Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Jak kupowałem buty

buty przymierzanie

  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
3 odpowiedzi w tym temacie

#1 Feldkurat

Feldkurat

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2008
24
  • Umiejętności: 1

Napisano 02 luty 2014 - 22:09

Kupowanie butów to chyba najbardziej doniosły etap kompletowania narciarskiego ekwipunku. Dlatego postanowiłem opisać moją wizytę w sklepie, zakończoną nabyciem nowych lakierków. Może się to komuś przyda. Mam bowiem wrażenie, że zostałem profesjonalnie obsłużony i tak powinno być w każdym sklepie, a niestety nie jest.

Otóż postanowiłem ambitnie wymienić buty na twardsze, a przede wszystkim wygodniejsze, bowiem jeden ze starych butów sakramencko mnie uwierał w kostce, skutecznie zatruwając przyjemność z jazdy na nartach. Po wizytach w kilku sportowych sklepach sieciowych i rozczarowaniu wynikającym ze szczupłości asortymentu, postanowiłem udać się do małego sklepu specjalistycznego na drugim końcu miasta.

Okazało się, że sklep mały, a wybór duży, ale to nie wszystko. Otóż o ile w sieciówkach atmosfera przypominała supermarket, o tyle tam obsługa przywodziła na myśl składzik Wokulskiego opisany w pamiętniku starego subiekta. Od wejścia zaopiekował się mną fachowy sprzedawca. Najpierw przeprowadził dokładne pomiary moich stóp za pomocą specjalnego przyrządu, oraz ze znawstwem ortopedy ocenił kształt człaporów. Przy tej okazji na jaw wyszło, że stare buty są na mnie o numer za duże. Następnie sprzedawca wytypował kilka par do przymierzenia. Najbardziej podpasowały mi Atomiki Hawx 100. Mój osobisty asystent pozapinał mi klamry, a następnie polecił gibać się w pozycji narciarskiej, naciskając goleniami na języki chyba ze 25 minut. Pytał przy tym o odczucia, a zarazem studził mój entuzjazm, bowiem ja byłem już przekonany, że buty pasują jak ulał.

Po tym czasie ściągnął mi buty z wprawą ordynansa i polecił zdjąć skarpety. Przyglądał się następnie czas dłuższy moim platfusom, coś tam notując. Znikł na moment na zapleczu i wrócił z samoprzylepną pianką, z której powycinał rozmaite kształty i przykleił do mych stóp w kilku miejscach. Na tak spreparowane stopy ponownie naciągnąłem skarpety, a buty poszły do wygrzewacza – osobno skorupy i kapcie. Kiedy się już wygrzały, zostały połączone, a ja z pomocą mojego opiekuna włożyłem je ponownie, oprócz pianki miałem jeszcze na palcach stóp jakieś nakładki. Buty zostały zapięte na dębowo i zawinięte w koce termiczne, ja zaś ponownie stałem w nich w pozycji narciarskiej kolejnych 20 minut. Po tym czasie nastąpiło jeszcze kontrolne przymierzenie, tym razem już bez naklejonej na stopy pianki. A, byłbym zapomniał, że po drodze sprzedawca-butoznawca dobrał mi jeszcze wkładki podpierające stopy. Stwierdził, że ideałem byłoby sporządzenie wtryskowo wkładek customowych, jednak ten wydatek pogrążyłby mój i tak nadwątlony budżet, więc postanowiłem wrócić do tematu wkładek na obstalunek za rok.

Wychodząc radośnie ze sklepu z pudłem z nowymi butami zerknąłem na zegarek i osłupiałem – spędziłem tam dwie godziny, które nie wiadomo, kiedy minęły.

W domu postanowiłem posiedzieć w nowych butach dłużej, by zweryfikować ich wygodę (wiem, że ostateczna weryfikacja nastąpi na stoku). Twardo obejrzałem na stojąco (w pozycji narciarskiej) dwa odcinki Rodziny Soprano, budząc troskę żony, nieco zaniepokojonej moim stanem psychicznym. Próba wykazała, że buty leżą idealnie, ciasno opinając stopy, ale bez żadnych nieprzyjemnych uciskań. Jestem z zakupu bardzo zadowolony, czego wszystkim kupującym życzę.


Szwejku, nalejcie panu kapelanowi jeszcze trochę koniaku, żeby mógł się opamiętać!

#2 MarioJ

MarioJ

    Frirajder

  • PipPipPipPipPip
  • 2023 postów
  • Na forum od: 11.2007
1260
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 02 luty 2014 - 23:24

Zdradź nazwę tego sklepu. Nie wytrzymamy z ciekawości  :D



#3 Feldkurat

Feldkurat

    Nowy użytkownik

  • 14 postów
  • Na forum od: 01.2008
24
  • Umiejętności: 1

Napisano 02 luty 2014 - 23:58

Nie chcę być posądzany o kryptoreklamę, bo nie o ten konkretny sklep chodzi, ale o fachowość. Na życzenie podaję: skifanatic na Ursynowie, koło stacji Imielin. Przy okazji mogę powiedzieć, że w jednym ze sklepów pewnej znanej sieci z nartami w nazwie nie mieli nawet czym zmierzyć stóp, zgroza, obywatele.


Szwejku, nalejcie panu kapelanowi jeszcze trochę koniaku, żeby mógł się opamiętać!

#4 JG77

JG77

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 569 postów
  • Na forum od: 01.2011
172
  • Umiejętności: 1
  • Gliwice

Napisano 03 luty 2014 - 18:01

Rzeczywiście tego rodzaju sklepów -sprzedawców praktycznie brak ,miałeś farta że tak dobrze trafiłeś ,ja kupowałem buty w sklepie w którym pomimo stojącej na ziemi miarki sprzedawca w ogóle nie chciał zająć żadnego stanowiska co do rozmiaru bo wychodziła połówka numeru ,praktycznie sam wszystko musiałem mierzyć ,nie uzyskałem również żadnej porady ani sugestii i to autoryzowany przedstawiciel marki ,wk...wyszedłem ale buty na szczęście mi się udały zawdzięczam to tylko sobie.a Tobie gratuluję tak powinno być wszędzie.





Podobne tematy Collapse


Również z jednym lub większą ilością słów kluczowych: buty, przymierzanie

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych