Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Pierwsza pomoc na stoku


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
177 odpowiedzi w tym temacie

#1 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 08 grudzień 2006 - 00:28

Proponuję porozmawiać o wypadkach na stoku i wszystkim, co się z tym wiąże, bo nie znalazłem takiego wątku.

Zacznę od oznaczenia miejsca gdzie miał miejsce wypadek, wbijamy skrzyżowane narty kilka metrów (ok.3-4m) powyżej poszkodowanego. Uwaga narty wbite zbyt blisko mogą się przewrócić na poszkodowanego.

Apel do narciarzy przejeżdżających obok aby zachowali rozsądną odległość, bo średnio miło jest zostać obsypanym śniegiem z pod czyichś nart.
  • Misio93 podziękował za tę wiadomość
Pozdrawiam svenson

#2 jark

jark

    Instruktor SkiForum.pl

  • 7891 postów
  • Na forum od: 04.2006
2777
  • Umiejętności: 1
  • Ojczyzna

Napisano 08 grudzień 2006 - 10:01

Apel do narciarzy przejeżdżających obok aby zachowali rozsądną odległość, bo średnio miło jest zostać obsypanym śniegiem z pod czyichś nart.


Jeśli ktoś nie bierze udziału w akcji ratunkowej to powinien oddalić się z tego miejsca a nie jak to często bywa tworzy się wianuszek gapiów, którzy tylko utrudniają działania ratowników.
Jeszcze jedna uwaga.
Do wypadków na stoku dochodzi bardzo często przy złych warunkach atmosferycznych (ograniczona widoczność). W takim wypadku oznakowanie miejsca należy dokonać w dalszej odległości od poszkodowanego i dobrze jest, jeśli w takiej sytuacji ustawimy dwie lub nawet trzy pary skrzyżowanych nart w odległości 2-4 metry od siebie. Pozwala to na wyznaczenie większego obszaru bezpieczeństwa.

pozdrawiam

cisza potrafi krzyczeć .... posłuchaj


#3 interski

interski

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 688 postów
  • Na forum od: 11.2006
150
  • Umiejętności: 1
  • lublin

Napisano 08 grudzień 2006 - 10:15

Każda osoba która widzi wypadek jest zobowiązana do udzielenia pomocy poszkodowanemu i wezwanie służb ratunkowych.
Pozdrawiam Interski :)
www.interski.pl

#4 Maciek_K

Maciek_K

    Użytkownik

  • PipPip
  • 159 postów
  • Na forum od: 03.2006
13
  • Umiejętności: 6
  • Wieluń

Napisano 08 grudzień 2006 - 10:22

a jak wezwać pomoc? przecież nie zostawię 'ofiary' i nie pojadę na dół. Komórki nie zawsze działają, więc chyba pozostaje proszenie przypadkowych narciarzy.

Warto jeszcze pamiętać (wzorem wypadków samochodowych), żeby podawać w miarę dokładne miejsce wypadku (tzn. która trasa i mniej więcej na jakiej wysokości (chodzi o pozycję na trasie, nie o wysokość w metrach) leży poszkodowany), ilość poszkodowanych i ich stan (przytomny, nieprzytomny, połamany itp).

i na koniec - rozpoczynając jazdy, stojąc w kolejce po karnet, warto sobie wklepać w komórkę telefon do lokalnych ratowników :)

#5 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 08 grudzień 2006 - 11:09

Warto jeszcze pamiętać (wzorem wypadków samochodowych), żeby podawać w miarę dokładne miejsce wypadku (tzn. która trasa i mniej więcej na jakiej wysokości (chodzi o pozycję na trasie, nie o wysokość w metrach) leży poszkodowany), ilość poszkodowanych i ich stan (przytomny, nieprzytomny, połamany itp).



Dodam tylko że przeważnie słupy od wyciągu posiadają numeracje i warto podać numer najbliższego słupa, oraz określić np. powyżej, po lewej stronie patrząc od dołu.
Pozdrawiam svenson

#6 interski

interski

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 688 postów
  • Na forum od: 11.2006
150
  • Umiejętności: 1
  • lublin

Napisano 08 grudzień 2006 - 11:13

I nie pomagać jeśli nie mamy o tym zielonego pojęcia,czasem zamiast pomóc możemy wręcz zaszkodzić.Jeśli już ograniczmy się do wezwania pomocy i zabespieczenia miejsca wypadku.
Pozdrawiam Interski :)
www.interski.pl

#7 wanczyk

wanczyk

    Użytkownik

  • Pip
  • 71 postów
  • Na forum od: 12.2006
3
  • Umiejętności: 8
  • Nowy Sącz

Napisano 08 grudzień 2006 - 14:40

Nie wiem w jaki sposób to zrobiłem ale przy upadku uderzyłem się nartą w nerke.... Miałem potem kilka kolorowych dni :cool: Raz zdarzyło mi sie solidnie przyrżnąć w drzewo poza (daleko od wszelakich tras) ale w tym wypadku ucierpiały moje stare Bandity ja wyszedłem bez szwanku ale ze złamaną nartą.....:D
fischer rc worldcup sc, rossignol viper st, rossignol bandit x (stare ale jare :D )

#8 jacekrok

jacekrok

    Użytkownik

  • Pip
  • 55 postów
  • Na forum od: 11.2006
2
  • Umiejętności: 7
  • Żory jakieś 30km w strone gór od Katowic

Napisano 08 grudzień 2006 - 16:35

Witam, wypadek miałem chyba tylko raz a była to wsumie kolizja. Jade sobie spokojnie oryczkiem, aż tu nagle rozpędzony PIJANY chłop we mnie uderzył. Nic mi sie nie stało, troche pobolało i przeszło naszczęście ale kolesia chciałem poporstu zabić!!

Miejsca wypadku nie musialem zabezpieczać ale kiedyś moja ciotka sie wywrócila za spadem, także jadąc z góry nie było jej widać, także kijki były wbite, i jedna osoba pojechala szybko do punktu medycznego ( to byl chopok ) ściągneli ja na dół skuterkiem i prosto do szpitala
The ski is love of my live :D

#9 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 08 grudzień 2006 - 17:27

Numer ratunkowy to:


601 100 300


Pozdrawiam svenson

#10 yanosik

yanosik

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 467 postów
  • Na forum od: 11.2006
60
  • Umiejętności: 8
  • Żnin

Napisano 09 grudzień 2006 - 21:22

Jedną z ważniejszych spraw na stoku, jest ogólnie pojęta życzliwość.
Jeżeli widzimy, że ktoś wywinął orła i leży, to postarajmy się zawsze zatrzymać i spytać, czy wszystko w porządku?
Bardzo często spotkałem się też z sytuacją (obserwując z wyciągu), że ktoś się glebnął i narta czy kijek zostały na stoku. Biedak sam musiał wchodzić nieraz kilkanaście metrów, aby pozbierać sprzęt. W międzyczasie przejechało obok przynajmniej kilkunastu narciarzy i żaden jełop nie pomyślał, aby nieszczęśnikowi podwieźć nartę, czy kijek!!! Nie tylko chodzi o brak życzliwości, ale także o bezpieczeństwo. Przecież leżący na stoku sprzęt stanowi o wiele większe zagrożenie, niż leżący poniżej narciaż. Wystarczy,aby mniej spostrzegawczy,lub niedoświadczony narciarz najechał na taką przeszkodę i nieszczęście gotowe. Sam parę razy podawałem kijek czy nartę i uwierzcie mi, nie jest to nic trudnego, a uśmiech i podziękowanie dają wiele satysfakcji.
Proponuję, aby wszyscy forumowicze od dziś należeli do stowarzyszenia
:D:D:DŻYCZLIWY NA STOKU:D:D:D

Damy innym dobry przykład, to i bezpieczniej na górkach się zrobi!!!
Pozdrawiam!!!

Heeej!!!

:D:D:D:D:D

zajrzyj na: www.topkite.pl
NARTY ; SNOWBOARD; KITESURFING ; SNOWKITING ; WAKEBOARDING ; SKIMBOARDING


#11 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 09 grudzień 2006 - 23:35

W obecnym roku miała miejsce zmiana przepisów dotyczących udzielania pierwszej pomocy. Postaram się trochę o tym napisać.

Główna różnica polega na zmianie ilości ucisków i ilości wdechów wykonywanych podczas RKO(reanimacji krążeniowo oddechowej), oraz na pominięciu w przypadku ustania oddechu poszkodowanego badania tętna (po stwierdzeniu braku oddechu przystępujemy natychmiast do RKO).

W świetle obecnych zaleceń reanimacje dorosłych rozpoczynamy od 30 ucisków klatki piersiowej, a potem 2 wdechy, i tak na zmianę 30 : 2 : 30 : 2 : 30......

Reanimacja dzieci różni się tylko tym, że rozpoczynamy od 5 wdechów, po których reanimacje prowadzimy tak jak u dorosłych 30 : 2 : 30 : 2 : 30 : 2.......

Algorytm postępowania pozostał bardzo podobny: NIE REAGUJE - zawołaj pomoc – udrożnij drogi oddechowe – BRAK PRAWIDŁOWEGO ODDECHU – zadzwoń 112(999) – 30 uciśnięć – 2 oddechy – 30uciśnęć – 2 oddechy.............

Szanse przeżycia poszkodowanego z nagłym zanikiem krążenia do którego doszło w obecności świadków, bez prowadzana RKO z każdą minutą spadają o 7-10%. W przypadku podjęcia RKO przez świadków szanse przeżycia maleją tylko o 3-4% z każdą minutą(prowadzenie RKO zwiększa szanse przeżycia 2 lub 3-krotnie!!!).
Pozdrawiam svenson

#12 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 11 grudzień 2006 - 02:56

A może ktoś zna i zapoda numery ratunkowe przydatne poza granicami naszego kraju. :confused:
Pozdrawiam svenson

#13 kajro

kajro

    Użytkownik

  • PipPip
  • 137 postów
  • Na forum od: 09.2006
29
  • Umiejętności: 6
  • Szczecin

Napisano 11 grudzień 2006 - 08:45

...Proponuję, aby wszyscy forumowicze od dziś należeli do stowarzyszenia
:D:D:DŻYCZLIWY NA STOKU:D:D:D

Damy innym dobry przykład, to i bezpieczniej na górkach się zrobi!!!
Pozdrawiam!!!

Heeej!!!

:D:D:D:D:D


Może to off-topic ale pomysł godny zastosowania:)
[COLOR="Blue"]grunt to długie, spokojne ruchy[/COLOR] :)

#14 Shireikan

Shireikan

    Użytkownik

  • PipPip
  • 157 postów
  • Na forum od: 12.2005
10
  • Umiejętności: 6
  • Neuhammer

Napisano 11 grudzień 2006 - 16:35

Numer ratunkowy to:


601 100 300


Ten numer jest taki sam na każdym stoku??

Co sie zaś tyczy krzyżowania nart, to spotkałem się z nieciekawym zachowaniem zawodowych ratowników, którzy wbili narty tuż za zakrętem. Niczego nieświadomy wszedłem ostro w zakręt i... mało co a byłoby więcej ofiar wliczając w to ratowników... :( Więc jeżeli wypadek jest na zakręcie to proponuję narty wbić nieco wyżej nawet te 10 metrów ale przed zakrętem...;)
[COLOR="Red"]Nieważne co masz pod dupą, ważne co masz nad nią![/COLOR]

#15 Siurpo

Siurpo

    Użytkownik

  • PipPip
  • 263 postów
  • Na forum od: 10.2006
30
  • Rzeszów

Napisano 11 grudzień 2006 - 17:32

Bardzo często spotkałem się też z sytuacją (obserwując z wyciągu), że ktoś się glebnął i narta czy kijek zostały na stoku. Biedak sam musiał wchodzić nieraz kilkanaście metrów, aby pozbierać sprzęt. W międzyczasie przejechało obok przynajmniej kilkunastu narciarzy i żaden jełop nie pomyślał, aby nieszczęśnikowi podwieźć nartę, czy kijek!!!


Zgadzam się, sam to przeżyłem bedac dzieckiem i przyplacilem to stresem i placzem, na obozie narciarskim w krompachach wywalilem sie kolo armatki jedna narta i kijek zjechaly na dol reszta zostala kolo armatki ja tez zjechalem na dol, tak z 20 m no i przez 20 minut probowalem sie wdrapac po sprzet bez skutko bo wszystko pod armatka bylo w lodzie, a cala grupa wyjezdzala i na mnie czekali, w koncu pomogly mi jakies dziewczyny ale gdyby nie one to bym tam pewnie siedzial az ktos z mojej grupy by mnie znalazl.
Także pomagajmy innym na stoku nic nas to nie kosztuje,a komuś moze bardzo pomoc.

#16 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 11 grudzień 2006 - 23:02

Ten numer jest taki sam na każdym stoku??



To jest numer podany oficjalnie na stronie TOPR-u i GOPR-u jako numer ratunkowy w górach (coś jak 112, czy 999). Niestety nie wiem czy połączenie przekierowywane jest do najbliższej jednostki, czy do jakiejś głównej jednostki, która przekazuje dane dalej, (czyli do najbliższej jednostki). Mogę zapytać znajomego GOPR-owca jak to dokładnie wygląda.

Po kilku dniach.......
Zapytałem i dowiedziałem się, że połączenie na ten numer (601 100 300) przekierowywane jest do najbliższego oddziału GOPR (TOPR) np. będąc na stoku w Wierchomli połączy z oddziałem w Krynicy, a dyżurny ratownik przez krótkofalówkę przekazuje informacje dalej, czyli do GOPRówki w Wierchomli.
Pozdrawiam svenson

#17 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 12 grudzień 2006 - 22:07

Co sie zaś tyczy krzyżowania nart, to spotkałem się z nieciekawym zachowaniem zawodowych ratowników, którzy wbili narty tuż za zakrętem. Niczego nieświadomy wszedłem ostro w zakręt i... mało co a byłoby więcej ofiar wliczając w to ratowników... :( Więc jeżeli wypadek jest na zakręcie to proponuję narty wbić nieco wyżej nawet te 10 metrów ale przed zakrętem...;)



Cenna uwaga i na pewno trafna, ale w myśl dekalogu narciarskiego (1,2 i 3 punkt) to osoba znajdująca się na stoku powyżej ma obowiązek tak przejechać, aby nikomu nie zagrażać. Weź pod uwagę, że narciarz mógł doznać cięższego obrażenia i usunięcie ze stoku było utrudnione, a ratownicy podjechali od dołu i priorytetową sprawą było ratowanie zdrowia (a może życia), więc oznaczyli miejsce szybko i co tu ukrywać niestarannie, aby nie tracić czasu.
Pozdrawiam svenson

#18 jark

jark

    Instruktor SkiForum.pl

  • 7891 postów
  • Na forum od: 04.2006
2777
  • Umiejętności: 1
  • Ojczyzna

Napisano 12 grudzień 2006 - 22:42

Weź pod uwagę, że narciarz mógł doznać cięższego obrażenia i usunięcie ze stoku było utrudnione, a ratownicy podjechali od dołu i priorytetową sprawą było ratowanie zdrowia (a może życia), więc oznaczyli miejsce szybko i co tu ukrywać niestarannie, aby nie tracić czasu.


Oczywiście masz racje. Najważniejszy jest poszkodowany i dlatego nie widzę problemu by pierwszy zjeżdżający w tym miejscu narciarz zareagował i poprawił oznakowanie lub zdublował je przy użyciu własnych nart …. no cóż obojętność jest raczej wszechobecna.

cisza potrafi krzyczeć .... posłuchaj


#19 biessiak

biessiak

    Nowy użytkownik

  • 4 postów
  • Na forum od: 12.2006
0

Napisano 13 grudzień 2006 - 21:43

Jeśli ktoś nie bierze udziału w akcji ratunkowej to powinien oddalić się z tego miejsca a nie jak to często bywa tworzy się wianuszek gapiów, którzy tylko utrudniają działania ratowników.
Jeszcze jedna uwaga.
Do wypadków na stoku dochodzi bardzo często przy złych warunkach atmosferycznych (ograniczona widoczność). W takim wypadku oznakowanie miejsca należy dokonać w dalszej odległości od poszkodowanego i dobrze jest, jeśli w takiej sytuacji ustawimy dwie lub nawet trzy pary skrzyżowanych nart w odległości 2-4 metry od siebie. Pozwala to na wyznaczenie większego obszaru bezpieczeństwa.

pozdrawiam

panowie tak dla sprostowania..zabezpieczenie miejsca wypadku jest sprawą priorytetową!!! odległość wbitych nart (lubi kijków jeżeli jest bardzo twardo) dostosujmy do warunków tzn nachylenie, oblodzenie, widoczność itp.cóż 2 lub 3 pary wbitych na stoku nart- dla zabezpieczenia wypadku daje bardzo dużą szanse na kolejnych "kandydatów na bambus"

#20 Svenson

Svenson

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 399 postów
  • Na forum od: 12.2005
127
  • Bombowa :)

Napisano 13 grudzień 2006 - 22:29

panowie tak dla sprostowania..zabezpieczenie miejsca wypadku jest sprawą priorytetową!!! odległość wbitych nart (lubi kijków jeżeli jest bardzo twardo) dostosujmy do warunków tzn nachylenie, oblodzenie, widoczność itp.cóż 2 lub 3 pary wbitych na stoku nart- dla zabezpieczenia wypadku daje bardzo dużą szanse na kolejnych "kandydatów na bambus"


Nie bardzo rozumiem, co autor miał na myśli:confused: :confused: :confused:
Pozdrawiam svenson



Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych