Szczyrk nową stolicą narciarską Polski. Czekają nas gigantyczne korki?

SkiForum
31 października 2017

Nie przenoście nam stolicy do Szczyrku – zdają się wołać mieszkańcy Śląska. Bynajmniej nie z powodu modernizacji ośrodków narciarskich. Poważną obawą stają się gigantyczne korki na drogach dojazdowych.

Zmiany

Dzięki najnowszej technologii AWS (All Weather Snow), pozwalającej na naśnieżanie stoku nawet w przypadku wysokiej temperatury, ośrodek narciarski Beskid Sport Arena otwiera sezon jesienny już 4 listopada! Choć wielkość stoku, na którym będziemy mogli szusować pozostawia wiele do życzenia, to bez wątpienia symbol wielkich przemian, które następują w Szczyrku.

Metamorfoza ośrodków COS i SON to przedsięwzięcie, na które wszyscy czekali od dawna. Trasy znajdujące się na zboczach Skrzycznego i sąsiednich szczytów mają wielki potencjał i pamiętają kawał historii. Niestety turyści coraz częściej wybierali nowoczesne ośrodki narciarskie i stawiali komfort oraz bezpieczeństwo nad powiewem nostalgii (i dziurami w ślizgach).

W najbliższych latach sytuacja w Szczyrku zmieni się nie do poznania. W ręce miłośników białego szaleństwa wpadną karnety na największy oraz najbardziej nowoczesny, połączony ośrodek narciarski w Polsce. Miasto stanie się naszą nową narciarską stolicą.

Dzięki powstającym w szybkim tempie kolejom linowym, przepustowość ośrodka znacznie wzrośnie (12 000 pasażerów na godzinę), a co za tym idzie, na stokach stanie się tłoczno. Na szczęście Tatra Mountain Resort – słowacka firma odpowiedzialna za przemiany w Szczyrku – przeprofiluje również trasy narciarskie. Czy ktoś jednak pomyślał o przygotowaniu dróg dojazdowych na znacznie zwiększony ruch samochodów i autobusów?

Będzie więcej samochodów

W szczycie sezonu Szczyrk potrafi się zakorkować już teraz. Poza okrzykami zachwytu, w sieci zaczęły pojawiać się komentarze malkontentów (albo realistów) o gigantycznych korkach, które pojawią się na drogach dojazdowych wraz ze zwiększeniem popularności kompleksów w Szczyrku.

Według burmistrza miasta - Antoniego Byrdy - przeprowadzone ostatnio obliczenia wykazały, że tylko w sobotę przez Szczyrk przejeżdża średnio około 12 tys. samochodów. Można się spodziewać, że teraz będzie ich tutaj o wiele więcej. Mamy nadzieję, że o Szczyrku znowu będzie głośno, ale nie z powodu olbrzymich korków.

Podczas zimowych weekendów w tym roku sznur samochodów zaczynał się już na rondzie w Buczkowicach i ciągnął się przez następne 5 kilometrów do skrzyżowania ulicy Beskidzkiej z Górską Korek, w którym trzeba spędzić nawet kilkadziesiąt minut przed wejściem na stok, to koszmar dla kierowców. Wszystko "dzięki" nowym światłom, które w teorii miały poprawić sytuacje.

Pomysły na poprawę

Konieczne stało się opracowanie koncepcji przebudowy infrastruktury komunikacyjnej. Władze Szczyrku są w pełni świadome problemu i chcą działać. W tej chwili prowadzone są analizy i opracowywane raporty, w oparciu, o które pojawiają się pomysły na poprawę sytuacji.

Realizacja poszczególnych przedsięwzięć nie wyszła poza fazę koncepcyjną. Może trzeba zacząć od niesławnych świateł?

Samorząd chce m.in. kupić kemping "Skalite" i zbudować w tym miejscu obszerny, darmowy parking, na którym mogłaby parkować przynajmniej część odwiedzających. Stąd na teren ośrodków dowoziłyby ich bezpłatne skibusy. Powstałby dla nich osobny pas wzdłuż głównej drogi, po którym mogłyby się płynnie poruszać, niezależnie od ruchu 'osobówek'. To rozwiązanie sprawdza się w przypadku komunikacji publicznej w największych miastach w Polsce.

Władze mają również pomysł na wprowadzenie stref płatnego parkowania, co w teorii zniechęcałoby do wjeżdżania w głąb Szczyrku własnym autem. Ciekawe co na to mieszkańcy, bo o nich chyba zapomniano.

Następną kwestią jest konieczność budowy zjazdu z tzw. obwodnicy Buczkowic, który planowany jest od lat. Szkoda, że ta droga ekspresowa należy do województwa, więc Szczyrk niewiele może zdziałać na własną rękę.

Niektóre pomysły brzmią obiecująco. Czy działania mające na celu poprawę komunikacji nie powinny być jednak prowadzone przed rozbudową infrastruktury narciarskiej? 

Ważniejsze pytanie brzmi natomiast na jak długo Polakom, zachęconym nową infrastrukturą narciarską, starczy cierpliwości. Przykład "zakopianki" udowadnia, że niektórzy z nas traktują korki jako jedną z wakacyjnych atrakcji. To chyba kwestia przyzwyczajenia.


Komentarze (0)