Skocz do zawartości



Zdjęcie
- - - - -

Co o tym sadzicie?(Sprzet na poczatek!)


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
59 odpowiedzi w tym temacie

#21 KubaR

KubaR

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 519 postów
  • Na forum od: 11.2007
309
  • Umiejętności: 2
  • Rabka - Zdrój

Napisano 10 październik 2008 - 12:01

Mianowice nie wydaje mi sie zeby puchowe potwory byly w polsce przesada. moze nie jakies z tych ktore maja po 140 mm pod butem ,ale sam bede mial narte ktora ma 105mm. jezdzilem ten sezon na 95mm i chce miec wiecej, chce zeby na duzej predkosci bylo bardziej stabilnie.


To wszytsko zależy od tego co się chce robić. Turowanie jest pewnym kompromisem - z jednej strony ma się wygodnie chodzić a z drugiej jeździć. To o czym kolega rozpoczynający wątek pisał to takie 50/50. I w takiej sytuacji to pozwolę sobie siebie samego zacytować:

Narty mające pod butem 88 to raczej górna granica dla osoby która dużo chodzi.



Bo wtedy i chodzisz w miarę sensownie a narta 80+ i szerokim dziobie daje całkiem sensowne wsparcie w jeździe.

Owszem inaczej jest jak jesteś skoncentrowany na jeździe.

a w sumie jeden z moich znajoych bawi sie w "tour" na voeklach gotamach(!!) z alpine trekkerami w wiazaniach(bodajze markerach jesterach, i poza tym ,ze szybko lapie zadyszke to jest bardzo szczesliwy:D


Ja kiedyś miałem wiązania turowe zakręcone do zjazdowych Voelkli Renntiger 200 cm (w 1994 roku) i też byłem szczęśliwy. Ale potem byłem znacznie szczęśliwszy :D

To co ja przedstawiam to nie jest przesadny patriotyzm tylko trzezwe spojrzenie na tatry. Ktore w polsce owszem nie zajmuja duzej przestrzeni , ale jest jeszcze slowacja, a samo pasmo karpat ciagnie sie przez ukraina az do rumuni. i poza polska sa organizowane zawody freeride'owe(z wysoka ranga).


Tatry są po prostu bardzo specyficzne, zarówno pod względem warunków śniegowych jak i charakteru. Znacznie więcej tu zjazdów typu extreme, żlebów niż takiego typowego "filmowego" freerajdu. To nie znaczy, że są gorsze. Więcej według mnie Tatry są trudniejsze niż np. Alpy, zarówno pod względem nawigacyjnym czy śniegowym.

A z calym szacunkiem, ale gory NZ nie sa wysze niz alpy. Mt Cook ma raptem cos ponad 3700 m.


Ale są inne, to nie tylko kwestia wysokości lecz również charakteru gór. Jedne z najlepszych (moim zdaniem) gór freerajdowych Europy czyli góry Skandynawii rzadko przekraczają 2000 m, a ciekawych zjazdów bez liku, w tym nawet takie o deniwelacji powyżej 1500m. Mam zaczajoną taką górkę która przy wysokości 1725 m oferuje 1700 m zjazdu. Inną sprawą są też odległości i ewentualne wsparcie. W Alpach czy Tatrach jednak do cywilizacji mamy bardzo blisko.

Pozdrawiam,

Kuba

#22 szczur87

szczur87

    Użytkownik

  • PipPip
  • 101 postów
  • Na forum od: 01.2008
8
  • Umiejętności: 10
  • z-ne

Napisano 10 październik 2008 - 12:56

No i zasadniczo sie z tym zgadzam. Przyznam ,ze wolalbym mieszkac w NZ niz w austrii bo ze wzgledu na bliskosc oceanu to NZ gory sa bardziej sniezne. A ta wzmianka o milimetrach pod butami miala w drobnym przeslaniu to ,ze zalezy co kto robi. Ja ciagle jestem zdnia ,ze prawdziwego freeride'u na wizaniach tourowych, nawet jakis mega naxo , nie da sie zrobic bo wiazanie jest za slabe. moze nie wytrzymac ladowan z klifow etc. przyznam ,ze z powodu bliskosci tatr(przed domem:D)moge czesto po nich jezdzic i przyznam ze sa wymagajace, wlasnie przez zleby, ilosci skal, takie bardziej techniczne niz staniecie na szczycie i jechanie otwartym stokiem 1000 m w dol. w tatrach jedzie sie 150 m otwratym potem zlebem potem lasem a potem busem.
www.head.pl

#23 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 10 październik 2008 - 13:02

Więcej według mnie Tatry są trudniejsze niż np. Alpy, zarówno pod względem nawigacyjnym czy śniegowym.


Kuba


tu trochę przesadziłeś Kuba

pzdr
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#24 KubaR

KubaR

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 519 postów
  • Na forum od: 11.2007
309
  • Umiejętności: 2
  • Rabka - Zdrój

Napisano 10 październik 2008 - 13:10

tu trochę przesadziłeś Kuba


Chyba nie. To jest też pochodna rozmiaru gór i dolin. Wystarczy wyższe zagrożenie lawinowe i teren działania mi się błyskawicznie kurczy, często w Tatrach zrobienie sensownego wariantu jest wtedy prawie niemożliwe.

Podobnie przyjrzyj się naszym zjazdom - to najczęściej żleby, tak jak Szczur pisał tereny ze skałami itp. Owszem taki teren wszedzie znajdziesz ale oprócz niego masz szerokie pola, doliny. Pisałem o trudnościach nawigacyjnych w sensie takiej mikronawigacji.

Jeśli chodzi o śnieg to jest podobnie po prostu te warunki są w Alpach znacznie stabilniejsze. Dla mnie było szokiem, że śnieg który w Alpach się jeszcze trzymał u nas by już dawno poleciał. To pochodna nieco innego klimatu. Oczywiście są jeszcze fajniejsze miejsca pod względem śniegowym (np. Kaukaz tam to mi kopara opadła zupełnie, czy podobno Alaska).

Kuba

#25 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 10 październik 2008 - 13:20

Chyba nie. To jest też pochodna rozmiaru gór i dolin. Wystarczy wyższe zagrożenie lawinowe i teren działania mi się błyskawicznie kurczy, często w Tatrach zrobienie sensownego wariantu jest wtedy prawie niemożliwe.

Podobnie przyjrzyj się naszym zjazdom - to najczęściej żleby, tak jak Szczur pisał tereny ze skałami itp. Owszem taki teren wszedzie znajdziesz ale oprócz niego masz szerokie pola, doliny. Pisałem o trudnościach nawigacyjnych w sensie takiej mikronawigacji.

Jeśli chodzi o śnieg to jest podobnie po prostu te warunki są w Alpach znacznie stabilniejsze. Dla mnie było szokiem, że śnieg który w Alpach się jeszcze trzymał u nas by już dawno poleciał. To pochodna nieco innego klimatu. Oczywiście są jeszcze fajniejsze miejsca pod względem śniegowym (np. Kaukaz tam to mi kopara opadła zupełnie, czy podobno Alaska).

Kuba


trochę to inaczej zrozumiałem (w sensie nawigację)...
w Alpach zjazdy mają podobny charakter jak tatrzańskie tylko w powiększeniu :)
dochodzi tylko większy obszar do ogarnięcia......(orientacyjnie) przez co są trudniejsze logistycznie - w Tatrach wycofać się jest łatwo praktycznie z każdego miejsca nawet w gorszej pogodzie, a w dolinach nie ma lodowców ze szczelinami.......
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#26 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 10 październik 2008 - 14:08

tylko nie o to pytałem.....
(nie pytałem gdzie jest więcej trudnych zjazdów - zresztą trudno porównywać trudność), tylko co Ty jeździłeś)
opowiadałeś że Alpy są przereklamowane, ale co jeździłeś ???? i nie mam tu na myśli Harakiri.....
bo jazda w puchu między drzewami to jest nawet w Beskidach (choć ostatnio krucho z dobrą zimą :))))


troche wyjasnien;
mowiac przereklamowane mialem na mysli zjazdy cywiolizowane
w alpach niemialem dobrego partnera wiec jezdzilem tylko "przywyciagowe" off

pojecie "kieszonkowe" (chyba troche inaczej mnie znrozumiales) dla mnie ma wydzwiek pozytywny: takie male, ale jednak ciete (jak "pocket-racket - trudno to przetlumaczyc)

w NZ chodzilo mi o obszar a nie wysokosc.

co do przewyzszenia natomiast sie absolutnie nie zgadzam: co innego zjechac 45 stopni przez 150m a co innego gdy staly spadek 45 ma przewyzszenie np pol kilometra: roznica jest taka ze na tym drugim jak cos ise stanie tomasz duzo wieksza gwarancje ze jest to twoj ostatni zjazd.......

natomiast w kazdych gorach mozna zginac............

jeszcze co do rozmiaru; pamietam jak scianka w szklarskiej i kasprowy to byl szczyt wyzwan dla mnie do czasu gdy pierwszy raz pojechalem do Swiss do lenzerheide; jezdzilem tam na czarnych nic poza trasa, ale pech chcial ze po przyjezdzie, tydzien pozniehj, pojechalem do szklarskiej; i tam zdumienie; gdzie jest ta scianka ta slawetna tortura narciarzy???zrobila si etaka "plaska"

wiec ; technika technika ale rozmiar tez jest wazny!!!!!!!!!!!!!!!!1

#27 szczur87

szczur87

    Użytkownik

  • PipPip
  • 101 postów
  • Na forum od: 01.2008
8
  • Umiejętności: 10
  • z-ne

Napisano 10 październik 2008 - 16:07

O z tym sie zgadzam ,ze technika jest wazna. ale to ze z tatr mozna sie wycofac w prawie kazdych warunkach? uwazam ,ze bzdura. mam na to kilka doswiadczen nie tylko moich.(ale glownie moich zeby nie bylo ,ze mowie czyjes opowiesci) na poczatku lat 90 w podejsciu na Mieguszowiecki zginela moja kuzynka wraz z cala grupa taternicza. Dodam ze byl wrzesien a ona uwieziona na skalnej polce zamarazla. Sam bylem w lawinie w kotle swinskim, miejscu bardzo czest ujezdzanym, rzeklbym banalnie prostym. A historia tych co gina w tatrach i licznych(codziennych) wyjazdow Topru udowadnia ,ze jednak wycofac sie jest problem. to juz nie jest pilsko gdzie jak zacznie kurzyc to mozna jechac lasem na sam dol i itak sie dojedzie do jakiejs cywilizacji. W tatrach jak sie jest w srodku i pogoda sie chrzani zaczyna byc problem. w alpach tem sam problem tylko 1500 m wyzej. i wydaje mi sie ze tutaj ratuje juz doswiadczenie ale i technika zjazdu. jak jezdze to przeraza mnie czasem glupota ludzi ktorzy w zjezdzi spod swinicy w srodku przejazdu na stoku w ktorym snieg sie zbiera zatrzymuja sie by odpoczac. potem gina, w tatarch.
www.head.pl

#28 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 10 październik 2008 - 18:53

O z tym sie zgadzam ,ze technika jest wazna. ale to ze z tatr mozna sie wycofac w prawie kazdych warunkach? uwazam ,ze bzdura. mam na to kilka doswiadczen nie tylko moich.(ale glownie moich zeby nie bylo ,ze mowie czyjes opowiesci) na poczatku lat 90 w podejsciu na Mieguszowiecki zginela moja kuzynka wraz z cala grupa taternicza. Dodam ze byl wrzesien a ona uwieziona na skalnej polce zamarazla. Sam bylem w lawinie w kotle swinskim, miejscu bardzo czest ujezdzanym, rzeklbym banalnie prostym. A historia tych co gina w tatrach i licznych(codziennych) wyjazdow Topru udowadnia ,ze jednak wycofac sie jest problem. to juz nie jest pilsko gdzie jak zacznie kurzyc to mozna jechac lasem na sam dol i itak sie dojedzie do jakiejs cywilizacji. W tatrach jak sie jest w srodku i pogoda sie chrzani zaczyna byc problem. w alpach tem sam problem tylko 1500 m wyzej. i wydaje mi sie ze tutaj ratuje juz doswiadczenie ale i technika zjazdu. jak jezdze to przeraza mnie czasem glupota ludzi ktorzy w zjezdzi spod swinicy w srodku przejazdu na stoku w ktorym snieg sie zbiera zatrzymuja sie by odpoczac. potem gina, w tatarch.


chyba mnie nie zrozumiałeś, a może ja nie napisałem zbyt jasno....
Tatry to góry trudne i wymagające (vide moje powyższe posty), ale znacznie łatwiej się wycofać nawet w pogrszających się warunkach z wielu zjazdów niż choćby w Alpach, gdzie droga dojścia do schroniska lub doliny jest znacznie dłuższa ......
przy odpowiedniej znajomości topogrfii (nie w stopniu podstawowym) jesteś w stanie pokonać wiele zjazdów nawet w kiepskich warunkach -nie mówię tu o lawinach - bo umiejętność oceny warunków śniegowych powienien mieć każdy narciarz....ale o warunkach pogodowych - mgła,śnieg itd.
oczywiście są wyjątki - Masyw Mięguszowieckich Szczytów i trudne zjady w tym masywie......
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#29 KubaR

KubaR

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 519 postów
  • Na forum od: 11.2007
309
  • Umiejętności: 2
  • Rabka - Zdrój

Napisano 10 październik 2008 - 19:56

na poczatku lat 90 w podejsciu na Mieguszowiecki zginela moja kuzynka wraz z cala grupa taternicza. Dodam ze byl wrzesien a ona uwieziona na skalnej polce zamarazla.

No z podejściem to trochę przesadziłeś - to może nie bardzo trudna (V-) ale jednak długa droga wspinaczkowa (droga Świerza).

Sam bylem w lawinie w kotle swinskim, miejscu bardzo czest ujezdzanym, rzeklbym banalnie prostym.


No tak ale nie wiem czy wiesz, że to miejsce jest znane ztakich przypadków - w 1985 roku porwało prawie dokaldnie nad miejscem waszego zdarzenia dwóch niemców, z czego jeden przeżył a drugiego znaleziono w maju lub czerwcu. Mam nawet jakieś zdjęcia.

Pozdrawiam,

Kuba

#30 slawa

slawa

    Użytkownik

  • PipPip
  • 116 postów
  • Na forum od: 04.2007
44
  • Warszawa

Napisano 10 październik 2008 - 23:28

ja lubie KAZDE gory niezaleznie od rozmiarow.... a zaczynalem bardzo "ambitnie" ; na "gorze" usypanej przez mojego tate wlasnorecznie, przy mojej pomocy.........

..........chcialbym zjechac jeszcze raz z takiej "gory"..............

hmm....ja tez...
przepraszam ze tak poza tematem ale nie moge obojetnie przejsc czytajac to wyzej....
moim zdaniem to wlasnie byly ambitne poczatki: na swoj sposob tak..
i mysle ze kazda nastepna gora ktora zaliczyles byla pochodna tej pierwszej Wyjatkowej Gory ... # * .
/ "Góra Taty" ? :)
i tych wszystkich gor ktore jeszcze sa przed Tobą .....
pozdrawiam

#31 szczur87

szczur87

    Użytkownik

  • PipPip
  • 101 postów
  • Na forum od: 01.2008
8
  • Umiejętności: 10
  • z-ne

Napisano 11 październik 2008 - 09:51

owszem, niedokonca zrozumilem. ale z ta lawina w swinskim to byly ogolnie jaja, bo ona zostla spuszczona przez jakies snowbaordera ,ktory potem uciekl z miejsca wypadku. ale podkresla to jak smieszne(wydawaloby sie) dolinki moga stac sie niebezpieczne(nawet w kwietniu).

a moje poczatki byly inne.tez zwiazane z tata, ktory jakos skolowal mi pierwsza pare nart ,na poczatku lat 90 ,ale jezdzilem na gorce(calkiem stromej) obok domu(mieszkam na zboczu gubalowki:D). dobrze to wspominam.(chociaz wole troche wyzej,stromiej,dluzej.)
www.head.pl

#32 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 11 październik 2008 - 14:35

owszem, niedokonca zrozumilem. ale z ta lawina w swinskim to byly ogolnie jaja, bo ona zostla spuszczona przez jakies snowbaordera ,ktory potem uciekl z miejsca wypadku. ale podkresla to jak smieszne(wydawaloby sie) dolinki moga stac sie niebezpieczne(nawet w kwietniu).

a moje poczatki byly inne.tez zwiazane z tata, ktory jakos skolowal mi pierwsza pare nart ,na poczatku lat 90 ,ale jezdzilem na gorce(calkiem stromej) obok domu(mieszkam na zboczu gubalowki:D). dobrze to wspominam.(chociaz wole troche wyzej,stromiej,dluzej.)


no wlasnie; to dalej dluzej i dodlabym, stromiej jest tym co wyroznia zjazdy.

to ze w kwietniu schodza lawiny jest oczywiste: tworzy sie tzw slab; czyli na wierzchu topi sie wartwa sniegu w czasie dnia i zamarza w nocy. stajes sie coraz ciezsza a polaczenie z podlozem moze sie rozluznic i wtedy nie zejdzie taka typowa lawina ze sniegu ale ze zbitymi kawalami ciezkich bryl...

#33 KubaR

KubaR

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 519 postów
  • Na forum od: 11.2007
309
  • Umiejętności: 2
  • Rabka - Zdrój

Napisano 11 październik 2008 - 17:20

to ze w kwietniu schodza lawiny jest oczywiste:


Ta lawina nie była związana z wiosną tylko z wiatrem (który wiał w poprzednich dniach). Po prostu po stronach pn,wsch nawiało śniegu. Kolega był tego dnia na Żółtej Turni i zeznawał, że miejscami nie było fajnie, ja kłusowałem następnego dnia na Grzesiu i tam sytuacja była modelowa - na stokach nawietrznych betony, na zawietrznych kupa nawianego śniegu. Żeby było jeszcze bardziej podręcznikowo to akurat te nieciekawe stoki to były północno - wschodnie.

tworzy sie tzw slab; czyli na wierzchu topi sie wartwa sniegu w czasie dnia i zamarza w nocy. stajes sie coraz ciezsza a polaczenie z podlozem moze sie rozluznic i wtedy nie zejdzie taka typowa lawina ze sniegu ale ze zbitymi kawalami ciezkich bryl...


Oj, tu coś chyba trochę zamieszałeś :-)

Kuba

#34 szczur87

szczur87

    Użytkownik

  • PipPip
  • 101 postów
  • Na forum od: 01.2008
8
  • Umiejętności: 10
  • z-ne

Napisano 11 październik 2008 - 18:32

Jezeli mam byc szczery to obaj z Panów namieszali.

P pirwsza lawina zeszla ze stoku ,ktory byl mocno nasloneczniony, i nie dlatgeo ze wial wiatr(nie tylko) ,ale glownym czynnikiem byl spory opad w nocy. swieciło cieple kwietniowe slonce i cala pokrywa śnieżna "usiadła" i byla za duza waga wobec objętosci/ za duzy nacisk na jeden punkt ,ktory zostal zapoczątkowany przez cieżar snowboardzisty ,ktory jechal wolnymi skretami w poprzek stoku.

Z tego co wiem to jesli swieci slonce a w nocy jest morz i sie zamraza to co bylo przytopione to wlasnie spada mozliwosc lawin. mroz wiaze snieg z podlazem a sam snieg jest zesajany razem. Co wiecej jak wiemy z fizyki lod jest lzejszy od wody wiec jesli warstwa zamarza to zwieksza objetosc wiec jest mniejszy nacisk punktowy.
Winnymi lawiny byli: snowboardzista; slonce + spory nocny opad
www.head.pl

#35 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 11 październik 2008 - 20:09

Jezeli mam byc szczery to obaj z Panów namieszali.

P pirwsza lawina zeszla ze stoku ,ktory byl mocno nasloneczniony, i nie dlatgeo ze wial wiatr(nie tylko) ,ale glownym czynnikiem byl spory opad w nocy. swieciło cieple kwietniowe slonce i cala pokrywa śnieżna "usiadła" i byla za duza waga wobec objętosci/ za duzy nacisk na jeden punkt ,ktory zostal zapoczątkowany przez cieżar snowboardzisty ,ktory jechal wolnymi skretami w poprzek stoku.

Z tego co wiem to jesli swieci slonce a w nocy jest morz i sie zamraza to co bylo przytopione to wlasnie spada mozliwosc lawin. mroz wiaze snieg z podlazem a sam snieg jest zesajany razem. Co wiecej jak wiemy z fizyki lod jest lzejszy od wody wiec jesli warstwa zamarza to zwieksza objetosc wiec jest mniejszy nacisk punktowy.
Winnymi lawiny byli: snowboardzista; slonce + spory nocny opad


tu tez zamieszales; jezeli jest DUZA warstwa sniegu to zmarzniety slab wlasnie nine ma zwiazania z podlozem. przy stos malej pokrywie lsniegu to co napisales jest oczywiscie prawda.
po drugie: snieg ma najwyzej 4-12 % wody w sobie wiec KAZDY snieg jest lzejszy od lodu................. ktorego ciezar wlasciwy nieweile tylko jest mniejszy od wody ale ZNACZNIE wiekszy od sniegu.........

to ze akurat snowboard przejechal nie ma znacenia; narty robia to samo jezeli jedziesz w skos stoku, nawet latwiej

#36 KubaR

KubaR

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 519 postów
  • Na forum od: 11.2007
309
  • Umiejętności: 2
  • Rabka - Zdrój

Napisano 11 październik 2008 - 21:27

Jezeli mam byc szczery to obaj z Panów namieszali.


Pozwolę sie z tobą nie zgodzić, trochę się tym interesuję, a jak już pisałem to byłem dzień później w zachodnich i specjalnie się bardziej przyglądałem. Z jednej strony bo zjeżdżałem akurat po tych niemiłych stokach, a z drugiej bo zawsze po wypadku rośnie "taki strach". Nawet kopnąłem dziurkę. Co ciekawe na zachodnich stokach Grzesia były betony - całość śniegu była przetransportowana na zawietrzną. Oczywiście jeżeli mówimy o tej samej lawinie w sobotę 12 kwietnia 2003 :D

P pirwsza lawina zeszla ze stoku ,ktory byl mocno nasloneczniony, i nie dlatgeo ze wial wiatr(nie tylko) ,ale glownym czynnikiem byl spory opad w nocy.


Ten opad nie był taki ekstremalny ale właśnie jego transport przez wiatr (silny wtedy) spowodował, że właściwie cały śnieg przewędrował na zawietrzną.

swieciło cieple kwietniowe slonce i cala pokrywa śnieżna "usiadła" i byla za duza waga wobec objętosci/ za duzy nacisk na jeden punkt ,ktory zostal zapoczątkowany przez cieżar snowboardzisty ,ktory jechal wolnymi skretami w poprzek stoku.


Osiadanie pokrywy jest związane z jej stabilizacją (poza w naszych warunkach klimatycznych paroma pierwszymi godzinami). Gęstość śniegu nie ma znaczenia w takim przypadku. Poza tym waga jakiegoś fragmentu pokrywy pod wpływem słońca może się tylko zmniejszać (sublimacja, parowanie), a osiadanie zwiększa gęstość. Owszem silne słońce może zdestabilizować pokrywę, jak zresztą każda gwałtowna zmiana warunków. Może to zrobić na dwa sposoby: dostarczając energii i ewentualnie przyspieszając przemiany redukcyjne które w pierwszym okresie po opadzie powodują spadek stabilności, a potem jej wzrost, lub też (przy bardzo dużej operacji słońca) doprowadzając do pojawienia się wody w pokrywie która napotykając niżej warstwę dla siebie nieprzepuszczalną podmywa resztę.

Z tego co wiem to jesli swieci slonce a w nocy jest morz i sie zamraza to co bylo przytopione to wlasnie spada mozliwosc lawin. mroz wiaze snieg z podlazem a sam snieg jest zesajany razem.


Generalnie masz rację, przy cyklicznych zmianach: w dzień ciepło w nocy mróz pokrywa się stabilizuje. Z tym, że mechanizm jest troszkę inny, natomiast finalnie następuje firnizacja śniegu.

Winnymi lawiny byli: snowboardzista; slonce + spory nocny opad

Olewasz wiatr, zupełnie niesłusznie. Coby zeszła deska w pokrywie musi istnieć słaba warstwa, z odpowiednią warstwą wyżej. Z tego co pamiętam, to w tym przypadku tą słabą warstwą była granica opadu i starego natomiast deska była utworzona przez to nawiane górą.
Według mnie (a opieram to na tym co widziałem i kopałem dzień później) to głównym powodem powstania warunków lawinowych był opad sniegu z wiatrem, słońce owszem mogło nieco zdestabilizować. A snowboardzista był czynnikiem wyzwalającym. Mogę się mylić, ale gdzieś nawet powinienem mieć zdjęcie z dziurki którą wtedy w niedzielę robiłem - bo zagrożenie wtedy było zupełnie "książkowe". Jakbyś miał jakieś dane z przekroju pokrywy to moglibysmy więcej pogadać.



po drugie: snieg ma najwyzej 4-12 % wody


Tyle to ma co najwyżej świeżo spadły śnieg. Przewiany gipsowaty może mieć już nawet ponad 20% wody. A taki co leżał już długo i podległ przemianie redukcyjnej to standardowo ma około 35%. Wiosenne "firny" mają nawet do 60 - 80 % wody.

w sobie wiec KAZDY snieg jest lzejszy od lodu................. ktorego ciezar wlasciwy nieweile tylko jest mniejszy od wody ale ZNACZNIE wiekszy od sniegu.........


A to prawda.

Kuba

#37 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 11 październik 2008 - 22:08

troche wyjasnien;
mowiac przereklamowane mialem na mysli zjazdy cywiolizowane
w alpach niemialem dobrego partnera wiec jezdzilem tylko "przywyciagowe" off

no własnie, to wiele tłumaczy, również lekceważacy stosunek.....


co do przewyzszenia natomiast sie absolutnie nie zgadzam: co innego zjechac 45 stopni przez 150m a co innego gdy staly spadek 45 ma przewyzszenie np pol kilometra: roznica jest taka ze na tym drugim jak cos ise stanie tomasz duzo wieksza gwarancje ze jest to twoj ostatni zjazd.......


to co napisałeś tylko utwierdza mnie w przekonaniu że jak byłeś ostatnio w Tatrach to nie interesowałeś się narciarstwem wysokogórskim.....

natomiast na szczęście o trudności zjazdów tatrzańskich nie decyduje tylko nachylenie (ma duże ,ale nie decydujące znaczenie) - odsyłam do postudiowania skali polskiej i a jeszcze lepiej słowackiej (doskonale wyjaśni)

tak się składa że jednym z najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów popolskiej stronie jest Zachód Grońskiego,droga która ma śr.nachylenie 31 st. i 770m przewyższenia.....

a spadając w Tatrach 150 m np. zjeżdżając z Zadniego Kościelca życzę Ci wszystkiego dobrego.....

szczerze mówiąc zjazd stokiem przez pół kilometra o nachyleniu 45 st.byłby miłą przejażdżką :)))) nawet z małymprzewrotem po drodze

natomiast w kazdych gorach mozna zginac...................

to akurat bardzo mądre


wiec ; technika technika ale rozmiar tez jest wazny!!!!!!!!!!!!!!!!1


owszem ale nie tylko w wydaniu BIG - bo małe potrafi być piekielnie trudne

pzdr
"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#38 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 12 październik 2008 - 00:36

no własnie, to wiele tłumaczy, również lekceważacy stosunek.....




to co napisałeś tylko utwierdza mnie w przekonaniu że jak byłeś ostatnio w Tatrach to nie interesowałeś się narciarstwem wysokogórskim.....

natomiast na szczęście o trudności zjazdów tatrzańskich nie decyduje tylko nachylenie (ma duże ,ale nie decydujące znaczenie) - odsyłam do postudiowania skali polskiej i a jeszcze lepiej słowackiej (doskonale wyjaśni)

tak się składa że jednym z najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów popolskiej stronie jest Zachód Grońskiego,droga która ma śr.nachylenie 31 st. i 770m przewyższenia.....

a spadając w Tatrach 150 m np. zjeżdżając z Zadniego Kościelca życzę Ci wszystkiego dobrego.....

szczerze mówiąc zjazd stokiem przez pół kilometra o nachyleniu 45 st.byłby miłą przejażdżką :)))) nawet z małymprzewrotem po drodze


to akurat bardzo mądre




owszem ale nie tylko w wydaniu BIG - bo małe potrafi być piekielnie trudne

pzdr



nie mam lekcewazacego stosunku do ZADNEJ gory

to tak jak w chirurgii; w w momencie gdy jakis zabieg zaczynasz traktowac rytunowo, predzej czy pozniej sie przewieziesz. co pisalem to to ze jest inna skala gor polskich i np rockies......

i masz racje ze w polsce nie bylem zainteresowany backcountry.........
wyjasnij wiec na czym olega zachod gronskiego. ja troche sluzylem za transport dla grotolazow i pozniej gnalem na ubite trasy wiec tatry znam raczej z tego wizerunku. natomiast , czego nie mozesz zaprzeczyc, prawdopodobienstwo spotkania zjazdow bardziej extremalnych w wiekszych gorach jest oczywiste.

summa; KAZDE gory potrafia byc grozne i lekcewazenie ich doprowadza do tragedii........ wiele razy mialem sytuacje kiedy cos mi mowilo " nie idz tam" ; czasami slucham czasami nie ...... gdy nie slucham zwykle okazuje sie ze jestem w bledzie............

#39 maniaq

maniaq

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1669 postów
  • Na forum od: 01.2008
544
  • Kraków

Napisano 12 październik 2008 - 06:39

nie mam lekcewazacego stosunku do ZADNEJ gory

to tak jak w chirurgii; w w momencie gdy jakis zabieg zaczynasz traktowac rytunowo, predzej czy pozniej sie przewieziesz. co pisalem to to ze jest inna skala gor polskich i np rockies......

i masz racje ze w polsce nie bylem zainteresowany backcountry.........
wyjasnij wiec na czym olega zachod gronskiego. ja troche sluzylem za transport dla grotolazow i pozniej gnalem na ubite trasy wiec tatry znam raczej z tego wizerunku. natomiast , czego nie mozesz zaprzeczyc, prawdopodobienstwo spotkania zjazdow bardziej extremalnych w wiekszych gorach jest oczywiste.

summa; KAZDE gory potrafia byc grozne i lekcewazenie ich doprowadza do tragedii........ wiele razy mialem sytuacje kiedy cos mi mowilo " nie idz tam" ; czasami slucham czasami nie ...... gdy nie slucham zwykle okazuje sie ze jestem w bledzie............


tu masz link do słowackiej skali trudności (mamnadzieje,że zrozumiesz) - oddaje specyfikę jazdy w Tatrach
http://climber.skial...t.sk/zjazdy.php

Zachód Grońskiego - to eksponowany zachód w poprzek pł. ściany Wołowego Grzbietu, zjazd trawersuje silnie eksponowany stok (aktualnie matylko 3 powtórzenia).......

a tu masz wywiad z Piotrem Konopka - autora najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów
http://www.skimag.pl...wum.php?art=682

dość ciekawie wyjaśnia różnice pomiędzy tatrzańskim narciarstwem wysokogórskim,a amerykańskim .....

zdj. nr 1 w artykule (wywiadzie) to Zachód Grońskiego, nr 2 to zjazd z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Czarnostawiański Kocioł, nr 3 to Hińczowa Wprost - jedne z najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów

pzdr

Użytkownik maniaq edytował ten post 12 październik 2008 - 06:45

"jest ryzyko jest zabawa albo piargi albo sława" -
http://www.facebook....110566852386198

#40 jan koval

jan koval

    FreeRiders

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 9319 postów
  • Na forum od: 09.2006
3591
  • Umiejętności: 9
  • oryginalnie z p-nia

Napisano 12 październik 2008 - 18:21

tu masz link do słowackiej skali trudności (mamnadzieje,że zrozumiesz) - oddaje specyfikę jazdy w Tatrach
http://climber.skial...t.sk/zjazdy.php

Zachód Grońskiego - to eksponowany zachód w poprzek pł. ściany Wołowego Grzbietu, zjazd trawersuje silnie eksponowany stok (aktualnie matylko 3 powtórzenia).......

a tu masz wywiad z Piotrem Konopka - autora najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów
http://www.skimag.pl...wum.php?art=682

dość ciekawie wyjaśnia różnice pomiędzy tatrzańskim narciarstwem wysokogórskim,a amerykańskim .....

zdj. nr 1 w artykule (wywiadzie) to Zachód Grońskiego, nr 2 to zjazd z Mięguszowieckiego Szczytu Czarnego przez Czarnostawiański Kocioł, nr 3 to Hińczowa Wprost - jedne z najtrudniejszych tatrzańskich zjazdów

pzdr



co to sa "svahy"?

te "roznice" miedzy tarami i "amerykanskim " free ride to oparte tylkko o wrazeniach z filmow a nie z doswiadczenia. zapewniam cie ze wozenie helikopterem nie jest takie popularne jak to pokazuje sie na zdjeciach.

osobiscie mam na koncie wiele wejsc, ale nie ukrywam ze moim celem jest zjazd a nie podejscie....... tak ze jezeli mam dojscie od gory wytciagu, po krotkiej wspinaczce, do dzikiego terenu to wole takie cos niz podchodzenie.............
to trzecie zdjecie od gory (w wywiadzie) jaki to jest stopine?? (zdjecia wiele wypaczaja jak wiesz).



Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych