Jakiś czas temu zapisalem sie na stronie www.alpio.pl na otrzymywanie maili za darmo wlasnie o roznych miejschach do freerid-u w europie oto kilka z nich:
Alagna – „freeride paradise”, nazwa tłumaczy wszystko, to
prawdziwy raj dla miłośników jazdy poza trasami. Mała wioska we włoskim
Piemoncie u podnóży alpejskiego olbrzyma Monte Rosa , uroczo położona w
głęboko wciętej dolinie. Panuje tam niepowtarzalny klimat, jest cicho i
kameralnie.
System kolejek i wyciągów Monte Rosa Ski połączył trzy doliny
sąsiadujące przez górską grań – Alagna, Gressoney i Champoluc. Tras nie
jest zbyt wiele, ale o to przecież chodzi. Legendarna Pista Balma, z
niezliczonymi wariantami, żlebami , przełamaniami stoku, to sztandarowe miejsce
freeridowej areny. Ale cały rejon to miejsce idealne do jazdy pozatrasowej,
stoki leżą już poniżej lodowców opadających z Monte Rosa – nie ma
zagrożenia z powodu szczelin lodowcowych. Teren jednak mocno ukształtowany
przez lodowiec daje nieprawdopodobne możliwości jazdy pomiędzy licznymi
morenami, w żlebach i kularach. Skomplikowany kształt terenu zawsze dla
freeridera oznacza lepsze i ciekawsze zjazdy, którymi się szybko nie znudzisz.
Zwieńczeniem programu może być przelot śmigłowcem na wysokość ponad
4200 mnpm i niezapomniany zjazd z Col Lys gigantycznymi lodowcami aż do
Alagna – prawie trzy kilometry różnicy wziesień!
A po szaleńczych zjazdach możesz cieszyć się miłą atmosferą wioski,
włoską kuchnią w małych rodzinnych resturacyjkach, lub odwiedzić jeden z
barów, gdzie spotykają się freeriderzy opowiadający o dokonaniach dnia.
Jeżeli dołożymy do tego łatwy dojazd – przelot do Mediolanu lub
Bergamo, niecałe dwie godziny w busie to okaże się, że freeridowy raj jest
na wyciągnięcie ręki.
CHAMONIX
to mekka alpinizmu i wszelkich sportów górskich świata. Wiele z nich
miało swój początek w Chamonix. Miasteczko położone u stóp Mont Blanc,
żyje górami i tym co się w nich dzieje. Można tu spotkać alpinistów i
wszelkiej maści wspinaczy, paralotniarzy, a także ludzi uprawiajacych rafting i
kanioning. Nie może zabraknąć freeriderów w tym komplecie. Narciarze
królują zimową porą w Chamonix. Ci, którzy jeżdżą poza trasami, przez
lodowce i w stromych kuluarach to spora grupa bywalców Chamonix. Najwięcej
można ich spotkać w rejonie Grand Montets, szczytu wznoszącego się nad
lodowcem Argeniere, na który prowadzi kolejka linowa. Poza kolejką, góra
poprzecinana jest licznymi wyciągami, ale miejsca do jazdy poza trasami jest
bardzo dużo. Poza tym warto odwiedzić masyw Augilles Rouges leżący po drugiej
stronie doliny. Tam, w rejonie Index lub Flegere można pojeździć licznymi
kuluarami.
Gwoździem programu w Chamonix może być zjazd z Aguille du Midi (3842
mnpm) przez Valle Blanche. To zjazd w przepięknej scenerii masywu Mont Blanc z
widokami na najwyższy szczyt Alp, a także granitowe zerwy Mont Blanc du
Tacul, Ząb Giganta i Grandes Jorasses. Na szczyt Augille du Midi wyjeżdża
się wprost z centrum Chamonix. Już kolejka jest niezłą atrakcją. Niczym
winda wywiezie Cię na czubek skalnej igły położonej 2800 metrów wyżej niż
dno doliny! Potem jeszcze jest do pokonania wąska śnieżna grań ponad
kilometrową ścianą i już jesteś na skraju lodowca Valle Blanche. Stąd
kilkanaście kilometrów zjazdu w alpejskiej scenerii i wśród szczelin lodowca
zaprowadzi Cię do dolnej partii lodowca Mer de Glace, skąd zazwyczaj wraca
się do Chamonix kolejką. Jest jedno ale: ten zjazd to naprawdę poważne
przedsięwzięcie w lodowcowym terenie, samym środku wysokich Alp. Jeżeli nie
masz doświadczenia lodowcowego, sprzętu do ratownictwa ze szczelin,
umiejętności jego używania i wprawy w nawigacji -to nie wybieraj się tam
samodzielnie. Weź przewodnika ivbv/uiagm/ifmga który całą sprawę
bezpieczeństwa weźmie na siebie i pokaże Ci najciekawsze miejsca lodowca. Tobie
pozostanie tylko cieszyć się zjazdem.
W ramach tygodniowego skipasu z Chamonix można jeden dzień spędzić na
włoskiej stronie, jeżdżąc poza trasami w rejonie Courmayeur. To ciekawe
uzupełnienie tygodniowego pobytu. Do Courmayeur można dojechać kolejkami
przez Augille du Midi lub samochodowym tunelem pod Mont Blanc.
Warto odwiedzić Chamonix, poczuć wszechobecny tam klimat górskiego
wyczynu, pojeździć poza trasami i skosztować regionalnej kuchni Sabaudzkiej. O
miłych barach pełnych górskich wyjadaczy nie wspomnę
STUBAI
Tyrol – serce Alp
region Austrii leżący w jej zachodniej części pomiędzy granicami Włoch
i Niemiec.
Stubaital to tyrolska dolina u podnóża lodowca o tej samej nazwie. Stubai
to pasmo górskie ropościrające sie na południe od Insbrucka. Nad
doliną góruje najwyższy szczyt w Stubaiu o nazwie Zuckerhuttle (głowa cukru)
3511 mnpm. Stacja narciarska położona wysoko na lodowcu oferuje niezłe
możliwosci jadzy poza trasami. System wyciągów łączy trzy odnogi lodowca
stubaier gletscher.
Trasy, jak to w Tyrolu, szrokie i dobrze przygotowane ale najważniejsz jest
możliwośc jazdy poza nimi. I tu jest sporo wariantów od zwyczajnego
ścinania zakrętów trasy i jeżdżenia po świeżym śniegu aż po kilka
długich zjazdów prowadzących w pewnym oddaleniu od tras, z boku doliny. Pomiędzy
tym kryje sie mnóstwo zjazdów dłuższych i krótszych przez liczne
moreny, uskoki i niewielkie żleby, które łączą poszczególne piętra doliny i
poprowadone nimi trasy.
W środku dnia można się zrelaksować w jednej z kilku restauracji
usytuowanych w węzłowych stacjach kolejek. Tu czekają tyrolskie specjały,
którymi można uzupełnić energię do dalszej jazdy w świeżym śniegu.
Przy dobrej widoczności można jeżdżąc kolejkami ogarnąć wzrokiem
dużą część rejonu co ułatwia wybieranie kolejnych wariantów zjazdu poza
trasą. Łącząc kolejne odcinki jazdy obok tras mozna zjechać po
nieudeptanym śniegu z grani leżącej na wysokości 3200 mnpm i dojechać aż do dolnej
stacji kolejki i parkingu na wysokości 1700 m poruszjąc sie przygotowanymi
trasami tylko na krótkich odcinakach.
Najciekawsze wydają się dwie możliwości. Pierwsza to mała dolinka Wilde
Grauba. Urozmaicony teren z licznymi progami i małymi żlebami prowadzi
przez ponad 4 km aż do połacznia z głównym ciagiem doliny w miejscu gdzie
usytuowana jest dolna stacja kolejki linowej.
Inna propozycja to zjazd po wschodniej stronie lodowca Fernauerfrener
poczatkowo przez jego rozległą, płaską cześć by później zjechać z progu w
pobliżu skalnej grani prowadzącej z Lange Pfafenider. Póżniej wystarczy
minąć pośrednia stacje kolejki i schronisko Dresdnerhutte, by dalej
szusować w dolinę po głębokim śniegu aż do dolnejj stacji kolejki linowej.
Warto odwiedzić Stubai by poszaleć poza trasami. Dolina leży niezbyt
daleko od naszych granic, miejsce jest gościnne, miłosnicy jazdy poza trasami
nie znudzą się przez kilka dni odkrywając raz za razem nowe warianty
zjazdów.
PITZTAL
to kolejne miejsce w Tyrolu warte odwiedzenia.
Pitztal leży w alpach oetztalskich, nieco tylko dalej na zachód od
Insbrucka. Długa dolina wcina się głęboko i ciągnie się aż podWildspitze
– drugi co do wysokosci szczyt w Austrii. Pitztal to położony wysoko
lodowiec, do którego dojeżdza się podziemną koleją linową. Po wyjściu
ze stacji otwiera sie widok na rozległy lodowiec opleciony siatką wyciągów
i tras. Można poszaleć miedzy nimi, wybierając tor jazdy tak aby
skracając zakręty jechać w głębokim śniegu. Niezłym pomysłem jest też też
szusować na połaciach lodowca pomiędzy liniami tras. Lodowiec przełamuje
się w kilku miejscach tworząc strome progi świetne do jazdy pozatrasowej.
Jest sporo wolnego terenu, kilka stromych stoków i żlebów. W dobrych,
bezpiecznch warunkach liczne żleby opadające na wschód od linii najwyższej
kolejki linowej Pitz Panoramabahn stanowią największe wyzwanie w okolicy
tras lodowca.
Najciekawsze są jednak zjazdy z lodowca w dolinę Pitztal. Zazwyczaj
narciarze kończąc jazdę wsiadają do kolei podziemnej i zjeżdżają do
parkingu. Istnieją jednak opcje zjazdów pozatrasowych aż do dna doliny. Jedna z
tras prowadzi dookoła lodowca pitztal, lodowcem Taschachferner. Jest to
fragment lodowca opadającego aż z Wildspitze. Trasa wiedzie wśród szczelin i
progów lodowych. Dalej, gdy skończy się lodowiec w dolinie taschach,
wiedzie morenami i dnem doliny można dojechać aż do dolenjstacji kolejki
podziemnej.
Wystarczy wyjachać na najwyższą stację wyciągu orczykowego, przejść
kilkadziesiąt metrów na przełęcz Mittelbergjoch aby otworzyły się wrota
do lodowca taschferner. Jest tylko jedno ale.. zanim ruszysz w dół z
przełęczy musisz byc pewien, że wiesz co to lodowiec z pasmami szczelin,
potrafisz wybrać drogę i zjedziesz bezpiecznie w dolinę.
Ta trasa prowadzi w alpejskim terenie lodowcowym i trzeba mieć
doświadczenie w jeździe pomiędzy szczelinami, niezbędny sprzęt asekuracyjny (lina,
uprzęże, śruby lodowe) na ewentualność upadku do szczeliny oraz pojęcie
o ratownictwie. Zawsze możesz skorzystać z usług przewodnika.
Rejon Rifflsee to alternatywa dla jazdy w rejonie lodowca. Z tej samej
miejscowości z której rusza podziemna kolej na lodowiec, można kolejką linową
z Manderfen wyjechać na wysokość 2800 mnpm i stąd szusować po stromych
zboczach w dolinę Taschach lub wprost do Mandarfen. Są to wymagające
zjazdy o sporym nastromieniu, w dolnych partiach prowadzące wąskimi żlebami
wśród urwiskowego lasu. Polecane tylko w bezpiecznych warunkach.
Pitztal warto odwiedzić w pełni zimy aby cieszyć się zarówno jazdą w
puchu w rejonie lodowca jak i długimi zjazdami w dolinę. Dodam jeszcze że z
Pitztal można wychodzić na fantastyczne skitury, ze zdobyciem Wildspitze
włącznie, a także wspinać się do woli na lodospadach. To tak na wypadek
gdyby komuś znudziła się jazda w puchu
To wszytsko ze strony www.alpio.pl


Odpowiedź z Cytatem


) po Tatrach wywnioskowałem, że w TPN jest parę miejsc, z których da się zjechać, ale czy jest to prawnie dozwolone?? 