat - w całej grupie lub czasem w podgrupach. Wiekowo jesteśmy mocno jednolici i jednak już troszkę przechodzeni - łapiąc się na wątek "narty po 50-ce". Robert  (czerwona kurtka) będący naszym guru to starszy ratownik GOPR, instruktor GOPR, narciarski, skiturowy, skialpinistyczny. Jako jeden z pierwszych w Polsce zajął się narciarstwem wysokogórskim - pewnie ze 25 lat temu. Kamil (czarna kurtka - forumowy nick - kskuski) to narciarz z odzysku (porzucił snowboard), nasz grupowy nawigator i logistyk (opracował plan tego wyjazdu), do tego kiedyś wspinacz a teraz maratończyk. Adaś (z brodą w zielonej kurtce lub czerwonej puchówce), część forumowiczów powinna go znać, oprócz narciarskiej pasji ma wspinaczkową a konkretnie to włażenie na wielkie drzewa. Darek (zielona kurtka) to (mam nadzieję, że reszta mi to wybaczy) najsympatyczniejsza, najpogodniejsza i najbardziej pozytywna postać naszej ekipy - teraz bardzo mocno zajęty i wyjazd z nami był jego jedyną tegoroczną przygodą z nartami. Co do mnie to jestem fotografem (samozwańczym)  grupy, z tej racji przeważnie zasuwam z przodu, torując drogę reszcie i uwieczniając ich w "pięknych okolicznościach' lub czasem dla odmiany snuję się z tyłu, zatrzymując co kawałek. Myślę, że z całej ekipy jestem zdecydowanie nastawiony najbardziej pronarciarsko - mogę wleźć na każdy szczyt pod warunkiem, że da sie z niego zjechać. Ale nadmiernie długą wspinaczkę uważam za stratę czasu i niezbyt lubię mocną ekspozycję. Dla utrzymania kondycji przez cały rok jeżdżę na rowerze.
 
 
dzień 4
 
Dzisiaj w planie mamy wejście (i zjazd) na Palon de la Mare (3708 m). Schronisko, czego dotąd nie napisałem to 2487 m n.p.m. - tylko 12 m niżej jak Rysy...  Przewyższenia jest więc do przejścia troszkę powyżej 1200 m. Nie bardzo łączy sie to z czymś innym czyli zapowiada się przyjemny, troszkę lajtowy dzień. Po krótkim zjeżdzie zaczyna się podejście - od razu widac, że to konkret. Ekipa przed nami praktycznie od razu zakłada harszle bo jest twardo i stromo. I rzeczywiście wysokość zdobywamy w ekspresowym tempie i zanim się spostrzegłem jest tak.
 
gallery_168102_596_135141.jpg
 
Niestety solidny wiatr z wysokością tężeje i idziemy w niskiej zamieci i na zmianę jest tak 
 
gallery_168102_596_73596.jpg
 
i tak
 
gallery_168102_596_59433.jpg
 
Imponujące pióropusze przyozdabiające granie i szczyty pokazują, że na górze milej nie będzie. 
 
gallery_168102_596_1124.jpg
 
Przypominamy sobie wczorajszy (czerwona strzałka) zjazd (i banany nam zakwitają) a ja bezwarunkowo zakochuję się w zjeździe z Tresero (niebieska strzałka)) i usilnie przekonuję moich kompanów, żeby go jutro zrobić.
 
gallery_168102_596_88440.jpg
 
 
gallery_168102_596_25749.jpg
 
Wiatr, który wieje już parę dni, przy ujemnej temperaturze (-12 stopni na 3000 m) potworzył twarde struktury - po czymś takim przyjdzie nam jechać...
 
gallery_168102_596_168595.jpg
 
Ostatni odcinek to stopniowo pokonywane łagodne kopuły z których każda wydaje się ostatnią. Ścieżka dojściowa mocno kręci wśród skał. Na górze jesteśmy w 8 osób. 
 
gallery_168102_596_37565.jpg
 
 
gallery_168102_596_159421.jpg
 
Zjazd obok kamieni wydaje się kłopotliwy ale Robert z Kamilem są niezawodni, zamiast kombinować wzdłuż drogi podejściowej, schodzimy kawałek po skałach i docieramy do pięknego podszczytowego pola gdzie czeka śnieg do zepsucia. 
 
gallery_168102_596_234924.jpg
 
gallery_168102_596_25512.jpg
 
Dalej jest już bajka więc "w tych pięknych okolicznosciach przyrody" zatrzymujemy się na popas. 
 
gallery_168102_596_161171.jpg
 
Znów zjeżdżamy  a ponieważ mamy multum czasu postanawiamy wejść na niewielką grań gdzie podczas podejścia przyuważyliśmy coś co wyglądało na jakąś budowlę. I rzeczywiście znajdujemy tam dość rozbudowane stanowisko ogniowe a po drugiej stronie doliny spostrzegamy analogicznegy zespół. Jak pomyślę sobie, że na tej wysokości (powyżej 3000 m) ktoś kazał siedzieć tu i tam chłopakom w różnych mundurach i celować do siebie to robi mi się dziwnie.
 
gallery_168102_596_52112.jpg
 
 
gallery_168102_596_47830.jpg
 
 
gallery_168102_596_74474.jpg
 
 
gallery_168102_596_7248.jpg
 
Zjazd, zjazd, zjazd - to kolejne pola śnieżne, żlebiki i  "piękne okoliczności przyrody".
 
gallery_168102_596_7771.jpg
 
gallery_168102_596_148322.jpg
 
 
gallery_168102_596_218847.jpg
 
gallery_168102_596_18138.jpg
 
Tym razem do schroniska nie musimy podchodzić, trawers brzegiem zbocza plus mostek wyprowadzają nas na taras Brancy.
 
gallery_168102_596_75299.jpg
 
Dzień 5
 
To dzień przejścia do kolejnego schroniska. Moi koledzy nie dali się przekonać na lekko forsowny plan wejścia na Tresero a później po zjeździe do Brancy, przejścia dołem doliny do naszego nowego punktu. Mamy więc dość lekki plan wejścia na Pasquale (3558 m) i zjazd do Rifugio Pizzini - Fratolla (2706 m). Na początku powtarzamy (w drugą stronę) trasę z dnia 2.
 
gallery_168102_596_28320.jpg
 
Wygląda, że będzie to kolejny piąty dzień pod znakiem Kielc. Monstrualnych Kielc. No bo popatrzcie sami, na focie poniżej, grań wznosi się spokojnie z 500 m powyżej terenu - wychodzi więc, że pióropusze porwanego śniegu mają po 100 m wysokości. I to tak lekko. Aż dziw, ze jeszcze coś tam zostało. 
 
gallery_168102_596_133989.jpg
 
 
gallery_168102_596_99478.jpg
 
Ta wichura jest już troszkę wkurzająca, nie przypominam sobie turów w których bym cały dzień (dzień w dzień) był w w dwóch warstwach, miał zawsze naciągniętą kominiarkę, czapkę i kaptur i mimo tego czasem trząsł się z zimna. Grubsze rękawice narciarskie które zawsze mam awaryjnie na wypadek kibla i do zjazdu też mam cały czas na rękach a i tak musiałem parę razy je rozcierać aby przywrócić krążenie. Przy podchodzeniu wiatr też nie pomaga bo nie wiem czemu ale zawsze jest w twarz a czasem to nawet trzeba było poczekać w czasie trawersowania aż się uspokoi. Ten wiatr też przetwarza silnie podłoże - jest twardo jak na zawodniczej trasie, niestety ale trochę nierówno. W nawianiach śnieg zgipsiały, ciężki do jazdy, w zasadzie zmianę kierunku jazdy trzeba przeprowadzić w powietrzu. Choć na zjazdy trudno narzekać - jak zawsze gdy coś widać. 
Co do podejścia to końcowy odcinek przed przełęczą jest na tyle stromy, że nie opłaca się iść na nartach i podchodzimy go na husara. Później zakładamy narty i lądujemy (sami) na Pasquale.
Tutaj mogę przyjrzeć się naszemu kolejnemu celowi - Koenig Spitze 3851 m. Sterczy wprost z dużo niższego ciągu szczytów.To już jest bardzo wymagający szczyt. Zjazd jest sklasyfikowany jako ekstremalny. Szczególnie środkowa jego część wygląda niezachęcająco. Wykadrowałem część zdjęcia abyście mogli sobie obejrzeć to lepiej. Strzałką zaznaczyłem - no właśnie o tym napiszę w 6 dniu.
gallery_168102_596_12582.jpg
 
gallery_168102_596_197403.jpg
 
Na razie jest tak
 
gallery_168102_596_290501.jpg
 
 
gallery_168102_596_84237.jpg

gallery_168102_596_196550.jpg
 
Ale po chwili 
 
gallery_168102_596_159318.jpg

gallery_168102_596_146005.jpg
 
W kotlince w którą zjechaliśmy jest przytulnie jak pod babciną pierzynką, robimy popas a ja z Kamilem postanawiamy powtórnie podejść w stronę przełęczy pod Pasquale i ponownie sobie zjechać. Sprawę traktujemy oczywiście ambicjonalnie i na górze doganiamy parkę, która była w połowie stoku jak zaczynaliśmy. Po zjeździe reszta zapina narty i w drogę. Wkrótce widzimy nasz cel.
 
gallery_168102_596_115973.jpg
 
Schronisko na tyle ile paskudne z zewnątrz jest przytulne w środku, widok z okna - bardzo przyzwoity.
 
 
gallery_168102_596_168202.jpg
 
gallery_168102_596_63851.jpg
 
CDN
 
Pozdro
Wiesiek

Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#14 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 14 maj 2014 - 17:34

:)

... kurcze , kiedyś Twym namowom się nie oprę :)

 

pytanie jedno co do zdjęć ... dlaczego 'jpg nie nadawałyby się do pokazania'

wrzuć gdzieś któreś zdjęcie w jpg coby zobaczyć różnice

 

j.

 

Jak zauważyłeś uprawiam tutaj na forum wrażą propagandę off pistowych zboczeń. Mam nadzieję, ze nie tylko Ciebie uda mi się zmanipulować w kierunku "prawdziwego narciarstwa" - ha, ha, ha!

 

Co do zdjęć to sprawa jest skomplikowana (choć dla fotografów - prosta i oczywista)

 

1. Fotografuję dosuwając histogram do prawej (czyli mam bardzo jasne naświetlenia). Wygenerowany przez aparat jpg jest wiec za jasny

2. Nawet "poprawny" jpg w warunkach wysokiego kontrastu sceny fotograficznej jest, praktycznie zawsze, niezadawalający. Co wynika z psychofizjologi widzenia.

 

Ad1. Należy to zrobić dokładnie tak aby przypadkiem nie stracić świateł. Dzięki temu wykorzystuje się w całości pojemność tonalną matrycy mając najniższy możliwy poziom szumów bo w fotografii cyfrowej (w przeciwieństwie do analogowej) naświetla się najmocniej jak się da. Dodatkowo mamy bogactwo szczegółów w partii cieni.

Ad 2. Nawet jeśli nie dosuwamy (prześwietlamy) zdjęcia to aparat generuje jpg odwzorowując liniowo partię świateł, średnich tonów i cieni. W warunkach wysokiego kontrastu sceny (co już podkreślałem) zaowocuje to słabym kontrastem w każdej z tych partii. Już w 1911 roku udowodniono, że nasz mózg pracuje wg. krzywej "z". Czyli interesują nas głównie partie świateł i cieni. Logiczne jest więc wzbogacenie świateł i cieni kosztem partii środkowej podczas interpretacji komputerowej zdjęć. Nawiasem mówiąc obróbka sygnału z siatkówki jest pasjonującym wprost zagadnieniem i zachodzi już na najbardziej elementarnym poziomie choćby przez komórki wzmacniające odbiór linii (kontrastów). A dalej jest coraz ciekawiej.

 

Poniżej masz dwa zdjęcia ilustrujące to zagadnienie - pierwszy to jpg z aparatu. Druga powstała z RAW w krótkim procesie wywołania. - fota jest z Czarnohory (Howerla). Upieram się, że podczas fotografowania widziałem błękitne niebo, szczegóły w chmurach - soczyste kolory w partii cieni. Odpowiedz sobie na pytanie co jest bliższe naszych doznań podczas pięknego słonecznego dnia - fota 1 czy fota 2?

 

gallery_168102_564_12439.jpg

 

gallery_168102_564_96793.jpg

 

Zdjęcia pochodzą z mojego (bardzo autorskiego) wykładu pt "Pułapki czyhające na fotografa krajobrazu" (mam też inne zagadnienia). Jeśli ktoś z Was ma zbędne fundusze i chciałby mnie zaprosić abym wygłosił swoje wiekopołomne przemyślenia przed jakimś audytorium to ja bardzo chętnie!

 

Pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#15 jark

jark

    Instruktor SkiForum.pl

  • 7891 postów
  • Na forum od: 04.2006
2778
  • Umiejętności: 1
  • Ojczyzna

Napisano 14 maj 2014 - 19:14

dzięki Wiesiu za wyjaśnienia ....

;)

 

to zdjęcie z oknem ... dla mnie bajka

:)


cisza potrafi krzyczeć .... posłuchaj


#16 Tadeusz T

Tadeusz T

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2505 postów
  • Na forum od: 01.2008
2034
  • Umiejętności: 7
  • Łódź

Napisano 14 maj 2014 - 19:31

...

Poniżej masz dwa zdjęcia ilustrujące to zagadnienie - pierwszy to jpg z aparatu. Druga powstała z RAW w krótkim procesie wywołania. - fota jest z Czarnohory (Howerla). Upieram się, że podczas fotografowania widziałem błękitne niebo, szczegóły w chmurach - soczyste kolory w partii cieni. Odpowiedz sobie na pytanie co jest bliższe naszych doznań podczas pięknego słonecznego dnia - fota 1 czy fota 2?

...

Ale niech żywi nie tracą nadziei ... :) Oczywiście mam na myśli właścicieli aparatów nie generujących plików RAW.

Surowego jpg-a można poprawić. Oczywiście takich cudów jak robi Wiesiek z RAW-a nie zrobimy. Zresztą nawet jak będziemy mieli pliki RAW to cuda umieją robić tylko wtajemniczeni. To nie jest takie proste jak w opisie Wieśka... To znaczy dla niego jest! :D

 

Pozwoliłem sobie na zrzut z ekranu surowego jpg-a i poprawienia go w programie do obróbki fotografii.

Efekt widać. Lepiej oddane chmury. Ale nie da się (przynajmniej ja nie potrafię) uzyskać tej przedziwnej świetlistości zieleni.

Dla mnie ten efekt zaproponowany przez Wieśka jest trochę nienaturalny, choć niesamowity!

Fot 1 poprawiony jpg

Fot 2 surowy jpg

Fot 3 Fotografia wywołana przez Wieśka z pliku RAW

Tadek

Załączone miniatury

  • fotka Wieska 1 tt2.jpg
  • fotka Wieska 1.jpg
  • fotka Wieska 1 wj.jpg

  • Wujot podziękował za tę wiadomość

#17 Wujot

Wujot

    głosss rozsądku

  • PipPipPipPipPip
  • 2844 postów
  • Na forum od: 11.2008
3595
  • Umiejętności: 1
  • Wrocław

Napisano 14 maj 2014 - 22:02

Tadeusz!

 

Oczywiście przy odpowiedniej chęci surowy jpg można poprawić i w wielu przypadkach uzyskać doskonały obraz. Myślę jednak, że w krajobrazach śnieżnych będzie duży handicap ze stosowania plików RAW.  Temat "wyszedł" niejako przypadkiem bo odpowiedziałem po prostu na zadane pytania. Większość użytkowników po pierwsze nie będzie zajmowała się obróbką obrazu a po drugie raczej używa kompaktów czy tel. A dobry efekt to wypadkowa wielu czynników technicznych i przez skromność nie dodam artystycznych :D .

Co do interpretacji "rzeczywistości" to ciekawy temat - oglądając NG (które bynajmniej nie jest moim ideałem) można dojść do wniosku, że mocny kolor to podstawa. I produkując obrazki do kalendarzy czy publikacji nie sposób jest nie zauważyć tego trendu. Foty z naszego wyjazdu mają też pewien określony charakter, dobrze "pasujący" do mojej wizji tej przygody. I tak należy na to patrzeć - to po prostu moja opowieść - jak Marioo w swoim pięknym poście zamykającym temat o kosiarzu napisał, - że czasem "inteligentnie podkoloryzowana". 

 

Pozdro

Wiesiek


Aby było 5 cm śniegu pod nartą, Blogi: fotograficzny i turystyczny


#18 Tadeusz T

Tadeusz T

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPipPip
  • 2505 postów
  • Na forum od: 01.2008
2034
  • Umiejętności: 7
  • Łódź

Napisano 14 maj 2014 - 23:08

Wiesiu, pisząc o "mniejszej" naturalności tylko tak marudziłem... :D .

Twoje fotografie mają niesamowitą jakość i atmosferę. No i trochę załamują...  ;) . Dlatego pokazałem możliwości obróbki jpg-a. Zresztą sam byłem zaskoczony jak niewielkie są możliwości obróbki jpg-a w stosunku do RAW-a.

Ciekawe, że ten wywołany przez Ciebie z RAW-a Czarnogórski pejzaż jest prawie trójwymiarowy... szok!

 

Nastrój kolorystyczny fotografii z tego wątku skojarzył mi się z Velvią... :)

Tadek



#19 hanka1

hanka1

    Stały bywalec forum

  • PipPipPip
  • 667 postów
  • Na forum od: 01.2008
244
  • Umiejętności: 1
  • Poznań

Napisano 16 maj 2014 - 22:24

Cześć

No właśnie to jest to co mnie bardzo zainteresowało. Zdjęcia mają taka specyficzna troszkę nienaturalną kolorystykę co nadaje im takiej specyficznej ekspresji (może to debilnie brzmi ale tak to odbieram) i czyni troszkę tajemniczymi. Bardzo fajny efekt osiągnąłeś - super.

Pozdro

 

Oglądałam  i czytałam z wielkim podziwem. Fantastyczna wyprawa, ciekawie opisana z piękną dokumentacją fotograficzną. I co do tajemniczości - mam podobne zdanie do Mitkowego, efektownie to zrobiłeś.



#20 jea

jea

    Nowy użytkownik

  • Pip
  • 32 postów
  • Na forum od: 02.2012
5
  • Umiejętności: 1
  • New Village

Napisano 17 maj 2014 - 00:01

Miałbym kłopot w porciętach...ale zajawa fajna :)





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych