Skocz do zawartości


Zdjęcie
* * * * * 3 głosy

Nauka jazdy dzieci


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
976 odpowiedzi w tym temacie

#961 Adam P10

Adam P10

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1246 postów
  • Na forum od: 01.2015
716
  • Umiejętności: 2
  • Rajcza

Napisano 12 styczeń 2018 - 21:05

Pisz rozważnie, by czytający wybiórczo nie mogli posądzić Cię o chamstwo.

 

Dobra, bez obrazy, nie zaczynajmy.

Luśka - sorki że tak per ty - uwielbiam szyderstwo i ironię w dobrym tonie nie cierpię lansu i pozerstwa - a wg. mnie te stwierdzenie zostało użyte właśnie w takim celu. Strasznie się cieszę że wyrasta nowy narciarz :D  :D  :D  



#962 luśka

luśka

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 463 postów
  • Na forum od: 01.2012
110
  • Umiejętności: 5
  • Wałbrzych

Napisano 13 styczeń 2018 - 18:00

I pierwsze ślizgi za nami, jestem bardzo zadowolona. Antoś nie wisiał, jak kociak na rękach (dzięki... lobo? o tym pisał kiedyś?), a stał sam, jechał sam po kilkadziesiąt cm, na taśmie sam. Pomoc miał przy wchodzeniu i schodzeniu z taśmy. Nie chciał na kijku jechać (może ktoś mi podpowie, jak to robić?). Nic nie rozumie, co znaczy palce do siebie, a pięty na boki. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć. Polecenia: rączki na kolanka też nie chciał wykonać, a w domu tak stał przecież. 

 

No nic. Było super. Jestem szczęśliwa. Kilka razy mały zjechał, krótkimi odcinkami, całkowicie samodzielnie, łapany co kawałek, żeby się nie rozpędzał, lub narty mu trzymałam. Jak zaczęło się marudzenie to się przesiedliśmy na sanki, żeby go nie zniechęcać. Nie było upadania, leżenia na śniegu, zawieszania się na NIE.   Jak ze starszym :( Poszłam z nim na talerzyk, zamiast wsadzić pod pupę to się złapał rękoma, po chwili spadł i to był koniec. Wrócił na taśmę, jak przedszkolak i ślizgał się niemrawo, bo tam strasznie płasko. A przecież potrafi łądnie pługiem jechać i się stara już nogi równolegle ustawiać, troszkę już pojeździł. Całkiem inna dwójka dzieci. 


  • Mitek podziękował za tę wiadomość

#963 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 11616 postów
  • Na forum od: 11.2007
6711
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano 13 styczeń 2018 - 18:56

I pierwsze ślizgi za nami, jestem bardzo zadowolona. Antoś nie wisiał, jak kociak na rękach (dzięki... lobo? o tym pisał kiedyś?), a stał sam, jechał sam po kilkadziesiąt cm, na taśmie sam. Pomoc miał przy wchodzeniu i schodzeniu z taśmy. Nie chciał na kijku jechać (może ktoś mi podpowie, jak to robić?). Nic nie rozumie, co znaczy palce do siebie, a pięty na boki. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć. Polecenia: rączki na kolanka też nie chciał wykonać, a w domu tak stał przecież. 

 

No nic. Było super. Jestem szczęśliwa. Kilka razy mały zjechał, krótkimi odcinkami, całkowicie samodzielnie, łapany co kawałek, żeby się nie rozpędzał, lub narty mu trzymałam. Jak zaczęło się marudzenie to się przesiedliśmy na sanki, żeby go nie zniechęcać. Nie było upadania, leżenia na śniegu, zawieszania się na NIE.   Jak ze starszym :( Poszłam z nim na talerzyk, zamiast wsadzić pod pupę to się złapał rękoma, po chwili spadł i to był koniec. Wrócił na taśmę, jak przedszkolak i ślizgał się niemrawo, bo tam strasznie płasko. A przecież potrafi łądnie pługiem jechać i się stara już nogi równolegle ustawiać, troszkę już pojeździł. Całkiem inna dwójka dzieci. 

Cześć

Staraj się w żaden sposób nie podtrzymywać go nie dotykać i nie łapać. Wszystko rób za narty - uczy się sam wyważać. Jak czegoś nie rozumie to mu pokaż - rozstaw mu narty do pługu i powiedz że o to chodzi. Staraj się zachować z nim kontakt wzrokowy - jeźdździj przed nim tyłem pługiem i delikatnie uderzając w dzioby lub je prowadząc koryguj jego jazdę. Jak się tylko da nie pomagaj nie podnoś itd. niech nauczy się radzić sobie sam.

Rączki na kolanka??? A sama jeździsz w ten sposób? To bez sensu - nie każ mu robić rzeczy nienaturalnych. Ręce przed siebie lub lekko na bok będą mu ułatwiać wyważenie.

Pozdrowienia

Pozdrowienia


  • luśka podziękował za tę wiadomość

#964 BigMonster

BigMonster

    Użytkownik

  • PipPip
  • 174 postów
  • Na forum od: 02.2010
68
  • Umiejętności: 4
  • Zagłębie szparagowe

Napisano 13 styczeń 2018 - 19:23

U mnie działało pług=pizza, jazda równoległa to frytki :)

Nie używałem żadnych złączek do nart ani tym bardziej szelek.

Działało od samego początku a nie żywimy się w fast...


  • luśka podziękował za tę wiadomość

#965 Iven

Iven

    użytkownik

  • PipPipPipPip
  • 1220 postów
  • Na forum od: 12.2007
282
  • Umiejętności: 6
  • Chełmża

Napisano 14 styczeń 2018 - 21:15

Obecny sezon( wcześniej patrz . http://www.skiforum....4#entry574579) -ponownie Wisła , Agatka 4 latka -2 dni z instruktorem dla przypomnienia i utrwalenia pługu . W tym czasie Pani Małgosia ze SkiStars "wałkuje" zjazdy i kontrolę nad nartami pługiem , zatrzymania oraz skręty płużne , wjazd orczykiem . Drugiego dnia zjazdy z "poważnej " górki Klepki -Wisła Malinka. Tata w tym czasie ćwiczy zjazd tyłem , skręty i zatrzymania tyłem . Po dwóch dniach ćwiczeń (taty i córki ) wspólne zjazdy z Klepek -tata tyłem ;) . Polecam ten system , najpierw praca z instruktorem potem utrwalanie z rodzicem ...


  • luśka podziękował za tę wiadomość

#966 luśka

luśka

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 463 postów
  • Na forum od: 01.2012
110
  • Umiejętności: 5
  • Wałbrzych

Napisano 14 styczeń 2018 - 22:27

"Pizzę i frytki" ma wpojone starszy syn, ale on zaczynając znał już to jadło. Jak powiem małemu 'frytki" to sobie wyobrazi talerz rozrzuconych byle jak frytek, a nie dwie ułożone koło siebie. No to mam tydzień, by smażyć frytki codziennie na obiad i mu układać na talerzu po 2 frytki :D Długo będzie jadł obiad...

 

Właśnie uczyłam się jeździć tyłem :) Tylko na płaskiej łące ciężko ruszyć, gdy się całkowicie zatrzyma, parodia ;p aż wstyd wstawiać film z moimi wygibasami.

 

 

Załączone miniatury

  • 20180113_105020.jpg


#967 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPip
  • 741 postów
  • Na forum od: 01.2015
873
  • Umiejętności: 1

Napisano 14 styczeń 2018 - 23:19

Witam

Wydaje mi się, że kluczową sprawą dla rozpoczęcia nauki jazdy dla dziecka jest wybór miejsca. Powinien to być mały stok, koniecznie z wybiegiem. Takim, by dziecko samo się zatrzymało. Gdyby przy nim była taśma lub malutki talerzyk, czy lina plastykowa, to byłoby idealnie. Ale trudno o takie stoki. Często nie mają wybiegu. Są za strome. Przykładem była taśma Na Żarze, u dołu stacji. Tak stroma i bez wybiegu, że się zastanawiałem dla kogo? Kuba był z nami wtedy na Żarze i bałbym go się tu puścić. Mimo, że zjechał z nami z góry.

Nie ma co tłumaczyć dziecku. I łapać dziecka na stoku, czy stosować jakieś lejce. Błyskawicznie zrozumie, że ostatnią deską ratunku jest mamusia. Jak się uczy chodzić i rozbije sobie nos, to błyskawicznie pojmuje o co tu chodzi. Jedyną chyba zrozumiałą rzeczą jest "instrukcja" "skręcaj". Skręca inne dziecko, jeżdżące w pobliżu. Skręcać może mamusia lub tatuś. Ale mamusia(tatuś, może brat itp.) powinien jechać wolno, wolniutko z przodu. Dziecko za nim, by mogło, nadążyć. A za dzieckiem ktoś z rodziny. Pokrzykujący -skręcaj. To daje świetny efekt. "Wzór" powinien niezdarnie(serio) skręcać na w miarę równoległych nartach. Na to wcale nie trzeba być dobrym narciarzem. To ma być taki prosty bardzo skręt, z z pewnym ześlizgiem. Szybkość nieco większa niż marsz. Wystarczy kilka takich skrętów na początku.

Te próby powinny być poprzedzone "zjazdami" do zatrzymania się dziecka na płaskim(wybiegu). Te zjazdy trzeba demonstrować, nie jadąc pługiem, tylko narty równolegle. "Jedź za mamusią". Mamusia jedzie 10 m i narty się jej zatrzymują. Potem 15, 20 m. Potem w skos stoku. Potem mamusia skręca pod stok i zatrzymuje się. Potem jedzie prosto w dół i skręca. Zatrzymując się. Aż dojdziemy do fazy, że mamusia skręca i zaraz skręca w przeciwną stronę. Jak to przeskoczymy(wystarczy dwa skręty) dziecko zaczyna jeździć, na "równoległych nartach". I teraz trzeba mu "zorganizować" wyciąg najlepiej z innymi dziećmi, gdzie by mogło jechać do góry i z innymi dziećmi zjeżdżać w dół. Wtedy postęy są błyskawiczne. Każdy skręt coś uczy.

Cała ta zabawa, nauka może trwać cały sezon. "Demonstratorzy" powinni jeździć z kijkami. Ręce w przodzie dość szeroko. Dobrze byłoby by dziecko miało jakieś bezpieczne kijki. Ułatwią mu trzymane utrzymanie równowagi. Czasami okazjonalnie się nimi podeprze. Bez kijków, ręce będą mu opadać. Trzymanie rąk przed sobą bez kijków jest nienaturalne.

Nauką można rozpoczynać nawet w miejscu, gdzie nie ma żadnego "dziecięcego" wyciągu. Tylko jest kwestia jak dziecko wyciągać nieco wyżej. Samo nie będzie podchodzić, to zbyt męczące. Ważne jest towarzystwo innych dzieci. Jazda z rodzicami jest strasznie "nudna". I nie wiadomo po co to się robi. Jak to inne dzieci to robią, tzn. że to taka zabawa.



Pozdrawiam

#968 MarioJ

MarioJ

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1749 postów
  • Na forum od: 11.2007
990
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 14 styczeń 2018 - 23:41

To ja poproszę o porady, jak większemu dziecku wprowadzać elementy jazdy typu:

odciążenie NW, efektywne wbicie kija, balans przód-tył, złamanie w biodrze.



#969 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPip
  • 741 postów
  • Na forum od: 01.2015
873
  • Umiejętności: 1

Napisano 15 styczeń 2018 - 02:01

To ja poproszę o porady, jak większemu dziecku wprowadzać elementy jazdy typu:
odciążenie NW, efektywne wbicie kija, balans przód-tył, złamanie w biodrze.




Oddać do szkółki narciarskiej.

Pozdrawiam

#970 MarioJ

MarioJ

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1749 postów
  • Na forum od: 11.2007
990
  • Umiejętności: 8
  • Wrocław

Napisano 15 styczeń 2018 - 16:54

Oddać do szkółki narciarskiej.

Pozdrawiam

 

Problem jest taki, że córce szkółki się na razie znudziły.

Chce sobie pojeździć z tatą :-)

 

Mario



#971 Veteran

Veteran

    Veteran

  • PipPipPip
  • 741 postów
  • Na forum od: 01.2015
873
  • Umiejętności: 1

Napisano 15 styczeń 2018 - 17:20

Problem jest taki, że córce szkółki się na razie znudziły.
Chce sobie pojeździć z tatą :-)
 
Mario



Witam

Podobno tata Hirscher uczył syna. I czyni to nadal. Może jeszcze inne przykłady by się znalazły. Niestety nie mam chodów w tym towarzystwie. By się dowiedzieć jak to robić.

Pozdrawiam
  • MarioJ podziękował za tę wiadomość

#972 berry

berry

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1210 postów
  • Na forum od: 11.2007
375
  • Umiejętności: 1

Napisano 15 styczeń 2018 - 23:48

I pierwsze ślizgi za nami, jestem bardzo zadowolona. Antoś nie wisiał, jak kociak na rękach (dzięki... lobo? o tym pisał kiedyś?), a stał sam, jechał sam po kilkadziesiąt cm, na taśmie sam. Pomoc miał przy wchodzeniu i schodzeniu z taśmy. Nie chciał na kijku jechać (może ktoś mi podpowie, jak to robić?). Nic nie rozumie, co znaczy palce do siebie, a pięty na boki. Nie wiem, jak mu to wytłumaczyć. Polecenia: rączki na kolanka też nie chciał wykonać, a w domu tak stał przecież. 

 

No nic. Było super. Jestem szczęśliwa. Kilka razy mały zjechał, krótkimi odcinkami, całkowicie samodzielnie, łapany co kawałek, żeby się nie rozpędzał, lub narty mu trzymałam. Jak zaczęło się marudzenie to się przesiedliśmy na sanki, żeby go nie zniechęcać. Nie było upadania, leżenia na śniegu, zawieszania się na NIE.   Jak ze starszym :( Poszłam z nim na talerzyk, zamiast wsadzić pod pupę to się złapał rękoma, po chwili spadł i to był koniec. Wrócił na taśmę, jak przedszkolak i ślizgał się niemrawo, bo tam strasznie płasko. A przecież potrafi łądnie pługiem jechać i się stara już nogi równolegle ustawiać, troszkę już pojeździł. Całkiem inna dwójka dzieci. 

 

Jeśli tłumaczenie nie dochodzi do głowy, a później nie rozchodzi się do kończyn :-), to nie tłumacz.. Jeśli trzymasz go za dzioby, to wówczas jest tylko jazda skrętami. Antoś zacznie wtedy rozszerzać nogi, żeby się nie przewrócić. Kilka takich skrętów, może ciut więcej niż kilka i po pewnym czasie poczujesz zmniejszenie oporu podczas takich wodzonych skrętów. Po kolejnym pewnym czasie oporu nie będzie już w ogóle... Gdzieś między tymi dwoma pozycjami już nie trzymasz dziobów jego nart tylko delikatnie je, jeśli trzeba korygujesz... I tyle :-)...

 

I cały czas skręt...

Powodzenia !!



#973 Adam P10

Adam P10

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1246 postów
  • Na forum od: 01.2015
716
  • Umiejętności: 2
  • Rajcza

Napisano wczoraj, 00:02

Problem jest taki, że córce szkółki się na razie znudziły.
Chce sobie pojeździć z tatą :-)

Mario

Ja bym był szczęśliwy
  • MarioJ podziękował za tę wiadomość

#974 Estka

Estka

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 985 postów
  • Na forum od: 01.2015
1138

Napisano wczoraj, 01:04

Problem jest taki, że córce szkółki się na razie znudziły.

Chce sobie pojeździć z tatą :-)

 

Weźcie razem lekcję z instruktorem. Powiedz mu od razu, czego oczekujesz - niech zaproponuje córce zestaw ćwiczeń, które ona będzie potem pod Twoim okiem wykonywać. Jak przerobicie cały "materiał", to weźmiecie kolejną lekcję :). To chyba najlepsze wyjście.


  • MarioJ podziękował za tę wiadomość

#975 luśka

luśka

    Użytkownik

  • PipPipPip
  • 463 postów
  • Na forum od: 01.2012
110
  • Umiejętności: 5
  • Wałbrzych

Napisano wczoraj, 22:58

.. Jeśli trzymasz go za dzioby, to wówczas jest tylko jazda skrętami. 

 

Nie rozumiem,, wytłumacz proszę. Za dzioby to pług przecież. 

Trochę go trzymałam za dzioby, trochę go puszczałam i jechał sam trzymając narty równolegle po 50cm-2m. Zatrzymywałam go łapaniem za dłonie, bo wtedy stał sam. Gdy łapałam go w objęcia to się uwieszał- wpadał mi między nogi. Wciąż jechałam przed nim, tyłem do spadku. Nie mogłam mu pokazywać jadąc przed nim, bo wtedy zostałby bez opieki.



#976 Mitek

Mitek

    uprzywilejowany cwaniaczek

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 11616 postów
  • Na forum od: 11.2007
6711
  • Umiejętności: 8
  • Warszawa

Napisano wczoraj, 23:12

Nie rozumiem,, wytłumacz proszę. Za dzioby to pług przecież. 

Trochę go trzymałam za dzioby, trochę go puszczałam i jechał sam trzymając narty równolegle po 50cm-2m. Zatrzymywałam go łapaniem za dłonie, bo wtedy stał sam. Gdy łapałam go w objęcia to się uwieszał- wpadał mi między nogi. Wciąż jechałam przed nim, tyłem do spadku. Nie mogłam mu pokazywać jadąc przed nim, bo wtedy zostałby bez opieki.

Cześć

3.30 i w tej pozycji korygując rekami ustawienie kątowe nart oraz pokazując którą nartę obciążamy jedziemy skrętem łączonym łukami płużnymi. Łuki symetryczne i w rytmie. Im młodzież się pewniej czuje tym mniej trzymania za dzioby a tylko korekty poprzez lekkie uderzanie np.

Pozdrowienia


  • luśka podziękował za tę wiadomość

#977 Adam P10

Adam P10

    Stały bywalec forum

  • PipPipPipPip
  • 1246 postów
  • Na forum od: 01.2015
716
  • Umiejętności: 2
  • Rajcza

Napisano dziś, 22:59

Nie rozumiem,, wytłumacz proszę. Za dzioby to pług przecież. 

Trochę go trzymałam za dzioby, trochę go puszczałam i jechał sam trzymając narty równolegle po 50cm-2m. Zatrzymywałam go łapaniem za dłonie, bo wtedy stał sam. Gdy łapałam go w objęcia to się uwieszał- wpadał mi między nogi. Wciąż jechałam przed nim, tyłem do spadku. Nie mogłam mu pokazywać jadąc przed nim, bo wtedy zostałby bez opieki.

Moja filozofia nauczania maluchów jest troszkę inna i tu absolutnie nie neguję wywodów Mietka który niewątpliwie jest dla mnie autorytetem w tej sprawie jednakże moja metodyka jest troszkę inna. Trochę surowy w tej dziedzinie jestem i wychodzę z założenia "kopać gałę każdy może ale na nartach tylko nieliczni są w stanie jechać" - przepraszam z góry, tak już mam. Albo bąbel jest gotowy na przygodę z nartami albo nie i tyle. Intuicja i wrodzone u dzieci poczucie równowagi się liczy. Może warto odpuścić sezon a w następnym "chwyci" od strzału. Generalnie trzymanie za dzioby ograniczam do niezbędnego minimum (dosłownie). Absolutnie wykluczam trzymanie się instruktora, 





Podobne tematy Collapse

Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych